Elegancki, francuski crossover, czyli test Renault Kadjar dCi 130 4x4 Bose

Kolejnym owocem współpracy Renault i Nissana jest crossover o nazwie Kadjar. Poprzedni owoc Koleos, który czerpał wszystko co się dało z X-traila niestety nie dojrzał, a raczej zgnił. Szkoda, bo o ile Koleos stylistycznie cudem nigdy nie był to technicznie jest całkiem udanym modelem. Renault się jednak nie poddaje, więc zobaczymy jak to będzie tym razem.
Kadjar to brat przyrodni Qashqaia - auto raczej z początku top listy najczęściej wybieranych crossoverów, a więc przyrodni brat to mocna konkurencja. Nie chciałbym za specjalnie porównywać tych modeli, ale muszę.

Kształt bryły mają podobny. Zarówno przednie oraz tylne boczki są napompowane w podobny sposób. Niby podobne, ale gdybym miał wybierać, który ładniejszy to raczej udałbym się po kluczyk od Kadjara. Jednak co francuskie to i ładne -  w tym przypadku również tak jest. Zarówno w Qashqaiu jak i Kadjar jest dokładnie taki sam rozstaw osi. Jeśli chodzi o to co jest identyczne to w głównej mierze można już zakończyć listę. Reszta to już co najwyżej podobieństwa.

Kadjar ma 444,9cm długości x 183,6cm szerkości x 160,7cm wysokości. Dość spore auto, co z pewnością przekłada się na miejsce w środku. Auto ma 19cm prześwit, więc miejska dżungla czy też niewielkie bezdroża nie stanowią dla Kadjara żadnego problemu.

W testowanym egzemplarzu pod maskę wstawiono silnik diesla 1.6, 4 cylindry, 16V, które generują moc 130KM i mają 320Nm co w połączeniu z 6-biegową manualną skrzynią biegów pozwala rozpędzić do setki ten pojazd nie należący do zbytnio opływowych w dokładnie 11 sekund - żadna tam rewelacja jeżeli chodzi o osiągi, ale przecież nie o wyścigi w crossoverach chodzi. 
Jeżeli osiągi dla kogoś nie są wystarczające to spalanie w zupełności je rekompensuje. Średnio auto pali 6-6.5L/100km, więc całkiem nieźle. Na duży plus zasługuje także pojemność baku - aż 65 litrów. Jaka szkoda, że tego wielkiego zbiornika paliwa nie udało się upchnąć do Talismana.

Bagażnik w Kadjar to taka ciekawostka. Rozstaw osi wprawdzie jest taki sam jak u przyrodniego brata, ale bagażnik przy pięciu osobach w środku posiada 472litry pojemności czyli o jakieś 50L więcej niż w QQ. Przy dwóch osobach w środku wygrywa już QQ mając 1585litry w porównaniu do 1478L w Kadjar`rze. 

Nowy crossover od Renault posiada jeszcze jedno dość istotne udogodnienie jakim jest składany fotel pasażera z przodu - dzięki temu możemy przewieźć naprawdę spore oraz długie elementy. Z pewnością docenią to Ci, którzy właśnie wybierają długie karnisze z marketu do remontowanego salonu w mieszkaniu czy innym domu. W bagażniku nie zabrakło także innych udogodnień jak źródło światła, wydzielone skrytki, podwójna podłoga, a w podłodze subwoofer Bose.

Jeżeli już jestem przy muzyce to nagłośnienie BOSE spisywało się rewelacyjnie. Warto dopłacić za porządny sprzęt grający zwłaszcza jeżeli jesteśmy muzyko-maniakami. Nawet po dość mocnej konfiguracji i wszelakim próbom chcącym jakoś skompromitować to audio - nie udało się - gra po prostu świetnie.

Miejsca na tylnej kanapie w zupełności wystarczy nawet dla trzech dużych osób. 
W aucie było okno panoramiczne a i tak mimo to miejsca nad głową dla osoby mającej 185cm wzrostu nie brakowało. Niewielki tunel środkowy doceni osoba,  która będzie podróżować na środku. Szkoda tylko, że pośrodku przednich foteli znalazła się skrytka, a zabrakło miejsca na to co moim zdaniem powinno być w każdym aucie, czyli nawiewy dla pasażerów siedzących z tyłu.

Z przodu pełna wygoda. Plastiki i wykończenie znacznie lepsze niż z tyłu chociaż.. jest taki jeden plastik, który idzie przez połowę deski rozdzielczej (plastik znajdujący się tuż nad lewym nawiewem od kierowcy który przechodzi także nad dwoma środkowymi). Plastik ten nieco słychać było gdy się go dociskało palcami. Niby podczas jazdy nic nie trzeszczało, ale mogłoby to być lepiej wykonane. Z drugiej strony podejrzewam, że może to być przypadłość egzemplarzu testowego - raz, że jest to jeden z pierwszych Kadjarów, a dwa, że nie jeden dziennikarz już próbował pokazać jak to Kadjar dźwięki wydaje dociskając i szarpiąc co się da. Kierownica w kształcie litery D, czyli nieco zakrzywiona u dołu - moje ulubione i najwygodniejsze rozwiązanie jeżeli chodzi o wieniec w samochodzie. Jeśli chodzi o pozycję za kierownicą to bez trudu znalazłem tą odpowiednią dla siebie. Pomimo tego, że Kadjar to auto z tych masywnych, czołgowych czyt. crossover to nie było problemu z podjeżdżaniem do sygnalizatora w sensie nie musiałem ustawiać się daleko od czerwonego światła bo je widzieć co nie we wszystkich suvach i crossoverach jest czymś normalnuym. Czasem albo brak doboru odpowiedniej pozycji za kierownicą w sensie słaba możliwość regulacji albo niewielka przednia szyba sprawia, żę taki problem mają wysokie osoby. 
Zegary, a właściwie to wyświetlacz z zegarem początkowo dość dziwny, ale po dwóch dniach człowiek tak się do niego przyzwyczaił, że coś co było dziwne stało się czymś normalnym. Najważniejsze, że zarówno w upalny dzień jak i ciemną noc są bardzo czytelne i nie przeszkadzają kierowcy. Zrobiłem dwie dłuższe trasy Kadjarem - jedna właśnie w ciągu dnia, a druga późną nocą. Zarówno podczas pierwszej jak i drugiej moje oczy nie ucierpiały.
Kokpit bez jakiś niepotrzebnych fajerwerków. Wiele udogodnień znajduje się na pokładzie, a te najważniejsze nie wymagają macania paluchami po ekranie, a są tak jak powinny być - dostępne za pomocą pokrętła czy innego przycisku.
W aucie nie zabrakło czujników parkowania z każdej strony samochodu, kamery cofania czy nawet asystenta parkowania, który nawet na raz zaparkuje auto idealnie w liniach. Gdyby jednak coś poszło nie tak, albo nasze ustawienie jest nietypowe tj. jesteśmy ustawieni pod skosem czy innym złym kątem - wówczas komputer również to wykryje i zaparkuje na dwa. Krótko pisząc ma być idealnie i kropka.

Sami zobaczcie na powyższym filmiku jak atakowałem wolne miejsce parkingowe pod biedrą.
Tuż za skrzynią biegów znajduje się wygodne pokrętło do zmiany pracy napędu, dwa dość płytkie cupholdery, które wbrew pozorom dość dobrze trzymają napoje, a także przyciski od podgrzewania foteli,  które umiejscowione są w nietypowym miejscu. Nietypowe miejsce jest jednak jednak na tyle sprytnie zrobione, że mając oparty łokieć na podłokietniku to podgrzewanie foteli mamy po prostu na wyciągnięcie palców.
Gdy po raz pierwszy usiadłem za sterami Renault Kadjar to wiadomo, szybki rzut okiem na to co jest na pokładzie i po kilku chwilach ustawianie fotela, lusterek i właśnie. W dużym aucie powinny być duże lusterka, bo to niewątpliwie wygodne rozwiązanie. W Kadjar na ich wielkość nie można narzekać.
Plusów Kadjar ma z pewnością sporo: duże lusterka, świetne audio o którym już wspominałem, spora ilość miejsca na tylnej kanapie, ładny design, ergonomia, silnik oraz 5 gwiazdek w testach EuroNCAP. Aby zaparkować Kadjarem w swoim garażu potrzeba nam co najmniej 75500zł (Qashqai 76900zł). Wersja silnikowa taka jak w mojej testówce zaczyna się od 104 900, ale dokładając do auta wszystko to co miałem na pokładzie musicie być w posiadaniu ok 130 000zł. Nie tylko w porównaniu do Qashqaia, przyrodniego brata Kadjar wydaje się być atrakcyjną ofertą. Za wspomnianą przed chwilą kwotę otrzymujemy dość wygodne auto, które jest równie ciekawie zaprojektowane co sprawia, że potrafi wyróżnić się z tłumu na ulicy, zwłaszcza tym masywnym przodem. Auto prowadziło się dość pewnie i było przewidywalne. W dodatku cicha praca silnika, dobrze wytłumione wnętrze i wygodne zawieszenie nie sprawiało problemów podczas autostradowych rozmów z pasażerami siedzącymi w środku.  

Na koniec uzupełnienie testu w formie relacji wideo, a niżej kilka mniej lub bardziej udanych smartfonowych fotek.






















AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

Popularne posty