Test Renault Clio 1.5 dCi 110KM, czyli oszczędne bordo

Clio to kultowy już model Renault, który jest na rynku od 1990roku, a więc prawie 30lat. Testowany egzemplarz pod maską posiadał najmocniejszy z dostępnych dla Clio silnik diesla.

Czerwone auta są szybsze, ale bordowe?
Skoro już na wstępie wspomniałem, że pod maską bordowego Clio drzemie najmocniejsza jednostka to tym razem zacznę od silnika. 110KM dzielnie sobie radzi z ważącym 1090kg Clio. Wprawdzie upragnioną setkę zobaczymy dopiero po upływie 11,4s, ale we wnętrzu panują odczucia jakby to było znacznie szybciej. Cztery cylindry pod maską jednak nieco hałasują, zwłaszcza przy wyższych, autostradowych prędkościach. 6 bieg pomaga obniżyć hałas jednak delikatnie. Cały hałas z pewnością rekompensuje niskie zużycie paliwa, które średnio w mieście przy takiej dość dynamicznej jeździe bez włączonego trybu ECO oscylowało do 6.4L/100km średnio co uważam za więcej niż tylko jakiś tam przyzwoity wynik.
Jeśli chodzi o wygląd to jak większość aut francuskich tak i Clio przypada do gustu wielu osobom stąd też w końcu jeździ ich po naszych drogach całe mnóstwo. Mocno owalne kształty nadają muskulatury, a duże ciemne 17" felgi sportowego akcentu.
Aktualna generacja Renault Clio mimo kilkuletniej obecności na rynku wciąż pachnie nowością, czyli jest na czasie z aktualnymi trendami. Bordowy, czerwony lakier nazywa się Atacama, a na dachu auta jest naklejka, która stylistycznie dodaje jeszcze Cliówce urody.

Zawieszenie na polskie drogi.
Jeździłem już wszystkimi nowymi modelami Renault i w każdym jest tak samo dobrze zestrojone zawieszenie. Progi zwalniające, studzienki kanalizacyjne czy zepsuta kostka brukowa - auto zawsze dba o nasz kręgosłup.

Pomimo komfortowo zestrojonego zawieszenia Cliówka świetnie radzi sobie także w zakrętach. Kierownica pewnie leży w dłoniach, średnich rozmiarów i wydaje się być w sam raz do tego modelu. Dodatkowo trzymanie boczne zapewniają obszerne fotele, które dość mono są wyprofilowane.
Całe wnętrze poliftowego Clio jeździ z daleka od nudy. Poza odcieniami szarości i czerni widać gdzieniegdzie czerwone elementy deski rozdzielczej, czerwone elementy na drzwiach oraz przy dźwigni zmiany biegów - smaczki stylistyczne, które cieszą oczy.
Ogólnie do spasowania poszczególnych elementów nie mam zastrzeżeń. Nic nie skrzypi, nic nie stuka jakby to napisał Mirek handlarz w ogłoszeniu. Materiały to głównie twarde plastiki, choć czymś tam obszyte co się ugina pół milimetra, a gdy wspomnę jeszcze, że ich faktura jest miła w dotyku to jest ogólnie okej.
Kierowca tuż za kierownicą znajdzie bardzo czytelne zegary ze standardowym komputerem pokładowym pośrodku. Prędkościomierz to duże cyfry na wyświetlaczu poniżej - dzień, dwa i człowiek zapomina, że może tam być zamiast cyfrowego wyświetlacza coś analogowego. Nawigacja działa bez zastrzeżeń, zresztą tak samo jak system audio. Jeżeli nie jesteście mega wybredni to muzyka dochodząca z głośników z pewnością Was zadowoli. Jedyne do czego mogę się tutaj przyczepić to kamera cofania - jest okej, tragedii nie ma, ale przydała by się nieco lepsza rozdzielczość jak na rok 2018. Generalnie kierowca w zasięgu swoich rąk ma kilka schowków z przeznaczeniem na portfel, smartfon czy cokolwiek innego. 
Osoby zajmujące tylny przedział pasażerski jak to zwykle bywa w tym segmencie będą miały nieco powodów do narzekań, ale w zasadzie tylko wtedy gdy będą i duże i wysokie - tak powyżej 180cm wzrostu. Ja mam 185cm wzrostu i z miejscem na kolana nie miałem problemu. Gorzej było jednak nad głową, bo zabrakło właśnie tak z 5cm by się swobodnie wyprostować. Zabrakło także źródeł albo choćby źródła światła. Isofixy są bo być muszą, ale światło by się także przydało. Często bywa tak w naszym kraju, że auto z tego segmentu jest jedynym w domu. Teraz taka sytuacja, że rodzina podróżuje nocą, mama siedzi z tyłu z dzieckiem i nagle chce mu coś poprawić, sprawdzić to musi telefonem świecić.
Bagażnik posiada 300 litrów pojemności wg normy VDA, czyli do wysokości tylnej półki. W przypadku zamówienia do naszego Renault Clio radioodtwarzacza z systemem nagłośnienia Bose, pojemność bagażnika wynosi 230litrów. Po otwarciu klapy wydaje się jakby ta pojemność była jednak znacznie większa. Innymi słowy nie ma powodów do narzekań.
Pod podwoziem znajdziemy koło zapasowe. Mnie to rozwiązanie nigdy się nie podoba bo po pierwsze to koło szybciej się psuje gdy jest w tym miejscu, a po drugie w razie złapania przysłowiowej gumy musimy wysunąć je mechanizmem ukrytym pod wykładziną kufra. Dodajmy do tego pełny bagażnik sobotnich zakupów albo deszcz, a my w garniturze, bo jedziemy na wesele, a tu trzeba włazić, schylać się i wyciągać ubłocone koło. Niby nic, może inaczej się nie dało, ale jak ktoś łapie często kapcia, bo ma niefart to sami rozumiecie.
Inne rozwiązanie, które czasami mnie denerwowało to możliwość odejścia od auta bez jego zamknięcia. Chodzi mi o to, że po zapięciu dziecka w foteliku z przodu, zamykam drzwi i obchodzę auto od strony bagażnika. Kiedy jestem już z tyłu auta to pojazd się zamyka, a ja dochodząc do drzwi kierowcy muszę wcisnąć guzik - niby nic, ale jak już się czepiać to na całego.

Testowany egzemplarz Renault Clio nie należał do najtańszych. Najmniej kosztuje Clio z benzyniakiem pod maską -  ok 42 tysiące złotych. Wersja ze 110KM silnikiem diesla zaczyna się od 69 900zł. Egzemplarz rodem ze zdjęć posiadał jeszcze sporo dodatków, które finalnie sprawiły, że ,,ta" Cliówka kosztuje 83 900zł. Z jednej strony sporo, a z drugiej wcale nie mniej znajdziemy dodatków na pokładzie.

Dane techniczne Renault Clio dCi 110KM diesel:

Silnik 1.5 dCi 110KM 260Nm 
V-max 190km/h 
Przyspieszenie 0-100km/h 11,4s 
Skrzynia biegów Manualna 6-biegowa 
Pojemność zbiornika paliwa 45l 
Średnie, testowe zużycie paliwa po mieście przy dynamicznej jeździe 6,4L/100km Pojemność bagażnika 300l
Wymiary 194,5cm szerokości (173,2cm bez lusterek) x 406,2cm długości x 144,8cm wysokości.

Plusy
+ dynamiczny i bardzo oszczędny silnik
+ dobrze zestrojone zawieszenie
+ skrzynia 6-biegowa
+ bogate wyposażenie
+ układ kierowniczy
+ dobry system audio
+ atrakcyjny design

Minusy
- słabo wyciszona kabina
- auto zamyka się gdy oddalimy się niedaleko
- koło zapasowe umiejscowione pod podwoziem
- kamera cofania mogłaby być lepszej jakości
Podsumowując Renault Clio to dość udane auto. Nasz portfel nie będzie marudził na niego ze względu na niskie zużycie paliwa, a rodzina jak i my grymasić kiedy droga nie będzie piękna, równa i prosta. O nasze samopoczucie zadba także obfite wyposażenie, wygodne fotele, dobre audio, a atrakcyjny design to taka wisienka na torcie.
 

 

 


















AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Szczerze mówiąc wygląda całkiem nieźle! Nie spodziewałem się że będzie ładne clio kiedyś:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Koło zapasowe pod spodem jest genialne, wiem bo miałem kilka lat Clio I. Po pierwsze - niby w jaki sposób miałoby się tam zepsuć?? Po drugie - właśnie po to jest schowane POD bagażnikiem a nie W nim żeby nie musieć wyciągać wszystkich bagaży z niego w razie złapania kapcia! A jeśli pada to człowiek i tak się ubrudzi przy zmianie koła, niezależnie od tego gdzie jest schowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak to nie trzeba wyciągać bagaży? a jak odkręcisz to koło?:) błoto, śnieg i wiele innych warunków atmosferycznych mających wpływ na niszczenie koła którego na myjni raczej nie będziesz mył za każdym razem tak jak podwozia

      Usuń
  3. Auto samo w sobie ma jakiś urok. Mi osobiście nie podchodzi układ zegarów no i koło zapasowe pod samochodem. Ładna stylistyka, schludne wykonanie i mam nadzieje że nie ma zbyt wiele trzeszczących plastików.

    OdpowiedzUsuń
  4. No nie wiem, nie wiem. Jakoś nigdy mnie nie przekonywało to clio, zwłaszcza z wyglądu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Design całkiem spoko, ale jakoś mnie nie przekonywał na tyle, bym zdecydował się na zakup :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. To prawda. Wygląda świetnie a te kształty tylko muskulatury dodają, chciałoby się mieć takie autko ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty