Dynamiczny, oszczędny, przestronny, czyli kompromis w wykonaniu Renault Captur Energy TCe 120 Night & Day

Renault Captur to auto, które seryjnie jest produkowane od 2013 roku. Mimo kilku lat bryła pojazdu wciąż jest świeża. Dobre wykończenie, wygodne zawieszenie i atrakcyjna cena sprawia, że ten crossover segmentu B jest popularny na naszych drogach.

Pokonywanie wysokich krawężników i progów zwalniających to codzienna norma, zmora wielu kierowców. Zmorę można zlikwidować. Wystarczy wejść w posiadanie crossovera ze zdjęcia. Wysoki (17cm) prześwit pozwala bez trudu przetrwać w miejskiej dżungli, gdzie okazji do połamania zderzaka nie brakuje. Przód auta narysowany w ciekawy sposób. Na pierwszy rzut oka nie wygląda, ale gdy podejdziemy do auta bliżej to zobaczymy, że maska w pewnym momencie wręcz się urywa. Na środku gigantyczny logotyp marki Renault w wokół niego listwa w kolorze czarnego połysku. Na dole zderzaka światła przeciwmgielne oraz chromowane obwódki kratek. Niebieskie dodatki na obudowach lusterek oraz paski w tym samym kolorze na ciemnych dachu to folia, która nadaje uroku Captur`owi.
Z przodu przy tablicy rejestracyjnej oraz przy tylnym zderzaku plastikowe nakładki na zderzaki dość ładnie prezentujące się. Tylne lampy na kształt litery C, które dobrze wyglądają i ładnie świecą w nocy. Tuż nad tablicą znajduje się gruba, chromowana listwa na której jest wytłoczona nazwa modelu. Wygląd kwestia gustu. Niby to auto takie jakby kwadratowe, ale kanty bardzo ładnie zaokrąglone i w edycji Night&Day zarówno w nocy i jak za dnia potrafi przyciągnąć uwagę na ulicy. Nie wygląda ale jest mały. Optycznie dość mocno zarówno biały kolor jak i duże ciemne 17" felgi o ciekawym wzornictwie mocno Captura powiększają. 177,8cm szerokości x 412,2cm długości x 156,6cm wysokości sprawiają, że jest to niewielkie, zwrotne auto, które rewelacyjnie spisuje się na ciasnych parkingach. W środku wbrew pozorom spora ilość przestrzeni zarówno dla pasażerów jak i ich bagaży, ale o tym już niżej.

Pojemność bagażnika waha się od 377-455 litrów przy rozłożonych fotelach. Dlaczego się waha? Ponieważ całą kanapę dość łatwo można przesunąć do przodu, a potem do tyłu za pomocą rączki znajdującej się w bagażniku. Podłoga jest podwójna i gdy wyjmiemy lub położymy niżej półkę bagażnik staje się jeszcze głębszy. Na samym dnie, ale nadal na szczęście w bagażniku znajdziemy ekstra koło. Gdy półka jest na swoim miejscu to po złożeniu oparcia tylnej kanapy wciąż jest ona płaska.
Z tyłu wystarczająca ilość miejsca nawet dla tak dużej osoby jak ja (185cm wzrostu). Pomimo ustawień przedniego fotela pode mnie i tak znalazło się kilka cm luzu przy kolanach oraz nad głową. Zabrakło podłokietnika oraz nawiewów dla pasażerów siedzących z tyłu. O ile to pierwsze średnio by się przydało w niewielkiej budzie auta o tyle podłokietnik w przypadku dwójki pasażerów z tyłu w dłuższej trasie byłby kolejnym plusem do komfortu. 
Tapicerka o dość ciekawym wzornictwie. Ładnie cięty krój na pewno wpływa na komfort zwłaszcza w upalne dni. Zwróćcie uwagę jeszcze na dwa zdjęcia wyżej. Nawet gumki, które są raczej po to by trzymać gazety nie są w poziomie a pod skosem - coś innego, coś modnego, coś ciekawego.
O ile na tylnych drzwiach podłokietnik to po prostu kawał twardego plastiku o tyle z przodu mamy już delikatnie uginający się materiał. Przednie fotele średnio wyprofilowane, ale umówmy się - pomimo tego, że jest to najszybsza wersja Renault Captur to ten crossover nie jest demonem prędkości. Nie mniej jednak trzymanie boczne występuje więc nie musimy się obawiać, że nasze cztery litery spadną z fotela na ostrzejszym zakręcie. 
Materiały użyte do wykończenia środka to twarde plastiki choć od razu widać, że nie należą do najtańszych a ich spasowanie nie budzi żadnych zastrzeżeń. Wszystko jest masywne, solidne i nic nigdzie nie piszczy. Nawet jak mocniej pociągniemy za uchwyt drzwi to plastik bardzo albo to bardzo delikatnie się poddaje przy użyciu konkretnej siły.
Kokpit utrzymany w ciemnej tonacji w skali szarości, ale o nudzie mowy być nie może. Ergonomia na przyzwoitym poziomie i bez trudu odnajdziemy się w tym modnym, gadżeciarskim aucie. Kierownica średnich rozmiarów dość pewnie leży w dłoniach co sprawia, że auto pewnie się prowadzi.
Zegary duże i czytelne. Wprawdzie analogowy jest tylko obrotomierz i ten od wskazań ilości w niewielkim 45-litrowym zbiorniku paliwa. Większy, umieszczony w centralnym punkcie wyświetlacz to elektroniczny prędkościomierz. Tuż nad nim mamy mniejszy wyświetlacz, który jest komputerem pokładowym z podstawowymi, standardowymi funkcjami jak średnia prędkość, średnie zużycie paliwa, dystans przejechanych i możliwych do przejechania kilometrów itd. Poniżej prędkościomierza ta zielona kreska którą widzicie informuje o naszej jeździe tj. gdy przemieszczamy się eko to kreska jest zielona. Gdy ciśniemy jest żółta. Taki tam gadżet dla ekomaniaków.
Półki, skrytki i schowki - pod dostatkiem. Na podszybiu pojemny schowek, przy skrzyni biegów skrytka, a pasażer do dyspozycji ma przed kolanami kilka litrów ukrytej przestrzeni. Dość wygodne rozwiązanie. Nie musimy uchylać ścianki, drzwiczek i zaglądać gdzie co jest tylko wysuwamy całość w postaci szuflady do której zmieści się naprawdę sporo przedmiotów. 
Tuż za skrzynią biegów znajdziemy przyciski od sterowania tempomatem oraz mocno zmieniający pracę silnika przycisk ECO. Mocno ponieważ gdy tylko go wciśniemy to auto momentalnie traci moc i spadają osiągi... ale jak ktoś kocha ekologię bardzo mocno to czemu nie. Nieco dalej obok hamulca ręcznego niewielkich rozmiarów skrytka oraz miejsce na kubki.
Renault Captur to bez wątpienia rodzinne auto, a przypomina nam o tym także system mocowania ISOFIX, który w testówce był przednim fotelu pasażera. 
Silnik. Pod maską testowanego Renault Captur znalazła się najmocniejsza z sześciu dostępnych jednostek, czyli 1.2 benzyna 118KM 205Nm.  Niewielki silnik dość dzielnie radzi sobie z crossoverem pozwalając osiągnąć setkę w mniej niż 10 sekund, dokładnie 9,9s. Manualna sześciobiegowa skrzynia spisywała się bez zastrzeżeń. Krótkie, precyzyjne przełożenia sprawiały, że nie Captur nie zasypiał na światłach, a szósty bieg potrafi zredukować spalanie i poziom hałasu we wnętrzu. Captur nie był jakoś za specjalnie paliwożerny. Średnio zadowalał się 6.5-7L/100km co uważam za przyzwoity rezultat jak na miejskiego crossovera. Na włączonym trybie eco jeździłem tylko przez chwilę, gdyż chciałem przetestować Captur`a przy takim normalnym użytkowaniu bez zabawy w ekoterrorystę.


W drodze powrotnej do Warszawy nie wytrzymałem i sprawdziłem ten przycisk - wyszło na trasie litr mniej niż podaje katalog. To był hard eco ultra driving ze Skarżyska-Kamiennej do Radomia ;)
Pochwalam za:
- wygodne zawieszenie dobrze wybierające nierówności i sprawiające, że nawet najdłuższa trasa nie okazuje się być męcząca
- ciekawy wygląd
- atrakcyjną cenę
- dynamiczny i oszczędny silnik
- sporą ilość schowków
- możliwość przesuwania tylnej kanapy

Przyczepiam się ponieważ:
- zabrakło podłokietnika na tylnej kanapie
- zabrakło nawiewów dla pasażerów z tyłu

Podsumowanie i wrażenia z jazdy. Testowany Renault Captur okazał sie być dobrym towarzyszem podróży. Pewne prowadzenie, niewielkie rozmiary auta, a z drugiej strony spora ilość wolnej przestrzeni w środku sprawia, że niezależnie od odległości między punktem A a punktem B nie będziemy zmęczeni drogą. Atrakcyjny cenowo (model od 56 100zł, testowy 74 100zł) sprawia, że przy wyborze wygodny, wymarzonych 4 kółek znajdujemy się finalnie w salonie marki Renault.








Renault Captur Energy TCe 120 Night & Day

AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

Popularne posty