Dlaczego samochody w USA są sporo tańsze niż w Polsce?

Analizowałem już kiedyś temat (link tutaj) odnośnie możliwości zatankowania auta przez obywateli z różnych stron świata. Gdzie jest najtańsze paliwo i kto może kupić najwięcej litrów miesięcznie za minimalną płacę w danym kraju. Tym razem temat zeszedł na samochody. Nie będę jednak porównywał wszystkich krajów, ale postaram się wyjaśnić różnicę w cenie zwłaszcza nowego auta z salonu pomiędzy naszym krajem a USA.

Zacznijmy od kilku przykładów które nie uwzględniają żadnych rabatów a są to po prostu oficjalne ceny z oficjalnych stron danych marek samochodowych. Tak na szybko wygląda to mniej więcej jak poniżej. Oznaczenie najtańszy dopisałem gdyż ma to być wyznacznikiem, że chcemy najtańszy, najuboższy, najsłabszy dany model samochodu.

Analizując tabelę dostrzegamy, że im droższe auto tym różnica na korzyść zakupu w USA jest większa. Trzeba wziąć też poprawkę na to, że w różnym stanie za wielką wodą cena może być inna ze względu na rabaty, mniejsze podatki itd. Zwróćcie też uwagę na to, że aktualnie dolar kosztuje 3.88zł. Ledwie trzy lata temu dolarowi bliżej było do 3 niż 4 zł, a w 2008 roku średni kurs wynosił ledwo ponad 2zł.

Przyczyn takich a nie innych cen nowych samochodów w USA jest wiele. Poniżej przedstawię wam chyba te najważniejsze:

a) Jadąc tropem ilościowym. W całym 2016 roku w Europie sprzedano 14,6mln nowych samochodów. W Polsce ok 416tysięcy. W Stanach Zjednoczonych 17.5mln nowych aut opuściło progi salonów samochodowych. Logiczne jest więc to, że im czegoś gdzieś jest więcej albo inaczej jeżeli ktoś kupuje więcej to musi mieć za sztukę taniej. 

b) Biurokracja i prawo. W USA sprzedało się o wiele więcej aut niż w całej Europie. W całych Stanach Zjednoczonych wystarczy jeden duży odział danej marki. W każdym stanie w USA wszystkie formalności, wszelkie papierki nazwijmy to od instrukcji pojazdu po formularze kredytów itd itp mogą być w jednym, angielskim języku. Nie zapominajmy o marketingu. Wszędzie może lecieć ta sama reklama w tym samym języku, a tłumaczenie nie są przecież tanie. W Europie jest kilkadziesiąt krajów. W każdym kraju musi być filia, w każdym kraju inna biurokracja, a biurokraci od tego samego ale już w innym języku. Ponadto przeważnie jest gdzieś jedna duża centrala skąd rozprowadzane, przewożone są auta do pozostałych. Nie ukrywajmy, wszędzie są granice, wszędzie podatki, a nierzadko auto musi przejechać przez kilka krajów co nie tylko wydłuża cały proces w czasie ale także sprawia, że jest on po prostu droższy. 

W USA niektóre marki samochodów i to nie te rodzime dla amerykanów jak Mercedes czy choćby BMW nie są już sprowadzane przez wielką wodę. Produkowane są one na miejscu, w Ameryce.

c) Prawo i podatki. W Polsce niemal 30% ceny auta za które płaci klient to VAT i akcyza o której ostatnio dość głośno w mediach. W wielu stanach często bywa tak, że nie ma ani Vatu ani akcyzy. Dobrze, ale jak już jest to i tak sporo mniejsza niż w Polsce. Na niektórych oficjalnych stronach danej marki gdy przechodzimy do zakładki gamy modelowej marki to system pyta o nasz kod pocztowy aby właśnie naliczyć konkretny rabat lub doliczyć niewielki podatek.

d) Różnice w budowie. Oczywiście nie tyczy się to wszystkich aut, ale są modele, które poza inną nazwą mogą się różnić zderzakami czy po prostu materiałami we wnętrzu auta. Różnice także mogą być pod względem technicznym danego pojazdu. Nie chodzi oczywiście o wyposażenie ale np. inne opony, nieco inne zawieszenie, hamulce, układy wydechowe. Podzespoły nie zawsze potrafią wytrzymać tyle samo, albo inaczej. Nie są tak odporne na ostrzejszą jazdę jak ich europejskie odpowiedniki. Wszystko oczywiście po to by były tańsze w produkcji. Ten punkt to zawsze jest temat do dyskusji. Zaznaczyłem jednak już na początku, że nie tyczy się on każdego auta. Bez sensu jest też dyskusja na temat często mniejszej gamy silnikowej. Gdyby u nas było paliwo w tej samej cenie co w USA to podejrzewam, że wielu Polaków za innym silnikiem niż V6, V8 i większym wcale by się nie oglądało, a turbopierdziawki byłyby tylko i wyłącznie na pojazdach nauki jazdy.

e) Konkurencja. Większa liczebność narodu to większa liczba potencjalnych kupujących, a co za tym idzie marki prześcigają się w wyścigu ,,kto da więcej za mniej". Jest też inna kwestia, która powoli też jest już zauważalna w naszym kraju. Mianowicie wielomarkowe salony samochodowe. Znalazłem też pewien adres, firma Prestige z New Jersey pod którym można kupić takie marki jak BMW, Lamborghini, Lexus, Lincoln, McLaren, Mercedes-Benz, Mini, Toyota oraz VW. Klient wchodzi, przejdzie po placu lub po kilku położonych niedaleko siebie, porówna wiele modeli z różnych marek a finalnie i tak zostawi kasę u tego samego właściciela multisalonu.

f) Zarobki. Nie oszukując się w USA zarabia się lepiej niż w Polsce. Klient ma więcej pieniędzy więc będzie bardziej wybredny albo inaczej. Nie musi skupiać się na najtańszych modelach i może sięgnąć na wyższą półkę jeżeli jest motomaniakiem.

Nic dziwnego, że ze względu na cenę sprowadzanie aut z USA to modny temat. Nowych oczywiście się nie opłaci ze względu na aktualny, wysoki kurs i doliczone podatki po drodze. Używane to temat już jak najbardziej okej. Najbardziej chodliwe, opłacalne do sprowadzenia auta to te z wyższej półki. Czasem delikatnie lub mocniej rozbite, ale ich naprawa i przerobienie (lampy, liczniki, elementy multimedialne) jest wciąż na tyle opłacalne, że w kieszeni Kowalskiego zostaje jeszcze kasa na wiele litrów paliwa, której by nie posiadał kupując auto europejskie.




AM
Strefa Kulturalnej Jazdy


Komentarze

  1. Jest jeszcze jeden powód dla którego samochody w stanach są tańsze. W przypadku samochodów produkowanych na rynek amerykański samochody te mają inne niż europejskie samochody wyposażenie. Co prawda większość samochodów ma skórzane, wygodne fotele jednak wiele udogodnień jakie są standardem w Europie jest tam opcją.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sprowadzenie auta często wiąże się z nieliczoną ilością dokumentów, choć wiadomo, że dużo zależy od tego skąd pochodzi samochód ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz