Nowy Hyundai Elantra 1.6 128KM, czyli spotkanie z hultajem w Wiązownej

Korzystając z zaproszenia Hyndai`ja postanowiłem sprawdzić co nowego i ciekawego znajdziemy w szóstej już generacji tego słynnego modelu, który pierwszy raz na rynku zadebiutował ponad 25 lat temu.

Jakże mocno ucieszyłem się gdy zobaczyłem flagi Hyundai`ja czyt. ,,gdzie ta Elantra?" po przejechaniu tych kilku dobrych kilometrów przez całą Warszawę w godzinach szczytu w systemie start-1m-stop-start-1m-stop.

Zaraz jak tylko przekroczyłem próg głównego wejścia do hotelu zobaczyłem salę konferencyjną w której zaparkowana była piękna biała Elantra.
Owszem kolor może i ciężki w utrzymaniu jak to biały, ale chyba jeden z tych które lepiej leżą ostatnio na samochodach czyt. są modne i nie kojarzą się już tylko i wyłącznie ze ,,służbówkami".
Po obejrzeniu nowej Elantry stwierdzić można jedno - warto było jechać by ją zobaczyć. Generalnie nie ma się do czego przyczepić - nawet gdybyśmy chcieli coś na siłę wymyślić to jest ciężko. Zarówno z przodu, z tyłu jak i z boku prezentuje się bardzo dobrze.
Nie jest to po prostu auto, które jest zaprojektowane na przeciętnego sedana. O nie! Patrząc na to auto dostrzegamy, że to nie jest tylko opływowy kształt ( choć współczynnik oporu powietrza wynosi tylko Cx = 0,27), a po prostu pojazd z charakterem i tym czymś co sprawia, że po prostu się podoba. W porównaniu do poprzedniej generacji aktualna Elantra rozciągnęła się o 2cm wzdłuż i 2,5cm na szerokość. Jeśli zaś chodzi o wymiary nowej Elantry to wynoszą one 457cm długości x 180cm szerokości x 145cm wysokości. Gabarytowo jak to sedan, czyli spore auto.
Jazda! Zaraz po krótkiej prezentacji i przemówieniu przyszedł czas na rozpoczęcie najlepszego momentu całego zbiegowiska, czyli przydzielenie samochodów i rozpoczęcie jazd testowych. Wybór ogromy, ale i chętnych sporo:)
Kilka krótkich chwil oczekiwań i wyjechałem spod hotelu Elantrą w kolorze szarym, myszowatym - dobrze, że nie złotym, bo ten na Elantrze najmniej mi się podobał.

To co mi się od razu spodobało to pozycja za kierownicą. Siedzi się dość nisko, czyli tak jak lubię najbardziej czyt. najlepiej wtedy czuć auto. Fotele dość mocno mnie ściskały czyt. zakręty bez żadnego stresu. Widoczność jak to w sedanie bywa przyzwoita poza tą tylną szybą, ale sytuację zwłaszcza na parkingu ratuje kamera cofania.
Z tyłu pomimo i tak mocno opływowego kształtu miejsca w sam raz nawet na tak dużego człowieka jak ja. Podłokietnik z uchwytem na kubki to taki standard. Mnie zawsze jednak interesuje zanim zajmę miejsce na tylnej kanapie to czy auto posiada udogodnienie jakim jest zwykły nawiew, choćby właśnie tak jak w przypadku Elantry po środku przy tunelu. O ile zimą czy wiosną można się i bez tego obyć to o tyle latem podczas upałów z pewnością docenimy przyjemny chłód wydobywający się z tej niewielkiej kratki. Tapicerka wprawdzie welurowa, żadna tam skóra, ale miła w dotyku i dość dobrze wykonana.
Pasażerowie zajmujący to zaszczytne miejsca na tylnej kanapie raczej na kiepski widok nie będą narzekać. Kokpit bez większych fajerwerków czyt. to co niezbędne jest i w zupełności zadowoli kierowcę. Całość połączona ze sobą bardzo schludnie choć większość plastików należy do kategorii ,,twarde".
Ktoś może powiedzieć, że te guziki na środkowej konsoli są duże jak to ogólnie w Hyundai`ju, ale poza kwestią gustu ma to jeszcze jedną funkcję - im większy guzik tym łatwiej w niego trafić palcem, zwłaszcza na dziurawej czy innej wyboistej drodze, a więc chcąc nie chcąc i nie patrzeć na gust to takie rozwiązanie wpływa w pewnym stopniu na poprawę bezpieczeństwa.
Tak samo znajdą się i tacy, którzy szukając czegoś na siłę doczepią się do podświetlenia zegarów - znowu niebieskie. Hmm ale skoro niebieski kolor jest najmniej męczący dla oczu, zwłaszcza nocą podczas długich wojaży to dlaczego go zmieniać wszak znowu chodzi o bezpieczeństwo. Dla mnie ważne by zegary były duże i czytelne, bym nie musiał szukać patrząc się na nie kilka sekund z jaką prędkością się poruszam. Wszyscy wiemy, że fotoradary to bardzo czułe i cwane zwierzątka, więc im szybciej wybadamy z jaką prędkością się poruszamy tym lepiej dla naszego portfela.
Fajna sprawa, że droga testowa to było coś więcej niż tylko kilometr z prędkością 50km/h w zabudowanym czy 20km/h po niewielkim parkingu. Trochę tu, trochę tam i grubo ponad 150km zrobione. 
Na całe szczęście pogoda dopisała więc i fotki wyszły całkiem całkiem.
Silnik. Elantra w swojej ofercie ma przygotowane dwie wersje silnikowe dla swoich klientów. Jest to albo 1.6 benzyna 128KM i 150Nm albo 1.6 136KM i 300Nm w dieslu. Testowany przeze mnie egzemplarz posiadał ten pierwszy silnik, benzynowy z manualną skrzynią sześciobiegową. Cały silnik jak i skrzynia pracują w Elantrze bardzo spontanicznie. Nie ma tutaj jakiegoś wycia, a wręcz przeciwnie. Zaraz jak tylko przekręcimy kluczyk w stacyjce usłyszymy miły dla uszów dźwięk silnika. Wprawdzie 1.6 136KM jakiegoś szału spod świateł czy podczas wyprzedzania nie zrobi, bowiem sprint do setki zajmuje mu dokładnie 10,1sekundy. Umówmy się jednak, że ten wynik wcale nie należy do najgorszych, a biorąc pod uwagę fakt, że nie jest to rajdowe auto to i tak jest całkiem przyzwoicie.
Kolejnym plusem jest zawieszenie, które bardzo ładnie wybierało nierówności. Do wnętrza kabiny nie przedostawały się jakoś specjalnie huki, stuki czy inne wrzaski.
Jeśli chodzi o bagażnik czyt. kufer to ma on pojemność 458 litrów więc co nieco można tam upchać. 
Gdy dołożymy do tego fakt, że podłoga po złożeniu oparcia tylnej kanapy pozostaje niemalże płaska to nie powinniśmy zbytnio narzekać nawet na te większe gabarytowo bagaże czy inne zakupy upolowane na wyprzedażach tam, gdzie jest dużo i tanio.
Podsumowując. Dość przestronne, a zarazem wygodne auto. W cenniku najtańsza Elantra zaczyna się od 67 900zł benzynowa, a najtańszy diesel to wydatek 79 900zł. Za przynajmniej takie pieniądze otrzymujemy wózek, który dobrze i pewnie trzyma się drogi, a zawieszenie pracuje tak, że nawet na sporych wertepach nie pogubimy świeżo założonych plomb u dentysty. Co do wyglądu to jak zawsze kwestia gustu plus felg i koloru choć testowana szara mysza wpisuje się w moją kategorię ,,podoba mi się to". Przedni grill już dość charakterystyczny dla tej marki - krótko pisząc - Hyundai, dobra robota!
Poniżej jeszcze kilka podobnych jak nie takich samych amatorskich fotek:)















AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

3 komentarze:

  1. Czym ty pstrykałeś foty? Fajnie wyszła ta w lesie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podsumowując, kolejny Hujdaj na muzealnym zawieszeniu tyłu czyli na belce skrętnej. Z muzeum wzięli także zawiasy klapy bagażnika, tak robiono w latach 80 ubiegłego wieku. Teraz wiecie dlaczego są to samochody dla licealistek z dużym smartfonem a nie dla faceta.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...