Test Peugeot 508 SW RXH 2.0 BlueHDi 180KM EAT6 - kombi z pazurami

Nie straszne mu żadne progi zwalniające, wysokie krawężniki czy szutrowa droga poza miastem, czyli uterenowione kombi w rolach głównych.

Peugeot 508 SW RXH to duża limuzyna, która posiada 482,8cm dłguości x 186,4cm szerokości x 152,5cm wysokości. To Co się bezwątpienia rzuca na pierwszy plan to biały kolor i 18" felgi o ciekawym wzorze.

Przód wydaje się być mocno zadziorny zwłaszcza jeżeli chodzi o światła do jazdy dziennej, które wyglądają jak trzy pazury. Przednie światła w technologi Full Led dość dobrze wbijły się w maskę tworząc jedną, spójną całość.
Trzy pazury przestają świecić w momencie włączenia kierunkowskazu i zapala się jeden, migający żółty.
Na przednim i tylnym zderzaku, a także na przednich i tylnych błotnikach oraz progach znajdują się nakładki plastikowe dające wszystkim jasno do zrozumienia, że nie jest to zwykły 508.
Tył dość ładnie nakreślony. Na klapie nie uświadczymy oznaczenia SW czyli kombi. Zamiast tego mamy RXH co jest nieco dziwne i trochę mylące. Literka R jednoznacznie kojarzy się ze słowem Racing w motoryzacji, czyli jakąś szybką furą - czy 508 ze zdjęć taki jest? Powiedzmy dobre pół literki mogę zaliczyć, gdyż spore stado koni robi swoje i żwawo zbiera się spod świateł czy też nie grymasi podczas wyprzedzania. Kolejna literka X jednoznacznie może wskazywać, że w aucie jest napęd na obie osie tak jak to było w poprzedniej wersji - niestety w Polsce 508 RXH dostępny jest tylko z napędęm na jedną, przednią oś (w niektórych krajach poza Polską wciąż można RXH nabyć z napędem na obie osie). Ostatnia literka H jak ekologia tj. hybryda - niestety i tu jest zmyłka, bowiem Puegeot w modelu 508 nie oferuje już u nas hybrydy.
Prześwit w RXH to aż 18,4cm - sporo nawet jak na SUVA. Jest to 5cm wyżej od zwykłej 508 co daje nam więcej możliwości, gdy zjedziemy z pięknego i równego asfaltu lub będziemy chcieli się powspinać na wysoki krawężnik w centrum miasta. Zatem 508 RXH to nie tylko auto w długie trasy, ale całkiem dobrze spisuje się także w mieście.
Podnosząć elektrycznie tylną klapę bagażnika, którą możemy uruchomić za pomocą przycisku na pilocie, przy kierownicy lub właśnie na tejże klapie dostrzegam ogromny bagażnik, który posiada 550litrów pojemności. W stosunku do poprzedniej wersji RXH zyskał 122 litry przez to, że w aucie nie ma silnika elektrycznego. 
W wielkim kufrze nie brakuje źródeł światła, haczyków czy wyjścia 12V a do tego wszystkiego mamy płaską podłogę pod którą znajdziemy piąte koło u wozu.
Jeżeli ktoś by potrzebował naprawdę sporej przestrzeni po to by np. przespać się w aucie na materacu to ma ku temu taką możliwość - wystarczy złożyć za pomocą dźwigni oparcie tylnej kanapy by przestrzeń niemalże płaska, zwiększyła się do 1108litrów.
Spore wymiary auta przekładają się na miejsce w środku. Pomimo ustawień przedniego fotela podemnie czyli dość dużą osobę mającą 185cm wzrostu, miejsca na tylnej kanapie mi nie brakowało. Zarówno nad głową znalazło się kilka wolnych cm pomimo nawet tego, że panaromiczny, szklany dach, który był na liście wyposażenia zabiera zazwyczaj sporo centymetrów. Przy kolanach dzięki wyprofilowaniu w przednich fotelach także znalazło się sporo wolnej przestrzeni. W dodatku nie wysoki tunel środkowy przy którym znalazły się nawiewy, wyjście 12V oraz niewielka półka z pewnością nie będzie przeszkadzał tej osobie, która zazwyczaj ma najgorzej, bo jest po środku tylnej kanapy. W razie podróży z tyłu w dwójkę do dyspozycji jest także podłokietnik z dwoma cupholderami oraz miejsce przez które dość łatwo możemy się dostać do przestrzeni bagażnika. Cała skórzana tapicerka dość miła w dotyku i bardzo wygodna.
Jeśli chodzi o to jak wyglądają i jak wygodne są dwa przednie fotele - w skali od 1 do 10 daje mocne 8.5. Jeżeli zaś chodzi o przestrzeń to jeszcze, znacznie więcej niż z tyłu. Przednie drzwi wykończone z jeszcze lepszych materiałów niż te tylne, jeszcze bardziej uginały się pod naciskiem palcy.
Kokpit to z jednej strony elegancja, a z drugiej strony na pewno żaden minimalizm. Jest sporo przycisków, ale w zasadzie są tylko te niezbędne do których łatwo i szybko można się przyzwyczaić. Mteriały użyte do wykończenia deski rozdzielczej także pochodzą z kategorii ,,bardzo wysoka jakość". Nawet niewielkie elementy rozdzielające poszczególne części deski były miłe w dotyku i delikatnie uginały się pod palcami, więc nie sądzę, że centrum dowodzenia zacznie coś piszczeć i trzeszczeć po iluś tam tysiącach kilometrów.
Kierownica w moim ulubionych kształcie litery D. Nawet wieniec nie został zrobiony ,,oszczędnie" i na nim także znajdziemy sporo guzików. Jeśli chodzi o pozycję za kierownicą to coś ala w suvie, tyle że za sprawą foteli nieco niżej. Auto czujemy dość pewnie i bezstresowo łykamy wszelakie zakręty.
Dobrze zestrojone zawieszenie sprawia, że wszelkie stuki nie przedostają się do środka, a dobrze wyciszona kabina pozwala na rozmowę z pasażerami bez zbytnio podniesionego tonu nawet przy większych prędkościach. 
Irytować może nieco czuły system START-STOP.  Można się jednak do niego przyzwyczaić po kilku dniach lub wyłączyć przyciskiem ukrytym w dyskretnym schowku tuż przy kierownicy.
Wrócę jeszcze na chwilę do kokpitu, mianowicie wyświetlacza. Nieco dalej schowany, ale nie przeszkadzało mi to absolutnie podczas jazdy. Najważniejsze, że sytem się nie zawieszał, a audio od JBL grało świetnie nawet przy jakimś tam ostrzejszym traktowaniu bitem czy innym basem.
Przeszkadzać może co poniektórym umiejscowienie uchwytu na kubek z piciem. Osobiście zawsze miałem napój w uchwycie od strony pasażera, ale nie dlatego, że nie widziałbym nawigacji, ale dlatego, że tak mi było wygodniej. Czepialscy na pewno powiedzą teraz, że no przecież kierowca nic nie będzie widział itd., ale umówmy się, że jeżeli jeździmy po mieście to nie zawsze korzystamy z nawigacji czy wyświetlacza akurat wtedy kiedy nasz kubek będzie tam leżał - jeżeli nawet to wszystko co najważniejsze łącznie z nawigacją wyświetlane jest także przy zegarach, więc problem z głowy. Dla mnie najważniejsze jest to, że pojawiły się tego typu uchwyty i nie trzeba szukać w internetowej biedronce aledrogo zbędnych gadżetów.
Pochwalić Peugeota trzeba także za jakość obrazu z kamery cofania - w dzień czy w nocy wszystko ładnie i pięknie widać. Jeżeli miałbym się tutaj do czegość przyczepić to może do zakresu pola widzenia - osobiście bym nieco to skorygował tak, aby widać było mniej naszego auta, a więcej czegoś co może być dalej.
Z pomocą przy parkowaniu poza kamerą i czujnikami przychodzą także lusterka. Wystarczy, że mamy wbity wsteczny bieg, a na drzwiach kierowcy przełączony przycisk tak jakbyśmy chcieli ustawić prawe lusterko i lusterka się obniżają same w dół, zwłaszcza to prawe tak abyśmy mogli zadbać bardziej o nasze felgi dojeżdżając do krawężnika, gdzie zazwyczaj zdobywa się wiele rys i obtarć.
Silnik. Jedyny dostępny w ofercie czyli 2.0 diesel 180KM 400Nm, który radzi sobie z tą dużą limuzyną bardzo dobrze. Peugeot nie był zbyt paliwożerny i przy takiej dynamicznej jeździe zadowalał się średnio 6.5L/100km co uważam za bardzo przyzwoity wynik. Bardzo duży plus także za sporych rozmiarów zbiornik paliwa - 72 litry, które starczą na długo. 6-biegowy automat radził sobie bez żadnych grymasów i potrafi rozpędzić to uterenowione kombi do setki w dokładnie 8,9 sekundy.
Podusmowanie. Peugeot 508 RXH SW to udane auto chociaż drogie. W salonach startuje od 155 900zł, a egzemplarz rodem ze zdjęć to wydatek nieco ponad 170tys. zł. 508 RXH SW dostępny jest tylko z jednym silnikiem - 2.0 diesel, który jednak radzi sobie bardzo dobrze - taki kompromis między osiągami, a spalaniem, a do tego spory bak umożliwia naprawdę duży zasięg. Na pochwałę zasługuje także system multimedialny, zwłaszcza audio od JBL. Wygląd zewnętrzny, wewnętrzny - materiały oraz sposób wykończenia nie budzi najmniejszych zastrzeżeń, że ktoś w projekt tego auta włożył nie jedno serce. Wysoki prześwit zwiększa komfort psychiczny kierowcy zwłaszcza podczas walki z krawężnikami, progami czy szutrami. Wyciszona kabina, wygodne fotele i dobrze zestrojone zawieszenie nie męczy zbytnio kierowcy i jego pasażerów. 508 RXH SW to kawał fury co sprawia, że w środku jest dużo wolnej przestrzeni i to nie tylko tej dla kierowcy i jego pasażera z przodu obok, ale także dla tych trzech osób, które zajmą miejsca na tylnej kanapie - z pewnością nikt nie będzie grymasił nawet na najdłuższych trasach. Gigantyczny kufer na końcu sprawia, że nikt nie musi się zastanawiać nad tym co ze sobą zabrać, a co zostawić. Do czego można się przyczepić? Z jednej strony powiedzmy wysoka cena, ale z drugiej strony to dobre auto. Brak hybrydy jak najbardziej zniosę, ale brak napędu na obie osie psuje nieco frajdę z jazdy w lekkim terenie i sprawia, że auto z takim prześwitem się marnuje. Niewielka korekta ustawień zakresu pola widzenia kamery to chyba ostatni niewielki minus. O uchwytach na kubki nie wspominam, bo moim zdaniem dobrze, że są, ale przecież wszystkim się nie dogodzi, a my narzekanie mamy w krwi. 

Jeżeli ktoś szuka wygodnego, bardzo przestronnego kombi i nie chce przy tym odwiedzać za często stacji paliw, a lubi leśne dukty czy polne szutry to powinien się zainteresować autem ze zdjęć.
















AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Nigdy nie byłem fanem marki Peugeot, ale ten model naprawdę przypadł mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Są fajne dopóki nic się z nimi nie dzieje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzy pazury... w końcu przecież to LEW ;) ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz