Tylko cisza i spokój, czyli test elektrycznego auta Nissan Leaf

W tym teście sporo o ekologii i o tym jak bardzo wdziera się już do naszego spalinowego świata... na szczęście, bo im więcej alternatyw tym lepiej. 

Zero Emission - tak jest oznakowany Nissan Leaf posiadający wyłącznie silnik elektryczny.

Zero emisji spalin, czyli sama ekologia. Niestety o ile takie elektryczne autko jest przyjazne środowisku o tyle nasz kraj już temu autku nie koniecznie, a szkoda bo czyste środowisko to przecież zdrowsi obywatele. W innych, bardziej ekologicznych krajach jest wiele korzyści płynących z posiadania takiego samochodu m.in dopłaty do jego zakupu, darmowe ładowanie, brak opłat za autostrady itd. itp. W Holandii na przykład odległość między punktami, gdzie możemy naładować swoje auto nie jest większa niż 30km - wow, czyli śmiało możemy korzystać z takiego cacka jak ze zwykłego samochodu, bez żadnej obawy, że zabraknie prądu. W Polsce już tak kolorowo nie jest zarówno pod względem ilości stacji jak i przywilejów od Państwa,  których praktycznie nie ma.
Według producenta Leafem można zrobić maksymalnie 199km (przy wielu wyrzeczeniach np. bez włączonej klimatyzacji, radia, jadąc odpowiednio wolno bez gwałtownych przyspieszeń i hamowań). Jaki jest realny zasięg elektrycznego Nissana Leaf? Naprawdę byłem zaskoczony, gdy mój dystans okazał się podobny do tego deklarowanego przez producenta. Mianowicie trasę Warszawa - Kielce pokonałem bez problemu, czyli w sensie, że dotarłem i mi nie brakło prądu. To był wyczyn eco hard driving, bo trasa liczyła 190km. Ile prądu w aucie jeszcze było? Tego nie wiem, bo licznik pokazywał 0 możliwych jeszcze kilometrów do przejechania, choć podejrzewam, że właśnie te jeszcze 9km było realnie w zasięgu. Co więcej, podczas trasy Kielce - Warszawa również nie potrzebowałem lawety. Przy takiej normalnej jeździe czyt. z włączoną klimatyzacją, radiem itd. itp. Leafem śmiało można bez obaw zrobić 130km-140km. Niestety nie jechałem tych 190km bez doładowywania tylko dlatego, żeby sprawdzić, że się uda, ale dlatego, że musiałem, gdyż po drodze np. w Radomiu nie ma nawet 1 stacji do szybkiego ładowania, gdzie można by podładować autko i jechać dalej - no cóż, jechałem wolniej, ale się udało. Na zdjęciu powyżej stacja do ładowania w... Krakowie, gdzie wybrałem się następnego dnia. Fajna sprawa, urządzenie do ładowania, ten dystrybutor jest pod salonem, czynny 24h i w dodatku jest bezpłatny. Wiedząc już co potrafi Leaf do Krakowa używałem spokojnie klimatyzacji, radia i tak zostało jeszcze kilkadziesiąt kilometrów. Wiedziałem jednak, że Kraków trzeba zwiedzić wzdłuż i w szerz dlatego, podjechałem na chwilkę i doładowałem autko. Trochę się wystraszyłem, że na miejscu do ładowania stał inny Leaf i może pojawić się problem w stylu czy kabel od ładowarki dostanie do gniazdka w aucie. Podjechałem i na szczęście udało się. To, że inny Leaf stał na miejscu przeznaczonym do ładowania świadczy najlepiej o tym, że nikt się mnie tam nie spodziewał, ale nie dziwie się, bo Leaf to naprawdę unikatowe autko i podczas tego tygodnia z nim spędzonego nie spotkał na drodze drugiego takiego ani też inne podobnego elektryka. Statystycznie rzecz biorą Leaf bardziej jest jak na razie stworzony do jeździe po mieście, taki tam dojazd z punktu A do punktu B. Jako, że większość kierowców, którzy dojeżdżają codziennie do pracy, nawet z terenów podmiejskich nie robi więcej kilometrów niż 60 to zasięg Leafa im w zupełności wystarczy. Zapomniałbym dodać, że trasę Kielce - Kraków robiłem w 3 osoby plus wielka waliza pełna ciuchów. Producenci elektrycznego Nissana postanowili nagradzać osoby, które będą nim chcieli jeździć oszczędnie. W jaki sposób? Mianowicie chodzi o ładowanie. Każdorazowo, kiedy zdejmiemy nogę z pedału przyspieszenia Nissan Leaf poza tym, że zwalnia to przy okazji się nieco podładowuje jest tzw. odzyskiwanie energii podczas zwalniania, hamowania, a dzięki temu pojedziemy zawsze trochę dalej.
Kolejna nagroda to eko choinki, których można dostać maksymalnie 5 - jak widać zgarnąłem je wszystkie. Jest też podgląd do statystyk eko jazdy na komputerze także możemy ćwiczyć eko umiejętności.
Fajna sprawa jest taka, że w momencie, gdy włączymy radio, klimę, zwiększymy nawiew to w czasie bieżącym odejmowane albo dodawane są możliwe kilometry do przejechania. Z tego co się zorientowałem to np. włączona klima na całym baku tj. ładowaniu zżera ok 20km.

Ładowanie. Jeżeli odbywa się na takiej stacji do szybkiego ładowania jak ta powyżej na fotce to 80% baterii naładujemy w 30minut -sprawdziłem na własnej skórze.
Szybkie ładowanie - wtyczka jak wyżej. W okolicach godziny powinniśmy dobić do 100%. Nikt przecież z pustym bakiem tj. akumulator nie będzie podjeżdżał, aby naładować, bo to ryzyko. Przecież jak zabraknie to tylko kontakt nas ratuje - do kanistra kilku kilowatów nie weźmiemy ze stacji.
Ustawiamy ile procent baterii ma się naładować, abyśmy byli zadowoleni, klik klik i pozostaje tylko czekać.
Autko nam się ładuje, a my możemy je oraz siebie przewietrzyć.
Możemy też pospacerować, wyczaić jakieś gorące auto, powzdychać i wtedy czas szybciej zleci;)

Drugi sposób to ładowanie za pomocą dołączonej ładowarki. Trwa ok.10 godzin, a wtyczkę wpinamy do zwykłego, domowego gniazdka. Trzeci sposób to zakup stacji za ok 4000zł do przyspieszonego ładowania. Gdy jesteśmy w posiadaniu takiej stacji, autko naładujemy dwa razy szybciej, czyli 4-5godzin. Oczywiście jak z każdym akumulatorem - jeżeli ładujemy dłużej bateria będzie trzymać lepiej. Nissan Leaf to na tyle bystre autko, że gdybyśmy nie używali go miesiąc czasu to z baterii wydostanie się zaledwie 3% baterii - moim zdaniem tyle co nic i to naprawdę świetne osiągnięcie.

Ile to coś ,,pali"? To jak zawsze zależy od naszego stylu jazdy. Baterie są o pojemności 24kWh, czyli przynajmniej kilkaset razy większe niż w typowym laptopie. Do setki to elektryczne auto potrzebuje 11,5 sekundy czyli nie jest tak źle jakby się mogło wydawać, a ze względu iż jest to silnik elektryczny po pierwszej przejażdżce miałem wrażenie jakby przyspieszał znacznie szybciej niż ma w papierach. Prędkość maksymalna wg papierów 144km/h. Deklarowaną prędkość osiąga bez problemu, a szperając po Internetach natknąłem się na informacje, że jeszcze 20km/h szybciej jest jak najbardziej realne, więc miłe zaskoczenie. Akumulatory generują moc rzędu 109KM i 254Nm. Autko do pełna naładujemy w zależności od tego jakiego mamy operatora za średnio ok. 10zł.

Pierwszy szok. Wygląd zewnętrzny. Leaf zbudowany jest na płycie Nissana Tiidy, który mi się nigdy nie podobał, ale... 

...buda Leafa jest jednak inna tzn. na pierwszy rzut oka to takie średnie autko. Jednak jak tak byśmy się na chwilkę zawiesili to stwierdzimy, że jest całkiem całkiem.

Zarówno biały jak i czarny kolor jest wporzo - chyba najlepsze kolory dla Leafów, no ale wszystko to rzecz gustu. Dobra innych nie widziałem, a te jak widać pasują do tego samochodu.

Tyłek ma jakoś śmiesznie ścięty i jakoś to wygląda, ba nawet mi się podoba.

Jeżeli chodzi o wymiary zewnętrzne to 4445x1770x1550[mm] odpowiednio długośćxszerokośćxwysokość.

Autko wbrew pozorom nie jest wcale lekkie, bowiem waży 1474kg.

Jak na auto elektryczne, gdzie każdy kg i cm2 i cm3 jest na wagę złota ma spory bagaznik - 370L, więc zakupy, nawet te większe upchamy bez problemu.

Bo liczy się wnętrze. Oczywiście pełna elektryka, radio, nawigacja, kamera cofania, elektryczna klimatyzacja ble ble ble. Generalnie autku niczego nie brakowało. Taki nowoczesny wygląd był dla mnie jak najbardziej ok. 

Full opcja poza skórą, ale bez przesady. Przednie fotele podgrzewane - tylne również, a przycisk na fotelu pasażera. Nissan opracował tak tą technologię, że ogrzewanie oraz oświetlenie pobiera bardzo mało energii. Nawet radio zostało zaprojektowane specjalnie pod Leafa tak, aby pobór prądu był jak najmniejszy.
Skrzynia biegów automatyczna. Taka malutka i zarazem wystarczająca - nic nie wystaje, nic nie wadzi.

Autko znacznych rozmiarów, więc i w środku nikt nie powinien narzekać na brak miejsca pod warunkiem, że jadąc w pięć osób, ta najmniejsza będzie siedzieć z tyłu po środku, gdyż wysoki tunel trochę zabiera miejsca.

Podsumowanie. Nissan Leaf to dobrze wykonane autko. Środek ciężkości jest nisko położony przez co prowadzenie jest naprawdę na dobrym poziomie. Szkoda tylko, że taka cena, minimum 126 tysięcy polskich nowych złotych jest strasznie zaporowa. Kolejny mankament na obecną chwilę to brak korzyści, przywilejów ze strony państwa np. darmowe parkowanie w centrach miast, ładowanie, dopłaty do takiego ekoautka. Leaf to na obecną chwilę autko dla ludzi, którzy kochają przyrodę i sami mają dużo zielonych. Po tygodniu spędzonym z Leafem przesiadłem się do Skody Fabii z 2008 roku. Czułem się jakbym przesiadł się z nowoczesnej, drogiej limuzyny do starego, mającego zarżnięty i hałaśliwy silnik Kamaza. Cisza w Leafie to rzecz do której szybko się człowiek przyzwyczaja...

Dotarliście już do momentu w którym zamieszczam film oraz kilka fotek prezentujących elektryka wysokich napięć.


 


























AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

11 komentarzy:

  1. Ja akurat jestem przeciwny pomocy państwa w tym procederze.

    Mogłeś ładować Leafa z normalnego gniazdka domowego za pośrednictwem przedłużacza?
    Ile Cię kosztowało takie naładowanie Leafa z tych szybkich stacji, o których mówiłeś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tankowałem tylko na jednej szybkiej w KRK za free :) W domu ok10zł do pełna.

      Był kabel 6m, a jeżeli przedłużacz będzie miał cienki kabel to nie da rady :)

      Usuń
    2. No właśnie pytam bo z Twizy miałem ten problem, że miałem zakaz na przedłużacze co czasami może skomplikować sprawę :)

      Usuń
  2. Cena benzyny spadnie, a prądu wzrośnie - od tak to widzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja podobnie i to mnie martwi, że od tego zależy rozwój. Bo silnik elektryczny sam w sobie jest dużo lepszy i właśnie w to powinniśmy iść.

      Usuń
  3. Aby auto elektryczne było w pełni ekologiczne, to i prąd powinien pochodzić ze źródeł odnawialnych. W Polsce największa korzyść byłaby dla miast, bo nie hałasuje i nie przyczynia się do lokalnego smogu, ale do całości środowiska i tak będzie wyemitowane CO2, tyle że z komina elektrowni.
    A jak to jest ze skrzynią biegów? Do tej pory na przykładzie tramwaju myślałem, że silnik elektryczny jej nie potrzebuje. Czy może jest to tylko przełącznik przód / wsteczny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Silnik elektryczny nie potrzebuje skrzyni biegów i nie jest to automat. Po prostu jej tam nie ma. Jest tylko reduktor, który w przypadku szybkoobrotowego silnika elektrycznego redukuje jego obroty, ponieważ koła nie mogą kręcić się z taką samą prędkością co wirnik silnika :) To tak jak w tradycyjnym silniku masz mechanizmy redukujące prędkość obrotową, bo koła samochodu nie kręcą się tak szybko jak wał korbowy, czyli te 2000 obr./min.
      Czyli masz silnik elektryczny i reduktor (np. przekładnie planetarną) o stałym przełożeniu. Wszystko :)

      Usuń
    2. Uprzedziłeś mnie :) to przyzwyczajenie, silnik zapalony, czy skrzynia automatyczna ;/

      Usuń
  4. niestety rządzący naszym krajem nie przejmują się obywatelami i ekologią. Cóż, fajne rozwiązanie, mam nadzieję, że za jakiś czas rozwinie sie to wszędzie

    OdpowiedzUsuń
  5. Pozdrowienia od użytkownika hybrydy z 2004r. Elektryki to super sprawa ale narazie ludzie nie mają nawet pojęcia o hybrydach. Np główny zarzut, że to samochody dla bogatych. Ja swojego kupiłem za 17 tys zł a teraz kosztuje taki 15 tys zł. Pierwsze hybrydy to toyoty prius z 1999r.
    Popieram propagowanie samochodów eco bo bez uświadomienia ludzi producenci aut dalej będą robić smrodzące i hałasujące wozidła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz priusa z 1999roku?

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...