Test Hyundai IONIQ hybrid, czyli ekoauto też może się podobać

Hyundai był pierwszym producentem, który rozpoczął masową produkcję samochodów napędzanych wodorem. Do 2020 roku koreańska marka planuje zgromadzić w swojej ofercie 22 ekologiczne modele, w tym 12 hybryd, 6PHEV, 2 elektryczne oraz 2 wodorowe. Hyundai wjeżdża na parking z napisem ,,dbamy o ekologię" nowym modelem IONIQ, który będzie niebawem dostępny w 3 różnych wariantach napędu - elektryczny, hybrydowy typu plug-in oraz zwykły hybrydowy. Auto z głównego zdjęcia to klasyczna hybryda, która właśnie pojawiła się w ofercie Hyundai`ja. Czy IONIQ będzie mocnym, hybrydowym graczem na rynku?

Jeśli chodzi o wygląd to moim zdaniem jest po prostu ładny i z pewnością będzie rzucał, rzuca się w oczy bardziej niż jego konkurencja. Czasem bywa tak, że marka wypuszczając nowy model na rynek opiera się na podzespołach, choćby płycie podłogowej na jakimś innym modelu. W przypadku IONIQ jest zupełnie odwrotnie. Jest to auto zbudowane na nowej, innej płycie podłogowej od pozostałych modeli Hyundai`ja. Najprawdopodobniej chodziło tutaj o to by uzyskać jak najniższe spalanie razem z jak najmniejszym oporem powietrza, który w przypadku IONIQ wynosi zaledwie 0,24.
Wymiary. Auto posiada 447cm długości x 182cm szerokości x 145 wysokości. Prześwit w IONIQ wynosi 14cm, czyli standardowo jak na ten segment. Ioniq prezentuje się dość atrakcyjnie, zwłaszcza jak na hybrydę. Tyłek dość ładnie nakreślony, jak widać na powyższym zdjęciu kolor marina blue bez wątpienia jest jednym z ciekawszych w ofercie. Zintegrowany tylny zderzak który powiedzmy dzieli tylną szybę na dwie części dodaje sportowego akcentu. 
Niestety takie umiejscowienie spojlera wydaje się jakby zabierało dość dużo pola widzenia. Tak pomyślałem, gdy IONIQa zobaczyłem pierwszy raz. Po przejechaniu kilkunastu kilometrów wcześniejsza teoria została obalona i w praktyce owszem, nieco mniej widać, ale nie wpływa to jakoś znacząco na bezpieczeństwo, 
zwłaszcza, gdy na pokładzie jest kamera cofania, z której obraz jest dość dobrej jakości, a pomocnicze linie bez problemu pomogą zaparkować nawet na ciasnym marketowym parkingu.
Z przodu mamy bardzo duży grill na którym osadzono logo producenta - charakterystyczny wzór dla nowych modeli Hyundai`ja - generalnie chyba tylko ta część kojarzy mi się z innymi modelami. W aucie są biksenony HID otoczone ledami w kształcie litery ,,C", a niżej w zderzaku światła do jazdy dziennej - także ledy powiedzmy odwrócona litera ,,L". Hyundai chcąc odchudzić auto wykonał z aluminium część elementów,  takich jak maska, klapa bagażnika czy choćby zaciski hamulcowe oraz niektóre elementy zawieszenia.
Wnętrze IONIQ`a jest wykonane z ekologicznych materiałów takich choćby jak pył wulkaniczny (plastikowe elementy). Tapicerka, która jest dość miła w dotyku i wygodna, gdzieś tam w swoim składzie posiada trzcinę - nie tylko ekolodzy są zadowoleni. Na pokładzie nie znajdziemy ostrych fajerwerków chociaż guzików i tak jest sporo - wszystko jednak dość ładnie poukładane tworząc elegancką spójną całość. Inne wnętrze jakie dotychczas można było spotkać w Hyundai`ju, ale to dobrze - inne auto od pozostałych modeli, więc niech się wyróżnia. Tu gdzie trzeba plastiki miłe w dotyku, delikatnie uginające się pod palcami. Na duży plus jest także spory wyświetlacz na konsoli środkowej.
Cały ten system multimedialny zwłaszcza audio marki Infiniti, która to już nie pierwszy raz dostarcza ,,granie" do Hyundai`ja spisywał się świetnie nawet przy jakichś tam mocniejszych, bitowych utworach.  Nawigacja działała naprawdę szybko, bardzo przypadła mi do gustu, a dość intuicyjnie menu sprawiało, że wszystko co trzeba można było znaleźć i ładnie, a przede wszystkim czytelnie to wyglądało podczas słonecznego dnia. Z tego co się dowiedziałem to w IONIQu są mapy TomToma, które przez 10 lat będą podlegać bezpłatnej aktualizacji.
Brak przepychu nie oznacza, że na pokładzie jest brak nowoczesności. Przy podłokietniku znajduje się miejsce wydzielone na ipada. Przy skrzyni biegów wyjście USB, AUX czy system bezprzewodowego ładowania telefonu, gdzie wystarczy położyć naszego smyrfona w wydzielonej skrytce, aby ten zaczął się ładować - sprawdzałem, działa jak należy.
W IONIQ nie brakuje także takich systemów jak aktywny tempomat SCC, system autonomicznego hamowania AEB (również sprawdzone - działa nieźle), system ostrzegania w martwym polu BSD, a także system znany już z innych modeli marki, LKAS - utrzymanie auta w obrębie danego pasa ruchu, który w Hyundai`ju działał zawsze tak jak działać taki system powinien. Oczywiście to nie wszystkie cuda elektroniki, a jedynie nieliczne z tych o których myślę warto wiedzieć.
Wieniec kierownicy z jednej strony dość masywny, ale w moim ulubiony kształcie litery D. Leżąc dobrze w dłoniach dawał pewne prowadzenie, a rozmieszczone guziki sprawiają, że ergonomia jest na wysokim poziomie.
Tuż za kierownicą cyfrowy wyświetlacz TFT, który może różnie wyglądać w zależności od trybu jazdy (EKO lub SPORT). Co ważne równie dobrze czytelny jak nawigacja.
Bagażnik w IONIQ posiada 443 litry pojemności. Wydaje się jakby niewiele, ale gdy popatrzymy na niego nieco dłużej uświadamiamy sobie, że sporo się tam może zmieścić. Można także złożyć oparcie tylnej kanapy co powiększy nie tylko optycznie przestrzeń załadunkową do 1505litrów. Podłoga wprawdzie nie jest płaska po złożeniu oparcia, ale litraż się zwiększa. Roleta bagażnika jest na prowadnicach, a na podłodze mamy siatkę tak aby nasze zakupy nie latały jak mucha po pustym polu.

To co widać na tym powyższym zdjęciu to manualne otwieranie klapki wlewu paliwa - wystarczy pociągnąć i wlew się otwiera. Taki bajer jakby ktoś podjechał pod stację i zapomniał użyć przycisku przy kierownicy to zawsze może otworzyć bagażnik i pociągnąć za linkę.
W bagażniku pod podłogą nie zabrakło także miejsca na ekstra koło, które to wiadomo,oby nigdy nikomu nie było potrzebne.
Na  tylnej kanapie bardzo dużo miejsca pod warunkiem, że mamy do 180cm wzrostu. Mam 185cm i niestety nie mogłem się wygodnie wyprostować. Nowy Hyundai Ioniq nie jest specjalnie dużym autem, ale mimo to na środkowym niskim tunelu nie zabrakło nawiewów dla pasażerów siedzących z tyłu, którzy z pewnością docenią ich obecność nie tylko w te letnie gorące, ale także chłodne zimowe dni i noce. Podłokietnik na środku wygodnej kanapy (tym razem z ciekawości postanowiłem przejechać się z tyłu by sprawdzić odczucia pasażerów podczas jazdy nie tylko po równym asfalcie, ale także po nierównościach) sprawia, że 4 osoby średniej wielkości w bardzo przyzwoitych warunkach będą pokonywać nawet dalsze trasy. 
Z przodu jak to z przodu, zawsze lepiej. Zaczynając od plastików na drzwiach, a na wolnej przestrzeni dla kierowcy i jego pasażera obok kończąc. Fotele wygodne, ciut wyprofilowane więc nasze cztery litery nie są w bezładzie na zakrętach. Siedzi się dość nisko, a co ciekawe środek ciężkości znajduje się 3mm niżej niż jest to w aktualnym VW Golfie GTI.
Sercem hybrydy są dwa silniki. Jeden z nich to spalinowy benzyniak o pojemności 1.6, 4 cylindrowiec generujący 105KM oraz 147Nm. Drugi, elektryczny (synchroniczny z magnesami stałymi) generuje 43,5KM oraz 170Nm. Łącznie daje nam to całkiem spory wynik. Ioniq posiada napęd na przednią oś. Ciekawostką jest tutaj także skrzynia - żaden tam bezstopniowy CVT, a dwusprzęgłowa automatyczna, sześciostopniowa DCT. Sprint do setki zajmuje 10,8 sekundy chociaż wydaje się jakby to było znacznie szybciej. Średnie spalanie przy takiej solidnej jeździe oscylowało w okolicach 5 litrów na 100km/h. Pojemność zbiornika paliwa to 45 litrów - wydaje się, że jest to niewiele, ale jeżeli będziemy jeździć eko to starczy na naprawdę spory dystans. Podczas jednostajnej prędkości moc jest dostarczana przez silnik elektryczny lub benzynowy w zależności od tego co w danej chwili jest bardziej efektywne. Hyundai w IONIQ`u zamontował akumulatory polimerowe, litowo-jonowe o wyższej gęstości, a zarazem wydajności.
Podsumowanie. IONIQ pomimo tego, że jest nowym modelem to już na wstępie dobrze zaczął. Dużą przewagę będzie mu dawać dostępność 3 wariantów napędu. Klasyczna, bazowa hybryda, którą przyszło mi jeździć bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Dobrze wyciszona kabina uświadamiała mi zwłaszcza korku jak duże znaczenie ma hałas w naszym życiu. Na plus na pewno też jest zawieszenie, które dość dobrze tłumiło wszelakie nierówności i to nie tylko te chwilowe. Cennik IONIQ`a rozpoczyna się od 105 900, a najdroższa werjsa 124 900. Aktualnie jest jednak promocja w salonach i najtańszy IONIQ to wydatek 99 900zł. Do czego można się przyczepić? Za specjalnie nie ma do czego, ale na pewno jest to ta widoczność do tyłu chociaż eliminuje ją całkowicie kamera cofania. Można by dodać mały bagażnik, ale gdzieś ten silnik elektryczny i inne eko akumulatory trzeba było poupychać kosztem czegoś innego. Minusik także za to, że miejsca na tylnej kanapie przeznaczone są dla osób do 180cm wzrostu - rozumiem, że musi być jak najbardziej opływowy kształt itd, ale o minusach, nawet tych niewielkich wspomnieć muszę. Czy cena też jest minusem? Rzecz względna, bo dobre auto musi kosztować, a na tle konkurencji źle na pewno nie jest. Jednym z atutów IONIQ`a poza niskim spalaniem to zawieszenie, które doskonale radzi sobie na naszych nie zawsze pięknych, polskich drogach. Nabywając IONIQ otrzymujemy 5-letnią gwarancję bez limitu kilometrów. Na baterię oraz na zespół napędowy jest 8lat gwarancji lub 200 000km. 



















AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Fakt bagażnik dość mały, ale inne rzeczy to rekompensują :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło jest obserwować blog, który wciąż prosperuje. Przyglądam się ostatnio wielu blogom i niestety wiele wpisów jest sprzed wielu miesięcy. Ja ostatnio zastanawiałem się nad tym jaki jest dobry mechanik? Jakie ma cechy? Oczywiście musi być on specjalistą w swojej dziedzinie. To bardzo ważne. Jednak zdałem sobie sprawę, że ważny jest także sprzęt na którym działa. Majster do którego jeżdżę z moim autem ostatnio zakupuje sprzęty w sklepie internetowym http://sklepwarsztatowy.pl/ Myślisz, że są one dobre i warto powierzać mu auto? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz