Zielona kosmitka wylądowała na naszej planecie, czyli test Mitsubishi Space Star 1.2 80km


Zielono mi - pierwsza myśl, gdy zobaczyłem to autko. Gdzie tym razem pojechałem i co zmajstrowałem?
Ponoć zielone oczy ma tylko 5% ludzi, w tym ja. Podejrzewam, że taki kolor jest również na niewielkiej liczbie samochodów. Piękny, jaskrawy groszek daje do zrozumienia, że za kółkiem na 99% siedzi kobieta. Przez ostatni tydzień pokazałem niektórym na drodze, że jest inaczej ;)

 Gdzie jest kosmitka ;)?


Na pewno na parkingach, nawet tych większych nie będzie problemu by znaleźć nasze autko.

Autko to następca znanego, małego Colta. Space Star był już kiedyś produkowany przez japońską markę, jednak wtedy nazwa Space Star odnosiła się do nieco większego auta. Testowany Space Star to takie autko pod względem wymiarów pomiędzy właśnie starym Space Starem a Coltem.

Długość 3710[mm] x szerokość 1665[mm] x wysokość 1505[mm]. Jeżeli już piszę o rozmiarach to warto wspomnieć również o wadze tego autka - tylko 845kg.

Bagażnik posiada zaledwie 235 litrów pojemności. Kosmitka za dużo towarów z ziemi na marsa nie zabierze, ale przecież ona przyjechała tylko po jakieś próbki, a nie na prawdziwe zakupy.


Zielonka ma może i mały bagażnik, ale za to miejsca w środku jest wystarczająco. Standardowo jak to bywa w tych małych autkach, zabrać 5 osób na dłuższą trasę to średni pomysł, ale 4 będą podróżować bez żadnego uszczerbku w postaci jakieś niewygody.

Cała deska wygląda niekoniecznie na coś taniego, no ale nie oszukujmy się, że w takim aucie będzie prestiż jak w limuzynie. Jest w miarę wygodnie i przede wszystkim tanio, czyli tak jak być powinno.

Zanim wskazówka podskoczy do testowej setki, trzeba odczekać 11,7s. Średnie spalanie jak widzicie w okolicach 5,8L/100km z tym, że zawsze sporo poniżej 6 litrów i to przy naprawdę ciężkiej nodze. Generalnie po całych 8 dniach testu komputer pokazał 5,4L/100km - nieźle, biorąc pod uwagę, że o jakimś częstym dziadkowaniu nie było mowy. Silniczek 1.2 80km wystarczy w sam raz do latania po miejskich uliczkach.

Jest też w miarę dobry grajek, który bez problemu zakłóci miejski gwar. Sterowany oczywiście z kierownicy. 

Na tygodniu koleżanka organizowała domówkę, na której nie mogło mnie przecież zabraknąć. Dziwnie się czułem jak podjechałem, bo momentalnie impreza na parking (czyt. podwórko) się przeniosła. Te dziwne pytania co to?, skąd to się wzięło na tej planecie? i od kiedy jeżdżę autem pod kolor oczu? wcale nie były męczące. Zrozumiałem, że dzięki autku mam +kilka koleżanek więcej;)

Ten przód kosmitka ma w połączeniu z felgami całkiem zgrabny.

Tyłek, hmm trochę przypomina muzeum. Może nie jakieś stare i często odwiedzane, tylko takie bardziej współczesne, ale mimo wszystko muzeum.

Na całe szczęście, gdy patrzymy z ukosa to cały efekt muzeum znika za sprawą spojlera, który wyraźnie daje do zrozumienia, że kierowca to szybka i wściekła... osoba - niekoniecznie kobieta;)

No rzućcie okiem jeszcze raz na ten tyłek. Gdyby nie ten spojler to autko byłoby po prostu smutne.

Przyznam, że po ostatnich testach kilku malców, śmiało stwierdzam, że producenci idą w dobrym kierunku, zwłaszcza jeżeli chodzi choćby o otwieranie, zamykanie i odpalanie małych pyrkaczy - bez kluczykowe. 


Tak jest też w Space Star - wystarczy mieć kluczyk, albo w zasadzie kawałek plastiku, bo tego nawet kluczykiem nazwać nie można i za pomocą czarnych przycisków obok klamek otwieramy i zamykamy autko. 

Nic więcej jak tylko klik i jedziemy tam gdzie chcemy jechać ;)

Jeżeli na naszym koncie posiadamy od 39 tysięcy złotych w górę, przynajmniej 45, a najlepiej prawie 50 to będziemy mogli przywlec kosmitkę z salonu do własnego domu.


Klikamy poniżej play, dajemy full screen bo jest full hd i oglądamy...



AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

4 komentarze:

  1. Co do tego otwierania bezkluczykowego, to mam mieszane uczucia. Padnie jakiś siłownik, to będzie problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dzisiejsza technika na tyle jest rozwinięta, że producent pewnie przewidział, że przez x lat ma to się nie popsuć ;)... no ale zawsze jest jakieś ale ;)

      Usuń
    2. Testowałem ten samochód i też się zastanawiałem nad tym. W kluczyku, który widać na zdjęciach, jest wbudowany normalny klucz którym można otworzyć drzwi.

      Ale samochodu nie odpalisz:)

      Usuń
  2. W końcu testowałeś autko dla nas... kobitek ;)

    Fajny kolorek...uwielbiam groszkowy ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...