Test Ssangyong Tivoli, czyli coś innego, nietypowego

Ssangyong`i jakoś nigdy nie przykuwały na dłużej mojej uwagi, ale Tivoli to model od którego ciężko oderwać wzrok.

Czarny dach, biała buda oraz ciekawe, czarne 16stki sprawiają, że jest na co patrzec.
Tivoli zrobiłem prawie 1000km, głównie w trasie. Autko dobrze się prowadzi, więc podróż była czymś przyjemnym zamiast męczarnią i trasa z zakorkowanej Warszawy nad morze, a konkretniej do Gdańska trwałą chwilę. 
Zaraz jak tylko odebrałem kluczyk, pierwsze co zrobiłem to otworzyłem bagażnik, który w Tivoli ma 423litry pojemności. Otworzyłem klapę i się ucieszyłem...
... bo na oko widać było, że mój wakacyjny ,,towar" się zmieści. Test nie tylko do miasta, ale także w wakacyjną trasę odhaczam jako zaliczony.
Jeśli chodzi o miasto to Tivoli spisuje się naprawdę dobrze. Wymiary autka 4195mm x 1785mm x 1590mm w połączeniu z 167mm prześwitem sprawiają, że zarówno wjechanie na wyższy krawężnik czy znalezienie miejsca na parkingu nie będzie dużym problemem.
Z początku nie mogłem się przyzwyczaić do dwóch rzeczy. Pierwsze to kierunkowskazy - gdy się je wcisnęło delikatnie, gdy miały pomrugać dwa czy tam trzy razy było ok. Jednak gdy chciałem je włączyć ,,na stałe" wówczas słychać odgłosy łamiącej się ręki. Może jestem zbyt przewrażliwiony, może to wina tego, że to auto testowe więc wiecie - takie którego raczej większość pewnie nie oszczędza. 
Druga sprawa to głośność silnika. Gdy delikatnie się zbierałem i osiągnąłem nawet autostradowe 140km/h to było bardzo cichutko w środku. Gorzej sytuacja wyglądała, gdy ostro depnąłem w podłogę, wówczas silnik zaczynał naprawdę mocno wyć. Z jednej strony to minus, ale z drugiej hm mały silnik, który jest oszczędny ciągnie sporą budę więc chcąc nie chcąc wyć przecież musi.
Silnik. 1.6 benzyna 128km. Oszczędny jak już wcześniej wspomniałem, palił średnio ok. 7-7,5L/100km. Setkę zobaczymy, gdy poczekamy 10.4 sekundy więc nie ma się o co czepiać - po mieście wystarczy. Owszem przy wyprzedzaniu serce czasem pika, ale albo szybkie albo oszczędne. Przedni napęd w połączeniu z automatyczną skrzynią generalnie chodził bez zastrzeżeń.
W środku trochę elektroniki. Podgrzewane i chłodzone fotele, podgrzewana kierownica, radio usb mp3 itd itp. 
Tylko ten środkowy panel radia, jakiś taki smutny, no ale to wygląd - kwestia gustu więc nie będę się czepiał.
Testówka nie posiadała nawigacji (koszt 2300zł), ale była wyposażona w kamerę cofania z dobrej jakości obrazem, także podczas cofania na parkingu żadnej nawet najmniejszej wiewiórki się nie powinno potrącić.
Fotele wygodne, nie ma o nich nic złego powiedzieć. Tivoli osiągami nie zadowala, ale mimo wszystko fotele dobrze trzymają i w zakrętach nie polecimy na pasażera siedzącego obok.

Zarówno z tyłu jak i z przodu nie czułem się skrępowany, a przecież duży ze mnie człowiek:)
Ssangyong Tivoli to na pewno atrakcyjne autko, zwłaszcza jeżeli patrzymy nie na to co ma w środku, ale na to jak wygląda. Najtańsza opcja z silnikiem benzynowym kosztuje 60tys.zł., najdroższa 80tys.zł. Diesel jest analogicznie 10 tysięcy złotych droższy. Warto dobrać do niego 3 bajery, mianowicie nawigację (2300zł), skrzynię automatyczną (6000zł) oraz napęd 4x4 za 7000zł. Skrzynię może powinienem zostawić na koniec, napęd ważniejszy. Pojazd dla tych, którzy lubią się wyróżniać z tłumu przyciągając uwagę przechodniów.

Tak, teraz czas na filmik z którym miałem mały problem. Po powrocie do domu zobaczyłem, że dźwięk z ostatnich scen się nie nagrał i musiałem trochę pokombinować. Jeszcze niżej galeria moich amatorskich fotek.



















AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Chyba jedyny Sang, którym mógłbym jeździć. Biorąc pod uwagę fakt jak wygląda np. Rexton to jest to mega skok pod względem europejskiego wyglądu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytam ssanjong i już mnie hepało bo pomyślałem, że to coś kolejnego na wzór rextona a tu prosze... nie zwymiotowałem :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty