11 grudnia 2018

Test Renault Captur S-Edition 1.3 TCe 150 KM - uterenowiony i usportowiony crossover?

Captur ze zdjęć ma więcej wspólnego ze sportem niż z terenem chociaż...
W nazewnictwie S-Edition pierwsza literka S oznacza nic innego jak sport. Testowany egzemplarz Captura to wersja z najmocniejszym silnikiem benzynowym 1.3Tce o mocy 150KM.
Jednostka na szczęście jest czterocylindrowa. Piszę na szczęście bo w trzy cylindrowcach strasznie mnie irytuje dźwięk silnika, który jest synonimem dźwięku przydomowej kosiarki, która nie może sobie poradzić z nieco wyższą trawą. 150 koni mechanicznych to nie moc, która dostarcza rajdowych emocji, ale odpowiednia aby nie być na drodze zamulaczem i bez stresu wyprzedzać nie tylko ciężarówki na krajowej drodze. Siadamy do środka, kartę mamy przy sobie lub wkładamy w odpowiednie dla niej miejsce. Wciskamy przycisk Start Stop i od razu dociera do nas, że ten Captur jest jakby mocniejszy niż by się mogło wydawać z zewnątrz. Cztery cylindry dość ładnie pomrukują nawet przy wyższych prędkościach. Wystarczy nieco ponad 9 sekund, dokładnie 9.2s aby zobaczyć upragnioną setkę na liczniku. W testowym egzemplarzu na pokładzie pojawiła się automatyczna dwusprzęgłowa skrzynia EDC posiadająca 6 przełożeń. Gdyby zamiast automatu był manual to setkę zobaczylibyśmy o sekundę szybciej co w tym segmencie jest już bardzo dobrym wynikiem. Przy takiej normalnej, dynamicznej jeździe bez przysłowiowego ,,dziadkowania" komputer pokładowy pokazał spalanie w okolicach 7l/100km. 
Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny samochodu to jak na auto z Francji przystało jest bardzo elegancki i może się podobać. Captur to dość popularne auto i bardzo często możemy je spotkać na ulicach miast. Model po prostu trafia w gusta Polaków.
S-Edition to wersja ciut niżej niż najbogatsze Initiale Paris. Konfiguracja ze zdjęć z pewnością należy do tych możliwie najciekawszych jakie mogłyby znaleźć się na aucie francuskiego producenta. Niebieski lakier, czarne elementy, ciekawe felgi - jest na co patrzeć. Plastikowe, szare nakładki na zderzaki sprawiają, że Captur wygląda na uterenowionego. Zresztą 17cm prześwit nie należy do najmniejszych w segmencie i sprawia, że znika stres przy pokonywaniu wysokich krawężników czy innych przeszkód.
Praktyczne i przestronne wnętrze to kolejna pozytywna cecha Captura. Przed kolanami pasażera mamy do dyspozycji dużą szufladę. Ekran multimedialny jest dotykowy acz wszelkie najważniejsze rzeczy jak nawiewy, klimatyzacja sterowane są za pomocą przycisków lub pokręteł. Na podszybiu w środkowej części deski rozdzielczej mamy do dyspozycji otwierany, pojemny schowek. Zegary duże i czytelne choć prędkościomierz jest elektroniczny i do tego trzeba się przyzwyczaić, zwłaszcza jeżeli ktoś jak ja woli analogi. Kierownica dość dobrze leży w dłoniach a precyzyjny układ kierownicy, komfortowe zawieszenie i wygodne fotele sprawiają, że nawet najdłuższe trasy nie robią ani na Capturze ani na kierowcy czy też jego pasażerach żadnego, negatywnego wrażenia.
Jeśli jeszcze chodzi o fotele to te wykończone powiedzmy w półskórze lub bardziej ze skórzanymi wstawkami. Miłe w dotyku acz świetnie trzymają nasze cztery litery w zakrętach. Wygodne i cieszą oczy - tak powinno być.
W aucie siedzi się dość wysoko jak na crossovera przystało. Z zewnątrz auto nie wygląda, ale kiedy zajmiemy miejsce w środku to stwierdzimy, że Captur jest bardzo przestronny. To jest taki kompromis. Z jednej strony zewnętrzne wymiary sprawiają, że bez trudu znajdziemy wolne miejsce parkingowe w zatłoczonym mieście, a z drugiej ilość miejsca w środku jest wystarczająca do tego aby mówić o wygodnym podróżowaniu.
Z tyłu także wystarczająca ilość miejsca dla dwóch średniej wielkości osób. W moim przypadku były to dwa foteliki z ISOFIXami. Szary, z lewej strony dla 5-letniej córki. Przedni fotel ustawiony pode mnie, osobę mającą 185cm i miejsca dla pociechy z tyłu nie brakowało, a ja nie musiałem rezygnować z wygodnej pozycji i dosuwać fotel maksymalnie do przodu. Drugi fotelik, większy dla mniejszej pociechy. Nawet kiedy ustawiona była pozycja w pół leżąca to i tak nogi pociechy nie wadziły o oparcie przedniego fotela. Wprawdzie fotel pasażerki obok był ciut mniej odsunięty niż mój ale pasażerka przed sobą nie ma kierownicy i jest mniejsza więc miejsca także było wystarczająco.

377 litrów przy rozłożonych siedzeniach i 1235 litrów przy złożonych fotelach - moim zdaniem sporo. Podwójna podłoga i łatwy dostęp do wszelakich szpargałów to kolejny plus Captura.
Ile kosztuje Renault Captur S-Edition?

Najmocniejsza odmiana Captura nie należy do tanich samochodów. Potrzeba nam 83 400zł aby zakupić tę wersję silnikową. Za automat EDC trzeba nieco dopłacić i cena wzrasta do 89 900zł.

Egzemplarz rodem ze zdjęć kosztuje 100 800zł. Trochę sporo. Nie ma jednak nic za darmo a lista dodatków jakie znajdują się na pokładzie za te nieco ponad sto tysięcy złotych jest dość obfita. Panoramiczny dach, fotele przednie podgrzewane, radioodtwarzacza DAB z nagłośnieniem Bose i wiele innych atrakcji umilający życie za kółkiem.

Pochwalam za: 
- wygodne zawieszenie dobrze wybierające nierówności i sprawiające, że nawet najdłuższa trasa nie okazuje się być męcząca
- ciekawy wygląd
- dynamiczny i oszczędny silnik
- sporą ilość schowków

Przyczepiam się ponieważ: 
- zabrakło podłokietnika na tylnej kanapie
- zabrakło nawiewów dla pasażerów z tyłu

Test Renault Captur S-Edition 1.3 TCe 150 KM



1 komentarz:

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Wpis szukaną frazę, następnie kliknij lupkę lub wciśnij enter