Gdzie i jak sprzedać auto? Poradnik, krok po kroku co robić i jakich błędów unikać dodając ogłoszenie o sprzedaży samochodu.

Czasy kiedy najlepszym i w zasadzie jedynym rynkiem sprzedaży pojazdy była giełda samochodowa czynna w każdy weekend już dawno odeszły w zapomnienie. Okej, w dalszym ciągu ten rynek istnieje, ale jest to jakiś niewielki procent tego co było kiedyś.

Szczerze trzeba przyznać, że dawniejsze giełdy samochodowe bardziej już przypominają bazary niż plac z autami wystawionymi na sprzedaż. Szybciej na nich można kupić ciucha i trampki niż chłodnicę do auta. Wszystko za sprawą już bardzo szeroko dostępnego Internetu. Dziś prawie każdy ma przynajmniej jeden telefon komórkowy potrafiący się połączyć z siecią czy robić jako takie zdjęcia, które i tak będą lepszej jakości niż te, które można było oglądać w starych, kolorowych gazetach z ogłoszeniami motoryzacyjnymi. Chyba wszyscy się ze mną zgodzą, że największy rynek samochodowy to ten widoczny w naszych monitorach. Jeżeli już w pasku naszej przeglądarki wbity jest adres moto allegro czy otomoto to jesteśmy ,,w domu" tj. miejscu gdzie najlepiej i najszybciej kupić wymarzone auto czy też sprzedać dotychczasowe choćby ze względu kaprys i nudę. Dzisiejszy wpis będzie poświęcony tylko tej drugiej czynności czyli opowiadanie krok po kroku jak najlepiej rozpocząć proces sprzedaży i go sfinalizować. Od razu z góry zaznaczam, że nie jest to poradnik dla handlarzy, którzy chcą zarobić, a dla przysłowiowego Kowalskiego nie mającego nic wspólnego z handlem pojazdami i innymi komisami.

Decyzja zapadła - sprzedaję! Zawsze decyzję o sprzedaży własnego auta trzeba dobrze przeanalizować. Problem jest prosty, gdy auto którym jeździmy bez przerwy przynosi nam pecha lub się psuje, a my już albo się nie znamy na naprawie, albo nie chcemy z auta robić ogromnej skarbonki i decydujemy się go pozbyć. Kolejne opcje przez które sprzedają ludzie pojazdy to fakt iż ich obecne cztery kółka zrobiły się nudne albo jako, że auto było na firmę to czas wziąć z salonu kolejne, czyli robimy koszty w firmie ciąg dalszy.

Krok pierwszy - umyj auto! 

Nie chodzi tutaj nawet o jakiś mega auto detaling bowiem to rodzi już koszty, a jeżeli mamy zwykłe auto a nie jakiś zabytek egzotyk to bez sensu inwestować w pojazd. Wystarczy wyprawa na myjnię choćby bezdotykową czy gąbka, ręka i trochę wody. Środek nie może być gorszy i nawet pasowałoby od niego zacząć. Wszak na zewnątrz to może padać deszcz przed przyjazdem klienta, ciapa, błotko i te sprawy więc fura i tak się ubrudzi. Mimo wszystko choćby do zdjęć auto musi być odkurzone i wymyte. Kiedy oglądam zdjęcia samochodów do sprzedania i widzę wewnątrz na fotelach czipsy, chrupki lub inne śmiecie to od razu zamykam zakładkę - od brudasa auta nie kupuję.

Krok drugi - zrób zdjęcia! 

Klienci kupują oczami i tak samo jest w przypadku zdjęć samochodu. Zdjęcia jednak nie muszą być bajeranckie i poddane sto razy obróbce w fotoszopie. Wystarczy, że się nieco do nich przyłożycie i będą po prostu nawet nie eleganckie co schludne.

Gdzie robić zdjęcia i umawiać się z potencjalnymi klientami? 

Wielu kierowców będzie sądzić, że najlepiej to tam gdzie najłatwiej, czyli przed własnym domem, garażem. Potencjalny kupujący widzi na zdjęciach piękny dom, nierzadko kolejne nasze auto. Kiedy przyjedzie na oględziny zobaczy, że na podwórku czysto, dom ze zdjęcia zadbany, w garażu skąd wyprowadzamy auto stoi inny ciekawy i drogi nabytek. Można by pomyśleć, że skoro właściciel tak dba o dom, posiadłość to i na serwisowaniu auta nie żałował. Z jednej strony poniekąd to prawda, ale z drugiej strony nigdy nie wiemy kim jest potencjalny kupujący. Dla własnego i nie tylko bezpieczeństwa lepiej robić zdjęcia i umawiać się poza własnym miejscem zamieszkania. Nie chodzi mi o odległość 50km od naszego meldunku, ale tak, żeby nasze auto z danym domem nie było kojarzone. Podobna sprawa ma się w przypadku, gdy kupujący będzie chciał się umówić z nami na spotkanie, oględziny itd. Oczywiście centrum miasta nie będzie odpowiednim miejscem, ale jakiś przydrożny parking niedaleko już jak najbardziej tak. Odnośnie lokalizacji to jeszcze kilka linijek niżej o tym wspominam.

Kiedy robić zdjęcia?

Nie chodzi tutaj oczywiście o dzień tygodnia, a o konkretną godzinę, pogodę. Na upartego gdy mamy wybór to już lepiej na weekendzie bo mniejszy ruch na parkingach i nie tylko. Najlepiej zdjęcia robić z samego rana jak tylko słońce zaczyna świtać albo godzinę przed zachodem. Zdjęcia wtedy będą bardzo ostre, dobrze naświetlone i wyglądać będą niemalże jak po obróbce, ale takiej delikatnej w fotoszopie. Nie każdy ma jednak czas czekać cały dzień na zachód albo wstać z samego rana. Jeżeli sprzedajemy jakiś zabytkowy lub inny egzotyczny drogi pojazd wtedy i na taką sesję się pewnie zdecydujemy by przykuć jeszcze bardziej uwagę odbiorców. W przypadku jednak zwykłego, przeciętnego samochodu pora dnia nie jest mega ultra super wymagana. Wybawieniem okazuje się być kawałek cienia. Tak, właśnie cienia. Wydawać by się mogło, że jak będziemy robić zdjęcia w samo południe to auto będzie dobrze naświetlone. Nic bardziej mylnego. Auto w ostrym słońcu bardzo ciężko się fotografuje, zwłaszcza jeżeli jest ono na przykład białego koloru. Gdy zaparkujemy auto w cieniu to zdjęcie będzie wydawać się bardzo ostre, super jakości itd czyli takie jakie chce zobaczyć kupujący - bez niepotrzebnych przebłysków. Jeżeli widzimy zachmurzone niebo to wystarczy wyjechać tak jak w moim przypadku choćby na drogę między polami i cyknąć fotki. Auto w cieniu i na zdjęciach wygląda tak samo jak w rzeczywistości - bez żadnych udziwnień. Jeżeli planujecie wypad do lasu w upalny dzień to musicie brać pod uwagę jedną bardzo ważną sprawę - na bardzo połyskującym lakierze drzewa będą się odbijać co finalnie nie da pożądanego efektu. Ta sama sprawa tyczy się jeżeli zaparkujemy pod jakimiś drzewami - jeżeli nie będą robić cienia na całym aucie to kupujący może pomyśleć, że auto było malowane albo ma jakieś wgniecenia czy coś w ten deseń. Jeżeli mamy możliwość to najlepiej cienia szukać pod jakimiś ścianami, ścianą choćby przy galerii handlowej, jakimś magazynie czy po prostu z drugiej strony budynku, bloku, gdzie nie padają promienie słoneczne.

Ile i jak robić zdjęcia?

Pierwsze i najważniejsze to sprzedać nasze auto, czyli to ono powinno być w centrum uwagi. Dla mnie najważniejsze to pokazać zawsze przód, tył, bok z jednej i drugiej strony oraz wnętrze przód, wnętrze tył - w zupełności wystarczy jeżeli z naszym autem jest wszystko ok. Czasami jak przeglądam oferty sprzedaży i widzę galerię dwustu zdjęć po 5mb każde to zamykam ogłoszenie. Bez przesady, jestem blogerem motoryzacyjnym, ale nie będę oglądał przedniej prawej lampy z perspektywy dalej, bliżej, jeszcze bliżej, jeszcze jeszcze bliżej itd - wystarczy mi, że nie widzę pęknięcia, że lampa jest cała - tyle.
Najlepiej ustawić auto jak na powyższym zdjęciu. Nieco pod skosem ze skręconą kierownicą, która jednocześnie pokazuje jakie felgi mamy na aucie. Widzimy niemalże cały przód oraz jeden bok. W tle nie ma naszych sąsiadów, dzieci kumpla i żony szwagra - to auto gra pierwszy plan.
Drugie zdjęcie - to samo tylko z odwrotnej strony. Zwróćcie uwagę, że kierownica znowu została skręcona tak aby ponownie felga była widoczna w ładny, ciekawy sposób. Tutaj mamy widoczny cały tył i drugi bok.
Gdyby ktoś miał oczywiście już bzika na punkcie tych zdjęć to zamiast dwóch może zrobić cztery i też będzie dobrze. Cztery oczywiście, ale każde ma pokazywać inną stronę, bok auta.


Pokaż wady, defekty. Bez przesady, żeby pokazywać jakieś mikro ryski na które nikt nie zwróci uwagi, ale defekt w postaci pękniętego zderzaka, wytartego lewarka skrzyni biegów czy zjedzonej wręcz kierownicy i lekko przyrdzewiałe drzwi to dość istotne elementy. Zwróćcie uwagę na ostatnie trzecie zdjęcie powyżej. Tam na tylnych drzwiach, zaraz za przednimi jest wgniotka parkingowa. 
Nie widać jej za specjalnie na pierwszy rzut oka, więc myślę sobie, że tutaj paint powinien zadziałać i dobrze by było aby oznaczyć takie miejsce choćby czerwonym okręgiem, a potem w opisie dopisać o co kaman.
Znowu powrót do maniaków zdjęć i wolnej pamięci. Jeżeli chcecie już iść w ilość w połączeniu z jakością to możecie pstryknąć zdjęcia bagażnika i silnika i koniec. Serio. Tyle wystarczy. Piętnaście zdjęć lewarka z szesnastu perspektyw nie jest wymagane aby dodać ogłoszenie.

Rzućcie jeszcze raz okiem na wszystkie zdjęcia jakie pojawiłyby się w moim ogłoszeniu. Z wizualnych spraw to im więcej szczegółów widać na zdjęciu tym lepiej. 
Jako taką kolejną podpowiedź dodam, że warto odchylić oparcie choćby jednego fotela np. kierowcy do tyłu. Następnie siadamy do środka auta i zamykamy drzwi - ważne by wszystkiego były zamknięte łącznie z bagażnikiem, bowiem przy otwartych będą zapalone źródła światła wewnątrz i zdjęcie może być już kolorystycznie nieco przekłamane albo po prostu niewyraźne.
Bo liczy się wnętrze. Przy rozłożonym oparciu fotela kierowcy można uzyskać efekt jak powyżej. Można by jeszcze pokusić się o to by pokazać więcej, np. lusterko wsteczne ale są trzy ale. Pierwsze to trzeba by je ustawić tak, żeby w odbiciu nas nie było widać. Po drugie jak masz wybór pokazać lusterko wsteczne czy tak jak ja całą deskę plus siedziska foteli, skrzynię itd to lepiej wybrać to drugie. Po trzecie - po co? Lusterko wsteczne jak lusterko wsteczne - normalna sprawa. Widać deskę rozdzielczą od lewej do prawej strony. Kupujący już sam może ocenić wstępnie jakim wyposażeniem dysponuje dany egzemplarz oraz czy wnętrze, najważniejszy element dla niektórych czyli deska rozdzielcza nie jest w opłakanym stanie. Jeżeli nie zamierzamy dodawać w gratisie do auta np. uchwytu na telefon za 10zł czy kamerki samochodowej to po prostu ją odepnijcie. Inaczej kupującego możecie wprowadzić w delikatny błąd oraz niesmak. Potem będzie się was przez telefon albo na miejscu pytał czy wieniec kierownicy to też na sprzedaż czy nowy i tylko do zdjęć służy.
Przydałoby się jeszcze pokazać miejscówki dla pasażerów z tyłu oraz dla kapitana - kierowcy z przodu. Wystarczy maksymalnie drzwi otworzyć, zrobić słowiański przykuc i uderzyć palcem w ekran telefonu celem zrobienia fotek. 
Czy zasłaniać tablice rejestracyjne przy sprzedaży samochodu? 

Jeżeli nie sprzedajecie fury za grube miliony albo takiej, która ma tablice imienne i łatwo można by was skojarzyć z autem to lepiej zasłonić tablicę. Jeżeli możecie to zamiast płachty z byka zdjętej, użyjcie choćby painta. Dla profesjonalistów, użyjcie choćby tego edytora zdjęć i grafiki online, w miarę zaawansowanego i darmowego https://pixlr.com/editor/ zamazując w nim tablice. W przypadku, gdy nasze auto to pospolita i najpopularniejsza na ulicy Skoda Fabia jakich 100 na 1km2 to użycie painta i zasłanianie tablic rejestracyjnych zwykłych nie ma najmniejszego sensu - to nie są dane osobowe a rozszyfrować je może tylko policja i inna władza, a nie szary Kowalski Janusz siedzący przed 19" panoramicznym monitorem w ciemnym pokoju.

Czym robić zdjęcia? 

Bez przesady. Nie musicie być w posiadaniu lustrzanki o rozdzielczości milion pińcet sto dziewićset za kilkanaście tysięcy plus podatek VAT. Wszystkie powyższe zdjęcia zrobiłem przy użyciu swojego kilkuletniego smartfona. Nawet ten smyrfon nie musi być za specjalnie z wysokiej półki. Aktualnie średniej klasy telefon komórkowy czy tam też szmartfon robi już naprawdę dość przyzwoite zdjęcia, które bez problemu będą się nadawać do publikacji w ogłoszeniu o sprzedaży naszego samochodu.

Krok trzeci - dobrze opisz auto!

Pisz jak jest! Nie powinniśmy być nastawieni na klienta tzw. ,,jelenia", któremu chcemy wcisnąć nasze auto. Po co potem się użerać z kimś kogo specjalnie oszukaliśmy, a ten ma niezbite dowody, że tak było. Ciąganie się po sądach i inne nieprzyjemne sytuacje - to bez sensu.

Zdanie ,,nic nie stuka, nic nie puka" do mnie nie przemawia - lepiej brzmi stan idealny, technicznie sprawny itp.

Jeżeli jest bezwypadkowy to napisz, że tak właśnie jest. Inaczej ja zawsze stwierdzam, że skoro ktoś ,,zapomniał" odhaczyć ,,bezwypadkowy" to musiał być pewnie dzwon albo inna grubsza stłuczka. Kiedy w zasadzie auto jest bezwypadkowe? Różne są twierdzenia, ale dla mnie bezwypadkowy to taki w którym nie był wymieniany żaden element karoserii czyli zderzaki, błotniki, progi, drzwi. Jeżeli ktoś na parkingu urwał Ci lusterko, wybił szybę, rozbił lampę czy zrobił inną wgniotkę na drzwiach i nie tylko to śmiało można dalej nazywać auto bezwypadkowe. Czy naprawiałbym wgniotkę? Nie, niech następna osoba zamiast latać z czujnikiem lakieru i się zastanawiać dlaczego tam jest szpachla albo dlaczego tutaj było coś kombinowane to lepiej nich widzi, że to nic poważnego.

Dobrze i poprawnie wypisuj dane pojazdu w tym wyposażenia. Jeżeli auto było wyprodukowane w 2000roku a pierwsza rejestracja w 2002 bo nikt go nie chciał kupić to w rubryce pt. ,,rok produkcji" pisz datę produkcji.

Jeżeli jesteś pierwszym właścicielem to zaznacz to - dla niektórych ma to ogromne znaczenie, że kupują pojazd z pierwszych rąk bowiem będąc właścicielem od 0km znasz a przynajmniej powinieneś znać pełną historię pojazdu.

Nie pisz, że jeździł nim prezes, lekarz czy pielęgniarka. To trochę jak z ogłoszeniami używanych telefonów. ,,Używany przez kobietę" dla jednych oznacza ,,dbała o telefon, szanowała, pielęgnowała itd". Dla tych drugich ,,używany przez kobietę" oznacza jedną przegrodę w torebce, gdzie są klucze, spinki, żelazko i wszystko inne razem z tym telefonem, który pewnie nie jest w idealnym stanie.

Czy wywieszać karteczkę na szybie? Jeżeli masz auto za kilka tysięcy i nie umieszczasz ogłoszenia w sieci lub fura stoi tuż przy rowie na S7 to koniecznie musisz przykleić kartkę przynajmniej rozmiarów A4. Samochód to jednak nie mieszkanie i nikt nie jeździ po osiedlach szukając plandeki za przednią szybą z napisem sprzedam.

Jeżeli auto masz już kilka dobrych lat to może co nieco o nim napisz. Jeżeli znasz je dość dobrze technicznie to możesz wymienić kilka zalet silnika, auta itd - taki mini test.

Krok czwarty - wyceń auto!

Po pierwsze musimy założyć, że auto to rzecz, która traci na wartości. Częstsze mycie i tankowanie wcale nas nie uchroni od spadku ceny. Najwięcej oczywiście auto traci tuż po opuszczeniu drzwi salonu samochodowego. Średnio jest to po roku 20%mniej na wartości. Po dwóch latach zostaje 65% wartości. Po trzech 60%, a po 4 czy 5 już 50%. Dziesięcioletnie auto zazwyczaj jest warte 10% wartości.  Auto traci na początku najwięcej bo np. traci gwarancję, wychodzi nowy model itd itp.

Tyle byłoby w teorii i średnio statystycznie. Każde auto jest inne, z innego segmentu, z innym przebiegiem i zużyciem. Na każe auto jest także inny popyt. Często droższe auta tracą więcej bowiem są kupowane zazwyczaj na firmy lub osoby zamożne, które zdają sobie sprawę z tego, że auto tanieć musi. Przykładowo za Mercedesa, który nowy kosztował w salonie 500 tysięcy po dziesięciu latach kupimy go za 50 tysięcy złotych. Z kolei dużo ciężej albo nierealne będzie znaleźć 10letnie Kia, które będzie kosztować 10tysięcy złotych podczas gdy nowe z salonu można kupić za niecałe 100 tysięcy. Powyżej 10 lat ważne jest to czy auto ma wszystkie koła i się kręci dlatego różnice w cenie mogą być procentowo bardzo wysokie. Załóżmy można kupić starego Scenica z 2003 roku za 3tysiące, ale można takiego kupić też za 7 jeżeli będzie ,,zrobiony" tj. przygotowany do jazdy bez inwestowania przez kilka lat.

Jeżeli nasze auto pochodzi z Polski to też jego cena będzie nieco wyższa od sprowadzonego. Wchodzimy na internetowe aukcje, dajemy filtr po cenie i szukamy od najtańszego, czegoś podobnego do naszego stanu. Jeżeli pierwsze cztery z listy to ulepy to bez sensu się jest do nich porównywać. 

W wycenie samochodu ważny jest też stan auta, liczba przejechanych kilometrów, a to już my najlepiej sami wiemy co się działo przez te lata z naszym pojazdem. Znalazłem kiedyś fajną stronkę http://omnipret.com/pl/rpl, która bardziej może służyć w sumie jako ciekawostka. Można na niej sprawdzić sobie teoretyczną wartość pojazdu. Trzeba jednak uważać i jak zawsze lepiej sugerować się aukcjami. Wg tej strony wartość Fabii ze zdjęć to nieco ponad 18 tysięcy złotych. Dane jednak na podstawie wszystkich ofert, czyli handlarzy, aut bitych itd. Ale mając 18 tysięcy mamy punkt odniesienia, dalej lecimy auto krajowe to kilka zł do góry, auto bezwypadkowe, mały przebieg to znowu do góry itd. Mimo wszystko ta strona to bardziej ciekawostka, a najlepiej żeby się nie wygłupić i nie przesadzić z ceną lub nie psuć rynku, porównać z aukcjami podobnych aut do naszego.

Najczęściej popełniane błędy przy procedurze sprzedaży samochodu, czyli co wkurwia najbardziej:

- Pierwszy właściciel w Kielcach. Chyba jeden z bardziej irytujących punktów do zaznaczenia. Wchodzisz w ogłoszenie, widzisz, że stoi u handlarza, a ten bezczelnie pisze pierwszy właściciel w Polsce. Taaa handlarz to nie właściciel. Jak ja będę sprzedawał to co mam napisać? Pierwszy właściciel we wsi? Jeżeli jest sprowadzony to co najmniej jesteśmy drugim właścicielem (pomijam nieliczne wyjątki, kiedy to sami kupujemy za granicą nowe auto).

- Data rejestracji to nie data produkcji. Wspominałem już o tym wyżej, ale celem przypomnienia wymieniam ponownie.

- Bezwypadkowy nie oznacza poskładany z trzech innych. Rzęch to rzęch i tego trzeba się trzymać. Pół biedy jak jest zrobiony dobrze, ale to jak grać w totka, więc lepiej sobie darować.

- Netto dla wyszukiwarki. O ile na otomoto chwyt z ceną jest dozwolony i przechodzi o tyle na aukcjach allegro nie wolno podawać ceny netto, a potem w ogłoszeniu pisać, że należy się jeszcze 23%.

- Kupiony w salonie. Opcja tylko dla pierwszego właściciela. Czy można nowy samochód kupić gdzieś indziej jak tylko w salonie? W piekarni? Nie chodzi mi o te co mają kilka kilometrów i sprzedawane są w ekskluzywnych komisach, ale o takie z faktycznym zerowym przebiegiem, gdzie auto opuszczając progi fabryki już jechało bezpośrednio do importera a potem do dealera samochodowego.

Kolejne błędy to te popełniane przy fotkach. Często widuję ogłoszenia, 10 zdjęć z zewnątrz i ani jednego ze środka. Zdjęcia w nocy, gdzie guzik widać czy zdjęcia gdzie widać w odbiciu całą rodzinę, która tłumaczy jak ustawić aparat - dość często spotykane ogłoszenie.
Handlarz ze zdjęcia jedzie w dobrym kierunku. Dla mnie jednak brakuje kilku rzeczy choć i bez tego ten konkretny pojazd nie wzbudziłby mojego zainteresowania, ale to już przemyślenia na inny wpis, bo ten się już dość długi zrobił.
Prawie dobrze. Zabrakło w zasadzie tylko albo aż rocznika:)

Kierowca ze zdjęcia najprawdopodobniej jeździ w poszukiwaniu klientów na ulicy no bo do klienta trzeba wyjść i się na niego otworzyć. Być może śmiga rano do galerii ustawić się na pierwszym miejscu by jak najwięcej ludzi, którzy nie są zainteresowani jego autem - jego auto obejrzeli. Informacja o sprzedaży auta jest na szybie, przedniej. Szkoda, że jeszcze na przedniej, czołowej nie walnął plandeki z napisem sprzedam.
Tutaj takie trochę z humorkiem. W tle las reklam, więc by się wyróżnić nawet flagę na aucie zamontowano z napisem sprzedam i numerem telefonu - ta też niestety ginie w tym lesie:)

Na koniec napiszę tylko tyle, że nie trzeba się oczywiście trzymać sztywno wszystkich reguł i kroków. Zamiast się rozpisywać, można też pójść na krótko i na temat, czyli tytuł dwie foty z zewnątrz, dwie z wewnątrz, cena i gotowe. Jeżeli wszystko w aucie jest okej to tyle wystarczy. Pamiętajcie jednak jedno - prawda i konkrety! Lepiej mieć jeden telefon a konkretny niż 1000 z głupimi pytaniami.

Jakiś czas temu sprzedałem swoje pierwsze auto. Jako, że było nietypowe, a sprzedawałem jeszcze zimą to z góry założyłem, że telefony nie będą się urywały. Najtańsza sztuka była za 12 500 - bez historii, bity i zrobiony itd itp. Mój Peugeot 307cc stan niemalże idealny poza kilkoma mikro rysami. Wystawiony najtaniej - 14500zł - reszta do tej kwoty to przeszczepy i składaki. Po dwóch tygodniach pierwszy telefon - kilka konkretów do słuchawki - targowanie przez telefon i na drugi dzień finalizacja transakcji. Właśnie targowanie przez telefon - jednych może drażnić, a mnie nie. Jak dzwonię to pytam się czy zejdzie z ceny tyle czy tyle, żeby nie jechał 500km aby Pan mi na czekoladę opuścił myśląc, że skoro już tyle km zrobił to się pewnie nie rozmyśli i mu zależy.  

AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Dużo rzetelnych informacji na temat sprzedaży auta. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby podać nr telefonu - jeżeli auto wizualnie się spodoba resztę można jakoś sprawdzić, ale często jest tak że ludzie podają wszystkie informacje ale zapominają o danych kontaktowych i nagle całe ogłoszenie nie ma sensu.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty