Nie strasz ludzi na drodze!

Czy auto ze zdjęcia powyżej przypomina ciągnik siodłowy z naczepą? Widzicie jakieś podobieństwo? Ja ostatnio doświadczyłem na własnej skórze co ma wspólnego to małe autko z dużą jak słoń ciężarówką i wcale nie chodzi o to, że jedno i drugie może służyć jako auto firmowe.

Uwierzcie na słowo, że tak samo jak duży ciągnik siodłowy ledwo mieści się na wąskim, polskim, drogowym pasie ruchu, tak i to małe autko wbrew pozorom również ciężko w liniach jednego pasa utrzymać. Tor jazdy zatem w obu autach jest niesłychanie podobny, a przekonałem się o tym śmigając ostatnio przez miasto. Auto, które widzicie na zdjęciu miało chyba jakiś ,,problem" ze skręcaniem (czyt. z kierowcą), który dość często można zaobserwować na drodze i to nie tylko w tym modelu.

Dlaczego skręcając np. w prawo niektórzy zamiast skręcić w prawo od razu, to wcześniej odbijają ,,lekko" w lewo wjeżdżając i strasząc ludzi na sąsiednim pasie? To lekko w lewo to nie zbliżenie się do linii z lewej strony bo czasem tak trzeba, ale zajęcie dwóch, a przynajmniej półtora pasa ruchu. Przyzwyczajenia z jazdy ciężarówką? Raczej nie sądzę. Moim skromnym zdaniem to brak poznania własnego auta plus źle ustawiony fotel kierowcy. Kierowca ,,postrach szos" nie zna wymiarów własnego auta. Nie wie, nie jest pewien jak daleko ma do krawędzi, której to również pewnie nie dostrzega ze względu na źle ustawiony fotel i dlatego zajeżdża (czyt. wjeżdża, skręca) w zakręt jak zestaw ciągnik siodłowy+naczepa. Nieraz już byłem świadkiem jak niewielkie autko zajeżdżało pod większym kątem niż by to zrobił zawodowy kierowca swoim Kamazem, ale wczoraj to już było przegięcie na maksa. Wskazówka od adrenaliny powędrowała mi na czerwone pole. Zawsze jestem przygotowany na takie akcje, ale tu ewidentnie kierowca nie zważając na nic poza tym, że on musi się ,,złamać" w ten zakręt, wjechał na mój pas. Uprzedzam pytania - nie, on nie zawracał na skrzyżowaniu - on tylko skręcał w prawo, choć pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy to taka, że chłop się rozmyślił i chce jechać prosto ;) Bliska odległość nogi od hamulca sprawiła, że swoim szczeniakiem (czyt. Renault Scenic) zdążyłem wyhamować. Za każdym razem, kiedy widzę podobną sytuację, przypomina się jak mój instruktor wiecznie się śmiał widząc takich artystów, którzy jeszcze dobrze kategorii B nie poużywali, a już o kolejnych myślą. 





AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Mnie też to zawsze dziwi.... zwłaszcza jak gościu (nierzadko młody) zajeżdża swoją ciężarówką Seiko w zakręt... może myśli, że skoro firmowe auto to tak trzeba ? hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha ha skąd ja to znam, minimum 3 takie przypadki dziennie widzę jadąc parę km do pracy i co najmniej 2 gdy wracam ;)

      Usuń
  2. skręcanie "z dyszlem" to zmora motocyklistów - nie raz się przekonałem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam... niestety

      Usuń
  3. co Ty pieprzysz za głupoty? Od x lat jeżdżę seicento i nigdy nie miałem problemów ze skręcaniem. Raczej to wina kierowcy a nie samochodu, także bzdury wyssane z palca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyś czytał często ze zrozumieniem to zrozumiałbyś że właśnie autorowi o kierowców chodzi a nie o pojazdy ;)

      Usuń
    2. Typowy hejter.. jeździ akurat seiko, pewnie zielonym albo niebieskim i jak tylko zobaczy przy słowie Seiko coś nie tak to się buntuje bo jego fura jest the best.... człowieku to taka metafora, przenośnia, żart, a to że to akurat było seiko to przypadek..... ochłoń bo pewnie woda już Ci się zagotowała ;)

      Usuń
    3. Nie tłumaczcie mu tego, bo taki delikwent jest oporny na wiedzę ;)

      Usuń
  4. O tak, pełno takich na naszych drogach. Ja tak robię tylko jeśli zakręt jest wyjątkowo wąski, bo jeżdżę sporym autem (astrą classic combi), ale w 'normalnych' zakrętach po prostu skręcam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to radzisz sobie jak na kobiętę + astra classic ;)

      Usuń
  5. Autorze - Jak w prawo skręcasz trzymając się jak najbliżej prawego krawężnika to współczuję. Przeczytaj sobie: http://nabaglo.motoblogi.pl/2013/04/03/czym-jest-apex-i-jak-go-dobierac/ i naucz się jeździć poprawnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy współczuje słabego czytania ze zrozumieniem ;) Można się zbliżyć lekko ku lewej stronie pasa w ostateczności ale zajmować dwa pasy seikiem skręcając w zakręt który ma więcej niż 90 stopni?

      Usuń
    2. Kolejna anonimowa trąba która przeczytała a nie zrozumiała przekazu xD Albo spamer, który chciał się pochwalić słabym blogiem ;)

      To ja coś napiszę do autora:

      Pisz jaśniej, bardziej łopatologicznie, najlepiej kręć filmy omawiając każdy wpis powolutku..... nie no żartuje, ale nie dlatego, żeby Ci to długo trwalo tylko dlatego, że takie delikwenty pauzowały by film wyciągając to co chcą i potem naskrobali jakieś durne komentarze .... o autorem być ;0

      Usuń
    3. Jezdnia w mieście to nie tor wyścigowy. PORD nakazuje przy skręcie w prawo zbliżyć się do prawej krawędzi. A i poza maistem jadąc z dozwoloną prędkością nie trzeba żadnych apeksów by pokanać zakręt. Przez takich "mistrzów" pasy ruchu w polskich miastach muszą być dużo szersze niż np. w Niemczech (choć normy te same, praktyka jest różna - u nas maksimum, u nich minimum dozwolonego przedziału), przez co brakuje miejsca na miejsca parkingowe czy wydzielone lewoskręty, że o pasie rowerowym nie wspomnę.

      Usuń
  6. Anonimowy1 września 2014 20:38 coś czuję że ty na 33 razy nie zawrócisz na drodze gdzie jest jeden pas ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się, jest wielu kierowców, którzy zjeżdżają na pas obok, nie tylko przy skręcaniu w prawo, ale w ogóle przy skręcaniu, np. kiedy prosta droga nagle posiada jakiś skręt, oni zamiast się trzymać swojego pasa, wjeżdżają na pas obok. Znajomy mi powiedział, że jak dłużej pojeżdżę, to też tak będę robił.
    Może im się nie chce kierownicą kręcić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eryk to zwykłe lenistwo...tyle ;)

      Usuń
  8. Moja pierwsza podróż VW LT 35 jako kierowca, wcześniej po ulicy raczej nie jeździłem dostawczakiem (którym się jeździ jak osobówką - nie trzeba brać zakładki) ;) do rzeczy jadę szeroką arterią skręcam w lewo w równie szeroką drogę asfaltową, zbliżam się do osi jezdni i co?? Odbijam w prawo - hu_ wie po co - i słyszę tylko pisk opon, a w prawym lusterku widzę auto "przyklejone" do krawężnika. Po czym szef mówi, że nie jestem pierwszy który wsiadł do samochodu i popełnia taki błąd. Później już mi szło dużo lepiej. Ale jakoś trzeba zdobyć doświadczenie - dobrze, że bez strat tylko szkoda, że ze strachem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej nastachać się niż stracić parę stówek ;)

      Usuń
  9. to nie wina samochodu, tylko nawyki (logika) kierowcy (grzyba) po reliktach z prl-u + przyzwyczajenie do jazdy samochodem bez wspomagania (zresztą: samochód bez wspomagania, czy to ma jakiś sens?) + wpojenie, że kierownicę trzeba łapać podchwytem

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem kobieta ale takie nawyki zauważyłam własnie u kobiet i starszych Panów. Jedna kobieta puściła migacz w lewo dojechała do środka jezdni i skręciła w prawo w mało widoczny wjazd. Tylko mała prędkość zatrzymała nas by jej nie mijać z prawej strony. Ona praktycznie się zatrzymała i ustawiła do skrętu w lewo w drogę podporządkowaną. Jak się okazało robiła sobie szerszy łuk . Mój brat trafił na podobna Panią, która zjechała na lewa stronę na parking! I z tego parkingu wystartowała ze swoim łukiem w prawa stronę. Brat jechał za nią i uderzył w nią. Ona nie potrzebowała tylko lewego pasa ale i pustego parkingu by wyrobić się w zakręcie( dodam ze był pod górkę). Kiedy przyjechała Policja upierała się,ze to była wina mojego brata, bo uderzył ją w przednie nadkole a ona sobie chciała tylko skręcić w prawo!.Samochód miała silny z dobrym zrywem to się wpakowała mu tuż przed maskę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Apexy SERcento z pizzerii w ruchu miejskim...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty