Wakacje Mielno 2014 - relacja z pobytu nad polskim morzem

Nad morzem jest wiele miast i miasteczek, wiosek i wioseczek, ale ja z przyzwyczajenia i sentymentu wybrałem stare, dobre Mielno po to by wziąć głęboki oddech od szarej codzienności.

Wyjazd z Kielc był dopiero o 20 ze względów osobistych tj. trudne podjęcie decyzji o tym co ze sobą zabrać i czy to wszystko się zmieści do auta. Tak na serio to chciałem sprawdzić jak to jest na trasie późnym wieczorem i ocenić który wariant dzień czy noc okaże się lepszą porą na długie wakacyjne podróże. Droga przebiegała dość dobrze. Z godziny na godzinę coraz mniejszy ruch sprawiał, że robiło się samotnie na ulicach, nawet tych wiekszych miast. Późna pora, w dodatku niedzielna sprawiła, że obyło się bez większych korków. Pierwsze oznaki zmęczenia odczułem dopiero około północy. Z pomocą przyszedł niezdrowy energetyk, który pozwolił przetrzymać do 2 w nocy. Po drugiej już robiło się coraz jaśniej więc i spać się odechciewało. Miałem również blisko swojej mety dwie niespodzianki. Pierwsza to chytry i cwany lis, który pojawił się przed maską na obrzeżach miasta Piła, co ciekawe przy ruchliwej trasie. Największym jednak zaskoczeniem była sarna około 15km przed Koszalinem. 5minut wcześniej rozmawiałem z Towarzyszką mojej podróży, że w tym miejscu można 90tką, ale taka piękna droga i okolica więc będę jechał ciut wolniej, aż tu nagle bach, ni stąd ni zowąd sarna wybiegła wprost przed maskę. Miałem około 70kmh więc zdążyłem wyhamować, zwolnić do ok 30km/h i obyło się bez wcześniejszego śniadania. Chyba ta poranna pora jakoś mi podpowiedziała że należy ciut zwolnić. Lekko przed 6 byłem już w Koszalinie, gdzie byłem umówiony z osobą wynajmującą mi mieszkanko. 

LOKUM 

Właściciele, zarówno przez telefon jak i na żywo bardzo mili i sympatyczni. Krótko i na temat co i jak, a potem klucze do mieszkania, rozpakowanie walizek i spać. 
Mieszkanko całkiem spore, pokój główny bardzo duży, a w nim mały aneks kuchenny oraz łazienka. Tv na ścianie dla bardziej wymagających choć przyznam, że nie miałem czasu by go lepiej poznać. 
Dużym plusem mieszkania jest spory balkon z którego widać ul. Kościuszki, czyli główny deptak w Mielnie prowadzący nad morze. 

Z budynku (jest winda) wychodzi się praktycznie wprost na plażę. Ogólnie wszędzie blisko. Cena to 150zł/doba w czerwcu (lipiec i sierpień 250zł/doba). 


Parking niestety we własnym zakresie, ale mnie blisko udało się znaleźć za niecałe 10zł za dobę więc chyba tanio. Poniżej zdjęcia mieszkania w którym spędziłem wspaniałe kilkanaście dni. Moim zdaniem właściciel powinien zrobić lepsze zdjęcia do ogłoszenia i na pewno przyczyniło by się to do wzrostu popytu na wynajem. 

JEDZONKO - czyli to co brzusie lubią najbardziej. 

Spacerując po Mielnie długo zastanawiałem się gdzie posadzić swoje 4 litery aby coś przekąsić. W końcu po dłuższym spacerze zdecydowałem się na zapiekanke. 
Knajpka Promenada przy samej plaży. Mega duże i mega pyszne zapiekanki - polecam zapiekankę z kurczakiem. Poza zapiekanką, kolejną rzeczą która mi tam posmakowała to gyros - coś ala kebab na talerzu. Jeżeli natomiast bardzo byście chcieli kebaba to takiego rownież spotkałem w Mielnie. 
Również blisko morza jednak uliczkę dalej w stronę Unieścia. Prawdziwy Kebab u Turka - faktycznie pyszna sprawa, zwłaszcza jeżeli wybierzemy mix mięska cielęcinę i baraninę (kurczaka w kebabie średnio lubie). Hola hola, a miało być przecież zdrowo. Owoce i warzywka? To na ul. Chrobrego zapraszam - miła obsługa i zawsze świeże i tanie. 
Jeżeli chodzi o miejsce, gdzie najczęściej jadałem to była to restauracja Orkan na ul. Chrobrego, przy jeziorze. Nigdy nie żałowałem że muszę przejść całe Mielno by zjeść obiad - naprawdę dobry obiad. Knajpka idealna, miła obsługa plus wystrój plus świetny kucharz, a wynik tylko jeden do przewidzenia... zadowolony i najedzony klient. Polecam makarony, duże porcje także Ci najbardziej wygłodzeni będą zadowoleni. Poza makaronami wszelkie filety i kotlety, a na wyśmienitych rybkach kończąc. Łosoś w panierce to po prostu mistrzostwo świata - pokochalem ryby;) Zakupy spożywcze hmmm mniejsze to wiadomo gdzieś pod nosem bułeczki można kupić, ale większe to supermarket który się powiększył i przeniósł 40 metrów obok poprzedniej lokalizacji. Pojawiła się również stonka w Mielnie, czynna całodobowo, więc wystarczy mieć co nieco w portfelu i coś na śniadanie i skromną kolację można kupić. Wiemy już gdzie zjeść, gdzie robić zakupy więc teraz pare fotek z plaży i nie tylko. 

W Unieściu, czyli miejscowości obok Mielna jest mały port rybacki na plaży. Poniżej foty łódeczek oraz mola, które niestety w remoncie było. 







Kite surfing... następnym razem jak fundusze i czas pozwoli to spróbuje... czuje że wzniósłbym się wysoko. 




Wejścia na plażę pilnuje ogromny mors.


Mielno ,,posiada" zarówno morze jak i jezioro. Poniżej kilka nieciekawych fotek jakie udało mi się zrobić.







Nie ma to jak przed sezonem :)




Po opalaniu można pospacerować wzdłuż promenady przy plaży lub po miasteczku.... gdzie możemy zagrać w szachy, duże szachy, zobaczyć martwe zwierzę lub posłuchać ,,mamo kup" przy straganach :)






Zauważyłem że sporo osób macha do kamery na stronie www.mielno.pl - kamera online która jest obrotowa i skierowana na plażę. W czerwcu były luzy na plaży, ale już wyobrażam sobie jak w lipcu połowa plaży macha do kamery i wszyscy przez telefon "widzisz mnie? Ja to ten co macha;)". Na stronie są też najważniejsze nadchodzące wydarzenia itp itd. więc warto od czasu do czasu tam zajrzeć i wiedzieć co, gdzie i za jaki czas się odbędzie. 

Tik tak i czas leciał nieubłaganie coraz szybciej i szybciej. Pogoda jak na czeriwec dopisała. Według mnie była po prostu idealna, nie za zimno nie za gorąco, czyli tak w sam raz 20-25 stopni. Kto chciał to się opalił, kto nie to się nie musiał pocić. Polecam biegi wzdłuż plaży. Męczące, ale wiaterek i bliskość morza, taka naturalna klima sprawia, że aż chce się biegać. Szkoda tylko, że te 2 tygodnie minęły jak jeden dzień... ach może za rok powtórka.. ale morze jest szerokie i głębokie.... 

Na koniec jeszcze kilka amatorskich fotek jakie udało mi się pstryknąć w Mielnie. Jeżeli Wam się podobają to pobrać je w lepszej rozdzielczości możecie klikając w ten link.





























AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Miło popatrzeć na takie zdjęcia :) Sam też wybieram się do Mielna ale to jeszcze miesiąc czasu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ Ci zazdroszczę tych wakacji. Sama uwielbiam polskie morze, ale niestety ani czas ani fundusze ostatnimi czasy nie pozwalają nam na taką ekstrawagancję. Może w przyszłym roku...
    Ps. A zwierzę u wejścia na plażę, o ile dobrze widzę, to mors a nie foka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups, ale plama.... poprawione już :)

      Usuń
  3. Dzięki za ślad pozostawiony na naszym blogu :) Planowaliśmy przez chwilę też odwiedzić Mielno, ale zamiast tego wybraliśmy Gąski. Widzimy jednak po Twoich, że to całkiem ładna miejscowość i być może, gdy pewnego dnia wrócimy nad morze to tam zajrzymy :)
    Pozdrawiamy,
    Pocztówka Z,
    Wiktoria i Piotr

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne zdjęcia i opis z jajem, gratulacje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz