30 października 2018

Test Renault Master Energy dCi Igloocar, czyli biznes na chłodno

Dostawczakiem w Polskę, czyli jak zostałem busiarzem.

Wygląd zewnętrzny w aucie użytkowym  to najmniej ważna cecha. Auto dostawcze jak sama nazwa wskazuje ma dostarczać towary z punktu a do punktu b, c, d itd. Poza ładownością czasem dochodzą też odpowiednie warunki do przewożenia towarów, a w przypadku Mastera ze zdjęć jest to odpowiednia temperatura, która ma uchronić produkty przed popsuciem. Najpopularniejszym rozwiązaniem tego problemu jest ,,izoterma" i z tego też powodu w ofercie Renault pojawił się bohater dzisiejszego wpisu czyli Master Igloocar.
Gdy patrzymy na tył auta to ciężko opisać go jako ładny czy też brzydki. To po prostu paka dostawczaka, taka do kwadratu z kątami prostymi. Nic tutaj nie wymyślimy. Przedni pas auta natomiast może się już powiedzmy podobać. Inaczej - w porównaniu do poprzednich generacji te przednie duże lampy, gigantycznych rozmiarów logotyp marki oraz sporych rozmiarów grill dość ładnie jest narysowany. 
We wnętrzu kierowca oraz jego dwóch pasażerów nie będzie narzekać na brak miejsca. Plastiki deski rozdzielczej twarde acz dobrze spasowane. Nic nie trzeszczało a o to przecież chodzi. Z drugiej strony, z takiego twardszego plastiku zawsze to lepiej i łatwiej usunąć wszelakie zabrudzenia, a te w firmowym aucie powstają zazwyczaj i często i gęsto.
Poza tym na pokładzie nie zabrakło schowków, półek, wnęk, a więc z ,,zadomowieniem" się nie będzie problemu. Stacja multimedialna prosta, czytelna. Wystarczy kilka chwil bez czytania instrukcji aby w pełni intuicyjnie ją obsługiwać.
Na lewo od kierownicy mamy sterownik odpowiedzialny za agregat Carrier Xarios 200 GH. Banalny i prosty w obsłudze, więc nawet taki busiarz-amator jak ja nie miał problemu z jego obsługą.
Fotel kierowcy to typowe krzesło jakie możemy spotkać w busach. Masterem w sumie machnąłem ponad 1000km i mój kręgosłup nie narzekał, a plomby zostały na swoich miejscach. Pozycja za kierownicą jest bardzo wysoka i przydaje się to na drodze. Od razu w korku widać który pas zająć i dlaczego.
Bo liczy się paka. Zabudowa jest od firmy Igloocar. Jest to kontener izotermiczny klasy IR ze wzmocnioną izolacją. 310cm długości x 195cm szerokości x 195cm wysokości (wymiary wewnętrzne, które w niektórych miejscach pomniejszone są o nadkola i wystający w suficie agregat). Ściany zabudowy wykonano z laminatu poliestrowo-szklanego z żelkotem. Na duży plus zasługuje antypoślizgowa podłoga zrobiona z żywicy poliestrowej.
Do wnętrza możemy się dostać przez tylne skrzydła lub boczne drzwi. Ponadto w środku znajdziemy źródło światła, które przyda się kiedy zrobi się już późno.
Przy drzwiach zabudowy znajdziemy odbojniki na magnes, które solidnie trzymają skrzydła nawet przy mocnym wietrze.
Master Igloocar swoje waży. Masa własna to 2450kg. Pod maską zamieszkała jednostka diesla o pojemności 2.3l Energy dCi posiadająca 166KM. Kierowca pod ręką ma także manualną 6-biegową skrzynię. W testowym egzemplarzu miałem napęd na tył, ale z tego co mi wiadomo są też wersje z napędem na przednią oś. Upragnioną stówkę widzimy dopiero po około 14 sekundach. Myślę, że jak na auto dostawcze z taką zabudową to jest to przyzwoity wynik. Średnio przy normalnej jeździe Master zadowalał się około 10L/100km - także względnie. Pierwsze co bym zrobił po zakupie to aby zmniejszyć opór powietrza pomyślałbym o jakiejś owiece na dachu. 

Mnogość konfiguracji Renault Mastera zadziwia. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Bazowy egzemplarz Renault Master startuje od 94 700zł (wersja platforma 2.3dCi 130KM, L2, napęd na przednią oś). Wiele możliwości sprawia, że cena będzie różna w zależności od naszych potrzeb. Auto rodem ze zdjęć to okolice 120-130tys. złotych. Sama zabudowa od Igloocar startuje od 26 900zł netto. Na plus zasługuje dogodna możliwość finansowania auta. W Renault mamy leasing z opłatą wstępną 0%, a potem równe raty od 24 do 60 miesięcy.
Renault Master to dość udane auto. Wygodna pozycja za kierownicą, dynamiczny i oszczędny silnik a do tego pojemna paka, w tym przypadku z izotermą - czego chcieć więcej. Ponadto dobre wyciszenie auta sprawia, że rozmowa z pasażerami nawet przy autostradowych prędkościach jest możliwa bez zbytnio podniesionego tonu. Jedyne czego mi zabrakło to kamery cofania. Ja wiem, że trzeba sobie radzić, ale wolałbym nie mieć nawigacji, bo i tak jest przyzwyczajony do google maps, a zamiast tego kupić kamerę cofania.

Auto jest dużych rozmiarów i trzeba się do tego przyzwyczaić. Parkowanie, zawracanie - zawsze potrzeba więcej miejsca w porównaniu do osobówki - to logiczne. Pozytywnie zaskoczył mnie jednak fakt, iż jazda takim autem wcale nie jest bardziej męcząca niż autem osobowym, zwłaszcza w trasie. Jakieś tam podmuchy wiatru przy wyższych prędkościach występują, ale gdy jeździmy tak do 90-100km/h komfort jazdy jest naprawdę całkiem dobry.

Renault Master Energy dCi Igloocar


















1 komentarz:

  1. W końcu auto które godnie będzie mogło zastąpić wersje z plandekami. Sztywna zabudowa daje o wiele większą wygodę i bezpieczeństwo biorąc pod uwagę co się dzieje w niektórych krajach.

    OdpowiedzUsuń

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Wpis szukaną frazę, następnie kliknij lupkę lub wciśnij enter