Rozproszony pieszy…

… włazi na pasy jak to ciele, które idzie naprzód nie zważając na nic.

Stali czytelnicy, którzy czytają mnie już od jakiegoś czasu wiedzą, że główną tematyką bloga jest kultura i bezpieczeństwo na polskich drogach. Pisząc artykuły staram się za ich pomocą ostrzegać, informować kierowców o różnych sytuacjach zanim będzie za późno, czyli coś na zasadzie najpierw pomyśl zanim coś zrobisz. Czytając wpisy można się przygotować na różne, trudne sytuacje, zarówno fizyczne jak i psychiczne, bo przecież piszę dla wszystkich uczestników ruchu. Są wpisy o pieszych, rowerzystach, motocyklistach oraz o kierowcach pozostałych pojazdów, zarówno tych cięższych wielotonowych, a na maluchach kończąc. Dzisiaj jednak będzie o tych uczestnikach ruchu drogowego o których się mówi najmniej – czyli o pieszych. Zewsząd docierają do nas informacje, sygnały o tym jak społeczeństwo jest zabiegane, jak wiele spraw ma ciągle do załatwienia, a tak niewiele czasu na nie przeznaczonego. Pośpiech i nerwy, które temu towarzyszą oraz mnogość tych spraw sprawia, że robimy wiele błędów. Jednym z takich błędów kierowców jest rozproszenie podczas jazdy. Rozkojarzony kierowca na pewno nie jest w stanie odpowiednio zareagować w nagłej sytuacji. Zostawmy dziś tak jak obiecałem kierowców na parkingu. Niech taki kierowca będzie pieszym – roztargnionym, zamyślonym, który nie do końca panuje nad swoimi myślami.

Statystycznie każdy ma telefon komórkowy. Napisałem statystycznie no bo jeżeli ktoś faktycznie jakimś cudem jeszcze nie ma (w co dziś naprawdę ciężko uwierzyć) to ktoś inny posiada dwa lub więcej (firmowy i prywatny). Rozmawiałem ostatnio z pewnym instruktorem nauki jazdy o (wiem jak to zabrzmi) pewnym eksperymencie jaki został ostatnio przeprowadzony z udziałem właśnie pieszych. Chodzi o ludzi, którzy ciągle piszą smsy. Ludzi dla których nie napisanie smsa co kilka minut jest dziwne na tyle, że stało się to po prostu ich uzależnieniem. Eksperyment polegał na tym, że poproszono kierowców, którzy stali na chodniku by idąc i pisząc smsa przeszli na drugą stronę jezdni. Reakcje były naprawdę zaskakujące. Prawie wszyscy około 90% nie chciało przejść na drugą stronę pisząc smsa, bo uznało to za głupotę. Stwierdzili, że skupiając się na wiadomości tekstowej nie są wstanie zaryzykować własnego życia. Według nich sms odciąga za bardzo uwagę od otoczenia. Oczywiście byli też tacy (czyt. na szczęście nieliczni), którzy zadanie wykonali bez problemu długo się nie zastanawiając nad tym co muszą zrobić i w jaki sposób. Dlaczego jednak większość kierowców nie chciała przejść smsując? Obawa? Strach? Lęk przed niepewnym? I teraz największa ciekawostka – po skończonym badaniu (tj. kierowcy myśleli, że już po wszystkim) w ślad za nimi ruszyła reszta ekipy badawczej. Okazało się, że w przeciągu kilku kilometrów te same osoby, które wcześniej wręcz wmawiały, że sms podczas przechodzenia drogi to głupota zaczęły nagle pisać smsy, a to podczas jazdy bądź też na czerwonym świetle. Auto? Trochę blachy i koła – okazuje się być ,,poduszką bezpieczeństwa” dla ludzi, którzy myślą, że uchroni ich od wszystkiego co złe na drodze. Musimy pamiętać, że przechodząc pieszo i smsując jednocześnie, czy smsując w samochodzie podczas pokonywania skrzyżowania to jednakowa głupota. Dlaczego jednakowa? Dlatego, że w obu przypadkach grozi nam bezmyślna śmierć. Przecież idąc i pisząc możemy wpaść pod koła auta, którego kierowca właśnie pisze smsa i ,,zawieszając” się na kilka sekund pokonuje odcinek kilkunastu lub więcej metrów. Niby niewielka odległość, ale wystarczy byśmy się na niej pojawili w nieodpowiednim momencie.

Teraz jeszcze taka mała myśl przyszła mi do głowy. Wyobraźmy sobie taką sytuację - pieszy podchodzi do przejścia dla pieszych z głową opuszczoną w dół – kierowca pomyśli, że nie wejdzie bo pisze smsa, pewnie coś ważnego to zamyślony i nie zrobi głupoty robiąc krok na przód. Niestety nie każdy pieszy to prawidłowo myśląca istota ludzka. Kierowcy powinni również brać pod uwagę takich bezmyślnych pieszych – szkoda sumienia. Myślę, że można to ,,wyleczyć" zaczynając od najprostszych rzeczy i uczyć najmłodsze pokolenie od początku. Choćby na spacerach, wyjaśniać, że sms w ruchu może zaszkodzić.


AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Bravo! Tak, bierzmy się za tych pieszych bo się... pozabijają pod kołami aut!

    OdpowiedzUsuń
  2. jeżeli chodzi o Twoje pytanie używam canona 600 d. w wakacje planuję rozpocząć sezon jazdy samochodem jako początkujący kierowca, także myślę, że wrócę na tego bloga jeszcze nie raz ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. "Musimy pamiętać, że przechodząc pieszo i smsując jednocześnie, czy smsując w samochodzie podczas pokonywania skrzyżowania to jednakowa głupota."
    Tutaj nie do końca bym się zgodził. Pieszy piszacy SMSa stwarza zagrożenie głównie dla siebie (przypadki, gdy ktoś spowodował wypadek próbując takiego ominąć są o wiele rzadsze niż potrącenie kończące się dla pieszego o wiele gorzej niż dla kierowcy). Kierowca w dużym stopniu zagraża innym, a pieszym czy rowerzystom nawet bardziej niż sobie samemu - zatem w jego przypadku głupota jest większa. Należy też rozgraniczyć pisanie poczas jazdy od pisania na czerwonym świete - tam najwyżej ktoś "zaśpi" i zostanie strąbiony, ale zagrożenia nie powoduje (choć to oczywiście też głupie i niekulturalne).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podsumowując pisz z głową - nie byle gdzie
      :)!

      Usuń
  4. Mieszkam w UK tutaj można na pasy wchodzić z zamkniętymi oczami bo kierowcy widząc pieszego w pobliżu przejścia od razu zwalniają/ zatrzymują się chociaż przepisy są takie same jak w PL - pierwszeństwo pieszy ma dopiero jak wejdzie na pasy. W "cywilizowanych" krajach kierowcy jednak przestrzegają też przepisu mówiącego o konieczności zachowania szczególnej ostrożności w rejonie przejścia - a szczególna ostrożność oznacza jazdę z taką prędkością, by w razie pojawienia się na pasach człowieka móc się przed nim zatrzymać. Także w UK taki eksperyment by nie miał sensu za bardzo...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz