Nie myśl, że jak masz jakiś tam tytuł naukowy to jesteś mądry, bo...

...codziennie na drogach widuje ludzi z prawem jazdy, którzy nie potrafią jeździć.
Dla mnie kierowca, który nie potrafi jeździć to także kierowca pozbawiony kultury na drodze. Nie sztuką jest wjechać szybko pod market, zaparkować na dwóch miejscach, często bez uprawnień na tych pokolorowanych na niebiesko i popędzić w stronę wejścia. Dla mnie taki kierowca to dno, żenada i po prostu zwykły cham


Dobry, kulturalny kierowca choćby miał się na 3 i więcej razy łamać w ciasnym osiedlowym czy też marketowym miejscu parkingowym - zrobi to. Po wyjściu jeszcze spojrzy na linie czy aby na pewno się zmieścił w 1 miejscu. 

Poprawić się kilka razy, aby dobrze zaparkować to żaden wstyd. Wstyd to zaparkować szybko, byle jak i zostawić - zazwyczaj robią tak ci ,,lepsi" kierowcy - tak o sobie mówią chamy tłumacząc się tym, że ktoś im drzwi obije. Wiecie, jak się jest kiepskim w czymś, a w tym przypadku w parkowaniu to się zwala winę na innych, bo tak najłatwiej. Ja osobiście nawet z tego względu nigdy bym na dwóch miejscach nie zaparkował by jakiś wkurzony kierowca, który potem przyjedzie i braknie dla niego tego jednego miejsca, to specjalnie moje auto za taki manewr zarysuje czy zastawi wyjazd swoim dając ,,nauczkę i lekcję parkingowej kultury".

Pogoń za pieniądzem i marzeniami sprawia, że często na naszej drodze brakuje kultury. Czas to pieniądz, ale zasady dobrego zachowania powinny być ponadto. Niestety coraz częściej jako piesi czy kierowcy lub pozostali uczestnicy ruchu drogowego zapominamy o tym i myślimy tylko i wyłącznie o sobie. Przecież w tak ogólnie powszechnej cyfryzacji nie jesteśmy anonimowi. Wystarczy posiedzieć kilka dłuższych chwil na jutubie by zobaczyć co nowego, jaką głupotę kierowców pokażą dziś w kategorii świeżo dodany HOT NEWS

Pamiętajcie, że każdy kierowca ma, a przynajmniej zgodnie z prawem musi mieć prawo jazdy, a jego pojazd tablice rejestracyjne, które przecież można zapamiętać lub nagrać wideorejestratorem i sprawić by auto chama jak i on sam stało się hitem internetów.

Śpieszmy się powoli. Pośpiech jest złym doradcą - to już ustalone i potwierdzone. Jeżeli będziemy się spieszyć aż za bardzo to w najlepszym wypadku dostaniemy 1/4 kartki A4. Niestety ta niewielka część dużej kartki A4 jest czarodziejska. Sprawia, że z naszego domowego budżetu znikają pieniądze, a pojawiają się punkty za które odebrać możemy co najwyżej karę, a nie nagrodę. To w najlepszym przypadku czy też wypadku. Gorzej sytuacja będzie wyglądać gdy o te medialne 10km/h więcej nie zdążymy wyhamować. Wówczas zamiast kilku chwil spóźnienia do pracy, szkoły, ukochanej połówki, dostaniemy kilka miesięcy do kilku lat za kratami, gdzie będziemy mieli tyle czasu na przemyślenie własnej głupoty, że ustawę Prawo O Ruchu Drogowym będziemy recytować w nocy o północy z pamięci.

Postać fikcyjna, czyli kto to jest ten dobry, kulturalny kierowca?

Kulturalny kierowca to na pewno taki kierowca, który po drodze porusza się w sposób nie utrudniający przemieszczania się innym uczestnikom ruchu drogowego. To taki typ kierowcy, który pomimo iż jest na drodze z pierwszeństwem (zwłaszcza w godzinach szczytu), wrzuci na przysłowiowy luz, zatrzyma się na chwilę (czyt. kilka bardzo ważnych w życiu każdego człowieka sekund), uśmiechnie się i wpuści Pana lub Panią, która stara się wyjechać z podporządkowanej. Nagrodą, rekompensatą dla niego będzie podarunek (czyt. uśmiech) kierowcy, którego wpuścił przed siebie i miły gest, podziękowanie (podniesieni ręki, skinienie głową lub mrugnięcie światłami awaryjnymi). Kulturalny Kierowca wie, że tak zachować się należało. Będzie liczył na to, że kiedyś, kiedy to on będzie wyjeżdżał z podporządkowanej, ktoś dla niego zrobi to samo. 

Rzeczywistość jednak bywa jak zwykle brutalna chociaż z moich obserwacji wychodzi na to, że idą lepsze, kulturalniejsze jeśli tak mogę to określić czasy.


Dekalog dobrego i kulturalnego kierowcy, czyli za co otrzymujemy złotą kierownicę?


Uwaga! Wbrew wszelakim opiniom na przeróżnych parkingach. Dobry kierowca to nie ten co jeździ całe życie i nie dostał mandatu. Taki ,,dobry" kierowca mógł mieć farta i zawsze mu się udało, bo ,,na bocznych nie stojo". Dobry kierowca...czytaj dalej. 

Dobry, kulturalny kierowca:



1) zna pojęcie, wie o co chodzi, szanuje i realizuje zasadę jazdy na suwak.

Jazda na suwak dzieli się na dwa rodzaje. Pierwszy, sprezentowany na powyższej animacji to jazda na suwak równoległy. Najtrudniejszy do przełknięcia przez szeryfów drogowych - oni nie przepuszczą żadnej okazji by utrudnić komuś życie, a w przypadku tego suwaka mają najłatwiej. Krótko stwierdzając, auta powinny się zazębiać jak w zamku od suwaka stąd też nazwa jazda na suwak czy też zamek błyskawiczny.

Podstawowe i najważniejsze zasady jazdy na suwak:

- korzystamy zawsze ze wszystkich dostępnych pasów ruchu

- jadąc lewym, czyli w tej sytuacji tym który się kończy za jakiś czas, jedziemy nim do samego końca ( nie próbujemy zmieniać pasa na dużo przed zwężeniem bo końcowy efekt będzie taki sam jak w przypadku blokady pasów zastosowanej przez szeryfa)

- kiedy dojedziemy już do końca pasa po którym dalej się już jechać nie da to zatrzymujemy się, wrzucamy kierunkowskaz i oczekujemy dłużej lub krócej na kulturę kierowcy na pasie obok, który nas zechce wpuścić. Kierunkowskaz można też wrzucić przed zatrzymaniem się do zera, ale w taki sposób by nie robić zamieszania w stylu chcę zmienić pas 300m wcześniej.

Fajnie by było gdyby jadąc drogą, gdzie ten kończący się np. lewy pas jest bardzo długi to auta na prawym zostawiały przed sobą tyle miejsca przed zwężeniem by kierowcy z lewego mogli zmieniać pas bez zatrzymywania się. Wystarczy zostawić trochę miejsca i ruch będzie płynniejszy. Nie byłoby wtedy konieczności zatrzymywania się do zera, ale oczywiście nie zawsze jest to wykonalne bo a to ktoś o tym nie pomyśli a to ktoś nie zastosuje się do tej zasady i kapota.

- auta mają się zazębiać, a więc wpuszczamy jedno auto i ,,wbijamy" się na pas obok także pojedynczo - chodzi o to by żadna ze stron, niezależnie kto którym pasem się porusza nie była poszkodowana. Zazębianie ma się odbyć w stosunku 50:50 - raz auto z lewej, raz z prawej.
Drugi typ suwaka to suwak prostopadły

O ile tego pierwszego typu w wykonaniu kilkunastu aut jeszcze nie widziałem o tyle suwak prostopadły zdarza mi się zaobserwować dość często o czym możecie się przekonać oglądając film powyżej tego zdania świadczący o tym, że to działa, że jest płynnie i że to w ogóle jest wykonalne nawet rano, kiedy teoretycznie wszystkim śpieszy się do pracy. W przypadku jazdy na suwak prostopadły auta także mają się zazębiać. Raz auto z podporządkowanej, raz auto na jezdni z pierwszeństwem.

2) zdaje sobie sprawę, że kierowcy na ekspresówce tworzą korytarz ratunkowy nie dla niego, aby sobie śmignął pod prąd i był w domu szybciej kiwając frajerów, którzy go przepuścili tylko domyśla się, że tam z przodu dalej lub bliżej jest wypadek i swoje trzeba odczekać.


Korytarz ratunkowy to umowny pas ruchu przeznaczony dla pojazdów uprzywilejowanych czyli policji, straży pożarnej, karetki pogotowia ratunkowego ale także dla służb autostradowych, a nawet lawet i pozostałych służb, których zadaniem jest sprzątniecie miejsca wypadku i jak najszybsze udrożnienie korku.

Korytarz ratunkowy powinni tworzyć wszyscy kierowcy jak tylko zobaczą znak ,,uwaga wypadek", sami stwierdzą, że trochę dalej jest coś nie tak lub po prostu gdy jest korek na autostradzie czy ekspresówce w miejscu, gdzie go raczej być przecież nie powinno.

Poza granicami Polski w krajach takich jak Niemcy, Czechy, Austria czy Szwajcaria pas ratunkowy jest odruchowym nawykiem wszystkich kierowców. Uczony jest na kursach na prawo jazdy, a na drogach szybkiego ruchu są nawet specjalne, bardzo łopatologiczne znaki informujące kierowców, którzy pierwszy raz się z czymś takim spotykają. Wystarczy spojrzeć na sekundę i teoretycznie kumaci powinni załapać jak należy się prawidłowo zachować. Wystarczy wpisać w google grafika ,,Rettungsgasse".

Najważniejsze podczas wypadku jest jak najszybsze udzielenie pomocy ofiarom, czyli im szybciej służby ratownictwa dotrą na miejsce zdarzenia tym szanse na przeżycie osób poszkodowanych są większe - nawet o połowę! Często też bywa tak, że jak dotrą szybko to tego kogoś da się uratować, a w przeciwnym razie można czekać już tylko na karawan.

Jak powinien wyglądać prawidłowy korytarz ratunkowy? Jak się ustawić?
Jeżeli jezdnia jest jednokierunkowa dwupasowa to będąc na lewym pasie należy dojechać, zbliżyć się maksymalnie do lewej strony. Jeżeli podczas zatoru jesteśmy na prawym pasie to zbliżamy się maksymalnie do prawej strony.

Co zrobić w przypadku gdy jezdnia ma więcej niż dwa pasy? 
Przede wszystkim zawsze należy pamiętać, że korytarz ratunkowy powinien przebiegać z prawej strony aut stojącym na skrajnym lewym pasie - reszta aut, na kolejnych pasach daje ostro pod prawą krawędź jezdni. Aby to łatwiej zapamiętać - coś jakby lewy jest tylko jeden pas a reszta to prawe pasy. Lewy do lewej, a prawe do prawej krawędzi - pas ratunkowy pomiędzy.
Na powyższym filmie możecie obejrzeć moje wspomnienie z piątkowej trasy Warszawa - Kielce. Taaa, życie. Im coś łatwiejsze w teorii tym trudniejsze w praktyce. Inaczej - kierowcy wiele przepisów i podstawowych zasad kultury mają po prostu gdzieś. Niektórzy nigdy z kulturą do dziś się nie spotkali. Ba, nawet obok niej nie przejeżdżali.
3) wie, że parkowanie to nierozłączny element każdej, nawet najkrótszej podróży z punktu A do punktu B. Pokaż jak parkujesz, a powiem ci kim jesteś. 

Parkujemy tylko na miejscach do tego wyznaczonych. Zajmujemy tylko jedno miejsce. Staramy się zaparkować na środku, aby ci z lewej i z prawej mogli swobodnie opuścić lub dostać się do swoich pojazdów. Nie parkujemy pod drzwiami spychając pieszych. Miejsca dla osób niepełnosprawnych są dla osób niepełnosprawnych.

Matko, jakie to proste! Teraz przejedź się na pierwszy, lepszy większy parking pod jakimś marketem. Zobaczysz jakie to proste. Pamiętaj jeszcze, aby wózek sklepowy odkładać na swoje miejsce. Czasem zyskasz zeta lub dwa, zależy ile włożyłeś, a po drugie czasem ktoś nie zyska niechcianej rysy na karoserii.
4) odróżnia prawą stronę od lewej.

W naszym pięknym kraju tylko dwa pasy są dość mocno okupowane. Okupacja lewego pasa to moda, której popularność nie spada. Okupacja środkowego pasa to jej odłam, równie popularny i głupi jak nurt główny.

PLP - patologia lewego pasa

Natarczywe, niepotrzebne zajmowanie i okupowanie lewego pasa nie należy do rzadkich zjawisk na naszych drogach. Wystarczy pojeździć trochę po jakiejś eksresówce czy innej autostradzie by się przekonać, że okupanci istnieją naprawdę i stanowią zagrożenie dla pozostałych uczestników ruchu drogowego. Każdy taki okupant lewego pasa kieruje się zazwyczaj swoją własną ideologią.

Patologię lewego pasa jak najbardziej da się zlikwidować. Istnieje kilka zasad, których zamiast lewego pasa powinniśmy się trzymać, stosować je i wówczas problem opisywany w tym artykule by nie występował. Mianowicie

- jeżeli nie skręcasz za chwilę w lewo to jedź prawym pasem (chwila to nie 5, 10, 15 czy 50km), 

- lewym pasem tylko wyprzedzaj, 

- po wyprzedzeniu pojazdu zjeżdżaj na prawy pas, 

- jedź prawym pasem jeżeli jedziesz prosto lub w prawo, 

- jeżeli widzisz w lusterku, że ktoś jest na lewym pasie tzn. że wyprzedza i poczekaj aż dokończy manewr, 

- jeżeli ten tzw. ,,TIR” mknie przed Tobą 90kmh to staraj się wyprzedzać go z maksymalną dozwoloną prędkością tj. np. 120kmh na ekspresówce zamiast 92kmh, które sobie wymyśliłeś, 

- jeżeli ktoś wyprzedza, a Ty do niego ,,dolatujesz" i masz na budziku w okolicach 200kmh to musisz zwolnić i okazać trochę kultury, cierpliwie czekając chwilkę,

- zmieniając pas używaj dużo wcześniej kierunkowskazów. Ty wiesz jak chcesz jechać, ale poinformuj o tym wcześniej pozostałych i czekaj na dogodną chwilę.

Ulubiony, środkowy... pas ruchu.

Wokół miast coraz więcej obwodnic, których to już jezdnie jednokierunkowe mają często trzy pasy ruchu. Okazuje się, że jak pasów jest więcej jak dwa to kierowcy się gubią jak dzieci we mgle i nie wiedzą którym powinni jechać. Tutaj należy wrócić do poprzedniego akapitu, a wcześniej i później zająć ten cholerny, prawy skrajny pas. 

Za uporczywą jazdę lewym lub środkowym podczas, gdy prawy, skrajny pas ruchu jest wolny przewidziany jest mandat. Patrzcie w lusterka, sto jeden razy. 
5) nie gapi się bo to nieładnie się tak lampić.

Często jak tylko wylatuję z podwarszawskich Janek robi się korek. Czasem to normalne bo piątek i w ogóle. Czasem wypadek. Bywa jednak i tak, że wypadek jest na wjeździe do Warszawy, a nie na wyjeździe. Korek tworzy się przez gapiów, którzy tylko myślą ,,dobrze mu tak, ło patrz, debil, zapieprzał to ma". Myślą i zaprzątają swoje łepetyny tamując cały ruch. Ciekawość to fach, nasz narodowy sport. Jesteśmy w nim naprawdę dobrzy, zwłaszcza wtedy kiedy po prostu nie wypada. 
6) wie, że nie tylko w Warszawie jest tetris.

Choć tam dość często i gęsto występuje. Miałeś zielone i tego się trzymaj! Chyba jednak nie. Wróć. Zielone nie zawsze oznacza, że można jechać cała naprzód. Nie wkładaj kija w mrowisko. Tego akapitu patrząc na finalny efekt w postaci zdjęcia powyżej nie trzeba nikomu przedstawiać.
7) nie wpycha się na chama.

Takie palenie ,,Franka" jest dość popularne. Wyprzedzanie, omijanie pomimo, że nie mamy pewności czy akurat jedzie coś z przeciwka, a mimo to wyprzedzamy, bo auto przed nami również wyprzedza - nie należy do rzadkich widoków na polskich drogach. Z reguły robimy to bo uznajemy, że skoro ten przed nami wyprzedza to i my też się zmieścimy... nawet jak jesteśmy czwarci w tym sznurku, który się wyrwał do wyprzedzania. Coś jak z lajkowaniem - dobre nie dobre - daje plusa bo inni dają plusy - idę, jadę za tłumem.

8) zna nieoficjalne gesty polskich kierowców.

Jak podziękować? Istnieją 3 gesty, choć raczej tylko dwa Wam polecam. Pierwszy gest to wciśnięcie raz świateł awaryjnych, jeżeli np. ktoś Was wpuści przed siebie w korku. Czasem kierowcy uparcie twierdzą, że za te ,,awaryjne" to bardzo szybko mandat można złapać bo jest to samo zło i w ogóle - myślę, że jeżeli ktoś nas wypuści z osiedla, lub z innej bocznej uliczki gdzie w danej chwili średnia prędkość aut oscyluje w przedziale 0-3km/h a my włączymy, raz mrygniemy dwoma naraz kierunkowskazami to nic się złego nie stanie. Jeżeli nie da się tego zrobić, albo takie naciśnięcie spowodowałoby zbyt duży chaos na drodze to wówczas lepiej abyście podnieśli rękę, dłoń do góry w kierunku lusterka wewnętrznego i również będzie okej. Niektórzy sprzeczają się także, że możemy dziękować kierunkowskazami naprzemianlegle lewy-prawy-lewy albo odwrotnie. Niestety w nowszych autach i nie tylko nowszych czasami bywa tak, że lekkie muśnięcie migacza powoduje 3-krotne zapalenie się kierunkowskazu - wtedy zamiast raz lewy-prawy-lewy zrobicie lewy-prawy-3 razy lewy czyli równa się kompletne zamieszanie na drodze i zdezorientowanie u pozostałych uczestników ruchu drogowego. 

Jak przepraszać? Krótko pisząc  - za swoje błędy na drodze przepraszamy w dokładnie taki sam sposób jak dziękujemy za uprzejmy gest, odrobinę życzliwości czyt. to co jest kilka linijek wyżej napisane.

Do czego mogą się nam przydać światła drogowe czyli popularne ,,długie"?
Jeżeli długie włączymy na chwilkę raz - takie krótkie jedno mignięcie, które oznacza
- ustępuję Ci pierwszeństwa, wjeżdżaj przede mnie, wycofuj z tego miejsca parkingowego -poczekam,
- masz wyłączone światła lub rzadziej stosowane i w sumie niekoniecznie trzeba używać  gdy komuś nagle przepaliła się tylko jedna żarówka.

Śmigamy lewym pasem autostradą czy inną ekspresówką, ktoś dolatuje do naszego zderzaka i włącza lewy kierunkowskaz, co to oznacza? Najprawdopodobniej to, że właśnie okupujemy lewy pas, a ten ktoś chce, abyśmy mu ustąpili pierwszeństwa zjeżdżając na prawy - spieszy mu się. Dlatego pamiętajmy, aby zaraz po zakończeniu wyprzedzania zawsze zjeżdżać na prawy pas, wszak ruch u nas w Polsce jest jakby nie było prawostronny.

Chciałbym wyprzedzić, ale się nie da. Zator na drodze, czyli do czego jeszcze mogą się nam przydać światła awaryjne? Jedziemy ekspresówką, albo nawet drogą szybkiego ruchu, nagle robi się korek z niewiadomego powodu, może wypadek, może zwężenie, objazd no co kolwiek. Stajemy na końcu tego sznurka i w tym momencie rodzi się niebezpieczna sytuacja. Aby zmniejszyć niebezpieczeństwo włączcie awaryjne, ale nie jeden raz tylko tak aby mrygały ciągle. Dajemy w ten sposób tym z tyłu, jadącymi za nami jasno do zrozumienia, że jest zator i nie należy nas wyprzedzać, bo po prostu nie będzie gdzie się ,,schować". Awaryjne wyłączamy dopiero, gdy jakieś auto zatrzyma się za nami i przejmie obowiązek informowania następnych kierowców o niebezpieczeństwie.

Których gestów nie powinno się używać? Na pewno nie powinno się ostrzegać pozostałych kierowców o kontroli fotoradrowej czy inny radarach. Wiem, że często kierowcy w ten sposób się ostrzegają - unikają potem mandatów i w myślach po raz nty ,,znowu się udało"... przejechałem koło tej szkoły wolniej, nie dostałem mandatu, ale dalej jest jeszcze kilka szkół w tym obszarze zabudowanym więc sętką nadrobię te stracone kilka sekund. Wyobraźmy sobie, że właśnie ostrzegliśmy pijanego kierowcę, który to już nie raz miał wypadek pod wpływem - co zrobi taki delikwent na banii? zjedzie w boczną uliczkę i przy najlepszych wiatrach dojedzie cało do domu i nikomu się nic nie stanie... po raz kolejny. Gorzej jeżeli zjedzie w boczną uliczkę, spowoduje wypadek, może nawet śmiertelny, ucieknie z miejsca zdarzenia i reszty scenariusza nie trzeba wymyślać - wyobraźnia sama działa, prawda?

Kolejny niepotrzebny gest, który utarł się w nawyku kierowców to prawy kierunkowskaz, choćby na długiej prostej drodze. Auto przed nami zjeżdża do prawej i włącza na chwilę prawy migacz dając nam do zrozumienia, że droga jest wolna. Nigdy, ale to nigdy nie ryzykujcie w ten sposób! Lepiej powoli upewnić się samemu, że droga na pewno jest pusta i można wyprzedzać. Co jeżeli temu komuś się po prostu ręka omksnęła - czołówa prawie, że gwarantowana.
9) wie kto to jest oczekujący pieszy.

To taka osoba, która czeka na naszą łaskę. Bywa i tak, że w akcie desperacji rzuca się wprost przed maskę, ale jutub zna przypadki kiedy człowiek na zebrze nawet dziękował kierowcy za kulturalny gest. Karma wraca. Każdy kierowca to też pieszy.

Aha. Babcia z wypchanymi siatami, zgarbiona od ciężaru cukru, który zakupiła na promocji przy przejście stoi nie po to by wzdychać do przejeżdżając aut. Ona czeka na kulturalnego kierowcę. Bądź bohaterem na nieswojej a publicznej drodze - przepuść babcię! Dziadków też!

10) wie, że migające światła przy aucie to nie dyskoteka.

Wóz strażacki, pogotowie ratunkowe, policja czy inny uprzywilejowany pojazd nie trąbi, nie mruga, nie hałasuje bez powodu. Tej ekipie się spieszy by dotrzeć do pacjenta jak najszybciej. Rozglądaj się wcześniej i wcześniej reaguj. Wcześniej to nie wtedy kiedy pogotowie ratunkowe stoi już za tobą, wyhamowałeś je do zera i wciąż zastanawiasz się czy ustąpić zbliżając się do krawędzi czy poczekać na zielone światło albo kopa od kogoś.
11) zdaje sobie sprawę, że kałuża to nie basen, obiekt rekreacyjny.

Wszyscy zdają sobie sprawę, że nie wszystkie polskie drogi są idealne tj. pozbawione dziur z odpowiednim odwodnieniem. Chamscy kierowcy broniąc się tłumaczą, że wina leży po stronie zarządcy drogi. Poniekąd to w sumie prawda bowiem to właśnie zarządca danej drogi odpowiada za jej stan.

Mimo wszystko kolejna prośba do was drodzy kierowcy byście starali się omijać, zwalniać czy nawet zatrzymywać się w razie potrzeby aby nie ochlapać nikogo kto jest pobliżu kałuży. Najważniejsza w takich mokrych tj. trudnych sytuacjach jest kultura, a tej czasem niestety wciąż jest za mało na naszych polskich drogach.
12) zna i jeździ z godnie z przepisami choć nie zawsze. 

Dlaczego nie zawsze? Dlatego, że czasem logika i kultura bierze górę. Ma pierwszeństwo, a i tak kogoś wpuści, przepuści, ustąpi. Może jechać 50tką, ale obok szkoły zwalnia do 40.

Czasem chamów trafia szlag jak ktoś jedzie zgodnie z przepisami. Nienawidzę momentu kiedy przez wieś jedziesz 50km/h bo ewidentnie teren zabudowany, a za Tobą na zderzaku zestaw ciągnik+naczepa na pełno i to bez super zajebistych ceramicznych hamulców. Psychicznie odpycha twoje auto. Do gamonia nie dociera, że ty jedziesz kulturalnie, bezpiecznie, zachowujesz odstęp, a może twoi pasażerowie nie mogą szybko czyt. niezgodnie z przepisami jeździć bo mają chorobę lokomocyjną. Masz czym, masz gdzie, to wyprzedź. Wszystkie elki i zielone listki także zawsze szanuję i nie trąbie na nie z byle głupiego powodu.

Ale jak to zna przepisy? Przecież egzamin zdał? 

Egzamin zdany, umiejętności nabyte, doświadczenie rośnie, ale wciąż jeździ w niewiedzy. Brak samoedukacji, chęci poznawania nowych, zaktualizowanych przepisów powodują sytuacje w stylu ,,Pani władzo, przecież jak ja zdawałem to inaczej się jeździło, kiedy to się zmieniło?". Poniżej koszmary obecnych kierowców. Przykłady wielogodzinnych debat, gdzie finału nie widać. Ciągle każdy po swojemu a temat i droga wspólna.

Kierunkowskazy. Wszyscy mają. Jedni używają inni nie. Jedni używają dobrze inni w cały świat.

Dział II Ruch drogowy Rozdział 3 Ruch Pojazdów Oddział 4 Zmiana Kierunku jazdy lub pasa ruchu Art.22 punkt 5

Zmiana kierunku jazdy lub pasa ruchu 
5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie po wykonaniu manewru.

Kierunkowskazów używać należy zatem jedynie w dwóch przypadkach – zmiana kierunku jazdy lub zmiana pasa ruchu

Kierunkowskazy na rondzie - to jest dopiero bandżaj, aż się w bani kręci.





Rondo to miejsce na drodze, które mimo swoich prostych założeń niejednemu kierowcy potrafi przysporzyć niemałych problemów. Na rondo wjeżdżamy, a z ronda zjeżdżamy (mowa o rondzie klasycznym, np. z dwoma pasami ruchu). Przy wjeździe na rondo klasyczne nie używamy kierunkowskazu. Owszem można włączyć kierunkowskaz przy wjeździe na rondo, ale nie trzeba, bowiem nie włączenie migacza nie jest błędem. Co WORD to tak na prawdę jest inaczej. Osobiście wolę jednak nie używać kierunkowskazu przed wjazdem na rondo, gdyż może wprowadzić niepotrzebne zamieszanie na drodze. Logiczne jest więc, że skoro nie włączam kierunku tzn. że jadę, zjeżdżam gdzieś tam dalej, na kolejnym zjeździe. Będąc już na rondzie i zmieniając pasy ruchu musimy obowiązkowo włączyć kierunkowskaz. 

Lewy kierunkowskaz na rondzie. Dość często spotykane błędne zachowanie niektórych kierowców. Gdy są już na rondzie i jadą wokół wyspy mają cały czas włączony lewy kierunkowskaz. Nie wiem skąd to się wzięło, ale tacy kierowcy tłumaczą sobie to tym, że oni jadą dalej w lewo i dlatego kierunkowskaz mają włączony. Sytuacja kompletnie bezsensu. Raz, że skoro nie włączamy prawego kierunkowskazu to normalną rzeczą jest, że jedziemy dalej. Dwa, że mając włączony lewy kierunkowskaz jadąc po rondzie na którym jest kilka pasów, Ci obok nas zawsze będą myśleć, że chcemy zmienić pas – wprowadzamy niepotrzebnie kłopotliwe zamieszanie. 

Kolejna ważna sprawa to dlaczego włączanie kierunkowskazu przy zjeździe z ronda jest takie ważne? Odpowiedź brzmi - by inni, pozostali oczekujący na możliwość wjazdu na rondo mogli to zrobić szybciej. Najbardziej chyba wkurzający jest moment, kiedy to oczekujemy na wjazd na rondo, w godzinach szczytu i gdy moglibyśmy już wjechać na nie, nie wjeżdżamy, bo szybko jadące auto z lewej strony zjeżdża z ronda nie używając prawegokierunku. Oczywiście prawy kierunkowskaz przy zjeździe z ronda to nie tyle pokazanie kultury na drodze co po prostu oznaka znajomości przepisów - zmieniamy kierunek jazdy, więc musimy obowiązkowo włączyć kierunkowskaz. 

Gdy wjeżdżamy na rondo turbinowe (to takie rondo, gdzie przed wjazdem musimy zdecydować w którą stronę chcemy jechać dalej, a konkretniej którym wyjazdem chcemy opuścić rondo). Będąc już na rondzie turbinowym nie możemy zmienić wyjazdu na inny niż ten który był przypisany wcześniej do danego pasa ruchu. Przed wjazdem na rondo turbinowe należy włączyć odpowiedni kierunkowskaz (wyjątkiem jest oczywiście sytuacja w której chcemy jechać prosto). Przy zjeździe z ronda turbinowego tak samo jak w przypadku zwykłego ronda musimy włączyć prawy kierunkowskaz oznaczający, że opuszczamy rondo danym zjazdem.

Pierwszeństwo łamane złamie niejednego mądrale.

Pierwszeństwo łamane. O czym nas informuje znak z lewej strony? O tym, że zbliżamy się do skrzyżowania z pierwszeństwem łamanym. Grubsza linia to droga, która ma pierwszeństwo na tym skrzyżowaniu. Jadąc od dołu i skręcając w lewo – pojazdy, które będą na wprost nas oraz z naszej prawej strony muszą nam ustąpić pierwszeństwa. Jak my powinniśmy się zachować? Tak jak na normalnym skrzyżowaniu, czyli jeżeli zamierzamy skręcić w lewo musimy włączyć lewy kierunkowskaz, jeżeli w prawo to prawy, a jeżeli prosto – żaden. Na pewno nie powinniśmy dojeżdżając na takim skrzyżowaniu „od dołu” i jadąc dalej prosto używać prawego kierunkowskazu – jest to poważny błąd, który może grozić również poważnym wypadkiem. Nie można tego tłumaczyć sobie w ten sposób, że włączyliśmy prawy kierunkowskaz, bo zjechaliśmy z głównej drogi. Wszak pojechaliśmy prosto a nie w prawo. Jedno jest sprzeczne z drugim. 

Znak nakaz jazdy w prawo i inne znaki. Występowanie niektórych znaków na drodze wcale wbrew pozorom nie zwalnia nas z obowiązku sygnalizowania zmiany kierunku jazdy. Pomimo, że mamy pierwszeństwo, poruszamy się na drodze z pierwszeństwem, lub musimy jechać w prawo bo jest nakaz jazdy w prawo i inaczej pojechać nie możemy to i tak musimy włączyć ten ,,trudno dostępny" kierunkowskaz. 

Przy znakach takich jak powyżej również musimy używać kierunkowskazów. 

Gdy znaków poziomych jest więcej niż jeden, a my mamy możliwość skrętu z dwóch lub trzech pasów np. w lewo. W takiej sytuacji należy się zachować tak jak na rysunku poniżej. 

Analizując rysunek zauważamy, że pomimo poziomych znaków na jezdni wskazujących nam kierunek jazdy nie należy używać kierunkowskazów zbyt wcześnie, gdyż może to stworzyć niepotrzebne zamieszanie. 

Niby mistrz długiej prostej, ale czy można wyprzedzać z prawej strony? Ej, przecież znasz przepisy!


Zgodnie z art. 24 ustawy Prawo o ruchu drogowym w pkt 10. Dopuszcza się wyprzedzanie z prawej strony na odcinku drogi z wyznaczonymi pasami ruchu, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 i 7:

1) na jezdni jednokierunkowej;

Czy to w obszarze zabudowanym czy poza wyprzedzać w sytuacji jak wyżej nam wolno.


2) na jezdni dwukierunkowej, jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na obszarze zabudowanym lub trzy pasy ruchu poza obszarem zabudowanym przeznaczone są do jazdy w tym samym kierunku.

Obszar niezabudowany, jezdnia dwukierunkowa, trzy pasy ruchu przeznaczone do jazdy w tym samym kierunku, czyli wyprzedzanie dozwolone.

Obszar niezabudowany, jezdnia dwukierunkowa, dwa pasy ruchu przeznaczone do jazdy w tym samym kierunku, czyli wyprzedzanie niedozwolone.

Obszar zabudowany, jezdnia dwukierunkowa, dwa pasy ruchu przeznaczone do jazdy w tym samym  kierunku, czyli wyprzedzanie dozwolone.

Pas włączający, pas pomocniczy, pas dodatkowy, pas do wjazdu albo po prostu pas pomagający - tyle nazw a i tak nie wiadomo o co niektórym chodzi.

 
Niby oczywiste powinno to być, aby pasów rozbiegowych używać w całości. Dlaczego skoro to takie bardzo oczywiste to dużo kierowców jest takim czerwonym samochodem a nie zielonym.





13) nie używa bajerów niepożądanych.

Mam nadzieję, że teraz, w tej chwili nie prowadzisz samochodu. Kilka sekund gapienia się w mały ekran dużego smyrfona może spowodować utratę auta, telefonu, zdrowia a nawet życia. Przed użyciem telefonu skonsultuj się ze zdrowym rozsądkiem. Więcej oleju.
14) ma światła ustawione prawidłowo.

Można by rzec jak to, przecież jakbym miał źle światła ustawione to by moja fura przeglądu nie przeszła. Przypomnij sobie co mówiłeś ,,na przeglądzie" - ,,Heniek, przywal stempel, w domu, później zrobię". Potem przyszedł czas na ksenon typu świński fiolet z opcją doświetlania gwiazd i finalnie jest tak, że jak taki delikwent jedzie sejkiem to daje po oczach kierowcy dużego busa.

Tam z boku, z lewej strony zazwyczaj są takie pokrętła. Regulatory oślepiania kierowców - można ściszyć na minimum. Oczy mniej bolą. Dzięki.
Cały ten wpis to rzeczy banalne i oczywiste. Gdyby tak było dla wszystkich to nie pisałbym o kulturze na drodze od prawie 6 lat i ten blog motoryzacyjny nie miałby sensu.

Jeżeli choć jeden kierowca po przeczytaniu mojego artykułu zawróci na właściwą drogę byle nie pod prąd to śmiało mogę powiedzieć, że odniosłem sukces

Może zamiast podnosić innym ciśnienie to wy-luz-ujmy? Emocje rodzą emocje, a im one są gorsze tym to wszystko szybciej potęguje. Coś jak z klaksonem. Niektórzy go tak często używają jakby sprawdzali co minutę czy nadal działa. Niepotrzebnie. 

Kulturalny kierowca zna przepisy ruchu drogowego i się do nich stosuje. 

Pamiętajcie - najpierw logika, potem kultura i przepisy. Większość tematów z tego wpisu już obszerniej poruszałem, ale wiecie - trzeba to tak długo wałkować, aż się w końcu starego lista nauczy nowych sztuczek :)

AM
Strefa Kulturalnej Jazdy


Komentarze

  1. Duży problem leży już na samym początku, w momencie wyboru szkoły jazdy. Żadna nie przygotowuje do życia na drodze. Co najwyżej nauczą nas zdać egzamin. Więc nic dziwnego że wielu 'kierowców' znalazło się tam bez jakiegokolwiek poglądu, wiedzy na temat tego jak to powinno być.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty