Kultura na siłę, czyli kolejne zmiany, nowe przepisy?

Kolejna bitwa w której do walki prosimy kierowców i pieszych, zwłaszcza tych, którzy kręcą się wokół przejścia dla pieszych.

Trwają prace nad kolejną zmianą przepisów. Obecnie pieszy ma pierwszeństwo tylko w momencie gdy jest już na przejściu dla pieszych, ale od 1 stycznia 2017 roku najprawdopodobniej będzie miał pierwszeństwo również zanim wkroczy na zebrę. Będzie wielki chaos i jeszcze więcej wypadków zanim wszyscy się przyzwyczają, bo to normalne, że informacja nie dotrze do wszystkich w 100%, a to ktoś nie usłyszy, a to ktoś nie przeczyta, nie zobaczy itd. itp. Co jak ktoś będzie poza granicami naszego kraju i nagle wróci do Polski? Będzie mocno zdziwiony tym co się będzie dziać na ulicach - chyba zbyt radykalna zmiana.

Czy obecne przepisy pod tym względem są złe? Uważam szczerze, że nie. Pieszy wie, że nie może sobie od tak wtargnąć na ulicę pod maskę auta, bo pierwszeństwa nie ma. Owszem, wielu kierowców nie lubi się zatrzymywać i dlatego brak kultury denerwuje pieszych. Z drugiej strony zawsze to lepiej aby pieszy się zatrzymał, niż bez pojęcia ładował się na pasy podczas, gdy nie wiemy tak naprawdę czy auto zdąży się zatrzymać czy też nie.

Wyobrażacie sobie teraz kogoś w kapturze ze słuchawkami na uszach, który zza jakiejś ściany ładuje się na przejście nie zwracając uwagi na samochody - no bo przecież ma pierwszeństwo to każdy, zawsze i wszędzie musi się zatrzymać... tylko teoretycznie niestety.

Może gdyby kierowcy mieli kulturę zawsze pod ręką i ustępowali w momentach kiedy przejazd dalej nic im nie da w sensie czasowym, albo co ja piszę... zatrzymać się, ustąpić pieszemu, kilkanaście sekund nas nie zbawi. Z drugiej strony piesi też nie powinni targać się na swoje życie, gdy jedzie tylko jedno auto, bo przecież szybciej załatwią temat czyt. przejdą przez pasy, gdy auto pierwsze pokona zebrę, a potem dopiero oni. Czas zatrzymania się auta do zera będzie dłuższy niż ten, gdzie auto przejedzie bez zatrzymywania się.
 
Nawet jak jakimś cudem te przepisy wejdą w życie to zawsze i wszędzie, wszystkim których znam, dzieciom, rodzinie, znajomym zawszę będę powtarzał, i tłumaczył, że lepiej niech to auto sobie przejedzie, niech myślą, że pierwszeństwa nie mają, bo inaczej może się to źle dla nich skończyć.

Wiem, że chcemy ciągle gonić zachód, ale czy ta zmiana w przepisach jest konieczna? Hmm chociaż... takie profilaktyczne zwalnianie przy przejściach dla pieszych może i będzie spowalniać nieco ruch, ale za to kierowca zawsze będzie gotowy na ewentualne wbiegnięcie jakiegoś małego dziecka na pasy... może to jednak ma sens. Będziemy jeździć wolniej, a wolniej to znaczy bezpieczniej.
AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. W całej rozciągłości popieram. Do tego dorzuciłbym plagę rowerzystów, jeżdzących po jezdni bez pojęcia o PoRD. Ci ludzie mają coraz więcej przywilejów i co raz mniej wiedzy o tym jak mają się poruszać. Co do pieszych - niestety - ludzie będą wchodzić pod koła nadjeżdżającym pojazdom. Niestety nie zawsze wiadomo czy pieszy ma zamiar wejść na przejscie czy nie, nawet zwalniając z ostrożności, taka osoba może zrobić hop pod koła, bo będzie się jej wydwało że auto zatrzyma się w miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat rowerzyści z roku na rok jeżdżą coraz bardziej przepisowo - gdy spojrzysz w statystyki, okaża się że odsetek wypadków spowodowanych przez rowerzystów wśród wypadków z ich udziałem maleje z roku na rok (ok ok. 50% w 2007 do ok. 30% obecnie). I nie ma to nic wspólnego z dodatkowymi przywilejami i zrzuceniem odpowiedzialności na kierowców (a raczej wprowadzeniu równouprawnienia w pierwszenstwie względem samochodów jadących w tym samym kierunku, bo jakichś specjalnych hiperprzywilejów nie widzę), bo nie był to jednorazowy skok w 2011r, tylko ogólny trend z roku na rok.To oznacza, że albo rowerzyści jeżdżą coraz lepiej, albo kierowcy coraz gorzej - ja stawiałbym na to pierwsze.

      Usuń
  2. Nie ma co porównywać krajów o ZNACZNIE innej strukturze komunikacyjnej niż nasza. A u nas główne krajowe drogi, którymi jedzie ruch tranzytowy - dziesiątki tysięcy samochodów na dobę prowadzą przez małe wioseczki. Ograniczenie goni ograniczenie, ciężarówka na ciężarówce i to wszystko ma się nagle zatrzymać i przepuścić jaśnie pana/panią pieszego który może chce przejść ....a może nie. To z jaką prędkością mają jechać np. ciężarówki 30km/h??????? Jeszcze mniej? Czy te barany nie mogą zrozumieć, że ruch drogowy to nie tylko największe miasta? Zerowe inwestycje w infrastrukturę poprawiającą płynność jazdy, mnóstwo pseudoobwodnic jednopasmowych, autostrady dla bogatych (ile procentowo do średniej wypłaty wynosi przejazd 1 km w Polsce i Europie?) a tam , dzie już coś wyremontują wyrasta las ograniczeń i wysepek. A te barany chcą jeszcze poprawić bezpieczeństwo :((( Coraz więcej Polaków w poszukiwaniu pracy pokonuje coraz większe odległości a te hieny próbują to na lewo i prawo wykorzystywać. I tyle...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trochę tak z dupy strony właśnie zaczynają. Najpierw drogi , lepsze drogi z prawdziwego zdarzenia a potem przepisy. Obwodnice po wioskach itd. itp.!

      Usuń
  3. W niektórych miastach można zaobserwować kulturę kierowców i przepuszczanie pieszych, natomiast w innych jest totalne przeciwieństwo i trzeba czasem sporo się naczekać zanim przejdzie się przez pasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak czekam 5-10minut jak chce przejść przez dwa pasy jako pieszy do sklepu naprzeciwko ;/

      Usuń
  4. Razem z przepisami nalezałoby zmienić także infrastrukturę. Np. w Niemczech przy szosach przebiegających przez miasteczka jest bardzo mało przejść bez sygnalizacji, a i te są zlokalizowane często przy osygnalizowanym skrzyżowaniu. Nie oznacza to oczywiście, że pieszy nie może przejść w innym miejscu - jest bardzo dużo wysepek z dociągniętym chodnikiem, obniżownym krawężnikiem itp. służących właśnie do przechodzenia. Tyle że bez pasów - pieszy może przekraczać drogę, ale musi utąpić kierowcom. Wysepka znacznie to ułatwia, bo można przepuszczać każdy pas ruchu z osobna, a przy okazji zmusza kierowców do jazdy przepisową 50. Z reszta ruch rowerowy jest tam także całkiem inaczej zorganizowany i problem przejeźdżania po przejściach dla pieszych w zasadzie nie występuje. I jakoś DA SIĘ i jest bezpiecznie: http://polskanarowery.sport.pl/blogi/w-lodzi-na-siod/2014/08/niemcy_a_przejezdzanie_rowerem_po_przejsciu_cz_1/1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "trochę tak z dupy strony właśnie zaczynają. Najpierw drogi , lepsze drogi z prawdziwego zdarzenia a potem przepisy. Obwodnice po wioskach itd. itp.!" - że tak powiem powtórzę się :)

      Usuń
    2. W Niemczech inne drogi, inne zarobki, inna mentalność = dobrze się jedzie, starczy mi kasy, powoli i tak zdążę :)

      Usuń
    3. Przepisy łatwiej zmienić niż drogi postawić, ale nie powinno iść się na łatwiznę.

      Usuń
  5. Teraz pieszy ma pierwszeństwo w momencie gdy jest już na pasach - w praktyce oznacza to że ma pierwszeństwo zawsze, ciężko jest "trafić" pieszego gdy jeszcze na pasach nie jest, no chyba, że pieszy wskakuje na przejście a my go "trafimy" w powietrzu nad przejściem, w innym wypadku pieszy jest już na przejściu, to że wtargnął dobry adwokat zawsze może podważyć właśnie wspominanym powyżej, że w momencie uderzenia jednak pieszy był już na tym przejściu. Swoją drogą mamy tak nie jedno znaczne prawo o ruchu drogowym, że odnoszę wrażenie winę/nie winność stwierdza kasa i "jakość" prawnika.
    Wracając do przejścia kultury brakuje zarówno kierowcą jak i pieszym, nie jednokrotnie zatrzymują się przy przejściu by sobie pogadać. Moim zdaniem powinny być strefy przy przejściach (nawet oznaczone linią na chodniku), i jeśli w niej znajduje się pieszy ma pierwszeństwo, jeśli urządza sobie w niej pogaduszki - otrzymuje mandat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tymi strefami dobry pomysł, ale kto za to zapłaci...

      Usuń
  6. Też mnie to ostatnio mierziło. Zerknij jeśli masz chęć do mnie. Uważam, że okres przejściowy będzie na tyle obfity pod kątem wypadków, że trzeba byłoby się zastanowić, czy w ogóle jest sens w taki sposób dokonywać zmian...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony nie jest źle, ale z drugiej inaczej kultury niż przepisami nie nauczymy, a wtedy to już kultura nie będzie tylko coś normalnego, przepisowego. Szkoda, że kierowcy sami nie chcą się zatrzymywać. Podejrzewam nawet, że teraz wcale nie będą, bo przecież do 1 stycznia 2017 mi wolno być przed pieszym na pasach, więc niech czekają.... w deszczu, z siatkami wypełnionymi po brzegi zakupami ciężkimi jak połowa silnika w naszym aucie;/

      Usuń
  7. Zmiany w przepisach, zmianami niestety wielu kierowców nie stosuje się do żadnych z tą tyle wypadków czy choćby zarysowań na parkinach

    OdpowiedzUsuń
  8. Zmiany w przepisach wynikają z licznych niejasności w naszym kodeksie :/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz