Były nieprzekupne, praktycznie nieomylne, złapały każdego który się wychylił. Niestety nadeszły ciężkie czasy. Przegrały starcie z piratami i zostały zawinięte w plastikowe worki. Dziś są bezużyteczne i nikt ich nie chce - fotoradary.

Nic więc dziwnego, że w miejscach, gdzie fotoradary to już tylko metalowe, nieczynne budki kierowcy czują się bezkarnie przekraczając prędkość.

Znowu sprawdza się moja teoria, że kultury inaczej jak siłą czyt. przepisami i mandatami nie nauczymy się. Z drugiej strony czy kultura na siłę to jeszcze kultura?

Od 1 stycznia 2016 roku Straże Miejskie i Gminne utraciły prawo do kontroli prędkości. Z dniem 1 stycznie blisko 400 fotoradarów ustawionych zostało w pozycji OFF. 

Pewnie większość się cieszy, bo większość po prostu przelatywała na trasie i niestety musiała zwolnić w tych przeważnie niebezpiecznych miejscach. Wystarczyć postawić się przez chwile myślami na miejscu mieszkańców wokół fotoradarów. Dla Was to ,,przymusowe" hamowanie w niebezpiecznym miejscu,a dla nich - szansa na w miarę bezpieczne przejście na drugą stronę jezdni. Niestety bezpieczeństwo się skończyło. Mieszkańcy będą wspominać aktywne fotoradary w pozytywnych aspektach. Podejrzewam, że długo jeszcze będą wspominać o ile nie zawsze.

Jak już wiecie śledząc mojego bloga, od jakiegoś czasu mieszkam w Warszawie. Jeżdżąc często na trasie Kielce - Warszawa mogłem zaobserwować jak to wszystko na S7 się zmieniło i zmienia na przełomie ostatnich kilku dobrych miesięcy. Na początku, kiedy tylko fotoradary były aktywne tuż przed wjazdem do Warszawy od strony Radomia kilka razy ,,trzeba było" zwolnić. Po 1 stycznia kierowcy na chwilę naciskali pedał hamulca w obawie, że ten worek może zleciał, może to tylko tak chwilowo. Odruchowo dawali po heblach, aż do momentu gdy zobaczyli, upewnili się, że faktycznie dziś ten worek też tam wisi - i tak przez miesiąc, dwa. Po kilku miesiącach kiedy już wiadomo, że fotoradary są nieaktywne i nikt ich nie chce to przecież nic się nie stanie jak te bezpieczne 30 czy 40km/h będę leciał więcej. Przecież tu wszyscy teraz tak jeżdżą, a ja zamulać nie zamierzam.

Już teraz w miejscu gdzie jest 70km/h i kiedyś był aktywny fotoradar, spróbuj jechać dozwoloną prędkością to zaraz za Tobą ustawi się sznurek zakochanych fanów w twoim tylnym zderzaku, którzy psychicznie i mentalnie będą chcieli Cię rozjechać by pokazać, że dobry kierowca to szybki kierowca co jest gówno prawdą:)

ITS przeprowadziło badania i w tych miejscach, gdzie kiedyś aktywny fotoradar pilnował bezpieczeństwa dziś ponad 70% kierowców przekracza dozwoloną prędkość. Co ciekawe, w niektórych miejscach pomiarowych niestety aż 45% kierowców przekroczyło prędkość o więcej niż 10km/h. Najlepsze na wjeździe do nowego Dworu Mazowieckiego - to ten ustawiony niegdyś w rejonie przejścia dla pieszych - w ciągu doby prędkość o więcej niż 10km/h przekroczyło aż 3302 kierowców! (33% ogółu). Dlaczego fotoradara nikt tam teraz nie chce? Bo jak był aktywny to wystawiali tylko 4 mandaty dziennie :)

Kultura na siłę to nie kultura. Wychodzi czarno na białym, że kulturę i bezpieczeństwo na drodze większość kierowców ma głęboko w poważaniu - niestety. Niestety też inaczej jak wysokimi mandatami, wieloma punktami kierowców nauczyć kultury bardzo ciężko. Zresztą, jest wiele miejsc, gdzie nie wolno parkować lub parkować bez uprawnień a buce i tak się zawsze znajdą.





AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Niestety karanie to nie najskuteczniejsza forma przy chęci zachowania bezpieczeństwa na drogach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bym napisał - jedyna skuteczna :)

      Usuń
  2. Idac dalej, mozna zaczac karac zanim wsiadziesz do auta, bo moze przekroczysz predkosc, albo wymusisz pierwszenstwo. No to tak zanim odjedziesz 300 i 4 punkty, a co, niech ma na dobry poczatek. Jak karac to karac.
    Serio uwazacie ze wysokosc mandatow ma jakikolwiek wplyw na to?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego Polacy jeżdżą w Niemczech przepisowo i mniej?
      a) boją się mandatów bo są wysokie i jeszcze w ojro
      b) bo tak

      Nie mam pytań

      Usuń
  3. Nie dlatego. Jezeli ktos zarabia 20-40k zl to co mu zrobi nawet 2000 czy 5000 zl mandat? Niewiele. A co zrobi takiemu ktory zarabia 1200 zl na miesiac?
    Widzisz do czego zmierzam?
    Nie wysokosc mandatow a kultura. Kultura ktora w szkolach powinno sie wpajac zamiast wielu bzdur. Kultura nie tylko na drodze, a wszedzie.
    Wysokosc mandatow odstrasza tylko najbiedniejszych, fakt ze jest ich wiekszosc, niemniej nawetbich nie odstrasza calkowicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może warto zrobić jak w Skandynawii czy Szwajcarii - uzaleznić wysokość mandatu od dochodów lub majątku, czyli system w którym kazdego tak samo zaboli. Rekordzista płacił bodajże kilkaset tys euro.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty