Duży i sprytny, czyli test Mitsubishi Outlander 2.2 Diesel AWD 6AT

Długi i szalony, a przede wszystkim majowy weekend na drogach spędziłem z trzecią już generacją Outlandera, która przeszła w 2015 roku facelifting.

Nowy Outlander to nowa twarz, nowy wizerunek marki Mitsubishi - oczywiście pozytywny.
W porównaniu do poprzedniej generacji jest bardziej zadziorny i taki mniej toporny. Widać zdecydowaną poprawę i krótko stwierdzając - w końcu Outlander mi się podoba. 
Prezentowany samochód posiada nieco ostrą linię nadwozia i sporą ilość chromu tu i tam.
W testówce znalazły się 18" felgi, przyciemnione szyby tylne oraz ciemny brązowy lakier - całość świetnie kamufluje ten duży pojazd tj. świetnie optycznie go nieco zmniejsza dzięki czemu nie wygląda jak beznadziejna ciężarówa, a zgrabny, po prostu sporych rozmiarów suv. Z przodu oraz z tyłu komplet lamp ledowych, które zarówno świetnie się prezentują jak i dobrze świecą.
Nowy Outlander rozciągnął się w porównaniu do poprzednika o 4 cm. Posiada aktualnie 469,5cm długości x 181cm szerokości x 167cm wysokości. Teoretycznie mogłoby się wydawać, że sporym autem ciężko jest manewrować, zwłaszcza na ciasnych parkingach. Wbrew pozorom Outlander jest jednak dość zwrotny - promień skrętu to zaledwie 5.3m
Z pomocą na parkingach przychodzi także kamera cofania oraz sporych rozmiarów lusterka w których dużo widać, więc temat parkowania i ogólnego manewrowania nie jest taki straszny jakby mogło się wydawać.
Koło zapasowe umiejscowione jest pod podwoziem - nie lubię takiego rozwiązania, ale przecież za często go nie będziemy używać - no chyba, że ktoś ma często pecha. Generalnie całe zwieszenie jest dosyć miękkie czyt. komfortowe. Do środka nie przedostają się żadne niepożądane stuki czy inne puki. 19cm prześwit ułatwia jazdę w lekkim terenie i po innych bezdrożach, a miejska dżungla nie jest dla niego absolutnie żadnym wyzwaniem. 
Silnik. Testowana wersja posiadała silnik diesla o pojemności 2.2 generujący moc 150KM i 360Nm. 
Silnik pracuje dość cicho, nie słychać żadnego wycia i generalnie nie ma się do czego przyczepić. Kabina jest dobrze wyciszona, także nawet przy wyższych, autostradowych prędkościach w środku jest na tyle cicho, że bez problemu możemy wdać się w konwersację z pozostałymi pasażerami nie podnosząc zbytnio przy tym tonu głosu. Auto miało napęd 4x4, automatyczną sześciobiegową skrzynię, która ten pojazd ważący 1610kg potrafi rozpędzić do setki dokładnie w 11.6 sekundy choć wydawało się jakby to było znacznie szybciej. Automatyczna skrzynia działała z lekkim opóźnieniem. Z jednej strony można by uznać, że to jakaś wielka wada, ale z drugiej - nie było żadnych efektów gwałtownego szarpnięcia. Auto po wciśnięciu pedału przyspieszania rozpędzało się bardzo delikatnie, płynnie czyt. po prostu komfortowo. Suma sumarum nie jest to przecież rajdówka tylko duży suv. Średnie spalanie podczas całego testu to nieco ponad 8 litrów, dokładnie 8.2-8.3L/100km co klasuje Outlandera w przyzwoitym jak na tak duże auto przedziale. Owszem, jak zawsze wynik będzie uzależniony od naszego stylu jazdy - jeżeli się będziemy starać to z pewnością znacznie może podskoczyć. Jeżeli jednak będziemy jeździć eko to coś tam uda nam się zbić, a może nawet ta ósemka z przodu zniknie. Pojemność baku to standardowe 60 litrów więc zasięg jest całkiem znośny. W silniku diesla napęd 4x4 jest w standardowej ofercie. Wyboru pracy napędu dokonujemy za pomocą przycisku nieopodal skrzyni biegów. Tryb Auto oznacza, że załączony jest napęd na przednią oś, a tylna dołączana jest w razie niespodziewanej i nagłej konieczności. Tryb Eco to nic innego jak napęd tylko na przednią oś. Jeżeli już zechcemy ,,poszaleć" poza pięknym i równym asfaltem to tryb Lock jest naszym zbawieniem - jest to blokada centralnego mechanizmu różnicowego która ułatwia jazdę w nieciekawym czyt. śliskim, błotnistym, śniegowym terernie.
Bagażnik. 591 litrów pojemności, które możemy konfigurować na wiele różnych sposobów.


Nie zabrakło rozsuwanej rolety, schowka w podłodze, a podłoga w dodatku jest płaska. W bocznej ściance znalazło się także miejsce na ważne przedmioty takie jak trójkąt, apteczka itd. Zarówno schowanie, rozłożenie rolety czy foteli trzeciego rzędu trwa zaledwie kilka sekund.

Mam 185cm wzrostu, jest racze większą osobą, więc trzeci rząd foteli raczej nie jest mi przeznaczony. Owszem, na upartego jakiś krótki dystans byłbym w stanie przetrzymać, ale na dłuższą metę nie dałoby rady. Środkowy rząd foteli to już zupełnie inna bajka. Siedzi się wyżej w stosunku do kierowcy co mi w samochodach bardzo się podoba. Nie brakuje przestrzeni zarówno nad głową czy przy kolanach. Oparcie kanapy można także pochylać w stronę bagażnika co zwiększa komfort. Także całą kanapę, która jest dzielona, można przesuwać do przodu oraz do tyłu. Niewielki środkowy tunel sprawia, że nawet w trójkę na tej kanapie będzie po prostu wygodnie. Pod przednimi fotelami sporo miejsca na nogi. Szkoda, że w tak dużej budzie zabrakło nawiewów dla pasażerów siedzących z tyłu. Trochę się czepiam, bowiem te nawiewy które są w zupełności wystarczają, ale na pewno gdyby były także z tyłu to komfort podróżowania byłby jeszcze większy, zwłaszcza w upalne, letnie dni. Przednie fotele jak to już standardowo bywa najwygodniejsze. Dość mocno wyprofilowane, więc trzymanie boczne zwłaszcza w zakrętach występuje, a te z kolei pokonujemy bezstresowo. 
Kokpit - zrobiony z materiałów wyższej jakości. Tu gdzie trzeba wszystko ładnie ugina się pod palcami. Nawet te czarne elementy w stylu black piano bardzo ładnie się prezentują i w dodatku nie zostają na nich odciski palców, nawet gdybyśmy się o to mocno chcieli postarać. Na lewych i prawych drzwiach a także nad schowkiem pasażera występuje akcent sporotwości jakim jest listwa imitująca karbon - bardzo ładnie ona wkomponowuje się w ogólną całość i sprawia, że jest ciekawym gadżetem, a nie jakąś tandetną przylepą.
Kierownica może i jest ciut duża, ale za to przynajmniej świetnie leży w dłoniach. Auto prowadzi się dość pewnie, a to jest chyba najważniejsze. 
Na kierownicy masa przycisków. Po kilkunastu kilometrach okazało się, że wszystkie bardzo przydatne, a to że większość dostępna jest praktycznie na wyciągnięcie kciuka świadczy o wysokiej ergonomii. Zaraz za kierownicą znajdziemy wielkie łopatki do zmiany biegów - szczerze mówiąc korzystałem z nich tylko kilka razy celem sprawdzenie jak to działa. Nie jest to sportowe auto, ale fajnie że są - zawsze to kolejny ciekawy, sportowy akcent.
Zegary w Outlanderze są duże i czytelne. Niebieskie podświetlenie czy tam fioletowe to już standard w autach z dalekiego wschodu. Pomiędzy zegarami znajduje się komputer pokazujący najważniejsze funkcje. Generalnie cały system zarówno przy zegarach jak na środku kokpitu działa bardzo dobrze czyt. bez nikomu niepotrzebnych i wkurzających zwiech.
Podsumowując. Mitsubishi Outlander trzeciej generacji to ciekawe auto zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz. Duże wymiary idą w parze z ciekawym designem. Myślę, że gdyby przestali produkować pierwszą czy drugą generację to raczej niewielu ludzi by z tego powodu płakało. Trzecia generacja pod względem wyglądu jest bardzo atrakcyjna, a Mitsubishi jadąc tym tropem sprawia, że już nie mogę się doczekać następnego kroku. Outlander to duży rodzinny, nawet siedmioosobowy wózek, którym bez problemu i wygodnych warunkach będziemy podróżować z punktu A do punktu B nawet jeżeli te punktu będą oddalone od siebie o wiele kilometrów. Trasa z punktu A do punktu B niekoniecznie także musi przebiegać po równym asfalcie. Bezdroża, lekki teren czy miejska dżungla - w każdych warunkach nowy Outlander ze sporym prześwitem czuje się świetnie. Można by się nieco przyczepić tej skrzyni biegów, która ciut za wolno reaguje, ale mnie to zbytnio jakoś nie przeszkadzało. Bardziej skupiłbym się na cenie, która wg mnie jest troszkę za wysoka, albo inaczej. Z racji iż jest to silnik powyżej dwóch litrów to normalną sprawą jest, że akcyza na pojazd musi być wyższa i stąd taka a nie inna cena. Szkoda tylko, że w tych pieniądzach nie ma np. nawigacji - niby nic bardzo koniecznego, ale za kwotę ok. 150 tysięcy złotych (148 890) dobrze by było mieć taki gadżet na kokpicie. O skórze nie wspominam, bo welur, który był w testówce w zupełności był na tyle wygodny, że skóra to rzecz zbędna. Na pocieszenie mogę dodać, że najtańszy Outlander z silnikiem benzynowym to koszt ok 96tys. zł.



Na koniec dorzucam filmik, a jeszcze niżej niewielka majówkowa galeria zdjęć z Outlanderem w rolach głównych.













AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

2 komentarze:

  1. Najlepsze foto to to z mamrotem na ławce hehe

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawiew na tyl jest pod siedzeniami i przy ustawieniu nawiewu na nogi, zalapalem po tygodniu jazdy :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...