Na zachodzie Europy to normalne jak mycie zębów... czyli bydle w paski

Nie nie nie - to nie jest wpis sponsorowany. To nie będzie nawet żadna reklama pasty do zębów, szczoteczki elektrycznej czy zapachowej deski klozetowej do ultranowoczesnej łazienki. Ten wpis to promocja...
 
... kultury na drodze. Zresztą jak większość wpisów na tym blogu.

Czasem bywa tak, że jak przychodzi weekend to chcemy opuścić nasze ulubione cztery kółka i pokonać jakąś trasę z przysłowiowego buta. Tak było również ze mną ostatniego weekendu. W dobie wszechobecnej zakupowo-świątecznej gorączki galerianej postanowiłem wyciszyć się i odstresować, a najlepszym pomysłem jaki przyszedł mi do głowy był kilkukilometrowy spacer.

Tym razem miejscem na refleksję nie była wyciszona trasa z dala od gwaru miejskiego wśród śpiewu leśnych ptaków tylko właśnie zakorkowane, głośne miasto. Spacerując wzdłuż ulic obserwowałem zachowania kierowców w stosunku do kierowców, ale również jak się zaraz przekonacie wobec pieszych. Nie wiem czy mam jakąś obsesję, bzika czy innego dzika na punkcie kultury na drodze, ale co chwilę widziałem coś nie tak, co mi nie pasowało.

To coś to wciskane klaksony do dechy jakby wypuszczono na miasto kierowców testerów klaksonów. W większości przypadków klaksony były wciskane bez uzasadnionej przyczyny. Kolejna sprawa - wszystkim niby się spieszy, ale jak pojawia się zielone na sygnalizatorze to kierowcy zastanawiają się co oznacza kolor zielony i dopiero po chwili decydują się na powolny, pełen objawów krok tzn. ruch do przodu. Przykłady można by wymieniać i wymieniać, ale przyjdzie na to czas w innych wpisach. Najlepiej potraktowac każdy odskok od bycia kulturalnym na drodze w osobnym wpisie. Im tego będzie więcej tym jest potencjalnie większa szansa na dotarcie do tych, którzy potrafią na drodze zagalopować się za bardzo.

Wiem wiem, znowu się czepiam, ale po prostu chce by na tych naszych drogach jakoś to było, by wszyscy nie tyle się wzajemnie rozumieli, co będąc kulturalnymi ludźmi wzajemnie szanowali.

Przedzierając się przez gąszcz i gwar miejskiej dżungli docieram do bestii, prawdziwego miejskiego zwierza - pasiastej zebry. Bydle w paski tak wściekle i wstrętnie wygląda, że kierowcy nie chcą, wręcz boją się przed nim zatrzymywać. Jest tak straszne, że terroryzuje 99% naszych kierowców, którzy widząc je na drodze nierzadko dodają jeszcze gazu by je czym prędzej rozjechać i pojechać dalej. Podchodzę i czekam. Pierwszeństwo mam tylko wtedy gdy jestem na pasach, a nie przed. Kierowcy doskonale o tym wiedzą dlatego ani myślą zatrzymać się i skonfrontować się z pasiastą zebrą.

Po odczekaniu dwóch minut zlitowała się eLka i mogłem spokojnie przejść na drugą stronę jezdni. Oczywiście podziękowałem za ten gest podniesieniem ręki, a miła i śliczna pani kursantka uśmiechem oznajmiła, że to fajnie, że doceniłem jej gest. Na szczęście była to jednokierunkowa i jeden pas ruchu, więc jeżeli eLka się zatrzymała to cały pędzący sznurek za nią również.

Wielki problem pojawił się kilometr dalej. Droga dwukierunkowa, ale jezdnia jednokierunkowa z dwoma pasami ruchu. Takie miejsca są najgorsze i najbardziej niebezpieczne dla pieszych. Raz, że trzeba tam odczekać naprawdę swoje, bywa, że i dobrych kilka minut, a pracujemy np. po drugiej stronie i już widzimy uśmiechniętego szefa po drugiej stronie za szybą sklepową i czujemy, że właśnie obciął nam premię. Przejścia na dwu pasowych jezdniach są o tyle niebezpieczne, że gdy już przeleci ta chmara, te 99 aut to w końcu nadjedzie kulturalny kierowca, który zatrzymując się przed przejściem dla pieszych będzie chciał nam umożliwić dalszy marsz. Problem w tym, że jak zwykle i przeważnie to bywa kulturalny jest sam. Zatrzymuje się, ale na drugim pasie nikt o tym nawet przez chwile nie myśli. Kierowcy nawet zapominają jak drogo kosztuje wyprzedzanie kogoś kto zatrzymał się po to by przepuścić ludzi na pasach.

Jeżeli pieszych ma trochę oleju i resztki rozumu w głowie to będzie czekał aż ktoś się zlituje i zatrzyma. Gorzej jeżeli pieszy będzie żył w myśl zasady ,,jestem już na pasach to zawsze mogę przejść, bo mam pierwszeństwo - wówczas w myśl tej zasady długo może nie pożyć. Fakt, z jednej strony ma rację bo już jest na pasach, gdyż umożliwił mu to jeden pojazd. Niestety nie wszyscy znają i przestrzegają przepisów. Dziwne, bo każdy kierowca powinien się wykazywać ich znajomością - w końcu ma ten cholerny plastik, który zwą prawo jazdy. 

Najgorzej sytuacja wygląda, gdy w takim momencie przez pasy chce przejść dziecko. Dzieci jak wiemy są niskie i nieraz nawet ich głowa nie wystaje ponad maskę dużego suva. Wtedy sumienie niekulturalnego będzie już na bank brudne. 

Przydała by się taka akcja, kampania w mediach. Jedna, ale żeby trafiała zarówno do pieszych, tych którzy nie uważają w takich momentach i strasznie ryzykują oraz do kierowców, którzy mogą stracić to co jest najważniejsze - wolność. Słaba opcja, że przez brak kultury i wyobraźni pozbawiać się szansy na dalsze prowadzenie pojazdu.


Przyszedł czas na prawdziwy hit, czyli life is brutal. Jezdnia jednokierunkowa, trzy pasy ruchu, brak świateł i tylko ta zebra chce nam pomóc przejśc na drugą stronę jezdni.

Jak widzicie na filmiku, kierowca dostrzegł człowieka po lewej stronie jezdni, który chyba zwątpił w kulturę na drodze. Postanowił pokazac, że nie wszyscy są tacy sami. Udało mu się to zobrazować dośc dokładnie. Nie liczyłem, ale z 15 aut przejechało po zebrze myśląc, że ten przede mną bestii nie zabił, dodam gazu może mnie się uda. Nie było krwi na pasach więc nikt się nie zatrzymał, a nawet nie zwolnił, bo jeszcze pieszy by zaczął przechodzić i musieliby wszyscy te kilkanaście sekund poczekać. Tak naprawdę oni poczekają i dłużej niż kilkanaście sekund bo pewnie koło 30, ale ze 100m dalej na czerwonym świetle. Jak zaczną ruszać to ten kulturalny będzie już tuż za nimi. Strasznie smutne jest to, że gdzieś mamy innych uczestników ruchu, zwłaszcza pieszych, którzy nie posiadają klaksonów.

Niestety na drodze jest jak w dżungli, pierwszeństwo ma i generalnie wygrywa każdy kto jest szybszy, większy, mocniejszy... przeważnie kierowca samochodu - rzadziej pieszy.
 
To zdziwienie u pieszych, gdy zatrzymamy się przed pasami... bezcenne.





AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Uwielbiam te wstępy do artykułów ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Temat rzeka, a najlepsze jest to, puścisz pieszego ten obok lub z przeciwka go rozjedzie i obwinia Ciebie bo przecież gdybyś się nie zatrzymał on by go nie rozjechał. Absurdalne? ale prawdziwe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jak autor wspomniał 99% kierowców myśli tylko o sobie!!!!!!!!!!!!

      Usuń
  3. Większość kierowców na tym filmiku mocno nawiązuje do tytułu tego wpisu - chodzi o to bydlę.
    Jednak nadal uważam, że to samochód powinien mieć pierwszeństwo na pasach. Odebrałoby to pieszym możliwość bezmyślnego włażenia na przejście i zmusiło do rozejrzenia się. Wiadomo jak człowiek się zastanowi to zawsze efekt będzie lepszy, w tym wypadku będzie bezpieczniej. Proszę zauważyć, że gdyby ten pieszy na filmie wszedł na jezdnię (a miał do tego prawo), to pewnie by nie żył. Przepisy nas kultury nie nauczą. Sami o nią zadbajmy i szanujmy się nawzajem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominik moim zdaniem przepisy są teraz okej w stosunku do pieszych na pasach. Problem w tym, że brakuje kultury i tyle. Dzisiaj padało jak robiłem to ostatnie foto w tym wpisie.... pieszy był mega zdziwiony że w tym zimnym deszczu podczas wiatru ktoś się zatrzymał i go łaskawie przepuścił....

      Usuń
    2. Ja Cię rozumiem, ale patrz jak to teraz wygląda. Ludzie często nawet się nie patrzą czy coś jedzie czy nie, bo wiedzą że mają pierwszeństwo. Nie myślą. Gdyby nie mieli pierwszeństwa, byliby zmuszeni pomyśleć. Ja jestem zwolennikiem tej teorii. Trzymaj link:) https://www.youtube.com/watch?v=-nz1jJYsuR4
      Jednak wracając do kultury, to owszem zatrzymanie się przed przejściem to wyraz szacunku dla pieszego. Ja się zatrzymuję dość często przed przejściem, ale nie ze względu na przepis, tylko właśnie na kulturę i szacunek. To co powiedziałem z tym, żeby to kierowca miał pierwszeństwo to ze względu na pieszego nie na mnie. Ja przeżyję.

      Usuń
    3. Dominiku to byłaby zbyt drastyczna zmiana przepisów.... zanim wszyscy o niej by się dowiedzieli masa ludzi by zginęła.... po 10 latach znalazłby się ktoś kto by powiedział, ..ale przecież było inaczej"

      Usuń
    4. Owszem jest to mocna zmiana, ale z mojego punktu widzenia sensowna. Nie można mówić, że jak teraz jest źle to już tego nie zmienimy na lepsze bo ludzie by nie nadążyli. Może nie z dnia na dzień, ale po kroku i byłoby lepiej. Trzeba dążyć do poprawy.

      Usuń
    5. Lepiej nie - lepiej nich wchodzą na bloga takiego jak tu i to przeczytają... niech się kultury nauczą a nie nowych przepisów ;)

      Usuń
    6. Niech wchodzą na bloga, ale niech nie wchodzą pod koła :) Żaden przepis nie uchroni przed głupotą. A ten ją promuje. Bo jeśli przepis pozwala wejść pod koła i jest to wina kierowcy to coś jest nie tak :)

      Usuń
    7. Dominik.....zaden przepis nie pozwala poczytaj ustawe;)

      Usuń
    8. Nie do końca dobrze to napisałem. Może nie pozwala, ale dając pierwszeństwo promuje. Obecnie życie pieszego leży w rękach kierowcy, a chyba lepiej by było gdyby to pieszy dbał o siebie. Obejrzyj wyżej ten filmik co wyżej go umieściłem:)

      Usuń
    9. Dziwny ten nasz kraj, na zachodzie nie do pomyślenia jest, żeby pieszego stojącego obok zebry nie przepuścić, ba nawet są za to kary dotkliwe, więc to nie kwestia kto ma mieć pierwszeństwo, ale zupełnego braku kultury wśród kierowców. Czy kierowca nigdy się nie porusza na pieszo po mieście ?

      Usuń
  4. Oj daleko nam do standardów normalnego zachowania i niezestresowanych kierowców.
    Miałam okazję doznać kultury poza PL i powroty bywają niebezpieczne. Można się zapomnieć i mocno zdziwić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj coś na ten temat również wiem... ale to wynika z tego że nasz naród to biedny naród... wszędzie nam się spieszy itd. itp... a można by tak przecież powolutku powolutku i zkulturką

      Usuń
  5. Ja zawsze staram się zatrzymać gdy widzę pieszego czekającego przed przejściem. Tego wymaga kultura jazdy, a że uważam się za kulturalnego kierowcę, to staram się kulturalnie zachowywać. Faktem jest, że kierowcy wykazują się nie tylko totalnym brakiem kultury, czy znajomości przepisów, ale często też brakiem wyobraźni. Czasami jednak i piesi nie wykazują jej ani odrobinę, gdy w zimie wskakują niemal przed sama maskę jadącego auta nie myśląc o tym, że kierowca może nie dać rady wyhamować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Pani Kasiu... nie należy wrzucać wszystkich do jednego worka, ale im więcej artykułów w necie na ten temat tym podejrzewam z każdym kolejnym będzie lepiej aż w końcu za 10000 lat osiągniemy idealny stan psychiczny polskich kierowców

      Usuń
  6. Każdy kolejny artykuł coraz lepszy i bardziej treściwy ;) Zauważyłem że poszedłeś w jakość a nie ilość - tak trzymać!

    OdpowiedzUsuń
  7. Pieszy ma przecierz wybór może kupić samochód.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kultura na drodze to podstawa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tytuł i wstęp do... rzyci (nie informuje, o czym piszesz w dalszej części), jednakże z treścią artykułu zgadzam się w stu procentach. Pieszy na jezdni jest intruzem, nawet jeśli ma zielone światło (jako pieszy zawsze się rozglądam nawet na zielonym).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę może przesadziłem, ale cóż zrobić :)

      Usuń
  10. Ja oczywiście lubię się zatrzymywać przed pieszymi nie tylko ze względu na kulturę. Po prostu wierzę że warto pomagać słabszym. Poza tym jest to de facto jeden ze sposobów na skontrolowanie sytuacji. Kiedy człowiek stoi przed pasami mamy bardzo mały wpływ na to zrobi, może się zniecierpliwi i wejdzie w mniej odpowiednim momencie. Także wolę uniknąć ryzyka i pozwolić mu przejść. Jest to szczególnie ważne przy osobach starszych i dzieciach które mają ograniczoną percepcję http://piesi.bydgoszcz.pl/perspektywa-dziecka/. Tak wiem a co wtedy jak ktoś na pasie obok się nie zatrzyma. Jest takie ryzyko wtedy nie zachęcam żadnym gestem tylko obserwuję co się dzieje w razie niebezpiecznej sytuacji po prostu trąbię. Kiedy sam przechodzę przez pasy staram się swoją postawą zasugerować że chcę przejść, nie nie straszę kierujących swoim wejściem po prostu np. powoli dochodzę do pasów. Człowiek który stoi jest gorzej widoczny. kiedy pojawia się dziura w sznurze aut można powoli wchodzić patrząc w oczy kierującemu żeby nawiązać kontakt. Lekkie zwolnienie auta z reguły wystarczy aby przejść. Podziękowanie i idziemy dalej. PS uprzedzając fakty to nie jest wtargnięcie bo kierujący tylko lekko zwolnił lub się płynnie zatrzymał. Można się tego nauczyć. Oczywiście trzeba obserwować wszystkie pasy do momentu aż zejdziemy z zebry.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz