SsangYong w akcji, czyli test Korando 2.2 diesel 178KM 4x4

Niszowa marka coraz bardziej mnie zaskakuje, a Korando to kolejna propozycja, która bardzo przypadła mi do gustu.

Pierwsze co chciałem zrobić jak tylko odebrałem kluczyk do Korando to zabrać go w jakiś lekki teren i sprawdzić jak sobie będzie radził.
Piach, skały i las - iście egzotyczne miejsce na test niedaleko Włoch.
Wiedziałem, że opony to zwykłe asfaltówki, żadne tam terenowe, ale droga na słoneczne piaski była bardzo zachęcająca żeby na jakiś czas rozstać się z wygodnym asfaltem. Takimi płytami pokonałem kilka kilometrów i nie czułem się ani trochę zmęczony czy jakoś niezadowolony z jazdy. Korando bardzo ładnie tłumił wszelakie stuki i puki i nie mogłem się doczekać by zobaczyć upragniony raj dla 4x4.
Dzień wcześniej było trochę deszczowo, więc piasek był wbrew pozorom mokry, ale mimo to nie poddałem się. Owszem, czasem sie nieco ślizgałem, raz nawet nieco przesadziłem, ugrzązłem, ale pomimo średnio nadających się opon do tego typu nazwijmy wygłupów Korando się nie zakopał, a ja zaraziłem się i to na poważnie jazdą po takiej nawierzchnii. 
Testowany egzemplarz Korando to rocznik modelowy 2016. Wygląd to kwestia gustu każdego z nas. W porównaniu jednak do starych SsangYongów - obecny Korando jest naprawdę ładny.
Bryła auta nie jest wcale do kantu, jest zaokrąglony z każdej strony, a mimo wszystko w tych wymiarach 441cm długości x 183cm szerokości x 1675cm wysokości (z relingami 171cm) jest do dyzpozycji spora przestrzeń dla pasażerów oraz ich bagaży o czym za chwilę.
Tyle tych wymiarów, ale jest jeszcze jeden ważny, albo nawet bardzo ważny jeżeli nie zamierzamy przejmować się żadnymi krawężnikami - prześwit - który w tym aucie wynosi 18cm.
SsangYong Korando występuje tylko w dwóch wersjach silnikowych, które w zupełności wystarczą by zadowolić każdego klienta. Tańsza to 2.0 benzyna 149KM, a druga to taka jak moja testówka, czyli 2.2 diesel 178KM. Tylko dwa silniki, ale za to konkretne. 400Nm oraz 10 sekund do setki to dobry wynik, ale gdy dodam, że średnio auto pali w okolicach 8L/100km przy czym zawsze poniżej to idealny kompromis. Na trasie Warszawa - Kielce przy jeździe z maksymalną dozwoloną predkością spalił mi 6.4L/100km. 
W drodze powrotnej chciałem sprawdzić ile najmniej potrafi spalić. Na trasie Kielce - Warszawa - stałem sie więc mega ekokierowca i wyszło, że auto z 3 osobami w środku średnio spaliło 5.0L/100km. Jak na auto, które waży 1679kg to całkiem więcej niż nieźle. Pojemność baku to 57litrów, więc za często stacji paliw raczej nie będziemy odwiedzać.
Bagażnik. Mimo zaokrąglonych kształtów pomieści sporo - 500litrów pojemności.
Jeżeli ktoś chce i potrzebuje więcej to wystarczy złożyć oparcia tylnej kanapy by osiagnąć wynik 1550L. Biorąc pod uwagę fakt, że podłoga w dalszym ciągu pozostaje płaska, a mimo to pod nią znalazło się miejsce na koło zapasowe, miejsce na roletę i kilka przegródek, więc z żadnymi, nawet tymi większymi zakupami problemów nie będzie.

Jeśli chodzi o miejsce dla pasażerów to jest go pod dostatkiem, a nawet więcej i to niezależnie od tego, gdzie posadzimy swoje cztery litery. Przednie fotele lekko wyprofilowane więc trzymanie boczne jak najbardziej wystepuje. Z tyłu bardzo podoba mi się spory zakres regulacji tylnego oparcia - można zrobić wręcz leżankę, dzięki której podróż w trasie będzie należala do tych z kategorii bardzo komfortowo.
Po zajęciu ulubionego miejsca każdego kierowcy nie zobaczymy tu wielu fajerwerków. Owszem nie ma miliona dwustu dwudziestu trzech i pół przeróżnych guzików, ale i tak jest wszystko to co najpotrzebniejsze by czuć sie dobrze. Krótko pisząc - niczego nie brakuje.
Podsumowujac. SsangYong zdecydowanie jedzie ostro do przodu. Najtańsza opcja z najsłabszym silnikiem, który zarazem jest naprawdę dobry 2.0 benzyna 149KM to wydatek przynajmniej 74 tysięcy złotych. Najbiedniejszy i najsłabszy, a zarazem jedyny diesel 2.2 178KM startuje od 88 tysiecy. Za 105 tysiecy nabędziemy go z najbogatszą wersją wyposażenia. Testówka posiada jednak jak zawsze coś ekstra tj. napęd 4x4 z blokadą za 7 tysięcy oraz kilka innych bajerów jak nawigacja, kamera cofania itd itp. Mimo wszystko na tle konkurencji cena wydaje się być atrakcyjna. W dobrych pieniądzach otrzymujemy naprawdę solidne auto, które wygodne jest nie tylko na równej i nowej autostradzie, ale także na wszelakich nierównościach, a wszystko za sprawą świetnego zawieszenia. Przód to kolumny Macphersona, a tył to zawieszenie wielowahaczowe. 


Na koniec możecie jeszcze nacieszyć oczy podziwiając fotki w galerii poniżej lub ogladając filmik powyżej.































AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Koło Pińczowa te egzotyczne piachy włoskie?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, kilka kilometrów na wschód od Pińczowa:)

      Usuń
  2. fajny test, auta w ogóle nie kojarzę ale wydaje się być ciekawą alternatywą, ps. ładne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz