Park Miniatur Krajno - warto tam być!

Wystarczy pół godziny spokojnej jazdy z Kielc, by zobaczyć coś ciekawego. Dziś o godnym polecenia miejscu na mapie turystycznej województwa świętokrzyskiego, gdzie wybrałem się w ostatnią sobotę.

Tym ciekawym miejscem wartym odwiedzenia nie jest Krajno,
lecz Krajno - Zagórze, taka miejscowość niedaleko Krajna, coś jakby osiedle, które zamieszkuje około 500 osób. Mijając Krajno po kilku kilometrach ukazuje nam się taki drogowskaz.
Przyglądając się mu bliżej już wiemy, że jesteśmy na dobrej drodze, gdzie godziny mijają jak minuty i to na świeżym powietrzu.
Dotarliśmy. Zaraz za tym murem jest duży na szczęście bezpłatny parking, skąd do głównego wejścia jest kilka kroków.
Przekroczyliśmy progi, ale to dopiero początek spaceru. Na zdjęciu restauracja, ale coś więcej o niej trochę niżej.
Jest nawet mały piesio, który pewnie nie mógł się doczekać aż go odwiedzę.
Menu atrakcji jest naprawdę dość ciekawe. Ceny adekwatne do rozrywki.
Ciut wyżej kasy. Mnie akurat interesował tylko Park Miniatur więc na bilet wydałem 20zł.
Rzut okiem na atrakcje, które nas ominą lub na nas czekają. Najmłodsi na pewno nie będą się nudzić.




Dobra, skupmy się na tym po co tam pojechałem, czyli po to by zobaczyć Park Miniatur.
Po skasowaniu biletów ukazuje nam się już pierwsza budowla.
Za ogrodzeniem widać kolejne mini centrum rozrywki.
Bazylika Św. Piotra w skalu 1:13. Przy każdej ,,miniaturze" jest tabliczka, która opisuje budowle. Jeżeli nie mamy przewodnika, a chcemy coś więcej wiedzieć niż to, że jest ładna to czeka nas trochę czytania, ale przecież Wy lubicie czytać :)
W rzeczywistości niewielkie, ale na fotkach na prawdę robi wrażenie.

Niektórzy na prawdę mają talent. Ta dbałość o szczegóły - tu na wysokim poziomie.
Tak dla porównania jakie to yyy małe - dobra już uciekam.
Lecimy dalej, bo długa droga przed nami.
Krzywa wieża robi wrażenie, zwłaszcza te detale...
Teraz się odwracamy by porównać dwie budowle.
Teraz czas na most Rialto w Wenecji. Na tabliczce informacyjne wydaje się być spory.
W Parku Miniatur - takie coś małego nad strumykiem.
Ajj,znowu te szczegóły. Na zdjęciu te schody wyglądają bardzo, ale to bardzo realistycznie.
Ooo, ktoś właśnie woli na to wszystko patrzeć z góry.
Niedawno Wenecja, po chwili Sydney. Nawet otoczenie tych miniaturek zasługuje na pochwałę.



Nagle nie wiadomo skąd pojawia się tajemniczy gość, w dodatku całkiem sam. Chyba idzie wybadać teren...
Idzie naprzód nie zwalniając tempa...
Szybki jest, już we Francji... Właśnie, zobaczymy co tam ciekawego z tego kraju.





Wieża Eiffla to jedna z wyższych budowli w parku. Kolejnym obiektem jest Fontanna Di Trevi.



I znów, szczegóły jako priorytet tych wszystkich miniatur.

A to co? Niagara?:)
Wszyscy tutaj kucali i robili foty więc przykucłem i ja:)
Wiem wiem, psuje efekt więc uciekam dalej. Niżej kolejne pikantne szczegóły, od fundamentów aż po dach.



Tutaj widać info, którego wszyscy przestrzegają. Info odnośnie zakazuj dotykania obiektów. I mniej dotykalskich tym to dłużej po stoi bez remontu.

Już tak późno, a ja dopiero w połowie drogi.

Nasz tajemniczy kolega zmierza dalej.
Oryginałów niestety już nie ma.





Jest jest, biały dom też tam jest.
Statua Wolności robi wrażenie...
...zwłaszcza...
...na tle WTC.
Jakaś miniaturka z Dubaju, ale zaraz zaraz gdzie jest nasz Kolega? Poszedł dalej?

Kolejne miniaturki z krajów gdzie jest tylko piasek i piasek i piasek...
Chwilowe spojrzenie za siebie. Ach ta kondycja :)
Ładny widok nie tylko na park miniatur, ale na całą panoramę dookoła.
A to co? Zgadniecie?
Coś z bliskiego wschodu.
Jak coś z bliskiego to i coś z dalekiego wschodu.
Jak na zdjęciu, ściana płaczu.
Jakiś tam szczyt jest, więc znaczy, że jestem wysoko.
Na prawdę wysoko.
Wyżej się już nie da.
No dobra da się:)



Jest i nasz kolega, ciekawe na kogo czeka:)
Zjem gofra (polecam!) i wracam na dół. Wyżej już nie wchodzę, bo nie mam siły.
Miałem wrócić do tematu restauracji więc wracam. Po zejściu na dół, wpadłem na małe co nieco. Zjadłem pizzę z pieca opalanego drewnem - również polecam! Dobra napiszę jaśniej, nie byłem sam, ale sam zjadłem jedną całą.

Wystrój ciekawy, wszystko zrobione z przysłowiowym jajem.
Jest akwarium i są rybki.
Są też... kaczki:) 

Podsumowując, sobota zleciała nie wiadomo kiedy, wspomnienia oczywiście pozytywne zostaną na długo. Poza oczywiście dobrym jedzeniem i pięknymi widokami na plus, duży plus jest obsługa - wszyscy bardzo mili, a uwierzcie, że pomimo kryzysu nie wszędzie tak jest. Polecam? Bez zastanawiania odpowiadam, że tak. Warto zwiedzić cały świat w jeden dzień. Aha, zapomniałem napisać, że nie wszystkie obiekty zostały sfotografowane;)


AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Świetna relacja. Mam kilkadziesiąt km tylko ale nigdy nie byłem, teraz wiem że muszę podskoczyć i obadać teren.

    OdpowiedzUsuń
  2. No to plan na kolejny weekend już jest :) Pozdrowienia z Wawki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny blog. Subuje i bd wpadal czesciej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że się podoba :) pozdrawiam również

      Usuń
  4. Potwierdzam:) Tylko pizza cienka jak paznokieć ale przepyszna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co racja to racja, ale wolę taki pyszny paznokieć niż grubą bułkę:) ale o gustach się ponoć nie dyskutuje :)

      Usuń
  5. Z podobnych miejsc polecam Skansen Miniatur w Pobiedziskach (okolice Poznania). Tam skupili się na miniaturach polskich zabytków, głównie z obszaru Wielkopolski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, trzeba obadać :)

      Usuń

Prześlij komentarz