Odmłodzony robol, czyli test Isuzu D-MAX 1.9 Diesel 163KM 4x4 LSX Prime

Isuzu w swojej ofercie ma tylko i wyłącznie jeden model samochodu dostępny w różnych wariantach. D-MAX II generacji oficjalnie ujrzał światło dziennie w grudniu 2011 roku, w Tokio. Po kilku dobrych latach przyszedł czas na delikatny facelifting.
Największa zmiana stylistyczna dotknęła przedni pas, a konkretniej zderzak. Przednie lampy zyskały nieco inny kształt i dodatkowo posiadają LED-owe światła do jazdy dziennej. Światła przeciwmgielne zamiast prostokątne są teraz okrągłe. Jeżeli chcecie zobaczyć jak auto prezentowało się sprzed faceliftingu to zapraszam na mój stary test pod tym linkiem.  Jak widać wszystko zależy od wersji stylistycznej. Pick-up z dalekiego wschodu może się podobać i osobiście gdybym był w salonie na rozmowie z doradcą to mocno bym go spersonalizował pod siebie, bo to bydle może się podobać. Jeżeli ma to być jednak typowy robol do firmy służący do wożenia pracowników i mniej delikatnego towaru na pace to personalizację można pominąć. 
Do auta zostały przyczepione 18" felgi o dość ciekawym wzornictwie. Poza progami ułatwiającymi wchodzenie do auta zamontowano na pace aluminiową pokrywę. 
Spotykałem na mieście też D-MAX`y z pokrywami w kolorze nadwozia, ale aluminium chyba tam się lepiej prezentuje. 

We wnętrzu za wiele się nie zmieniło - jedynie jakieś tam błahostki. Pojawił się przycisk do uruchamiania auta, który jest bez wątpienia dużo lepszym rozwiązaniem niż standardowy kluczyk. Wnętrze jest takie typowe dla tego segmentu tj. raczej twarde plastiki choć te w ISUZU przyzwoicie spasowane. Wszystkie najważniejsze funkcje jak sterowanie nawiewami i klimatyzacją są dostępne pod przyciskami lub pod pokrętłem. Na kierownicy nie zabrakło kilku przycisków, a na środku deski rozdzielczej mamy dość dobry system multimedialny Kenwood
W podsufitce znajdziemy dodatkowe głośniki, więc na upartego śmiało można robić mini imprezę w środku. 
Testowany Isuzu D-MAX był w najwyższej wersji wyposażenia, czyli LSX Prime. Automatyczna klimatyzacja, elektryczne szyby i podgrzewane, skórzane fotele, ale  także napęd 4x4. Jedyne czego zabrakło w aucie to automatycznej skrzyni biegów choć manualna, sześciobiegowa też dzielnie dawała sobie radę.
Auto o sporych wymiarach zresztą jak każdy pick-up (529,5cm długości x 186cm szerokości x 179,5cm wysokości) było wbrew pozorom dość zwrotne, a sytuację z parkowaniem na osiedlu ratowała dobra kamera cofania. 
Jego też dopadli! Chodzi oczywiście o downsizing silnika. Aktualnie zamiast 2.5L w dieslu mamy 1.9 Ddi, które posiada 163KM i 360Nm. Wbrew pozorom nie jesteśmy zamulaczami na drodze. Ba, wręcz ten duży bydlak dość dobrze sobie radzi. To co da się zauważyć już po przejechaniu 100km to oszczędność paliwa. D-MAX zadowalał się średnio w okolicach 8L/100km więc całkiem niezły wynik. W dodatku cała kabina jest z pewnością lepiej wyciszona jak w poprzedniku oraz ogólnie mniejszy silnik pracuje cieszej.
Skrzynia biegów. Trzeba się do niej przyzwyczaić ale to nic trudnego. Jedynka jest bardzo krótka i w zasadzie tylko jej używamy przez pierwszych kilka, kilkanaście metrów. Dmax posiada dołączany napęd przedniej osi oraz reduktor, a więc zabawa nawet w cięższym terenie jest więcej niż tylko dozwolona.

Wrażenia z jazdy. Auto dostarcza dość dużo emocji po zjechaniu z asfaltu. W mieście siedzimy wyżej niż w normalnym aucie osobowym. Widzimy więcej, a to przy ekojeździe ma duże znaczenie. Jedynie na progach, zwłaszcza tych nowych, metalowych trzeba uważać, gdyż jadąc na pusto bez pasażerów i z pustą paką tył potrafi ostro podskoczyć. Najlepiej D-MAXem jedzie się na długich prostych. W zależności od naszych spodni, spodenek - jeżeli są materiałowe to na ostrych zakrętach nasze 4 litery nieco mogą latać po siedzisku, ale bez przesady - nie jest to sportowa fura z kubełkami w środku. 
 
We wnętrzu nie zabraknie dla nikogo miejsca. Jedynie na te dłuższe trasy przydałby się nieco większy kąt pochylania oparcia tylnej kanapy. 
Zabrakło w podłokietniku, ale uchwyty na napoje znajdują się przy środkowym tunelu w którym są schowane.
 
 
 
Całe wnętrze D-MAXa obfite jest w schowki - jeżeli ktoś lubi wozić dużo pierdół w swoim aucie to w tym pickupie nie będzie ich zbytnio widać. 

Isuzu DMAX to bardzo udane auto. Wół roboczy idealny do firmy, gdzie będzie bez zawahania wykonywał najcięższe i najtrudniejsze polecenia. Jeżeli ma to być jednak bryka, która pracą się brzydzi, a uwielbia zabawę i bycie w centrum uwagi, nawet w dużym mieście to warto wybrać najciekawszą odmianę, czyli Arctic, która będzie cieszyć oczy i portfel z powodu odliczenia VATu. Przy okazji stanie się fabryką zwłaszcza weekendowych, terenowych wrażeń.

Przyczepić mogę się do: kolumny kierownicy regulowanej w jednej płaszczyźnie - ja z łatwością odnalazłem się w kabinie, ale większy zakres regulacji przyczyniłby się do tego, że większe grono klientów by się widziało za sterami DMAXa.

Pochwalić muszę za: system multimedialny - nie tylko jakość obrazu kamery, odtwarzanego dźwięku co zwłaszcza prędkość działania tego wszystkiego. Poza tym uznanie za cichy jak na pick-up`a silnik, sporą kabinę i dużą ładowność.
Isuzu Dmax w pojedynczej kabinie startuje od 105 719zł. Najtańsza werjsa z kabiną podwójną to minimum 118 019zł. Wersja testowa to wydatek 146 924zł. Za skrzynię automatyczną trzeba dopłacić 7380zł. Sporo? Ale to przecież spore i udane bydle, więc ma prawo się cenić. 















AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Świetny pick-up! Jestem dużym fanem takich samochodów. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przyznać, że ten pick-up wygląda całkiem ciekawie. Jestem ciekaw jak się przyjmie i czekam na jakieś konkretniejsze testy.

    OdpowiedzUsuń
  3. No design faktycznie bardzo ładny, jestem ciekaw jak osiągi w dłuższych trasach. No i cena też jest dość duża moim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawie prezentuje się ten model. Jak na pick-upa jest ładny, nie brakuje mu niczego. Powiedziałbym nawet że wygląda na klasę wyżej niż jest.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta odmiana arktic na prawdę daję radę. Widziałem to na żywo i powiem bardzo fajnie jest w środku.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawie się prezentuje na tle konkurencji. Ciekawy jestem jak się prowadzi, w końcu to spore auto, do małych i zwrotnych nie należy

    OdpowiedzUsuń
  7. Auto jest bardzo fajne i co najważniejsze, jest to terenówka, uwielbiam te samochody za ich wygode jazdy w każdych warunkach, niestety teraz auta terenowe w ogóle nie wyjeżdżaja po za miasto mają wielkie alufelgi cieniutkie oponki błyszczą się jak psu.. a jeżdżą nimi głównie paniusie, brakuje starego dobrego brutalnego terenowca na rynku.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty