Sleeper w wersji kombi, czyli test VW Passat B8 Variant 2.0 BiTDI 240KM 4MOTION

Czy powiedzenie Mirka Handlarza ,,w tych piniondzach to tylko Pasata" ma tutaj zastosowanie? Jak Passerati Variant wypadło w teście?

Volkswagen od zawsze miał w swojej ofercie Passata, który ma wielkie grono odbiorców niezależnie od tego czy kupiec bierze Fakturę Vat czy jest to osoba prywatna. Wprawdzie Golf to najpopularniejsze auto na świecie, ale gdybym miał podać jeden model auta w nadwoziu zwłaszcza sedan, który cieszy się od zawsze wielką popularnością w naszym kraju to bez zastanawiania się obstawiłbym Passata. Generacja B8 jest na rynku od 2014 roku, natomiast Passaty B1 zaczęły jeździć po drogach już w 1973 roku. Pierwszy Passat bazował na płycie podłogowej Audi 80 i od tegoż też modelu miał silnik. W USA pierwsza generacja Passata nosiła oznaczenie Dasher. Samo nazewnictwo Passat wzięło się po prostu od nazwy wiatru, który wieje w strefie międzyzwrotnikowej czyli po prostu pasat.

Dlaczego egzemplarz ze zdjęć to sleeper? Ponieważ Passat Variant to powiedzmy niepozorne auto, raczej nie rzucające się w oczy. Zdanie zmienimy gdy ten kombiak ruszy spod świateł lub zajrzymy pod maskę skąd dobiega dźwięk raczej nieprzypominający klekotania. Napis na osłonie silnika TDI zdradza, że to jednak diesel... ale wariat!

Tym razem inaczej niż zazwyczaj, czyli zacznę od silnika bo jest to powiedzmy nowość. Sięgając pamięcią wstecz przypominamy sobie, że były już Passaty z mocnymi silnikami 275KM W8, R36 300KM czy choćby aktualne 2.0 TSI 280KM. Wszystkie potężne silniki, które wypisałem to jednak silniki benzynowe. W testówce 240KM wyciągnięto z dwulitrowego diesla.

2.0 BiTDi 240KM + 500NM = 6.3s do upragnionej stówy. Śmiało można stwierdzić, że to rodzinne kombi zawstydzi nie jednego hothatcha choćby z własnej rodziny, czyli Golfa GTI, który jest o 0,1s wolniejszy.
Przyspieszenie idzie w parze z komfortem. Dociskając gazu w zasadzie tylko wskazania komputera informują nas, że prędkość wzrasta. Tego przyspieszenia nie czuć tak jak w innych autach. Silnik się nie męczy, nie wyje a dwusprzęgłowa skrzynia DSG radzi sobie znakomicie. Jednym z kolejnych atutów pojazdu jest fakt, że z tej dużej mocy jaka drzemie pod maską możemy korzystać kiedy tylko zechcemy. Auto posiada napęd 4x4 więc na śliskiej, mokrej nawierzchni zbiera się prawie jak na suchej. Może inaczej. Moc będziemy wykorzystywać także wtedy kiedy na dworze zamiast pięknego słońca zobaczymy deszczowe chmury. Jeśli chodzi zaś o spalanie to auto średnio zadowala się okolicami 7L/100KM więc sami przyznacie, że szybki wóz może być też eko. Duży 66-cio litrowy zbiornik paliwa sprawi, że częściej zatrzymacie się na stacji po hot-doga niż po to by zatankować.
Wygląd. Jak każdy Passat - albo nieco kanciate kształty będą się podobać albo ktoś uzna to auto za zwykły pojazd na czterech kołach jakich jest wiele. Zwykła wersja należy do tej drugiej grupy z pewnością. Jeżeli Passat B8 zwłaszcza Variant będzie na liście wyposażenia miał opcję pakitu R-line to zdecydowanie... nie jest to ,,zwykły" Passat.

Przednie lampy dość ładnie wtopione w błotniki dzięki czemu powstaje wrażenie jakby pojazd był szerszy niż jest w rzeczywistości. Nie brakuje tu chromowanych dodatków jak duży grill na którym osadzono logo producenta.
Tył już nie tak ciekawy jak przód chociaż mamy tutaj imitację podwójnego wydechu. W dość nietuzinkowy sposób zostały zaprojektowane tylne lampy a w zasadzie reakcja na pedał hamulca. 
Gdy wciśniemy pedał hamulca to dwie poziome kreski zamieniają się w dwie... pionowe kreski. Wydaje się, że to nic ale dodaje niewątpliwie uroku zwłaszcza w nocy.
Bok auta to wygląd wozu o kształcie karawanu chociaż ja wolę stwierdzić, że jest to fajne kombi choć do kwadratu. Ma to jednak swoje plusy w środku. Wymiary auta to 474,7cm długości x 183,2cm szerokości x 147,7cm wysokości niewątpliwie przekładają się na ilość przestrzeni jaka panuje wewnątrz.
Za sprawą dużych wymiarów i niezaokrąglonej bryle nadwozia w środku Passat B8 Variant jest bardzo pojemny. Nie musimy się martwić kogo zabrać a kogo zostawić, ani też co zabrać a co zostawić. Kufer ma standardowo pojemność 650 litrów. Płaska podłoga, źródło światła i skrytki na bocznych ściankach. Schowków tu nie brakuje. Pod podłogą znajduje się ekstra koło. Tuż pod rozsuwaną roletą z lewej i prawej strony znajdują się dwie dźwignie za pomocą których możemy złożyć oparcie tylnej kanapy by powiększyć przestrzeń załadunkową. 
Finalnie podłoga nie jest płaska i sporo brakuje aby taka była. Mimo wszystko przestrzeń powiększona jest tak bardzo, że z pewnością Passat B8 Variant pomoże w małej przeprowadzce.
Tylna kanapa oferuje sporo przestrzeni dla osób na niej podróżujących. Przednie fotele ustawione pod moją osobę (185cm wzrostu) i dwie takie same na tyle podróżować będą w komfortowych warunkach. Zarówno nad głową jak i przy kolanach wolnych centymetrów nie brakuje. Jedynie trzecia osoba jeżeli będzie równie rosła to nieco musi powalczyć o miejsce na nogi, ale tragedii nie ma. W razie podróży w dwójkę dla większej wygody mamy podłokietnik z uchwytami na kubki. Wysoka opcja wyposażenia to również rolety na bocznych drzwiach i trzecia strefa klimatyzacji. Cała skórzana tapicerka bardzo wygodna i miła w dotyku.
Jeśli chodzi o przód to tu ani kierowca ani pasażer nie będzie narzekał. Duże siedzisko i szeroki zakres regulacji zapewnia szybkie znalezienie optymalnej pozycji. Fotele wyprofilowane więc trzymanie boczne jest na bardzo dobrym poziomie. Zakręty łykamy bezstresowo. 
Pochwalić należy także szeroki zakres regulacji zagłówków. Regulują się nie tylko na wysokość ale także jest możliwość przybliżenia ich do naszej głowy. Ma to istotny wpływ na nasze bezpieczeństwo zwłaszcza jeżeli ktoś usiadłby nam za mocno na zderzaku. Podczas takiej kolizji jak wiemy im mniejsza odległość głowy od zagłówka tym nasza szyja i głowa będzie nam bardziej za to wdzięczna.
Deska rozdzielcza to prawdziwy majstersztyk jeśli chodzi o spokój i ergonomię. Wszystko eleganckie, wykonane z materiałów wysokiej jakości. Tutaj wszystko do siebie pasuje i tworzy jedną spójną całość. Spokój we wnętrzu nie oznacza, że brakuje tutaj fajerwerków. Wręcz przeciwnie! Są one tylko dyskretnie pochowane. Na pokładzie jest pełen pakiet multimediów, które ułatwiają i umilają każdą, nawet najkrótszą podróż. Testowałem już znacznie droższe samochody różnych marek, ale jeśli chodzi o działanie systemów to autem, które jako jedno z nielicznych zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie jest właśnie system w Pasascie. Wszystko działa perfekcyjnie. Wystarczy wcisnąć guzik, odpalić auto i można śmigać po ustawieniach bez obawy, że musimy na coś czekać czy coś się zawiesi.

Wyświetlacz tuż za dobrze leżącą w dłoniach kierownicą jest bardzo czytelny niezależnie od pory dnia i nocy. To już nie jest tylko podstawowy komputer pokładowy - to komputer, kombajn multimedialny i najważniejsze - świetnie działający, ale o tym już Wam wspominałem.
Kolejna, druga część kombajnu to środek deski rozdzielczej z dużym dotykowym wyświetlaczem. Oczywiście jeżeli tylko zapragniemy to funkcje znajdziemy także pod przyciskami. Zwróćcie uwagę na system kamer 360 stopni. W wielu autach są, ale tutaj obraz niezależnie od pory doby jest bardzo czytelny.

Przyczepiam się ponieważ:
- wysoka cena, ale przecież nie jest to zwykłe kombi w tedeiku
Pochwalam za:
- dynamiczny i oszczędny silnik
- zawieszenie, które nie łamie kręgosłupów nawet przy dużej feldze
- wszystkie systemy, które są na pokładzie by w mgnieniu oka spełniać nasze rozkazy
- dużą przestrzeń dla pasażerów i ich bagaży
- dobre wyciszenie kabiny i brak drażniącego klekotu spod maski
- dobrze przemyślany system mocowania fotelików ISOFIX
1735kg masy własnej od Volkswagena z emblematem Passat Variant na tylnej klapie zrobiło na mniej więcej niż tylko pozytywne wrażenie. To auto, które bez problemu i w bardzo wygodnych, a jak zechcemy to też szybkich warunkach zawiezie nas z punktu a do punktu b. Nie jest to typowo sportowa maszyna choć na drodze wiele potrafi.
O ile po prostu Passat 1.4 TSI 125KM startuje w salonach za niecałe 100 tysięcy złotych o tyle wersja testowa zaczyna się od około 210 000zł. Egzemplarz rodem ze zdjęć to długa lista dodatków i suma sumarum trzeba być w posiadaniu prawie ćwierć miliona aby nabyć sztukę ze zdjęć. Tak, prawie 250 000zł. Z jednej strony to dużo, ale z drugiej strony... Sleeper, który nigdy nie śpi, a ciągle zaskakuje kosztować musi. Nie jeden managier czy inny przedstawiciel handlowy i nie tylko śni by się wozić takim Passerati ;)













AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Dla mnie Passat również i zdecydowanie jest potentatem. A tak poza tym, bardzo dobre zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cha, cha - ćwierć miliona i zamiast chromowanego komina plastikowa atrapa. Dokąd ten świat zmierza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.strefakulturalnejjazdy.pl/2017/02/konkretna-limuzyna-czyli-test-mercedes.html tutaj E klasa za dużo więcej i ten sam efekt :)

      Usuń
    2. To niestety nie usprawiedliwia VW. Za dużo mniejsze pieniądze można kupić samochód z podwójnym porządnym wydechem, a nie z plastikowymi atrapami.

      Usuń
  3. Według mnie autko wygląda naprawdę niczego sobie ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie byłem przekonany do tego modelu, ale muszę przyznać że sprawdza się całkiem dobrze.


    ________________________________
    transport kruszywa

    OdpowiedzUsuń
  5. Auto prezentuje się rewelacyjnie !

    OdpowiedzUsuń
  6. Model ten bardzo mi się podoba, można powiedzieć że skradł moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny i dopracowany samochód, ale 250 tys zł za passata to lekka przesada.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak zawsze zdjęć jest bardzo dużo. Artykuł naprawdę dobrze się czyta.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz