Duże miasto, duże obawy - dlaczego boimy się podróżować po nieznanym, dużym mieście?

Wjeżdżając do dużego miasta automatycznie włącza się nam myślenie, że duże, nowe miasto to wielkie kłopoty na drodze. Co zrobić? Jak pokonać lęk przed nieznanym?

Niektórzy robią prawo jazdy tylko po to by przemieszczać się na tej samej trasie dom - praca - szkoła. Dłuższa trasa Zakopane - Gdańsk to wielkie wyzwanie, którego nigdy nie podejmą. Dlaczego? Z reguły świeży kierowca boi się nieznanej trasy. Trasy po której musiałby jechać ten pierwszy raz. Zawsze taki kierowca tłumaczy sobie to w ten sposób, że nie będzie wiedział jak jechać... ale hola hola - jakim cudem nie będzie wiedział jak jechać? Po co więc mu prawo jazdy? By jeździć całe życie na tej samej trasie? A co jak znaki zmienią? Przecież tam gdzieś daleko, choćby w stolicy naszego kraju znaki są takie same - wystarczy je obserwować. Więcej pasów? Co z tego, przecież egzamin zdany, więc nie powinno to być problemu. Czasem zdarza mi się rozmawiać ze znajomymi o wypadach do innych miast - ciągle, często słyszę tą samą śpiewkę, że pojechaliby, ale z kimś, bo sami się boją, bo miasto duże, bo zablokują skrzyżowanie, albo nie będą z jakiejś drogi potrafili wyjechać.
Jaka na to rada? Jak pokonać strach przed dużym miastem? Napisałbym, że się nie da bo tylko głupi się nie boi, ale wystarczy spróbować, zastanowić się, pomyśleć, powtórzyć znaki (choć wszystkie powinniśmy znać) i pojechać, przekonać się że to nie jest takie trudne. Jazda tą samą trasą bez przerwy powoduje, że nie rozwijamy swoich umiejętności. Można śmiało by rzecz, że cofamy się, a na pewno stoimy w miejscu zamiast ruszyć do przodu. Już nawet praktyka jazdy eLek to też w większości tylko po trasach, po których jeżdżą jazdy egzaminacyjne. Potem absolwent nie tylko jest przyzwyczajony do jednej trasy, jednego małego miasta, czasem nawet do samochodu, bo lęk przed czymś nowym, co przecież okazać może się czymś lepszym dla niego - niestety zwycięża. Dobrze pamiętam jak sam, tydzień po zdaniu egzaminu w małych Kielcach ruszyłem na podbój stolicy, a miesiąc później Krakowa. Dla mnie prawo jazdy oznaczało od zawsze prawo do normalnego życia. W gruncie rzeczy zrobiłem prawko nie po to by dojeżdżać do szkoły, ale przede wszystkim tylko po to by zacząć zwiedzać świat. Przyznam się szczerze, że najbardziej bałem się (jako typowy świeżak, który tydzień temu odebrał prawko) nie samego miasta, tylko samej trasy do tego miasta. Każde większe, szybsze auto wydawało mi się potencjalnym zabójcą. Na szczęście szybko mi to przeszło i wypad do innego miasta czy kraju nie stanowi już żadnej przeszkody psychicznej. Tak więc można? Ano można, wystarczy tylko nie zamykać się w sobie i nie słuchać ,,dobrych" rad znajomych typu po co, a na co, przecież nie wiesz jak tam jeździć itd itp, bo w przeciwnym wypadku nigdy nie wyjedziemy na wakacje nad morze czy też w góry, a jeżeli już się zdecydujemy to będziemy mieć taką adrenalinę w aucie, która w połączeniu ze stresem nie wróży niczego dobrego na naszej drodze. Szkoda, że podczas kursu na prawo jazdy nie ma czegoś takiego jak wypad do innego, nieznanego miasta, gdzie kursant nie tylko uczy się zapoznawać z nowym terenem, ale również przyzwyczaja się do warunków jakie panują na trasie do tego miasta.


AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

14 komentarzy:

  1. "Szkoda, że podczas kursu na prawo jazdy nie ma czegoś takiego jak wypad do innego, nieznanego miasta, gdzie kursant nie tylko uczy się zapoznawać z nowym terenem, ale również przyzwyczaja się do warunków jakie panują na trasie do tego miasta." - oj szkoda - na pewno by to zmniejszyło ilość wypadków, gdyby instruktora tłumaczył choćby jak wyprzedać poprawnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz się odważyłem zapuścić do dużego miasta po 5miesiącach, wtedy też pierwszy wyprzedzałem inne auto... na kursie nigdy wyprzedzania nie było;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielu kierowców nawet mając kilka lat prawo jazdy nadal boi się wjechać w duże miasto. Trudno na przykład przestawić się, kiedy w mieście są tramwaje. Jednak w końcu trzeba się przemóc, inaczej nie będzie można powiedzieć o sobie, że jest się dobrym kierowcą.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Przyznam się szczerze, że najbardziej bałem się (jako typowy świeżak, który tydzień temu odebrał prawko) nie samego miasta, tylko samej trasy do tego miasta."

    To ja miałem odwrotnie :)
    Na trasie z Łodzi w Bieszczady (3 miesiące po powtórnej nauce jazdy, wcześniej przez 4 lata po zdaniu prawka nie jeździłem) po szosie jechało mi się bardzo przyjemnie, za to przejazd przez Kielce - horror. Jakiś remont, objazdy, dziwne oznakowanie, w końcu się zgubiłem i musiałem kawałek zawrócić. I wydaje mi się, że w obcym mieście największym problemem jest konieczność jednoczesnego skupienia uwagi jednocześnie na znakach i na znalezieniu właściwej trasy wśród nieznanych ulic - bo "u siebie" nie miałem problemu z jazdą po mieście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No racja, standardowo jak zwykle im więcej jeździć tym lepiej dla Ciebie:)

      Usuń
  5. Problemem jest głównie tragiczne oznakowanie polskich miast. Najważniejsze, to tablice kierunkowe są zbyt późno lub ich nie ma. Na 3 pasmowych arteriach nagły zjazd ze skrajnie lewego pasa na skrajnie prawy w godzinach szczytu jest wyzwaniem, a często tablica wisi w miejscu gdzie na drodze pasy oddzielone są już linią ciągłą. Dodatkowo zbyt dużo znaków przed skrzyżowaniami, wytarte białe pasy na drogach i agresywni miejscowi, którzy nie podchodzą do dziwnych manewrów przyjezdnych ze zrozumieniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach ta kultura;)

      Usuń
    2. Ja się nie spotkałam, może poza Warszawą, z chamskim zachowaniem kierowców. Większość widząc obce blachy podchodziło do moich manewrów z dużą wyrozumiałością. Ale jeśli chodzi o oznakowanie miast zgodzę się z Tobą w 100%.

      Usuń
  6. Aby pokonać strach, najlepiej walnąć setkę lub 2, wtedy nic nas nie przestraszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokonac strach ale przed czym?

      Usuń
  7. Ja nie mam problemu z jeżdżeniem po obcych miastach. Drogi są wszędzie takie same w końcu. Mam GPS'a jeśli nie wiem jak trafić, ale potrafię się też posługiwać papierowymi mapami. Z resztą podobnie mam z obcymi samochodami. Kiedyś moja koleżanka powiedziała, że będzie się uczyć jeździć autem swojego chłopaka, żeby nie miała z tym problemu. Przecież jak umiesz jeździć autem, to jeździsz każdym autem. Owszem, trzeba wyczuć sprzęgło, hamulec i gaz, ustawić sobie lusterka i fotel. Ale generalnie powinno się wsiąść do auta i jechać. Tak samo jest z jazdą po jakimkolwiek mieście, choć podejrzewam, że każdy kierowca ma takie miasta po których jeździć nie lubi. W sumie nie wiadomo dlaczego :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja pierwsza jazda po zdaniu prawka była od razu z Ostrowa Wlkp do Poznania :) nie było strasznie, nie bójcię się ludzie, duże miasta nie są złe :) osobiście mi się nawet lepiej jeździ po miastach typu Drezno czy Poznań, Wrocław niż u mnie w małej mieścince :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jestem z Warszawy i osobiście uważam, że wolę jeździć po Warszawce niż po małej mieścince moich rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja polecam obczaic sobie kolekcjonerki na clubcard com pll , super fajne maja ;P

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...