Test Suzuki SX4 S-CROSS 1.6 Diesel 120km

Napęd Allgrip na cztery koła, trochę błotka i jeszcze więcej wody.

Suzuki SX4 S-CROSS to typowy SUV. W ciężkim terenie nie da sobie rady. Owszem ma spory prześwit, ale umówmy się SUV to auto do miasta, do walki z wysokimi krawężnikami. SX4 S-CROSS właśnie w mieście lub okej, w lekkim terenie spisywał się rewelacyjne. Kolorek dość nietypowy, a w połączeniu z 17 calowymi ciemnymi felgami wygląda naprawdę całkiem nieźle.
Nie jest to żadne kanciate auto, ale temu Suzuki w zaokrąglonych kształtach jest po prostu dobrze. Dodatki chromowane sprawiają, że boczki Suzuki wyglądają apetycznie.
Pomimo zaokrągleń jakoś wymiar trzeba wyznaczyć. Suzuki to autko o wymiarach 430cm x 176,5cm x 157cm (długość x szerokość x wysokość).
Prawie full opcja. Zielonkawe Suzuki posiadało chyba większość pierdółek, dodatków i gadżetów umilających jazdę poza nawigacją i hmm kamerą cofania.
Wnętrze takie gustowne, bez przepychu, schludnie, minimalistycznie - elegancko.
Ciemna tapicerka trochę boczki wyszczupla od środka. Plastiki dobrej jakości - zero zgrzytów czy innych pisków. Guzików tyle co trzeba. Radio USB, CD, Mp3, Mp6 i Mp189. Zegary czytelne, niebieskie podświetlenie, coś ala w Hondach, choć tam niebieski wpada w fiolet, a tutaj niebieski jest niebieski. Z tego co pamiętam Suzuki chyba do tej pory gustowało w czerwonych podświetleniach aczkolwiek zmiana na niebieski wyszła na plus


Jest skórzana tapicerka, fotele ciut profilowane, czyli w zakrętach dało się usiedzieć na swoim miejscu. Generalnie miejsca w pierwszym rzędzie jest sporo, nie ma co narzekać czy mówić, że jest ciasno, nawet jak się jest dużym człowieczkiem. Gorzej sytuacja wygląda z tyłu - jeżeli ktoś ma tak jak ja 188cm wzrostu to może mieć powody do narzekań - raczej swobodnie ciężko będzie mu się wyprostować.
W bogatej opcji jest jednak zbawienie dla wysokich pasażerów zajmujących tylną kanapę. Mogą otworzyć duży, panoramiczny dach i poczuć się prawie jak w kabriolecie.
W Suzuki jak już przystało na japońskie auta - wszystko jest elektryczne. 
Zadek ciekawy, zaokrąglony, a niewielki spoiler dodaje sportowego akcentu.
Silnik 1.6 dci 120km - dla oszczędnych wystarczy. To co najbardziej cieszy w takim nawet sporym aucie to spalanie. O ile 13 sekund do stówki nie jest jakimś imponującym wynikiem o tyle okolice 6L/100km robią wrażenie.

Skrzynia manualna. Jest ten szósty, oszczędny bieg do przodu. Napęd Allgrip na cztery kapcie, a dodatkowo jest też kilka trybów, które umilają jazdę. Auto, czyli bez wysiłku zaoszczędzimy trochę paliwa. Sport - aktywacja drugiej ośki, co by auto nam się lepiej przylepiało do asfaltu. Snow to taka jazda po oblodzonej nawierzchni. Lock mój ulubiony - więcej mocy przekazywane jest na tylną niż przednią oś = pokonywanie błotka i te sprawy. Lock jednak sam zmienia się w tryb snow przy około 60km/h żebyśmy za bardzo w błocie nie szaleli.
116 000 zł  - aż tyle kosztuje ten groszek w testowanej, najbogatszej wersji wyposażenia Elegance. Jak wszyscy wiemy bajery, umilacze i przyspieszacze bicia serca podczas jazdy niestety kosztują. Jeżeli jednak zależy nam na budzie, a nie na silniku to nie ma co płakać - najtańszy, benzynowy SX4 S-CROSS to koszt 730 polskich papierków 100PLN.
Przyszedł czas by jeszcze wspomnieć co nieco o tych udogodnieniach. System bez kluczykowy - wystarczy mieć to coś co przypomina kluczyk przy sobie.
Suzuki posiada bagażnik który ma 430L pojemności, niski próg załadunku, półeczki i schoweczki, które widzicie poniżej. Pod tymi przegródkami, które możemy modyfikować znajduje się koło zapasowe - ot całe szczęście, że nie jest umiejscowione pod podwoziem jak to teraz modnie bywa.

Jeżeli lubicie książki, to pasażer może wam kilka skitrać w niewielkim schowku po swojej stronie.
Wiem wiem, Wy i tak widzicie w tym schowku coś innego... tablet, laptop lub inne cudo.
Jak już wyżej wspominałem, duże, ładne czytelne... aha w nocy nie dają po oczach, a dodatkowo jeszcze możemy wyregulować jasność, więc ani nie szpecą, ani też nie dokuczają.
Dachem sterujemy jakby to nie brzmiało guzikiem ala suwak w podsufitce, gdzie poza źródłem światła jest jeszcze schowek na okulary.
Tutaj widać jak daleko dach potrafi się otworzyć. Jaka szkoda, że było zimno, ale nie można mieć wszystkiego.
Przyglądając się obrazkowi powyżej dostrzegamy, że Suzuki ciężko pracowało na taki brudny wygląd. Tak na serio to fotkę strzeliłem gdzieś na początku zabawy, która tak mnie pochłonęła, że zapomniałem wyjeżdżając z tego bagna cyknąć kolejnej na pamiątkę dla pokoleń. Czytając ten wpis zastanawiacie się pewnie jak oceniam to autko? Pozytywnie, choć najbardziej zawiodłem się, gdy usiadłem na tylnej kanapie. Myślałem, że będzie ciaśniej w nogach, a więcej nad głową, a tu zaskoczenie i odwrotnie. Ogólnie, autko dobrze się prowadziło i to bez znaczenia na rodzaj nawierzchni. Krótko pisząc - frajda z jazdy gwarantowana. Kończąc dodaję trochę błota w wersji wideo, a po filmie zapraszam do galerii jeszcze niżej na kilkanaście nieudanych fotek.















AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Kolor i felgi - dwie rzeczy które przeważnie decydują o wyglądzie auta.

    OdpowiedzUsuń
  2. CENA! W tej cenie dostaniemy Yeti na full wypasie i z mocniejszym silnikiem!

    OdpowiedzUsuń
  3. Co mi się podoba w Twoich testach? To, że fotki są z różnych miejsca, w ogóle jest dużo fotek... człowieka czasem nie stać to chociaż się napatrzy. Jeszcze film.... jak Ty dajesz radę to wszystko sam ogarniać.. masakra

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna prezentacja, bardzo dobra robota.
    A auto prezentuje się bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaa.... napisał spamer:D

      Usuń
  5. 1. Problem z dotykaniem przez wysokie osoby na tylnym siedzeniu głową dachu dotyczy jedynie wersji z szyberdachem, bo jest mocno obniżona podsufitka.
    2. Ceny SX4 S-Cross bardzo mocno spadły ze względu na wejście nowej Vitary. W wyprzedaży rocznika 2wd od 57900 zł, a 4wd od 69990 zł w naprawdę solidnie wyposażonej wersji premium. Benzyna mało pali, więc diesla nikt nie kupował i wyszedł w ogóle z oferty.
    Generalnie auto bardzo dużo daje jeśli chodzi o stosunek jakości i wyposażenia do ceny. .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. W wersji bez szyberdachu nie siedziałem. Szyberdach bardzo ale to bardzo mi przypadł do gustu - szkoda że zabiera tyle miejsca, ale ja i tak nie siedzę nigdy z tyłu :)
      2. Owszem na wyprzedaży zawsze coś ciekawego można upolować.
      Zgadzam się że cena do jakości i wyposażenia stąd też poleciłem wziąć to autko pod uwagę :)

      Usuń
  6. Używałem takiego autka jako pojazd zastępczy przez 3 tygodnie. Silnik 1.6 diesel, allgrip... itd. i muszę przyznać, że totalnie brakuje mu mocy... Nawet w trybie SPORT(?!). Sam jeżdżę Passatem 1.9 TDI 110KM (AFN) i różnica w przyspieszeniu jest kolosalna! Suzukaj, którego dostałem miał tylko 9000km przebiegu, więc w porównaniu do ponad 300 000km w Passacie to powinien on być szybszy... A nie był :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przebieg ma niewiele do tego. Suzuki to autko mające dużo większy opór powietrza wiec nijak tych aut niemozna porównywać ;)

      Usuń

Prześlij komentarz