Niebieski pocisk, czyli test BMW F30 330i xDrive 252KM

,,BMW. Radość z jazdy" takie zdanie widniało na ramkach tablic rejestracyjnych testowanego pojazdu. Po niemalże tygodniu spędzonym za kółkiem wiem, że do BMW 330i xDrive to stwierdzenie pasuje w 100%. 
Pierwsze BMW serii 3 zadebiutowało na rynku w 1975 roku, czyli ponad czterdzieści lat temu. Pierwsza ,,trójka" miała oznaczenie E21 i była następcą modelu E114. Kawał długiej historii, spory bagażnik doświadczeń i 6 generacji sprawiło, że to naprawdę dopracowane auto. Szósta generacja BMW 3 mająca oznaczenie F30 została oficjalnie pokazana światu w 2011 roku. Testowany przeze mnie egzemplarz to wersja po liftingu, który był przeprowadzony w 2015roku.
BMW to auta, które kojarzą się z wozami do kwadratu. Poniekąd tak jest, ale tylko z pozoru to kanciate auta. Mam na myśli oczywiście najnowsze modele. Tu gdzie kończy lub zaczyna się linia nadwozia i spodziewalibyśmy się kątów prostych jak w starszych modelach jest delikatne zaskoczenie. Mianowicie o ile przednia maska w pewnym momencie jest jakby ucięta, opada pionowo tworząc efekt toporności, masywności o tyle jej zewnętrze krawędzie biegnące przy przednich lampach są delikatnie zaokrąglone. Bardzo przypadły mi do gustu te przednie lampy, które nie tylko dobrze wyglądają, ale jeszcze lepiej świecą.
Przód to charakterystyczny element rozpoznawczy marki. Dwie duże kratki, grille przez które dostaje się powietrze pod maskę. Potocznie te plastiki które otoczone są chromowanymi paskami nazywa się nerkami. Nieco wyżej mamy logotyp marki oznaczający kręcące się śmigło nawiązujące do początków historii marki BMW. 
Bok auta dość ciekawie się prezentuje. Taki nieco zglebiony. Całość wygląda bardzo dobrze zwłaszcza jeżeli nadwozie będzie w kolorze estoril blue a lista dodatków będzie zawierać Mpakiet, który oprócz felg obejmuje także zderzaki i progi. 
Każda strona tego auta wygląda dobrze. Wszystkie linie nakreślone są w taki sposób, że razem tworzą jedną spójną całość. Szkoda, że zabrakło tutaj podwójnego wydechu. Na tylnej klapie znalazło się oznaczenie 330i, które jest powiedzmy delikatną zmyłką. W wersji przed liftingiem 330i na klapie oznaczałoby, że pod maską drzemie jednostka benzynowa o pojemności 3.0 - słynna rzędowa szóstka R6 od BMW. W wersji po liftingu R6 nosi oznaczenie 340i a oznaczenie 330i oznacza, że pod maską znajdziemy uturbioną benzynę 2.0.
Pod wielką maską, która jest na dwóch sprężynach gazowych znajduje się uturbiona jednostka benzynowa.o pojemności 2.0, ale to już wiecie z poprzedniego zdania. Jednostka generuje 252KM i posiada 350Nm. Jest to rzędowa czwórka, która przed liftingiem miała oznaczenie 328i. Silnik w ogóle się nie męczy z trójką. Jest dobrze wyciszony i w momencie kiedy nie depczemy do dechy w podłogę to prawie go nie słychać. Sytuacja się zmienia, gdy zaczynamy dociskać - wówczas słyszalny jest taki pozytywny pomruk silnika. Na pokładzie w testowym egzemplarzu była skrzynia automatyczna, 8-biegowa, która spisywała się równie dobrze jak reszta podzespołów. Przy kierownicy i owszem, były łopatki, ale przyznam się szczerze, że użyłem ich dosłownie kilka razy by sprawdzić tylko jak działają. Średnie spalanie oscylowało w okolicach 10L/100km. Dość rozsądnie jak na to co to auto potrafi. Wskazówka na prędkościomierzu potrafi dotknąć upragnionej setki w dokładnie 5.8 sekundy. Pojemność baku to 60litrów, więc jeśli chodzi o zasięg to jest on całkiem znośny.
Wracając jeszcze do łopatek to nie pozostają zawsze w tym samym miejscu a podążają za wieńcem kierownicy. Niektórym to może przeszkadzać, innym niekoniecznie. Kierownica nie jest spłaszczona na kształt literki D, ale cholernie dobrze leży w dłoniach i na miano sportowej zasługuje w 100%. Jest trójramienna i ustawienie na niej rąk, dłoni nie może być inne niż to prawidłowe, czyli na godzinie 9 i 15.
Zegary duże i analogowe. Czuć w nich takie nawiązanie do klasycznej sportowej fury. Jest wprawdzie jeden, niewielki wyświetlacz - komputer pokładowy pośrodku ale jest niewielki i nie rzuca się zbytnio w oczy. Fajnie, że ktoś wpadł na pomysł by guzik zabijający ekologię i wyłączający tryb ECO znajdował się tuż nad przyciskiem START STOP. 
Wszystkie wskazówki jeżeli tylko się postaramy co nie jest wcale trudne - szaleją na maska. Kolejna ważna sprawa to fakt iż zegary są czytelne niezależnie od pory dnia i nocy.
Kolejnym przydatnym gadżetem i to nie tylko w nocy jest wyświetlacz head-up. Jest on po pierwsze dość mocno rozbudowany (wyświetla prędkość, wskazania nawigacji, aktualną dozwoloną prędkość, a nawet menu systemu audio w momencie gdy chcemy zmienić swój ulubiony utwór czy stację radiową) i przede wszystkim bardzo wyrazisty, czytelny, nawet w samo południe.
BMW F30 nie jest dużym samochodem (wymiary - 462,4cm długości x 181,1cm szerokości x 142,9cm wysokości) ale widoczność przez tylną szybę jak to w sedanach bywa nie jest za specjalnie rewelacyjna. Sytuację ratują kamery z który obraz jest bardzo dobrej jakości. Na wyświetlaczu panoramicznym, który jest umiejscowiony na środki deski rozdzielczej pokazywany jest także aktualny tor jazdy za pomocą linii i ewentualne przeszkody za pomocą kwadracików, które może napotkać cofając w miejsce parkingowe.
Kokpit to ergonomia, spasowanie i jakość materiałów z bardzo wysokiej półki. Wszystko co trzeba jest dostępne na wyciągnięcie ręki, dłoni czy choćby kciuka a do spasowania nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Wszystko jak na BMW przystało jest bardzo intuicyjne więc z łatwością ogarniamy całe multimedia. Wnętrze utrzymane jest w ciemnej tonacji jednak dobór kolorów sprawia, że nuda w tym aucie nigdy nie zagości. 
Pozycja za kierownicą mocno zglebiona. Szeroki zakres regulacji foteli sprawia, że bez trudu odnajdziemy idealne ustawienie. Moje ulubione czy fotel maksymalnie w dół, oparcie niemalże pionowo i... jazda bez obawy, że nasze cztery litery będą się przemieszczać na zakrętach.
Na drzwiach znajdziemy taki solidny uchwyt z miła fakturą. Poniżej niebieskiej listwy materiał dobrze uginający się i miły w dotyku.
Nagłośnienie firmy Harman Kardon z pewnością zadowoli najbardziej wybredne muzyczne gusta. Nawet przy ustawieniach hardkorowo - bitowych utwory grane są bardzo czysto.
Wszystkim co dostępne na ekranie sterujemy za pomocą pokrętła znajdującego się tuż obok skrzyni biegów. Dość wygodne umiejscowienie, a samo pokrętło i przyciski na tyle duże, że nawet w rękawiczkach nie ma problemu by włączyć na ekranie to co chcemy. Przed skrzynią znajdziemy uchwyty na kubki zasuwane roletę i nieco dalej niewielką skrytkę z przeznaczeniem na jakieś drobne. Pasażer przed swoimi kolanami ma do dyspozycji średnich rozmiarów schowek. Zwróćcie uwagę, że nawet od środka nie jest to po prostu plastik, ale miły w dotyku materiał go otaczający. Same drzwi od schowka także ładnie uginają się pod naciskiem palców. 
W wygodnym podłokietniku znajdziemy ładowarkę do smartfona, wyjście AUX oraz USB.
Z tyłu dość miejsca dla dwóch rosłych osób. Trzecie jak to już w tym segmencie bywa musi powalczyć o miejsce na swoje nogi. W podłokietniku uchwyty na napoje a przy kolanach pasażera siedzącego na środku znajdują się nawiewy, które docenimy zwłaszcza w upalne, letnie dni. Mając 185cm wzrostu nie miałem problemu z przestrzenią przy kolanach czy też nad głową.
BMW F30 to także auto rodzinne. Bardzo szybko i łatwo zapinamy fotelik z mocowaniem ISOFIX. Wystarczy tylko podnieść do góry widoczne na zdjęciach zatyczki, klapki.
Po otwarciu klapy znajdziemy 480litrów pojemności bagażnika. Płaska podłoga, wydzielone skrytki na bokach i siatki sprawią, że wbrew pozorom sporo tam można zmieścić. Do bagażnika można się dostać także od wewnątrz poprzez złożenie środkowej części tylnej kanapy.
W podłodze znalazło się miejsce na niewielką skrytkę z przeznaczeniem jak widać na płyn do spryskiwaczy, apteczkę czy innej rzeczy które lepiej by nie były nigdy potrzebne.

Istnieją na rynku auta, które są po to by wozić pasażerów z punktu A do punktu B nie oferując w zamian niczego innego jak bardziej lub mniej wygodny komfort jazdy. BMW F30 330i xDrive to auto na które patrzy się z podziwem. Po odpaleniu silnika pojawia się banan na twarzy kierowcy, a każdy kilometr to nie jakaś tam jazda tylko maksimum frajdy do kwadratu na każdy spalony litr paliwa. Na liście wyposażenia znalazł się napęd 4x4 xDrive, który pozwalał odrobinę zabawić się z tylną osią. W momencie jednak kiedy adrenalina za mocno podskoczyła to przednia oś wkraczała do akcji studząc rozgrzane emocje.

Najtańsze BMW F30 to wydatek 126 200zł. Wersja 330i xDrive to minimum 179 800zł. Egzemplarz rodem ze zdjęć to okolice 250 tys. zł. Można by ponarzekać na cenę, że drogo i w ogóle, ale po tych kilku dniach wiem, że jest adekwatna do jakości i emocji otaczających ,,trójkę". 



BMW F30 330i xDrive 252KM #kulturawBMW







































AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

Prześlij komentarz