Test Citroen Cactus 1.6 diesel 100km, czyli coś innego niż zwykle

Francuskie auta często bywają inne, nietuzinkowe, a testowany Cactus to chyba auto w czołówce tych za którymi się ludzie najczęściej oglądają. 
Testowałem już kilka autek, droższych i tańszych od Citroena Cactus, ale żaden chyba nie przykuwał swej uwagi jak ta limonkowa cytryna. Pierwsze auto, do którego sąsiedzi zaglądali by zobaczyć co to.
416cm długości, 173cm szerokości oraz 148cm wysokości - wymiary niewielkie choć wnętrze do ciasnych nie należy.
W każdym aucie znajdzie się najbrzydszą stronę - nie ma że wszystkie są tak samo brzydkie bądź tak samo piękne. Tutaj na siłę muszę powiedzieć, że jest to tył, no bo któraś strona musi być najbrzydsza.
Przód auta jest bajeczny. Gdy patrzymy na Cactusa z tej perspektywy to mamy wrażenie, że jest to chyba jakiś prototyp, a nie auto z seryjnej produkcji. Praktycznie to mamy rację zarówno w jednym jak i w drugim, gdyż Cactus w seryjnej produkcji to niemalże prototyp wymyślony wcześniej przez projektantów. Fajne, że ktoś w końcu się zdecydował, że jaki ojciec tzn. prototyp takie auto w seryjnej produkcji.
Wnętrze takie mega minimalistyczne. Nie ma żadnych pokręteł, korbek czy innych typowych rzeczy do których jesteśmy przyzwyczajeni. Wszystkim sterujemy na dużym wyświetlaczu, od ustawień nawiewu, klimatyzacji, radia na nawigacji kończąc. Śmieszna sprawa, że są tylko 3 nawiewy, z czego dwa dla kierowcy i jeden na środkowym panelu nieco większy dla pasażera. Pogoda była raczej taka sobie, okolice 10 stopni Celsjusza, a ciekaw jestem czy te nawiewy dadzą radę w zimę oraz przy mega upałach. Z drugiej strony autko jest niewielkie więc z podgrzaniem czy schłodzeniem temperatury w środku nie powinno być problemów.
Wyposażenie testówki było na przyzwoitym poziomie. Asystent ruszania pod górę, doświetlanie zakrętów. Innowacją są nawet dysze spryskiwaczy, które są osadzone nie na masce tylko bezpośrednio na końcówkach piór wycieraczek. Strumień płynu jest niewielki, a my nie mamy zabrudzonej płynem maski. 
Kilka dni i panel mamy ogarnięty. Zmiana piosenki, fali, temperatury podczas jazdy nie będzie stanowić żadnego problemu. Może na dołkach będzie trochę ciężko trafić, ale na dołkach jeździmy powoli i zawsze na chwilę można się zatrzymać jeżeli ktoś by miał problemy z trafieniem palcem w ikonkę.

Napisałbym zegary, ale określenie zegary do Cactusa nie pasuje - jest takie stare. Tutaj trzeba mówić i pisać jak jest czyli ekran, na którym wyświetla się aktualna prędkość, liczba przebytych kilometrów, ilość paliwa oraz podpowiedź jaki aktualnie bieg jest najbardziej eko. Nie miałem problemów z odczytywaniem tych danych. Miła odmiana od normalnych wskazówek biegających po półkolu.
Kamera cofania. Auto niewielkich rozmiarów, ale w mieście, nawet w takim małym cacku kamerka to przydatna rzecz. Co mnie bardzo zaskoczyło i za co Cactus otrzymuje dużego plusa to jakość obrazu.
Pomimo iż ekran jest naprawdę sporych rozmiarów to jakoś obrazu jest rewelacyjna. Bez znaczenia na pogodę czy porę dnia obraz jest czytelny i dokładny.

Trochę skóry, trochę weluru, czyli takie połączenie, które mi się najbardziej podoba. Zarówno z tyłu jak i z przodu nie miałem problemów z zajęciem miejsca. Autko 5 osobowe, ale w czwórkę będzie naprawdę wygodnie.

Twarde, acz wygodne podłokietniki. Strasznie fajna rączka przy przednich drzwiach. Coś innego, ale lubię inne, oryginalne rzeczy.
Zapomniałbym jeszcze wspomnieć o fotelach, które były podgrzewane za pomocą takie pokrętełka. Nie były super wyprofilowane, ale wszak to nie sportowe auto. Mimo wszystko były wygodne. Mamy wrażenie, że się lekko w nie zapadamy, a w połączeniu z miękkim zawieszeniem na brak komfortu podczas jazdy narzekać nie można.

Bagażnik o pojemności 358L lub 1170 po złożeniu tylnej kanapy. Właśnie, szkoda, że kanapa nie jest dzielona, bo autko byłoby jeszcze ciekawsze i praktyczniejsze, a tak to albo towar albo pasażerów.
AIRBUMP czyli poliuretan wypełniony kapsułkami powietrza. Jego zadaniem jest chronić te elementy w samochodzie, które najczęściej ulegają uszkodzeniu na parkingach. Airbumpy występują na każdej stronie Cactusa, czyli boki oraz przód i tył. Ich wymiana powinna być tańsza niż naprawa wgniecionych, zarysowanych drzwi. 
Silnik 1.6 diesel 100km - oszczędny bo średnie spalanie podczas całego testu wyniosło zaledwie 5,3L/100km i w miarę żwawy 10,7 do setki - taki kompromis pomiędzy spalaniem a osiągami jest na plus. Taki 100konny, czterocylindrowy silnik ze skrzynią manualną radził sobie w tym autko całkiem dobrze. Pojemność baku - 50litrów, więc zasięg będzie przyzwoity.
52 000 zł  - tyle kosztuje Cactusik z silniczkiem 1.2 benzynka. Diesel 1.6 100km to wydatek ok 65 tys. zł.  Cenowo więc jest względnie, tym bardziej, że za te pieniądze dostajemy cytrynkę z całkiem przyzwoitym wyposażeniem.
Citroen kusi zarówno wyglądem, funkcjonalnością oraz to na co wszyscy narzekamy  ceną. Jeżeli chcemy się wyróżnić z tłumu i mieć coś innego to powinniśmy się zastanawiać nad Cactusem. Gama kolorów nadwozia oraz airbumpów jest spora, więc jest w czym wybierać, aż znajdziemy upragniony kolor wedle naszych upodobań. Wpis kończę filmikiem, który jak to zwykle bywa jest uzupełnieniem całości oraz galerią udanych lub mniej udanych fot.

















AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Piękna cytrynka. Ajj aż chciało by się miec to w swoim garażu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie też baja... do szczęścia osobiście brakowałoby mi panoramicznego dachu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolorki i fele i całkiem kozackie autko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Airbumb, czyli szerokie plastikowe powierzcnie zamiast wąskiej listwy na drzwiach - wreszcie ktoś wynalazł coś, co chodziło mi po głowie od lat i dziwiłem się, dlaczego nikt tego nie stosuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy się bał to wprowadzić bo mogło oszpecać auto a tu francuzi się odważyli i teraz te airbumpy tylko z Cactusami będą kojarzone :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty