Rodzice jako nauczyciele? Tak, bo to od Was może zależeć los waszego dziecka na drodze!


Pierwszym i najbliższym zawsze wzorem do naśladowania są rodzice. Nie zawsze jednak najbliżsi opiekunowie nadają się do tego, aby ich naśladować…

Jak uczyć swoje dzieci jeździć samochodem?

Samych podstaw oczywiście nauczyli się na kursie na prawo jazdy, ale co dalej? W niektórych krajach są już nawet specjalne kursy dla rodziców po to by wiedzieli jak uczyć do egzaminu, po egzaminie, jak tłumaczyć i wpajać odpowiednie zasady dla swoich dzieci. W Polsce raczej o takich kursach nie słyszałem, ale podejrzewam, że ze względu na podejście Polaków do życia i jazdy oraz ze względów ekonomicznych takie kursy nie mają racji bytu w naszym kraju. Oczywiście nie każdy rodzic, opiekun który ma poukładane w głowie, wie co nieco o życiu i dobrze jeździ będzie idealnym nauczycielem. Mimo wszystko uważam, że warto aby rodzice zwrócili uwagę na to jak jeżdżą ich pociechy. Można śmiechem, można poważnie, każdy rodzic zna, a przynajmniej powinien znać swoje dziecko więc co za tym idzie powinien wiedzieć jaki wybrać przekaz, aby był dobrze odebrany przez młodsze pokolenie. 



Młodsze pokolenie to pokolenie nowoczesnych technologii. Technologie te ułatwiają życie, ale jednocześnie są bardzo niebezpieczne jeżeli używane są w nieodpowiednim momencie, gdyż są głównym powodem rozproszenia kierowcy.





Zdany egzamin w WORDzie to już jak wielokrotnie wspominałem tylko zezwolenie do dalszej nauki jazdy samochodem tyle, że bez instruktora. Jeżeli to możliwe to w początkowym czasie po odebraniu prawka, instruktora powinni zastąpić rodzice, którzy posiadają prawo jazdy.

Przepisy w ustawie prawo o ruchu drogowym czyli potocznie kodeksie drogowym zmieniają się od czasu do czasu. Gorzej wygląda sytuacja na drodze. Tutaj z godziny na godzinę możemy zaobserwować diametralne różnice – chodzi mi o to, że podczas jazdy eLką w przeciągu tych kilkudziesięciu godzin nie przećwiczymy wszystkich sytuacji na drodze, bo to po prostu niewykonalne. Młody kierowca dostaje za mało informacji o tym jak bardzo jazda może być niebezpieczna dla niego i jego otoczenia. Do wypadków dochodzi zazwyczaj z udziałem właśnie młodych, niedoświadczonych kierowców. Wskazówki rodziców oczywiście nie muszą się tyczyć tylko i wyłącznie bezpieczeństwa – mogą oni również przekazywać rady ekonomiczne, które w końcu dotyczą ich, bo to przecież z ich portfeli uciekają pieniądze na paliwo dla dzieci. Najważniejszym jednak efektem dla rodzica dzięki nauczaniu swego dziecka, będzie większa pewność, że poradzi sobie ono w miejskiej dżungli.

Pamiętajmy, że może to i oczywiste, ale trzeba zachować spokój i opanowanie podczas nauki swoich dzieci – gniew i nerwy za przypadkowy zgrzyt w skrzyni wcale nie odstresują pociechy przed wyjazdem na miasto, a wręcz przeciwnie – nabierze lęku i raczej więcej nie będzie prowadził gdy Ty będziesz siedzał/a w aucie. Dobrze przeprowadzona lekcja to kolejny niezmarnowany i cenny czas na poświęceniu uwagi swemu dziecku.  

Od czego zacząć? Przede wszystkim od zaplanowania trasy, najlepiej pojechać w trudne miejsca, czyli wyjazdy pod górkę lub z ciężko widocznych miejsc – wiem wiem, było na kursie, ale sprawdzić jeszcze raz, poćwiczyć parkowanie w ciasnych miejscach itd itp. Myślę że po takim jednym nawet popołudniu młoda istota jak i my jako starsi, bardziej doświadczeni będziemy mieć pewność, że zadziałaliśmy prawidłowo na wyobraźnię młodej głowy.

Przyjąć musimy natomiast zawsze, że osoba ucząca się nie przyswoi wszystkiego na raz w jeden dzień. Nie będzie również szybko reagować na sytuacje jak to robimy my. Bądźmy zatem cierpliwi!

AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Tylko nie krzyczcie na swoje dzieci podczas ich pierwszych jazd! Mój ojciec tak zrobił i do tej pory mi się ręce trzęsą...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam prawko od pół roku i takie samo odczucie, jazda z moim tatą to dopiero egzamin xD
    ale za to mam też super wujka, który nigdy nie odmawia mi prowadzenia samochodu, nawet w największej miejskiej dżungli. Sam nie ma dzieci jest bardzo opanowany. Spokojnie zwraca uwagę, gdy sytuacja tego wymaga powie "zwolnij" albo "uwaga...". Najfajniejsze jest to że np. po skończonym manewrze pyta się mnie czy wykonałam go prawidłowo i co bym poprawiła, jak nie widzę swoich błędów to mi je tłumaczy. Przez to nawet jak zrobię coś źle to się nie stresuje i wyciągam wnioski (chyba) w każdym razie gdy, znajduje się w podobnej sytuacji dwa razy pomyślę zanim coś zrobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba normalne w polskim świecie :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty