Niespodziewane kontrole nie mogą być zaskoczeniem

Kontrola drogowa bez znaczenia czy odbywa się z zaskoczenia, jest zwykła rutynowa czy też wiemy co przed chwilą przeskrobaliśmy - nie powinna być nigdy szokiem dla kierowcy.

Nasze bezpieczeństwo to główny priorytet w naszym życiu a zarazem poważne problemy z tym związane. Zawsze staramy się robić wszystko co tylko możemy, aby nasze dzieci były bezpieczne. Zakładamy monitoring i inne alarmy by mieć pewność, że do naszego domu czy też mieszkania nie dostanie się ktoś kogo byśmy nie chcieli. Krótko pisząc nasze kosztowności zabezpieczamy jak tylko umiemy. Występują w naszym życiu jednak pewne błahostki o których z powodu rutyny dnia codziennego zapominamy. Chodzi o nasze samochody, ale nie o obowiązkowe czy dodatkowe ubezpieczenie, ale o to w jaki sposób o nie dbamy. Samochody są z nami ciągle, w drodze do pracy, szkoły, czy też podczas upragnionych, wymarzonych wakacji. Wsiadając do auta, zakładamy, że bez problemu jak co dzień uda nam się dotrzeć do obranego celu. Gorzej jeżeli ,,niespodziewanie" czegoś w aucie zabraknie, coś się zużyje lub urwie - wówczas jest ten efekt ,,yyy co jest?". Powiem Wam jako ciekawostkę, że wcale tak być nie musi. 

Ostatnio śmigałem tu i ówdzie po trasach. Widząc auta inspekcji transportu drogowego, która kontrolowała auta dostawcze, ciężarowe oraz autobusy na zajeździe przy jednej stacji benzynowej przyszedł mi do głowy pomysł na dzisiejszy wpis. Tak się zdarzyło, że akurat zatrzymałem się na tej stacji w celu zrobienia kilku przysiadów i dwóch rundek wokół auta celem pozostawienia wszelkiego stresu i zmęczenia na parkingu. Przyjrzałem się takiej kontroli co nieco, pech chciał, że akurat miałem tak telefon jak i aparat rozładowany więc nie pokażę Wam tym razem żadnej fotki, choć ta trochę wyżej świetnie obrazuje zaskoczenie na drodze. Otóż niektórzy kierowcy byli ciut zaskoczeni kontrolą, albo przynajmniej udawali zaskoczenie - zwłaszcza tych aut, które ewidentnie przypominały bardziej wraki ze szrotu niż pojazdy nadające się do użytku po drogach publicznych.

Dziwi mnie dlaczego kontrole stanu technicznego pojazdów dotyczą w 99% tylko autobusów, dostawczaków oraz ciężarówek. Rozumiem, że pojazdy przewożące pasażerów czy duże ładunki muszą być bezpieczne bo po prostu mają dużą masę i mogą dużo namieszać na drodze, ale co z osobówkami? Nasze małe, prywatne czy też firmowe autka również powinny być bezpieczne. Jak nieraz widzę auto, któremu po wrzuceniu kierunkowskazu zapalają się wszystkie możliwe tylne światła, łącznie z halogenami i biegiem wstecznym na przemian to aż coś się w człowieku robi. Nie chodzi mi o to by ten wpis miał być początkiem kontroli wszystkich aut osobowych, ale tych, w których ewidentnie coś jest nie tak. Nie wiem też dlaczego nie przywiązujemy uwagi do stanu technicznego naszego auta. Owszem, być może prawdziwi motomaniacy, albo kierowcy zawodowi mają w nawyku kontrolowanie auta co jakiś czas - plus dla nich bo są przez to bezpieczniejsi. Niestety jest część kierowców, którzy nie przywiązują uwagi do tego, że im coś stuka czy puka. Ważne, że mogą jechać dalej. Dopiero jak pojazd ewidentnie się zatrzyma i nic, poza spotkaniem z lawetą lub innym sznurkiem doczepionym do sprawnego auta mu już w jeździe nie pomoże, wówczas dopiero decydują się na wizytę u mechanika. Zazwyczaj jest dużo za późno co oznacza będzie drożej. Randka z mechanikiem by się przecież nie odbyła, gdybyśmy po prostu znaleźli chwilę, od czasu do czasu, ale nie raz na rok jak to jest wymagane by sprawdzić co nam w aucie piszczy.

Każdy kierowca powinien kontrolować stan techniczny swojej maszyny, bo tak będzie lepiej nie tylko dla niego samego, ale dla nas wszystkich.

AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Brawo Brawo :) Ja osobiście "staram się" dbać o auto a już na pewno po zakupie auta a w moim życiu były już trzy, udaję się do mechanika na sprawdzenie czy mogę bezpiecznie podróżować no i na pewno - wymienia mi olej i filtr oleju, z rozrządem jest różnie bo nie koniecznie "trzeba wymieniać" wystarczy do niego zaglądać na stan paska i obserwować napinacze. Płyn hamulcowy i chłodnicy też staram się wymieniać - ale to jak mam gotówkę o tym myślę, raz jak wymieniałem to mechanik "a po co wymieniasz wyciekł Ci". Nie lubię jak jadę autem (starym bo na nowe mnie nie stać a i tak bym nie kupił nowego) i coś mi gdzieś trze skrzeczy od razu szukam przyczyny i staram się ją wyeliminować. Żarówki w aucie też na bieżąco obserwuję nawet te od stopu. No i w środku to mnie bardzo denerwują pierdołki typu przepalona żarówka w desce rozdzielczej czy inne drobiazgi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że moja żona tego nie przeczytała. Wczoraj auto na serwis pojechało, pęk pasek i rozwalił silnik;/

      Usuń
  2. Fajny chochoł ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja dbam o swoje autko, na bieżąco robię przeglądy i wymieniam to, co trzeba. Bo jak będę o nie dbać, to ono odwdzięczy mi się tym samym służąc długie lata. Poza tym wtedy mogę mieć do autka zaufanie, że mnie nie zawiedzie w najmniej oczekiwanym momencie. Jedno z czym jest problem to w zimie z akumulatorem. Zrobiłam wszystkie możliwe testy, które wyszły w porządku, więc po prostu taki jego urok...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akumulator potrafi nagle bez żadnego ostrzeżenia "odmówić posłuszeństwa", Ja swój ładowałem przed zimą i w zimę gdy widziałem że zaczyna słabo kręcić, i zdało to się na nic, rano wstaje odpalam auto a tam nic - nawet kontrolki się nie zapalają, ale z drugiej strony co się dziwić akumulator wytrzymał w aucie 14 lat czyli od nowości - to i tak bardzo długo, ale od tamtej pory w bagażniku schowane kole zapasowym jeżdżą kable. Ogólnie dbanie o samochód to jedno :) a ubezpieczenie asistance to drugie - nie jest strasznie drogie ja płacę 120 zł na rok, a zawsze mogę liczyć na pomoc, a już korzystałem z holowania i auta zastępczego.

      Usuń
    2. Moja rodzinka kilka lat temu kupiła nowe Renault Clio. Auto bardzo im się podobało i nie przysparzało żadnych problemów poza jednym - co jakiś czas akumulator się rozładowywał. Byli w serwisie i stwierdzono, że z alternatorem jest wszystko w porządku i nie wiedzą co jest tego przyczyną. Wymienili aku na nowy, a tutaj powtórka z rozrywki. Kolejne autko z urokiem:-)

      Usuń
  4. Miałem Clio i również miałem to samo pomimo iż to była nówka sztuka ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Stukanie i pukanie to jedno, a ciekniecie płynów to drugie. Denerwują mnie auta pozostawiające tęczową lub tłustą plamę po wyjechaniu z miejsca parkingowego.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty