Pokaż kim naprawdę jesteś... dużo wcześniej!

Jedź tak, aby inni widzieli, że jesteś normalny, myślący za kółkiem, a nie jakiś gamoń co to któremu zawsze wydaje się, że zdąży.

W dzisiejszym wpisie wezmę pod lupę jak zawsze dziwne czyt. niekulturalne i niebezpieczne zachowanie kierowców.

Jest taki typ kierowcy na tym świecie, któremu się wydaje, że potrafi oszacować jako tako prędkość innego auta i przez to myśli o sobie w samych pozytywach podczas gdy tak naprawdę jadąc swoim autem tylko straszy innych kierowców i pozostałych uczestników ruchu drogowego.

Najczęściej taki delikwent ujawnia się na gorszych, dziurawych czy innych węższych drogach.

Jedziemy sobie spokojnie, droga nieco węższa niż zazwyczaj, dziurawa jak ser szwajcarski choć bardziej ten pas, po którym się nie poruszamy. My śmiało możemy jechać teraz 90kmh, ale jak będziemy wraca to w tym miejscu, w przeciwnym kierunku szybciej niż 40stką czy 50tką nie pojedziemy.

Jedziemy sobie tak dalej, długa prosta, aż tu nagle z przeciwka śmiga sobie jakieś autko. Jest tak z 500 metrów przed nami. Porusza się w miarę szybko, ale nie to jest problemem. Problemem jest to, że zajmuje dwa pasy w tym połowę naszego z uwagi na kiepski stan drogi. Do tego momentu wszystko jest zrozumiałe no bo, kto chciałbym zniszczyć swoją furę na wertepach.

Kiepski stan drogi przestaje mieć znaczenie wraz z odległością jaka dzieli nas od tego auta. 300, 200, 100m od nas i dalej cholera śmiga tym środkiem. W tym momencie adrenalina u nas rośnie, a my myślami wchodzimy do kina, gdzie zaraz ma się zacząć krótkie streszczenie, szybki zwiastun pt. ,,nasze życie". Jesteśmy już mocno niepewni kierowcy jadącego środkiem, wszak jest poniedziałek, więc może to jakiś imprezowicz, który ,,zatankował" u cioci na imieninach i dlatego dwa pasy zlewają mu się w jeden szerszy.
W końcu zwalniamy do 70tki w obawie o własne życie. Teraz 50, 40kmh, a Pan kierowca ,,podejrzany" z naprzeciwka te trzydzieści parę metrów od nas zjeżdża sobie jak gdyby nigdy nic na swój pas chwaląc się żonie siedzącej na fotelu obok, że jest świetnym kierowcą, będą wcześniej w domu, ponieważ on zawsze zdąży. Zawsze wie kiedy należy zjechać by nie przygrzmocić w auto z naprzeciwka, ale czy na pewno?

Z drugiej strony on zawsze wygląda na kogoś, kto jedzie na podwójnym gazie i zawsze opóźnia wszystkich z przeciwka tylko dlatego, że myśli tylko o sobie nie trzymając się własnego, jednego pasa ruchu.

Osobiście tego typu kierowcę spotykam zawsze, kiedy zapuszczam się dalej od większego miasta w ,,okolicę" tych najgorszych, kiepskich i dziurawych dróg.

Zdaje sobie sprawę, że czasem droga jest kiepska, a my jedziemy środkiem, bliżej środka, ponieważ nie chcemy stracić kilku stówek u mechanika - jasne to jak słońce. Sam podobnie robię jak jadąc długą prostą widzę, że skrajna część jezdni nie nadaje się na spacer matki pchającej choćby powoli wózek z dzieckiem w środku w obawie o wstrząs mózgu jaki mogą wywołać wertepy u maluszka. Zbliżam się wtedy bliżej środka by nie odwiedzać za często mechanika.

Uciekam jednak do prawej, zwalniam, a nawet zatrzymuje się jak wiem, że moja fura nie przeleci na dziurami. Uciekam jednak nie, gdy auto z przeciwka jest 40metrów ode mnie, ale jak tylko zobaczę jakieś na horyzoncie.
Niech ten z przeciwka wie kim naprawdę jest, niech wie, że nie jestem wczorajszy. Niech zobaczy to dużo wcześniej.
Jazda środkiem i zjeżdżanie na swój dziurawy pas 50metrów ma sens i jest zrozumiała tylko wtedy gdy droga jest taka fatalna na obu pasach, że szybciej niż 40ści się po prostu nie da. Wówczas powinniśmy uciekać, ale nie 40 czy 50metrów wcześniej tylko 100-150. Zjedźmy na swój pas i toczmy się nim choćby żółwim tempem, aż będziemy mogli ponownie przybrać środka bez straszenia innych.

Nie muszę również oznajmiać, że na zakrętach czy podwójnej linii ciągłej zajmowanie dwóch pasów czy przybieranie środka jest niedozwolone i niebezpieczne. Lepiej żółwim tempem dalej, niż trochę szybciej do czasu, aż kiedyś coś nam wyskoczy oczywiście niespodziewanie zza zakrętu. 

 
AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Lubię jeździć lokalnymi drogami, bo nie ma kontroli i fotoradarów. Mały ruch, a drogi często lepsze niż krajowe. Muszą być mega dziury żeby spowolniły jazdę do 40-50, najczęściej są to jednak łata na łacie.
    Z wpisem oczywiście się zgadzam. Zajmuję miejsce jak najbliżej krawędzi, a jak jedzie coś większego to nawet pobocze. Co mi tam że jakieś gałęzie podrapią lakier. Niech ten z naprzeciwka wie ile ma miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakże prawdziwa jest ta historia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Historia jak prawdziwa. Nie ma nic złego w jeździe środkiem jeśli nikogo nie ma a stan drogi mówi sam za siebie, ale starajmy się zjechać na swój pas znacznie wcześniej i dajmy do zrozumienia innym, że nie ta jazda to z troski o stan podwozia, a nie efekt wczorajszej imprezy

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że poruszyłeś ten temat na blogu, bo jak zauważyli inni komentujący historia jest z życia wzięta i super, że się nad nią głębiej pochyliłeś.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty