Test Jeep Renegade Night Eagle 2.0 diesel 120KM 4x4, czyli nie tylko miejski crossover

Jeep to początkowo potoczna nazwa amerykańskich samochodów terenowych produkowanych przez firmę Willy Overland. Od 1950r jest to już samodzielna marka samochodowa, ale dość już tej historii. Aktualnie większość dużych aut dostępnych na rynku to przeważnie suvy lub inne crossovery - ot taka nastała moda dobrych kilka lat temu. O ile teraz dość często lub prawie zawsze na suva mówimy po prostu suv to o tyle jeszcze kilka lat temu dość często, a dziś już rzadziej każde duże auto określane było lub jest słowem dżip.  

Renegade to crossover opracowany we współpracy z koncernem Fiata, który jest właścicielem marki JeepRenegade zadebiutował w 2014 roku - jest to bliźniaczy model Fiata 500X i zbudowany jest na tej samej płycie podłogowej.


O gustach się nie dyskutuje, a przynajmniej nie powinno, ale wyrazić swoją opinię muszę. Jeżeli miałbym wybrać najładniejszą stronę auta to jest to bez wątpienia przód. Charakterystyczny już taki Jeep`owski z siedmioma żeberkami na których w dolnej części są wloty powietrza. Kolejny charakterystyczny element to duże, okrągłe reflektory, które są nieco cofnięte i ładnie przykryte dużą i masywną maską.
Renegade to najmłodszy model Jeep`a i może dlatego jest na nim bardzo dużo elementów, znaczków i innych smaczków dających wszystkim dookoła, a zwłaszcza kierowcy jasno do zrozumienia, że prowadzi wyjątkowe auto. 



Komuś pewnie może się ten ,,przepych" nie podobać, ale moim zdaniem jest na tyle gustowny, że powiedzenie od przybytku głowa nie boli jak najbardziej tu pasuje.
1941 rok - to właśnie wtedy rozpoczęto seryjną produkcję słynnego dżipa Willys MBktóry był używany zwłaszcza przez siły alianckie podczas wojny. Było to auto terenowe  z napędem 4x4 wyprodukowane w ponad 600 tys. egzemplarzach. Willys posiadał silnik o pojemności 2.2, 60KM i rozwijał prędkość 105km/h.
Na przedniej szybkie jest rysunek Willys`a wspinającego się na strome wzniesienie - myślę, że każdy kojarzy to kultowe auto terenowe, które odegrało niejedną z głównych ról w wielu filmach, zwłaszcza tych wojennych.
Tylne lampy Renegade, które widzicie na zdjęciu powyżej też są odpowiednio oznaczone. Ich iksowaty kształt nawiązuje do przetłoczeń jakie były na kanistrze dżipa Willysa, który był umiejscowiony na tyle auta tuż obok koła zapasowego.
Kolejne nawiązanie do przetłoczeń na kanistrze jest tuż przy skrzyni biegów w uchwytach na kubki. 
W podłokietniku, który jest jednocześnie sporym schowkiem z wyjściem USB znajdziemy mapę pustyni Moab. 
Tuż przy skrzyni biegów mamy kolejną mapę - tak abyśmy się nie zgubili albo szybko odnaleźli w nieznanym pustynnym terenie :)
Wymiary. Renegade posiada 423,6cm długości x 180,5cm szerokości x 166,7cm wysokości. Zwróćcie uwagę na przedni i tylny zwis - oba niewielkie co przekłada się na właściwości jezdne w lekkim terenie, na drodze szutrowej i innych wertepach.
Prześwit w Jeep Renegade - wszystko zależy od wersji silnikowej. W moim testowym egzemplarzu był najmniejszy - 17,5cm - jeśli chodzi o crossovera to nie jest źle, ale gorzej sytuacja wygląda jeżeli chodzi o auta typowo terenowe. Sytuacje ratują mocniejsze egzemplarze i przykładowo w Renegade z silnikiem diesla 140KM lub benzynowym 170KM prześwit wynosi 19,8cm. Najlepiej sytuacja wygląda w wersji Trailhawk - nie dość, że mocny silnik bo 170KM to prześwit wynosi 21cm, a jakby tego jeszcze było mało to wersja Trailhawk wyposażona jest także w reduktor. 
Silnik. Testowy egzemplarz był wyposażony w silnik diesla o dużej pojemności jak na crossovera czyli 2.0, ale żadna tam wyżyłowana jednostka, a mający zaledwie 120KM i 320Nm, który wbrew pozorom dawał sobie dzielnie radę i nie czuć było, aby męczył się z tą sporą masą pojazdu czy też topornym, słabo opływowym kształtem. Do setki sprint trwał zaledwie 10,2s co jest dość mocno pozytywny wynikiem, zwłaszcza, że średnie spalanie przy takiej solidnej jeździe oscylowało w granicach 7L/100km. Generalnie jednostka dość przyjemna dla ucha - żadne tym wycie czy inne krzyki nie były przeze mnie słyszalne. 6-stopniowy manual także spisywał się bez żadnych zastrzeżeń i za specjalnie nie ma się do czego przyczepić.
Otwierając tylną klapę otrzymujemy 351L pojemności bagażnika z podwójną, płaską podłogą. Nie brakuje tutaj także źródeł światła, haczyków, wyjścia 12V czy skrytek z siatkami tak, aby nasze zakupy nie latały jak mucha po pustym polu. Pod podłogą bagażnika znajduje się kilka wydzielonych skrytek oraz zestaw naprawczy.
Po  złożeniu oparcia tylnej kanapy co zajmuje dosłownie chwilę otrzymujemy 1297litrów przy niemalże płaskiej podłodze, która na pewno umożliwi bezproblemowy przewóz i załadunek większych przedmiotów.
Na  tylnej kanapie miejsca pod dostatkiem dla nawet tak dużej osoby jak ja, mającej 185cm wzrostu. Nad głową wolnych centymetrów nie brakowało pomimo tego, że w aucie było duże, w dodatku rozsuwane okno panoramiczne. Przy kolanach nieco ciaśniej, ale dwa palce bez problemu mógłbym zmieścić między kolanami, a oparciem przedniego fotela. Do pełni szczęścia zabrakło tylko podłokietnika i nawiewów dla pasażerów siedzących z tyłu. Plus za to jednak, że przy niewysokim środkowym tunelu znalazło się gniazdko 220V czyli takie jakie mamy w naszych domach.
Z przodu równie dobrze, a nawet lepiej niż z tyłu. Jeśli chodzi o fotele to ich design i komfort oceniam na mocne 8 w skali dziesięciostopniowej - nie odczuwałem żadnych dolegliwości w postaci bólu kręgosłupa i innych tego typu rzeczy nawet po przejechaniu kilkuset kilometrowej trasy. Pozycja za kierownicą jest jak najbardziej okej, a spory zakres regulacji kierownicy sprawia, że bez problemu znajdziemy optymalne dla nas ustawienie. 
Deska rozdzielcza nie jest rodem ze statku kosmicznego, ale przepych jeżeli chodzi o ten typ auta nie jest wskazany. Wszystko co niezbędne jest na pokładzie w dodatku na wyciągnięcie ręki, czyli tak jak powinno być. Ustawienie siły nawiewu czy zakresu temperatury jest za pomocą pokrętła, a duże przyciski od włączania oraz wyłączania klimatyzacji sprawiają, że bez problemu nawet w grubych rękawiczkach ustawiamy co chcemy i kiedy chcemy. 
Kierownica masywna, ale mimo to dość dobrze leży w dłoniach i sprawia, że auto pewnie się prowadzi. Na kierownicy spora ilość przycisków do wszystkich niezbędnych i przydatnych funkcji podczas jazdy. Z początku brakowało mi przycisków do sterowania systemem audio - są one dyskretnie ukryte na wieńcu ale od drugiej strony - przyznam szczerze, że po dwóch dniach bardzo mi odpowiadało takie umiejscowienie.
Zegary - poza tym, że duże i czytelne to zaprojektowane z przysłowiowym jajem. Dość ciekawie wygląda także coś ala błoto na obrotomierzu zaczynające się od 4 tysięcy obrotów. Pośrodku zegarów komputer pokładowy ze standardowymi najważniejszymi funkcjami - jasność zegarów i podświetlenia możemy oczywiście regulować co sprawia, że w upalny dzień będą czytelne, a późną nocą nie będą niepotrzebnie oślepiać i męczyć oczu kierowcy.
System multimedialny - tutaj także bez zastrzeżeń. Jedynie w zasadzie do czego mógłbym się przyczepić to menu nawigacji - mogłoby działać ciut szybciej - sama nawigacja działa już jak najbardziej okej. Duży plus także system audio - zaskoczony byłem pozytywnie, ponieważ nie spodziewałem się, że w tak topornie wyglądającym aucie można przyjemnie słuchać muzyki. To z prawej strony co wygląda jak solidny, masywny uchwyt... to właśnie takie jest - o ile na pięknej i równej prostej drodze średnio przydatne to z pewnością uchwyt doceni pasażer choćby w lekkim terenie.
Podsumowanie. Jeep Renegade dostarczył mi wiele pozytywnych emocji. Nie jest to tylko miejski crossover ale coś znacznie więcej. Pomimo tego iż testowałem egzemplarz z najmniejszym możliwym prześwitem to i tak jakoś czułem się psychicznie na tyle bezpiecznie, że bez problemu zapuszczałem się autem coraz dalej i coraz dalej. Bez wątpienia gdybym testował wersję TrailHawk z największym prześwitem i najmocniejszym dieslem pod maską to z pewnością crossoverem Renegade`a bym nie nazwał, a raczej wozem który jest przeznaczony głównie do choćby leśnej dżungli, a nie tylko do tej łagodniejszej, miejskiej. Szczerze mówiąc, a w zasadzie pisząc to będąc posiadaczem Renegade na pewno w garażu miałbym drugi komplet opon tylko takich które wolą brudne i mokre błoto zamiast pięknego suchego asfaltu. Ba, chyba nawet jeździłbym do pracy na co dzień w terenowych by w piątek po południu od razu pojechać poza miasto i odstresować się pokonując kilka trudniejszych wzniesień. Najtańszy, najsłabszy i najuboższy Renegade startuje w salonach od 69 900zł. Wersja egzemplarza takiego jak mój testowy czyli 2.0 diesel 120KM startuje od 99 600zł. Za te pieniądze otrzymuje wyżej zawieszony crossover, który nie tylko dobrze wybiera wszelakie nierówności, ale także dobrze trzyma się zakrętów. Czego przydało by się więcej? Na pewno więcej miejsca w bagażniku i dla pasażerów na tylnej kanapie, ale nie można mieć wszystkiego. Pamiętajmy także, że Renegade to najmłodszy Jeep. Najmłodszy, ale dobrze zaczął.
















AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Pierwszy raz jak zobaczyłem Renegade`a wydawał mi się strasznym dziwakiem. Teraz już się trochę opatrzył i nawet mi się podoba. Szczególnie zacnie wygląda w tym matowym kolorze. Widać Jeepowi wyszedł na plus Fiat.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty