Wymuszanie pierwszeństwa

Pierwszeństwo przejazdu to na tyle istotna sprawa, że warto o niej wspomnieć na blogu. Dlaczego warto? Wiele wypadków na naszych drogach jest spowodowana właśnie wymuszaniem pierwszeństwa. Nie chodzi mi tutaj o to, że ktoś nie zna dobrze wszystkich znaków, nie zna hierarchii znaków, ale o to, że mimo iż wiemy, że to nie my mamy pierwszeństwo na danej krzyżówce, tylko auto, które się zbliża czy to z prawej czy z lewej strony, wjeżdżamy właśnie wprost przed to auto. Nie jesteśmy pewni czy auto, które zbliża się w naszym kierunku porusza się szybko czy wolno ? 


Poczekajmy, jedna chwila pobytu dłużej na krzyżówce może równać się zaoszczędzonej kwocie, którą moglibyśmy wydać na mandat i mechanika lub co gorsza na nasz pobyt w szpitalu. Oczywiście też nie należy przesadzać i czekać do momentu, aż nie będzie żadnych aut na drodze z pierwszeństwem, tylko po prostu jak będzie trochę więcej miejsca wtedy wjechać. I jeżeli już wjeżdżamy, a jakieś auto gdzieś tam dalej na tej z pierwszeństwem jedzie to postarajmy się ruszyć dynamiczniej do tej przepisowej 50tki.

Co na to taryfikator ?

Za nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu podczas włączania się do ruchu jest mandat w wysokości 5 pkt karnych oraz 250 zł.

Czasem też, niekulturalne zachowanie występuje również u kierowców, którzy mają pierwszeństwo. Jadą sobie wolno, ale jak ktoś wjeżdża przed nich (oczywiście nie utrudniając im ich jazdy) to po chwili przyspieszają, dojeżdżają do zderzaka i nie wiadomo czemu trąbią. Tak jakby myśleli, że pierwszeństwo oznacza, że nikt nie powinien przed nich wjeżdżać, bowiem ,,oni" mają jechać zawsze jako pierwsi.



AM
Strefa Kulturalnej Jazdy


Komentarze

  1. super wyjaśnione, brawo

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielu kierowcow ma z tym problem. Pracuje jako Handlowiec, wiec dziennie robie 150-200 km i uwazam, ze wiekszosc ludzi nie potrafi jezdzic i nie rozumiem jakim cudem posiadaja w ogole prawo jazdy.
    Najczesciej popelniane "zbrodnie" to:
    - nieumiejetnosc zaparkowania w liniach wytyczonych na parkingu (kiedys na parkingu przy Lidlu pan zajal w taki sposob prawie 2 miejsca parkingowe. Prawie, poniewaz bez problemu zmiescilam obok moja sluzbowa Pande. Tak, zrobilam to specjalnie i zlosliwie, pan mial bardzo b"ciasno". Gdy wracalam do auta, to facet akurat byl po meczacych zmaganiach z wyjazdem z miejsca parkingowego. Widzac, ze otwieram Pande... wyskoczyl do mnie z pretensjami, ze jak ja parkuje. Odpowiedzialam spokojnie, ze moje auta stoi w liniach, wiec prawidlowo, a jego? W sumie to cos tam burzyl sie dalej, wiec powiedzialam, zeby nauczyl sie parkowac i wsiadlam do auta, nie ma sensu przedluzac dyskusji z ludzmi glupio-madrymi);
    - slimaczenie sie lewym pasem, plus slimaczenie sie lewym pasem podczas gdy prawy na dlugosci "meeega dluuugiej" jest wolny. Wiekszosc ludzi chyba nie ogarnia do czego sluzy ten pas, bo gdy stosujac pewien manewr zwracam im dosadnie uwage, to potrafia mi pokazac, ze jakas glupia jestem itp. Paranoja =))

    OdpowiedzUsuń
  3. - tzw. siedzenie komus na d.pie ;] Moj kolega poprosil mnie zebym poduczyla go jezdzic, bo kilka m-cy temu zdal prawo jazdy (zreszta ja go zmotywowalam slowami, ze 30letni facet bez prawka to nie facet, a p.pa), niedawno kupil auto i niepewnie czuje sie za kierownica. Pierwsza moja uwaga podczas jazdy dotyczyla wlasnie nie trzymania odleglosci, oraz braku reakcji podczas jazdy na zapalajace sie swiatla hamujacego auta przed nami, czego efektem jest nagle i silniejsze hamowanie za chwile (a pewnie z czasem i wjazd w tyl). Generalnie ja, totalnie odzwyczajona od takiej jazdy, mialam w tych momentach powazna rozkmine - wyhamuje czy uderzy?
    - blokowanie skrzyżowań, podczas stania w korku blokowanie innemu kierowcy możliwości skrętu, ale to wynika chyba tylko i wylacznie z tego powodu, ze w tych czasach ludzi boli myslenie,
    - przystosowanie predkosci do warunkow, ja bym dodala jeszcze - do umiejetnosci. Codziennie jezdze Obwodnica na odcinku Pruszcz Gdanski - Gdynia i gdy tylko popada deszcz, albo snieg, to pozostaje mi miec nadzieje, ze korek spowodowany wypadkiem utworzy się troszke pozniej, gdy ja juz sobie przejade... Zla pogoda to gwarancja wypadkow, i wydaje mi sie, ze to rowniez mozna zwalic na brak myslenia z powodu bolu, jaki ono powoduje u ludzi. Bo nie ma innego wytlumaczenia, przeciez kazdy zna swoje mozliwosci i geniuszem byc nie trzeba, zeby wiedziec ze opady wymagaja od kierowcy wiecej umiejetnosci, albo rozumu, albo obydwu na raz!

    OdpowiedzUsuń
  4. - wymuszenie pierwszenstwa... To jest jakas masakra! Bardzo czesto zjawisko. Wydaje mi sie, ze ocenienie predkosci innego auta nie jest niczym skomplikowanym, ale jednak dla zdecydowanej wiekszosci ludzi jest. Zeby bylo smieszniej - najczesciej zdarza sie to w miejscach, w ktorych wcale nie ma duzego natezenia ruchu i klopotow by sie do niego wlaczyc, wiec tymbardziej jest to dla mnie niezrozumiale, i ten "manewr" jest juz na mojej liscie top 10 tak wysoko, ze w sekunde budzi we mnie chec zemsty. Kilka powalajacych przykladow:
    1. Gdynia ul. Chylonska w strone Rumii w okolicach Biedronki. Jakis dziad wyjezdza mi po chamsku z malego parkingu z lewej strony ulicy, ale to jest jeszcze nic. Jakis metr dalej od wyjazdu z parkingu, moze dwa, jest przejscie dla pieszych i facet po tym jak mi w sumie zajechal droge, nastepnie nagle odwalil jakies turbo hamowanie, zeby przepuscic pieszego, ktory zblizal sie do przejscia... I ani zadnego sygnalu z jego strony, ze mnie przeprasza, no nic! A naprawde, takie proste, ze az glupie przeprosinowe pomiganie potrafi ostudzic nerwy i bojowe nastawienie. Kilka metrow dalej wyprzedzilam tego dziada i zatrzymalam go. Podeszlam bardzo wsciekla i zaczelam go opieprzac. Zamiast przeprosin uslyszalam kilka wersji niestety nie majacych nic wspolnego z rzeczywistoscia: daleko bylam - wiec dlatego musialam, sorry za okreslenie, wrecz k.rewsko konkretnie dac po hamulcach, z opcja wjazdu na pas ruchu w przeciwnym kierunku, by uniknac zderzenia? No to ciekawe. Ocena predkosci - ludzie maja z tym powazny problem, bardzo powazny. Nastepnie pan zwalal na dziewczyne, ze nagle weszla na przejscie, wiec co on mial zrobic?? Raz, ze wcale nagle nie weszla, dwa - co mial zrobic? Glupie pytanie. Moze na przyklad nie wymuszac pierwszenstwa? Hm? Tak sobie mysle, ale moge sie mylic. Kolejny tekst, po ktorym obudzil we mnie agresje, ktora w polaczeniu z wsciekloscia juz towarzyszaca tworzyla niebezpieczna mieszanke i bardzo musialam pilnowac sie, by ograniczyc swoje emocje do slow... Facet miedzy fotelami mial gaz i wzial go w reke pytajac czy ma mi psiknac w oczy. Nie wierzylam! Zapytalam go, czy on mi gazem grozi, bo facet mnie rozwalil, no tragedia. Nie dotknelam go, jego auta, a ten bezczelny dziad mnie jeszcze jakims smiesznym gazem straszyl, zamiast powiedziec jedno slowo - przepraszam.
    2. okolice mojego domu, czyli calkiem nowa droga z Rokitnicy na Trakt św. Wojciecha. Po drodze przed/za nowym mostem, zalezy w ktora strone jedziemy, jest droga podporzadkowana w lewo/prawo. Notorycznie wyjezdzaja, notorycznie! A nie ma w tym miejscu duzego ruchu, jest wrecz maly! Zaczelam zastanawiac sie co ci ludzie maja w glowach? Nie istotne czy jechalam z domu, czy do domu - wyjezdzaja sobie tak, jakby to oni mieli pierwszenstwo. Ja obserwuje + mam swiadomosc jacy ludzie sa durni i tepi w tych czasach = PRZEWIDUJE. I to jest jedyny powod dla ktorego nie mialam jeszcze wypadku, a bywalo blisko, tylko liczac sie ze skala glupoty ludzkiej - mialam stope nad hamulcem, w gotowosci. Jednak wydaje mi sie, ze chyba nie o to chodzi, zebym ja ogarniala swoja jazde oraz wszystkich innych pseudokierowcow dookola, ktorzy maja ewidentny problem z podstawami?? To jest taki moj czarny punkt i tam rowniez w standardzie dorzucam dla takich czubow zestaw pt. wyprzedzenie i zatrzymanie. Tylko 2 rzeczy dzialaja okropnie na moje nerwy: glupota ludzka i glupota na drodze. Tu mamy kumulacje. Kilka razy w ciagu dnia. Moim zdaniem, to jest przerazajace.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymuszenie pierwszeństwa - ocenienie prędkości innegio auta jest trudne, zwłąszcza wtedy, gdy jedzie ono za szybko. Jest wtedy daleko, włączający się do ruchu nie tylo nie spodziewa się, ze auto jedzie znaczni eponad dozwoloną prędkość, ale i z daleka znacznie trudniej jest tę prędkośc ocenić.
      Druga sprawa - notoryczne przekraczanie prędkości na skrzyżowaniach bez widoczności. Jak ktoś wyjeżdającyz podporządkowanej za łukiem (przed którym jest ograniczenie prędkości własnie ze względu na widocznść) ma się domyślić, że zza tego łuku wyskoczy rozpędzony "szybko ale bezpiecznie"? Ma być telepatą? Przeciez decyzję o właczeniu się do ruchu podjąc może tylko na podstawie odcinka drogi, który widzi. A ograniczenie prędkosci przed łukiem jest po to, żeby dac temu z podporządkowanej szanse bezpiecznego wyjechania przy tym deficycie widoczności!

      Jedziesz po głównej zbyt szybko - jesteś winny/winna wypadku, jesli do niego dojdzie.

      http://wyborcza.pl/1,75478,15560784,Winny__choc_mial_zielone__Pedzil_130_km_w_centrum.html

      Usuń
  5. 3. Najlepsze tlumaczenie zostawilam na koniec. Sytuacja sprzed kilku dni, konkretnie to byl wtorek, miejscowosc Gowino, droga w strone Wejherowa. Nie ukrywam, ze jezdze szybko, szczegolnie uwielbiam odcinki z zakretami. Z moja Pandzia robie rzeczy niemozliwe i w Gdansku to chyba juz legendy kraza. Przyznaje, ze lamie przepisy, ale ROBIE TO SWIADOMIE, a nie z glupoty lub braku wiedzy, i NIE UTRUDNIAM W ZADEN SPOSOB JAZDY INNEMU KIEROWCY.
    Tak wiec lece sobie z Gowina do Wejherowa, zajarana ze zaraz troche zabawy na zakretach bede miala, a tu nagle przede mna pojawia sie czerwone seicento, ktore sobie wyjechalo z firmy po lewej stronie! Szybka decyzja i szybkie wyprzedzanie. Ponownie pojawia sie kwestia PRZEWIDYWANIA. Jade dalej, jade i mysle - nie, no nie odpuszcze mu, co ten koles w ogole odwalil?!! Zatrzymalam sie na poboczu, poczekalam na czerwone seicento, gdy zobaczylam w lusterku to wyjechalam Panda i zatrzymalam auto. Koles odbil szybko w lewo (akurat byl skret w inna ulice, haha), wiec i ja szybko tam pocisnelam, wyprzedzilam go, gdy wysiadlam z auta to widzialam, ze chcial podjac probe ominiecia mnie i ucieczki, ale chyba zorientowal sie, ze nie ma opcji by ten plan sie powiodl. Po chwilowym zaniku pamieci (ze niby nie mogl skojarzyc sytuacji... rece opadaja), uslyszalam tekst, na ktory w sumie czekalam od jakiegos czasu. Bylam ciekawa kiedy i kto bedzie w ten sposob usprawiedliwial wymuszenie pierwszenstwa. Uwaga, oto TEN tekst: "Tam jest ograniczenie do 40!!", i wtedy ja zapytalam, czy w takim razie to go upowaznia do wymuszenia pierwszenstwa, tak?!? Tak jak pisalam wyzej - to, z jaka ja jade predkoscia, nie ma wplywu na jazde innych, a fakt ze jade droga z pierwszenstwem naklada na osobe wlaczajaca sie do ruchu obowiazek upewnienia sie czy nie utrudni jazdy innej osobie. Oczywiscie przyklad z kolejnej drogi o malym natezeniu ruchu...
    Nie rozumiem ludzi. Przykladowo na obwodnicy jest podobny problem. Wielu kierowcow chcac zmienic pas z prawego na lewy w ogole nie bierze pod uwage oceny z jaka predkoscia porusza sie auta zblizajace sie lewym pasem, i po prostu sobie wjezdzaja. Czesto sytuacja wyglada tak, ze za tym autem, ktore leci sobie lewym pasem, nic nie jedzie, wiec tymbardziej nie rozumiem, po co wymuszac, utrudniac, zmuszac do hamowania, skoro za kilka sekund moze zmienic pas nie utrudniajac innej osobie zycia?? Szczytem idiotyzmu sa moim zdaniem takie akcje przy wjazdach na obwodnice, kiedy to kulturalni kierowcy z prawego pasa wbijaja sie na lewy, utrudniajac, czesto dosyc konkretnie, jazde kierowcom jadacym lewym pasem, dla mnie logiczne, ze z wieksza predkoscia, jak widac dla wiekszosci ludzi logiczne to nie jest. Wazne, ze sa tacy kulturalni, ze udostepniaja prawy pas autom wjezdzajacym na obwodnice. I co z tego, ze w zamian utrudniaja jazde innym? I co z tego, ze stwarzaja niebezpieczna sytuacje na drodze? I co z tego, ze nie przyjdzie im do glowy, ze wcale nie sa kulturalni, tylko sa kompletnymi idiotami, skoro zwiekszaja szanse na wypadek na obwodnicy tylko po to, by ulatwic wjazd wlaczajacym sie do ruchu, ktory to wjazd i tak nie jest wcale ani ciezki, ani trudny, ani skomplikowany, a po co uswiadomic sobie, ze jesli ktos nie potrafi samodzielnie wlaczyc sie do ruchu wjezdzajac na obwodnice, to moze jednak niech jedzie miastem??... Hm?? Nie! Zdecydowanie lepiej zajechac droge komus, kto popierdziela sobie lewym, a co! Kulturka przede wszystkim.
    Troche rozpisalam sie, ale temat jazdy, kierowcow, sytuacji to dla mnie temat rzeka :)
    Pozdrawiam.
    Julia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyno, tu nie trzeba rozumieć ludzi, tu trzeba odebrać Ci prawo jazdy. Napisałaś, że lubisz szybko jeździć, i że to nie wpływa na jazdę innych kierowców. Bzdury piszesz. Kierowca wyjeżdżający z drogi podporządkowanej na terenie zabudowanym ocenia odległość i prędkość samochodu mającego pierwszeństwo, tyle że jak ty zapieprzasz nie wiadomo ile, to twoja prędkość może zostać niedoszacowana. Ty po prostu jesteś idiotką za kierownicą, niepotrafiącą jeździć z dozwoloną prędkością, przez co stwarzasz poważne zagrożenie da drogach publicznych. Chcesz jeździć, jak ci się podoba, to wybuduj sobie prywatne drogi i tam szalej. Powinno ci się prawo jazdy odebrać, więc nie chrzań, jak to ty cudownie jeździsz, bo jesteś zwykłą bandytką za kierownicą.

      Usuń
  6. "Troche rozpisalam sie, ale temat jazdy, kierowcow, sytuacji to dla mnie temat rzeka :)" ... oby ta rzeka tylko nie zamieniała się w wodospady albo inne tamy :)

    ... co tu napisać, jestem pod wrażeniem, jak zawsze , wszystko na drodze, zależne jest od sytuacji, i cała filozofia w tym, by móc przewidywać jak najwięcej ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gościu, przeczytaj ze zrozumieniem to, co napisała ta walkiria z pandzi. Tworzysz stronę o bezpieczeństwie jazdy, a jesteś pod wrażeniem wpisów dziewczyny będącej piratem drogowym - no świetnie, świetnie.

      Usuń
  7. =)

    Ciekawy blog.

    Znalazlam przypadkiem przy okazji realizacji pomyslu umieszczenia w aucie zasad dla pasazera, i musialam dodac swoje komentarze, to bylo silniejsze ode mnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. a dziękuję dziękuję oraz ciesze się, że przypadł do gustu...

    OdpowiedzUsuń
  9. To ostatnio miałem taką sytuację. Wyjeżdżałem z podporządkowanej. Samochód z lewej dość daleko więc oceniłem ze mogę jechać. Tyle ze tamten kierowca ( oczywiście chamski i chyba nie myślący taksówkarz) jechał co najmniej 100 w mieście !!!! Na szczęście był 2gi pas i zjechał na niego bo kolizja była by na 100%. Gdyby jechał przepisowo 50 a nawet 40 bo tam jest takie ograniczenie to do kolizji by nie doszło i nie było by mowy o wymuszeniu. Jaka jest Wasza opinia w tej kwestii ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam jeszcze, że nauczyło mnie to uważać na taksówkarzy i jeszcze bardziej nie ufać uczestnikom ruchu :)

      Usuń
    2. Samo życie :)

      Usuń
    3. Jak najbardziej on byłby winny kolizji.
      Miałeś utrudnioną ocenę prędkości - ze względu na prędkośc tamtego i odległość. On nie przestrzegał przepisów.
      Masz przestrzegać zasady ograniczonego zaufania, ale nie może to być zasada nieograniczonej nieufności - nie możesz zakładać, że kazdy będzie zasuwał setką w zabudowanym.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty