Patologia lewego pasa

Specjalna dedykacja dla kierowców – okupantów śmigających na ekspresówkach i innych autostradach, którzy uwielbiają lewy pas tak bardzo, że jak tylko przejadą się po nim kilka metrów to tak się w nim zakochują, że nie mogą się z nim rozstać. czyt. zjechać na prawy.

Natarczywe, niepotrzebne zajmowanie i okupowanie lewego pasa nie należy do rzadkich zjawisk na naszych drogach. Wystarczy pojeździć trochę po jakieś eksresówce czy innej autostradzie by się przekonać, że okupanci istnieją naprawdę i stanowią zagrożenie dla pozostałych uczestników ruchu drogowego. Każdy taki okupant lewego pasa kieruje się zazwyczaj swoją własną ideologią, więc postanowiłem opisać kilka najczęstszych przykładów.

Nauczyciel, który przeczytał tylko wersję demo Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym, czyli tzw. Kodeks Drogowy. Otóż w ręce takiego nauczyciela trafił niestety tylko rozdział o maksymalnej dozwolonej prędkości na autostradzie czy też drodze ekspresowej. Nauczyciel pędzi, więc te maksymalne dozwolone 120 czy 140 w zależności od tego po jakiej drodze śmiga. Pędzi w ten sposób, bo uważa, że nikt go nie powinien wyprzedzić, a jeżeli ktokolwiek spróbuje to złamie przepisy. Stara się więc tamować ruch na lewym pasie i nic go nie przekona, że pilnując jednego przepisu łamie pozostałe tj. tamowanie ruchu, jazda lewym pasem. Skąd jednak ten biedny nauczyciel ma wiedzieć, że bardziej szkodzi niż pomaga - przecież jego kodeks drogowy jest wersją bardzo uszczuploną od oryginału. Przy zwężeniu typowy nauczyciel przeistacza się w typowego, bardzo znane go już nam wszystkim szeryfa drogowego, który to blokuje dalej lewy pas tłumacząc wszystkim, a przede wszystkim samemu sobie, że tak będzie lepiej dla nas wszystkich.

Fes bryka. Właściciel lepszego auta niż średnia krajowa. Jedzie lewym pasem, ponieważ wie, że pod nogą jest kilkaset koni. Nikt więc nie powinien go wyprzedzać, a skoro nikt to bez sensu jest przejeżdżać na prawy skoro niebawem będzie pewnie ,,musiał" wrócić na lewy. Czasem bywa, że taki delikwent zjedzie nam na prawy, ale dopiero po dłuższej chwili. Nierzadko również zjeżdżając na prawy dociśnie i załączy wszystkie turbiny by nam, a w zasadzie sobie udowodnić, że niepotrzebnie zjeżdżał, bo i tak nikt go nie dogoni.

Wszechwiedzący. Kierowca, który wie, że lewym się wyprzedza, a prawym jedzie prosto. Szanuje zasady i wie, że musi zjechać na prawy jak tylko ktoś pojawi mu się na ogonie. Jedzie więc dumnie lewym i od czasu do czasu zerka po lusterkach. Przy ekspresowych czy też autostradowych prędkościach, aby zawsze zjechał wszystkim, którzy za nim się pojawią to musiałby ciągle patrzeć po tych lusterkach. Co z tego, że zjeżdża, a ktoś mu siądzie na zadek. Kierowca, który chciał go wyprzedzić i tak wcześniej musiał zdjąć nogę z gazu i poczekać co taki wszechwiedzący wykombinuje tym razem.

Sędzia. Kierowca, którego wskazówki na zegarach zawsze są na czerwonych polach. Gdy jest hałas w kabinie, a przy okazji nic nie puka i nic nie stuka, a pasażer mówi ,,nieźle idzie" to lewy pas jest jego. Lekkie zwarcie występuje, gdy w baku ma jeszcze dużo, a przed nim pojawia się zawalidroga wyprzedzający ciężarówkę jadąc 140kmh co wygląda marnie przy jego 150kmh. Delikwent mryga światłami, dodaje klakson. Następnie czasem czeka aż ten ,,zawalidroga" skręci na prawy, albo niecierpliwiąc się sam skręca na prawy wyprzedza ,,zawalidrogę", ustawia się przed nim i daje ostro po heblach. Sędziemu wydaje się, że w ten sposób uczy, daje nauczkę ,,zawalidrodze". Gamoń nie wie jednak jakie stworzył niebezpieczeństwo, a ,,zawalidroga" akurat nic mu nie zawinił. Osobiście zawsze podejrzewam, że wózek sędziego jest w opłakanym stanie no bo gdyby było inaczej czyt. miał sprawne hamulce to zwolnił by nieco, poczekał aż ,,zawalidroga" mu zjedzie i dodał znowu gazu. Sędziemu jednak zbyt długo najprawdopodobniej zajęło wcześniej rozpędzenie auta do 150 i dlatego postanowił wymierzyć ,,sprawiedliwość".

Poza tymi kilkoma głównymi rodzajami patologii lewego pasa jest jeszcze jeden typ i śmiało można powiedzieć, że jest najbardziej niebezpieczny. Jest to kierowca, który nie patrzy w lusterka. Kierowca, który śmiga za ciężarówką prawym pasem, aż tu nagle ni stąd ni z owąd postanawia zacząć okupacje lewego pasa. Problem jednak w tym, że nie patrzy czy lewy pas jest wolny, a czasem nawet jak patrzy to i tak myśli, że ten w lusterku jest  jeszcze bardzo daleko, że zdąży wyprzedzić i się schować na prawy zanim auto z lusterka siądzie mu na zderzak. Bywa niestety przeważnie inaczej. 

Rozwiązanie. Patologię lewego pasa jak najbardziej da się zlikwidować. Istnieje kilka zasad, których zamiast lewego pasa powinniśmy się trzymać, stosować je i wówczas problem opisywany w tym artykule by nie występował. Mianowicie

- jeżeli nie skręcasz za chwilę w lewo to jedź prawym pasem (chwila to nie 5, 10, 15 czy 50km), 

- lewym pasem tylko wyprzedzaj, 

- po wyprzedzeniu pojazdu zjeżdżaj na prawy pas, 

- jedź prawym pasem jeżeli jedziesz prosto lub w prawo, 

- jeżeli widzisz w lusterku, że ktoś jest na lewym pasie tzn. że wyprzedza i poczekaj aż dokończy manewr, 

- jeżeli ten tzw. ,,TIR” mknie przed Tobą 90kmh to staraj się wyprzedzać go z maksymalną dozwoloną prędkością tj. np. 120kmh na ekspresówce zamiast 92kmh, które sobie wymyśliłeś, 

- jeżeli ktoś wyprzedza, a Ty do niego ,,dolatujesz" i masz na budziku w okolicach 200kmh to musisz zwolnić i okazać trochę kultury, cierpliwie czekając chwilkę,

- zmieniając pas używaj dużo wcześniej kierunkowskazów. Ty wiesz jak chcesz jechać, ale poinformuj o tym wcześniej pozostałych i czekaj na dogodną chwilę. 

Jakież to proste i logiczne. W Polsce obowiązuje nas ruch prawo strony, a zatem zgodnie z przepisami, jeżeli nie wyprzedzamy musimy jechać zawsze skrajnym, prawym pasem lub przy prawej krawędzi jezdni. W przeciwnym przypadku grozi nam mandat – niestety tylko nam grozi, bowiem rzadko ktoś otrzymuje za złamanie tych przepisów mandat chociaż na turbinie pewien okupant dostał jakiś czas temu mandat – był mega zdziwiony, bo nie przekroczył maksymalnej dozwolonej prędkości. Pamiętajcie więc, że prędkość nie wszystko. 

Oczywiście okupantów można na ekspresówkach i autostradach wyprzedzać z prawej strony. Trzeba jednak uważać na to, żeby taki delikwent nagle się ,,nie obudził” i postanowił zjechać na prawy. Wyprzedzanie prawą stroną jest w takich przypadkach dozwolone, ale także niebezpieczne, więc trzeba zabrać się za uświadamianie okupantów zanim na dobre przejmą lewy pas.

Trochę to tak wyszło na pierwszy rzut oka, jakbym chciał ochronić tych, którzy jadą szybciej niż maksymalna dozwolona prędkość. Tak naprawdę zachowując, stosując się do zasad w tym poście ochronimy wszystkich, czyli zarówno tych, którzy jadą dużo za dużo, jak i tych, którzy nie przekraczają maksymalnej, dozwolonej prędkości. Jeżeli ktoś ma jechać 150kmh to wolę, aby jechał tyle na ekspresówce czy autostradzie zamiast w obszarze zbudowanym, przez jakąś wioskę pod miastem, gdzie w każdej chwili może wyskoczyć przed maskę choćby dziecko. W Niemczech są drogi, gdzie nie ma ograniczeń prędkości, a ukarani możemy zostać za np. brak odstępu. Odstęp to bardzo ważna sprawa dla bezpieczeństwa - odpowiednio zachowany pozwala jechać bezpiecznie przy bardzo wysokich prędkościach. W Polsce brak ograniczeń nie przejdzie, bo my kochamy jeździć na zderzaku. W dodatku o rozsądek i kulturę na drodze coraz trudniej.

AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Chyba to wydrukuję i zamiast dawać po hamulcach będę takiemu wkładał za wycieraczkę:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zacząłem się zastanawiać. Z jednej strony jedzie pajac 160kmh a ja chce wyprzedzic tira jadac 120 - tir jedzie 100. Zjezdzam na lewy a pajac we mnie. Z jednej strony wina pajaca bo wjechal w tylek, z drugiej ja mu to umozliwilem bardziej niz specjalnie. Pajac policja za predkosc nie ukara bo tylko rejestratory policyjne mają homologację na predkosc, wiec nawet jakby w aucie pajac byl rejestrator i pokazywal ile jechal to nic mu za to nie zrobia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy nic nie wywnioskowałeś z artykułu i nie madz pojęcia o przepisach, jak chcesz zmienic pas to masz obowiązek ustąpić pierszeństwa każdemu kto się na nim znajduję i jak prawidłowo jadący wjedzie Ci w dupe to jest Twoja wina bo zajezdzasz mu droge,reasumując sam jesteś pajac

      Usuń
    2. "jak prawidłowo jadący wjedzie Ci w dupe to jest Twoja wina bo zajezdzasz mu droge,reasumując sam jesteś pajac"

      Ty poważnie?

      Usuń
    3. Za takie zajeżdżanie drogi innemu kierowcy 'bo jadę z maksymalną dopuszczalną prędkością' można trafić do więzienia na 3 lata.

      Usuń
    4. żeby to tak wszyscy wiedzieli;/

      Usuń
  3. Po drodze hamowania policzą ile jechał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak nie bedzie hamował tylko przywali;)

      Usuń
  4. "jeżeli ktoś wyprzedza, a Ty do niego ,,dolatujesz" i masz na budziku w okolicach 200kmh to musisz zwolnić i okazać trochę kultury, cierpliwie czekając chwilkę"
    Zalecanie trochę kultury i cierpliwości komuś kto ma w okolicach 200 km/h? Żart. Takiemu komuś należy zalecić przyswojenie zasad współżycia społecznego i zapoznanie się ze skutkami wypadków z takimi prędkościami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy 140 km/h też można zginąć. Z każdą prędkością da się jechać, ale trzeba mieć przy tym trochę rozumu i odpowiednie warunki na drodze, a nie tylko mocne auto.

      Usuń
    2. "Z każdą prędkością da się jechać,"

      Owszem. Na pustym pasie startowym opuszczonego lotniska.


      Na drodze publicznej pociskanie 200 km/h zagraża innym uczestnikom ruchu, nawet, jeśli jest to autostrada, choćby z powodu znacznej różnicy prędkości.

      A spróbuj wyhamować z tych 200, jeśli przed tobą, nawet przy dobrej widoczności, wydarzy się wypadek.

      Usuń
    3. Czasem jadąc autostradą w deszczu zastanawiam się jakim cudem goście mający 200km/h na budziku dożyli do tego momentu. Jeśli z takiej prędkości hamuje się awaryjnie i nie da się wyrobić i zjedzie się z prędkością ok 140-120km/h z drogi ratując się zielonym poboczem, to ... No ale "Z każdą prędkością da się jechać".

      Usuń
  5. Co do wcześniejszych wypowiedzi, polecam poczytać i się trochę doszkolić, zwłaszcza pkt.4

    RUCH DROGOWY

    Rozdział 5 - Ruch pojazdów

    Oddział 4 - Zmiana kierunku jazdy lub pasa ruchu

    Art. 22.
    1. Kierujący pojazdem może zmienić kierunek jazdy lub zajmowany pas ruchu tylko z zachowaniem szczególnej ostrożności.

    2. Kierujący pojazdem jest obowiązany zbliżyć się:

    do prawej krawędzi jezdni – jeżeli zamierza skręcić w prawo;
    do środka jezdni lub na jezdni o ruchu jednokierunkowym do lewej jej krawędzi – jeżeli zamierza skręcić w lewo.
    3. Przepisu ust. 2 nie stosuje się, jeżeli wymiary pojazdu uniemożliwiają skręcenie zgodnie z zasadą określoną w tym przepisie lub dopuszczalna jest jazda wyłącznie w jednym kierunku.

    4. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać, oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas z prawej strony.

    5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie po wykonaniu manewru.

    6. Zabrania się zawracania:

    w tunelu, na moście, wiadukcie lub drodze jednokierunkowej;
    na autostradzie;
    na drodze ekspresowej, z wyjątkiem skrzyżowania lub miejsca do tego przeznaczonego;
    w warunkach, w których mogłoby to zagrozić bezpieczeństwu ruchu na drodze lub ruch ten utrudnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i co w związku z tym, bo troszkę nie rozumiem ? Pkt.4 odnosi się do tego, że jak ja chcę zmienić pas z lewego na środkowym, a drugi kierowca z prawego na środkowy, to ja mu muszę ustąpić, więc tylko w tym przypadku ma on pierwszeństwo. Natomiast jeżeli ja jadę swoim pasem i ktoś próbuje mi wjechać z prawej strony to nie ma pierwszeństwa.

      Usuń
  6. Uwielbiam kierowców, którym tak się spieszy, że wyprzedzają po 4 - 5 aut za jednym razem. Jak taki "pędzi" lewym pasem omijając całą kolumnę nie ma szans na włączenie się do ruchu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A od kiedy nie wolno wyprzedzic kolumny aut? Co Ty gledzisz jak cos takiego Ci przeszkadza to znaczy,ze z Ciebie wielki "miszcz" kierownicy

      Usuń
    2. Wolno, co nie znaczy, ze zawsze jest to celowe i bezpieczne.

      "Co Ty gledzisz jak cos takiego Ci przeszkadza to znaczy,ze z Ciebie wielki "miszcz" kierownicy "

      Tak trudno zrozumieć, że droga służy wszystkim i nie każdy ma ochotę walczyć o życie włączając się do ruchu albo usiłując zmienić pas do lewoskrętu?

      Droga publiczna to nie tor wyścigowy ani nie ring. Jak ktoś czuje potrzebę rywalizowania z innymi i udowadniania swojej wyższości poprzez wyprzedzanie - niech się realizuje jako zawodnik w wyścigach, choćby amatorskich. Tam mu szybko pokażą, ile warte sa jego "umiejętności" wyprzedzania spokojnie jadących pojazdów na drodze publicznej.

      Usuń
  7. Zgadzam się w całej rozciągłości, jest to irytujące zjawisko na naszych drogach no ale cóż zrobić. Nie chcę tutaj w żaden sposób nikogo urazić ale takich okupantów lewego pasa zauważam dosyć dużo w niedziele... może powiedzenie "niedzielny kierowca" wcale nie jest takie stereotypowe i ma jakieś pokrycie w rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  8. "jeżeli nie skręcasz za chwilę w lewo to jedź prawym pasem" - tutaj nie do końca bym się zgodził, i to z kilku powodów. Po pierwsze, miasto to nie autostrada (a z kolei na autostradzie nie skrecamy w lewo, więc ten punkt tez nie ma zastosowania) i zazwyczaj ruch na wszystkich pasach odbywa się z tą samą prędkością, więc na jeździe lewym pasem raczej nikt nie traci. Kilka pasów ruchu w mieście nie jest po to, by łatwiej wyprzedzać, tylko by zwiększyć przepustowość, więc z założenia powinny być równo obciążone ruchem. Po drugie - prawoskręty. Bardzo często zdarza się, że z prawego pasa dozwolony jest skręt warunkowy na zielonej strzałce, więc jadąc prosto lepiej stanąć na środkowym/lewym, by nie blokować niepotrzebnie tych co mogliby skręcić. A z kolei na zielonym nie trzeba czekać aż skręcający przepuszczą pieszych na równoległym przejściu. Do tego dochodzą autobusy wyjeżdżające z przystanków, samochody wyjeżdżające z bocznych ulic czy posesji, szukający miejsca do parkowania, rowerzyści itp. - im wszystkim też będzie łatwiej, gdy pojedziemy pasem bardziej na lewo. Generalnie w mieście prawy pas powinno się wybierać albo gdy jedziemy wolniej niż dozwolona predkość, albo zamierzamy skręcać w prawo.
    Co do autostrady czy innej drogi poza terenem zabudowanym się zgadzam, tam "okupantów" lewego pasa należy krytykować. Może z jednym wyjątkiem - takich, którzy nikomu nie szkodzą i grzecznie się usuwają na prawy gdy tylko zobaczą kogoś szybszego na horyzoncie, a lewym jadą dlatego że nie ma kolein od TIRów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedziesz sobie i jest rozwidlenie np na miasto Aw lewo a na miasto B w prawo to jak to w lewo nie skreca sie na ekspresowce? Rzadziej bo rzadziej ale jest taka opcja

      Usuń
    2. To raczej rozwidlenie, jak sam zaznaczyłeś, drogi niż skrzyżowanie sensu stricto o jakim pisze autor powyższego komentarza, które na autostradach nie występują.

      Usuń
  9. Zawsze staram się jeździć prawym pasem, ale jeżdżę zgodnie z przepisami o prędkości. I nic mnie tak nie denerwuje jak kretyn, który na autostradzie widzi, że wyprzedzam sznurek
    TIR'ów, nie mam gdzie zjechać, jadę przepisowe 140, albo nawet trochę powyżej, a temu idiocie tak się spieszy, że siedzi mi na doopie i mruga długimi. Gdyby nie było mi szkoda samochodu i nerwów to najchętniej ostro bym zahamowała w takim momencie.
    Lewym pasem jeśli nie wyprzedzam jeżdżę tylko wtedy, gdy prawy pas jest w opłakanym stanie, a za mną nie jedzie nikt, komu bym przeszkadzała.

    OdpowiedzUsuń
  10. Autor przedstawia jedną z wielu patologii w naszym kraju. Szkoda, że my kierowcy nie potrafimy sami z nimi walczyć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Moim zdaniem wszystko to wina nieodpowiedniej edukacji...Nie przypominam sobie żebym na kursie nauki jazdy był uczony o tym kiedy jakiego pasa powinienem używać. Być może miałem kiepskiego instruktora, ale jestem fanem motoryzacji i na szczęście wszystkiego jestem w stanie douczyć się sam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Moim zdaniem wszystko to wina nieodpowiedniej edukacji..."

      To wina patrzenia wyłącznie na czubek własnego nosa. Dotyczy to w takim samym stopniu tych,. co blokują lewy jadąc 80 autostradą, jak i tych, co utrudniają lewoskręt jadąc 90 miejską srednicówką/obwodnicą przy dozwolonych 70.

      Usuń
  12. Dla mnie to głupi przepis jest, jeśli jedziesz szybko, bezpieczniej jedzie się na lewym pasie, niż prawym, w razie niebezpieczeństwa masz możliwość ucieczki z lewego pasa na prawy, z prawego nie uciekniesz, bo już nie ma gdzie. W U.S.A. nie stosuje się tego przepisu no i bardzo mądrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przy prawym masz awaryjny, przy lewym masz barierkę - przemyśl jeszcze raz to co napisałeś :)

      nie wiem po co uciekac ale na prawym masz awaryjny albo na lewy a na lewym na prawy albo na barierkę

      Usuń
    2. z prawego pasa mozesz uciekac na pas awaryjny w prawo, i na lewy pas, z lewego masz tylko jeden kierunek.

      Akurat stany sa fatalnym przykladem bo tam jest anarchia na drogach.

      Usuń
  13. Niedawno na obszarze zabudowanym, gdy zbliżałem się do skrętu w lewo mrugał na mnie długimi łysy kolo w audi :) Pewnie nadgorliwy wyznawca lewego pasa.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz