Intrygująca pszczoła, czyli test Nissan Juke Acenta 1.2 DIG-T 115KM

Nissan Juke nie jest świeżym autem tj. produkcję rozpoczęto w 2010 roku, a więc dobrych kilka lat temu. Co ciekawe podczas pierwszej prezentacji w Genewie w 2009 roku na tylnej klapie znalazło się oznaczenie Qazana zamiast Juke. W 2014 Juke przeszedł delikatny lifting. Zmieniono delikatnie pas przedni oraz tylny. W tym samym roku Nissan do oferty silnikowej Juke dodał jeszcze jedną jednostkę benzynową, która to była pod maską w mojej testówce.

Testowałem już wiele Nissanów, większych i mniejszych, ale gdybym miał wybrać taki, który zrobił na mnie największe wrażenie to byłby to bez wątpienia Juke. Może inaczej  - po innych spodziewałem się takiego, a nie innego poziomu wykonania, właściwości jezdnych, wygody i to się sprawdzało. W przypadku Juke spodziewałem się mniej a dostałem więcej.

Pszczoła wychowana w mieście. Bryła auta wydaje się być mocno napompowana chociaż tak naprawdę to złudzenie optyczne. Wbrew pozorom jest to małe auto, które posiada 413,5cm długości x 176,5 cm szerokości x 156,5cm wysokości. Niewielkie wymiary nie przekładają się na miejsce w środku bowiem tam wolnej przestrzeni nie brakuje. Wysoki prześwit (18cm), wysoka pozycja za kierownicą sprawia, że do Juke łatwo się wchodzi, wychodzi i bez stresu odnajdujemy się na wysokich krawężnikach czy lekkim terenie.
Wygląd. W przypadku tej pszczoły to albo-albo. Albo Juke cholernie Ci się spodoba albo będziesz uważać, że to paskudne auto. Po tygodniu za kółkiem tego crossovera zdecydowanie jestem w pierwszej grupie. Z przodu mamy trzy poziomy świateł. Pierwsze, zaczynając od samego góry to LEDy do jazdy dziennej w kształcie odwróconej litery L. Niżej znajdziemy duże okrągłe reflektory, a na samym dole zderzaka lampy przeciwmgielne. Tylne lampy także w kształcie odwróconej litery L. Także grill na przednim zderzaku to zlepek wielu literek L. Przód auta dość mocno podniesiony przez co Juke wydaje się być masywny. Tyłek za to mocno ścięty dodający sportowego akcentu. Pierwsze co rzuca się w oczy to jak zawsze kolor nadwozia i felgi. 
Ostry, dający mocno po oczach kolor żółty i czarne, 18" felgi sprawiają, że Juke wyróżnia się mocno na ulicy i przykuwa uwagę zwłaszcza płci pięknej. To zdziwienie wszystkich Pań które spoglądając za kierownicę dostrzegły faceta - bezcenne.

Bagażnik Juke to podwójna podłoga, a w najniższej jej części znajdziemy ekstra koło. Jego pojemność to 354litry co w przypadku miejskich wojaży jest pojemnością wystarczającą. W razie gdybyśmy chcieli przewieźć nieco więcej towaru to wystarczy złożyć oparcie tylnej kanapy. Jeżeli nie wyjmiemy półki to otrzymamy płaską podłogę przy dość długiej powierzchni załadunkowej.
Z tyłu znajduje się dość miejsca dla dwóch nawet rosłych osób mających tak do 180cm wzrostu. Ja mam 185 i niestety nie mogłem się swobodnie wyprostować. Po zajęciu miejsca od razu dostrzegamy, że kanapa jest bardzo wygodna. 
Drzwi od środka wykonane wprawdzie z twardego plastiku (także podłokietnik) ale znalazło się na nich miejsce na butelkę z wodą. Przy raczej wysokim środkowym tunelu znajdziemy spory schowek. Nie uświadczymy tu nawiewów - buda auta jest niewielka, ale w przypadku jazdy w czwórkę czyli dwójkę z tyłu to przydałby się jakiś podłokietnik. Zwróćcie jeszcze uwagę na tylne drzwi - niewielkich rozmiarów. Ma to swoje plusy i minusy. Minus bo nieco ciężej jest wejść do środka chociaż jak ja dałem radę to większość też da. Plus bo na ciasnym parkingu nie potrzeba dużo miejsca aby pasażer z tyłu wysiadł, a jeżeli ten pasażer ma kilka zamiast kilkanaście czy dziesiąt lat to mniejsza szansa na zarysowanie drzwiami auta zaparkowanego tuż obok. 










Z przodu wszystko także twarde jak kamień. Na wszystkich czterech drzwiach znajdziemy nietypową klamkę, która bez wątpienia pasuje to tego nietuzinkowego pojazdu.
Fotele delikatnie wyprofilowane i w zupełności wystarczające do tego aby pokonywać z tym niewielkim silnikiem zakręty. Pozycja za kierownicą bardzo dobra - bez trudu fotel czy wieniec ustawimy optymalnie pod siebie. Podoba mi się to, że patrząc do przodu w oczy rzuca nam się maska oraz lampy do jazdy dziennej LED, które wyglądają jak wystające oczy. 
Kokpit - zrobiony z twardych materiałów choć pomimo dużego przebiegu jak na auto testowe nic nie piszczało czy krzyczało do kierowcy. Jeśli chodzi o spasowanie to jest na wysokim poziomie i nie mam tutaj żadnych zastrzeżeń. Kierownica dość przyjemnie leży w dłoniach przez co wóz prowadzi się pewnie. Dość ładnie także prezentują się przeróżne dodatki w kolorze żółtego połysku czy też żółtej nitki. Jeśli chodzi o system to działa poprawnie i jest w miarę prosty do ogarnięcia. Najważniejsze dla mnie jest to, że po wciśnięciu rano guzika od rozrusznika i od razu wbiciu wstecznego biegu system kamer błyskawicznie się załącza. System działa jak należy, a my nie denerwujemy się, że coś wolno chodzi czy się zawiesza.
Jedyny element, który gdzieś tam delikatnie się ugina to powiedzmy ta nakładka nad zegarami. Mnie twarde plastiki nie przeszkadzają, a te w Juke wyglądają bardzo przyjemnie dla oczu.
Nawet meszek dźwigni zmiany biegów został przyozdobiony żółtą nitką, a o gałce nie wspominając. Wnętrze równie nietuzinkowe jak wygląd zewnętrzny. Nudy tu nie uświadczymy.
Analogowe zegary, duże i czytelne z mini wyświetlaczem pośrodku, który jest komputerem pokładowym z podstawowymi i najważniejszymi funkcjami w aucie. Ciut niżej może już nie mini tylko miniaturowy wyświetlacz tak 1cmx1,5cm gdzie wyświetlana jest informacja o zmianie biegu na wyższy bądź niższy, a wszystko po to by zaoszczędzić jak najwięcej paliwa.
Tuż przy kierownicy, z lewej strony znajdziemy kilka dość istotnych przycisków jak m.in ustawianie lusterek zewnętrznych, wyłączanie oraz włączanie systemu start-stop, wyłączenie ESP i innych systemów bezpieczeństwa. Nieco niżej opcja otwarcia wlewu paliwa lub pokrywy silnika.
Środek deski rozdzielczej wokół ekranów wykonany jest wykonany z czarnego połysku, który jednak nie cierpiał na zarysowania. Górny wyświetlacz to wszelkie multimedia jak audio, które grało więcej niż przyzwoicie. Poza dobrym audio na pokładzie była także nawigacja. Do działania tych systemów jak już wcześniej pisałem nie mam żadnych zastrzeżeń. Wyświetlacz poniżej to albo opcja zmiany ustawień klimatyzacji i nawiewów albo wybór trybu pracy silnika. Z początku trochę dziwnie to wyglądało, ale po dwóch dniach człowiek uznaje to za coś normalnego.

Nie zabrakło też kamer - w sumie cztery sztuki. Przód, tył i boczne w lusterkach, a wszystko po to by parkowanie było jeszcze prostsze. Obraz może nie jest rewelacyjnej jakości ale w zupełności wystarczał do tego aby Juke`iem parkować na milimetry. 
Silnik. Testowy Nissan Juke posiadał pod maską jednostkę benzynową 1.2 mającą 115KM 190Nm, która w połączeniu z szcześciobiegowym manualem potrafiła rozpędzić pszczołę ważącą 1250kg do setki w 10.8s. Wynik jak na mieszczucha dość dobry, zwłaszcza, że średnio auto zadowalało się ok. 7L/100km, a pamiętajmy, że do super opływowych pojazdów Juke nie należy. Pojemność zbiornika paliwa to 46 litrów i mogłoby być chociaż z 10 litrów więcej, ale to już takie czepianie się na siłę małego autka. Biegi wchodziły pewnie i szybko a dobre wyciszenie kabiny pozawalało na swobodną rozmową nawet przy większych prędkościach.
Przyczepiam się ponieważ:
- mało miejsca z tyłu jeżeli ktoś ma powyżej 180cm wzrostu
- kierownica regulowana w jednej płaszczyźnie i w dodatku w wąskim zakresie - ja dałem radę, ale znajdą się pewnie osoby, którym to może przeszkadzać

Chwalę za:
- dynamiczny i ekonomiczny silnik
- design, zwłaszcza ten zewnętrzny
- zawieszenie
- wyciszenie

Podsumowanie. Nissan Juke to bezapelacyjnie auto godne uwagi. Bardzo mnie zaskoczył oczywiście pozytywnie jeśli chodzi o właściwości jezdne oraz wygodę podróżowania nawet w dłuższych trasach. Auto z wyższym prześwitem, które dobrze spisuje się na nierównościach, lekkim terenie, wysokim krawężniku czy też podczas wakacyjnych wojaży, gdy pędzimy autostradą czy inną ekspresówką. Dynamiczny silnik sprawia, że nie zamulamy spod świateł, a z drugiej strony nie musimy za często odwiedzać stacji benzynowej.

Intrygująca pszczoła cenowo także prezentuje się dość dobrze. Najtańsza z najsłabszym silnikiem startuje w salonach od 51 900zł. Wersja taka jak moja testowa zaczyna się od 62 300zł, a z dodatkami, które były na pokładzie kończy w okolicach 70 000zł. Jeżeli szukasz nieszablonowego samochodu i uwielbiasz wyróżniać się na ulicy z tłumu to z pewnością Nissan Juke powinien być w kręgu Twoich zainteresowań.

Poniżej relacja w formie wideo oraz kilka tapet na pulpit mojego amatorskiego autorstwa.






























AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Auto godne polecenia i faktycznie dość wygodne. Uważam jednak że cena w takiej wersji dość wygórowana.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz