144 kierowców (w końcu) straciło prawo jazdy

Tylko w wciągu jednej doby, w ostatni poniedziałek uprawnienia do kierowania pojazdem straciło 144 kierowców. Tyle się trąbiło w mediach jak w długi i szalony majowy weekend, ale i tak sporo kierowców miało to w głębokim poważaniu. Nie wspominam już o tych, którym w poniedziałek się udało - może się opamiętają słysząc, że ten przepis nie jest martwy.
 
Kwestii przypomnienia - jeżeli od 18 maja br. ktoś przekroczy prędkość o 50km/h na godzinę w obszarze zabudowanym to traci prawko na 3 miesiące. Jeżeli w tym czasie zostanie przyłapany na prowadzeniu pojazdu bez plastiku to prawo jazdy nie zobaczy przez 6 miesięcy. Kolejne przyłapanie to cofnięcie uprawnień do kierowania pojazdem, wtedy zostaje już tylko ponowny egzamin, czyli powtórka z rozrywki.

Wg nowych przepisów jazda bez uprawnień jest przestępstwem karanym, za które grozi grzywna lub nawet ograniczenie wolności do lat 2, a sąd dodatkowo może orzec zakaz prowadzenia pojazdów.

Nowe przepisy nietrzeźwy również mówią zdecydowane NIE - więcej informacji tutaj.

Przepisy przepisami, ale zdrowy rozsądek trzeba mieć. Z tego co się już zorientowałem na sieci wuwuwu to nowe przepisy wywołały burzę wśród kierowców. Zwłaszcza kierowcy, których jazda za kółkiem to po prostu sposób na zarabianie, twierdzą, że gdy zostaną im zabrane uprawnienia na 3 miesiące to za co utrzymają siebie, swoją rodzinę itd. Zawodowi zawsze twierdzą, że oni mogą szybciej, bo im się spieszy, bo klient czeka, bo pauzę muszę kręcić potem itp. Nie ważne kto ile jeździ - przepisy to przepisy i trzeba ich przestrzegać. Nie ma żadnej różnicy czy kierowca zawodowy czy też taki który jedzie do pracy przekracza prędkość o 50kmh niedaleko szkoły. Jeden i drugi to potencjalny zabójca, który albo w porę zdąży zareagować albo nie. Jeżeli coś robimy to róbmy to dobrze.

Taki przykład - dostawca pizzy. Zawsze mu się spieszy, bo przecież pizza nie może być zimna. Jezdnia jednokierunkowa, dwupasowa, środek miasta - dozwolone 50kmh a on pędzi 120, bo na pizzę klient czeka na drugim końcu miasta. Nagle zza ekranów, które mają tłumić nadmiar hałasu wychodzi dziecko, które chce przejść przez pasy - resztę dokończcie sobie sami. Czy wolno mu jechać szybciej, a innym nie? Czy to, że zarabia jazdą pozwala mu na takie zachowanie? Druga strona medalu. Kierowca pizzerii dowozi pizzę, którąś ktoś musiał przecież zrobić. Czy jeżeli ktoś pracuje w pizzerii to czy może ją robić szybciej (bo klientowi się spieszy), gorzej, dawać gorsze składniki - jeżeli tak będzie robił to straci pracę, a wcześniej klientów. Nie ma znaczenia czy ktoś coś robi zawodowo czy też nie - jakieś reguły i zasady muszą być.

Inna sprawa to kwestia rozstawienia znaków. Rozumiem, że nie wszystkie są logicznie porozstawiane, ale skupmy się na tych ustawionych prawidłowo. Pomijając różne absurdy drogowe to jak się zastanowimy chwilę to okaże się potem że znaki są tam gdzie być powinny. Co z tego, że droga szeroka, dwa pasy w tym samym kierunku - niby bezpiecznie, ale jest też przejście dla pieszych, może szkoła nieopodal.


 
AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Zanim się ludzie przyzwyczają trochę minie. Bilety autobusowe podrożeją :D

    Ale jak już dowiemy się, że kilku znajomych, sąsiad, brat stracił prawko przez pośpiech - może się opamiętamy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super foto, twoje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj więcej podobnych :)
      http://www.strefakulturalnejjazdy.pl/2015/02/kultowe-wozy-policyjne-konkurs.html

      Usuń
  3. Mylisz pan pojęcia. Zadaniem kucharza jest zrobienie dobrej pizzy. Zadaniem kierowcy jest jej szybkie dostarczenie.
    Jeżeli zza ekranu może wyjść dziecko to trzeba zlikwidować ekran. Drogi są dla samochodów a samochody służą do szybkiego przemieszczania się. I kropka.
    Jeżeli na szerokiej drodze są pasy to należy postawić sygnalizację. Jeżeli na przejściu pojawia się pieszy raz na dzień, więc świateł stawiać się nie opłaca, to o co całe halo?
    Nie chodzi o to, żeby kierowcy jeździli wszędzie 60km/h bo to bez sensu. Niech sobie jadą 140 na szerokiej dwupasmówce. Istotne jest tylko to, żeby mieli nawyk zwalniania właśnie w takich miejscach jak pasy, skrzyżowania, zakręty, itd. Teraz nikt nie szanuje znaków bo jakiś idiota je stawiał. Doprowadźmy do tego, żeby ludzie zaczęli szanować znaki, ale nie poprzez nadmierne karanie tylko przez ich sensowne i uzasadnione rozmieszczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałeś:

      "Jeżeli zza ekranu może wyjść dziecko to trzeba zlikwidować ekran."

      i za chwilę:

      "Istotne jest tylko to, żeby mieli nawyk zwalniania właśnie w takich miejscach jak pasy, skrzyżowania, zakręty, "

      Czyli przeczysz sam sobie. Bo również przed końcem ekranu trzeba zwolnić - bo ktoś może wybiec. Dziecko, pies, kot.

      "Drogi są dla samochodów a samochody służą do szybkiego przemieszczania się. I kropka. "

      Mylisz pan pojęcia. Droga służy do przemieszczania się, a nie do wyścigów. Do wyścigów służy tor wyścigowy albo zamknięty dla innych uczestników ruchu rajdowy odcinek specjalny.
      Droga publiczna różni się tym, że nawet jeśli pozornie jest pusta, to w każdej chwili - zwłaszcza w obszarze zabudowanym - pusta może nie być. Dziecko wybiegające zza przeszkody, rowerzysta, pojazd wyjeżdżający z posesji zza zasłaniającego widoczność murka. I ograniczenia sa po to, żeby zapewnić tym wszystkim uczestnikom ruchu bezpieczeństwo. Bo BEZPIECZEŃSTWO a nie prędkość jest priorytetem na drodze publicznej i to warunki na drodze determinują bezpieczną prędkość. Nie odwrotnie.

      Usuń
    2. Ta pewność, ze idzie 1 pieszy na dzień - nigdy nie wiemy kiedy. 10000 razy się uda i ten 100001 już nie, a wtedy płacz i lament, że przecież tu ,,ZAWSZE" było pusto.

      Można by znieść w ogóle przepisy, ale jakby to wyglądało? Część jeździła by z głową tak jak jeździ, a część by zapieprzała jeszcze bardziej, no bo przecież im wolno.

      Mam nadzieję, że za logiczne ustawienie znaków się również wezmą - to akurat popieram. Każdy idiotyczny znak w idiotycznym miejscu można zgłosić - było już o tym na blogu gdzie i jak :)

      Usuń
    3. Wszelkie niebezpieczeństwa trzeba minimalizować. Jeżeli zza ekranu ktoś może wyjść to należy ekran zlikwidować. Zwalnianie to osobna kwestia. Zawsze należy myśleć o tym co się może zdarzyć. Wyskoczenie kogoś zza ekranu jest mało prawdopodobne, więc nie popadajmy w paranoję i nie stawiajmy tam znaku ograniczenia do 30. Plus ograniczenie do 60 nie dotyczy tylko końca ekranu a całego odcinka, więc nie jest to żaden kompromis.
      Dokładnie jest tak jak mówisz - droga nie jest torem wyścigowym. Nikt jednak nie ma zamiaru się ścigać. Na drodze w środku miasta, gdzie ktoś może wejść na przejście zza kiosku czy innych krzaków trzeba jechać wolniej, żeby był czas na reakcję Jednak nie takich dróg dotyczy problem. Problem dotyczy szerokich ulic, gdzie widać doskonale i jezdnię i pobocze i chodnik i jeszcze więcej a mimo to ktoś postawił ograniczenie do 60 "bo tak". Żeby mieć dupę krytą w razie jakiegoś wypadku - obejrzyj film szczęśliwca ze szczecina, który pierwszy stracił prawko. Gdzie tam masz dzieci i rowerzystów?

      Powiedz, ile razy w życiu ktoś wyskoczył Ci na jezdnię tak, że ograniczenie do 60 uratowało mu życie? Takie sytuacje są bardzo rzadkie, a jeżeli występują to należy edukować pieszych a nie karać kierowców za głupotę innych.

      Z tymi priorytetami to trochę się zagalopowałeś. Zdelegalizujmy więc samochody, będzie jeszcze bezpieczniej.

      Usuń
    4. "Mylisz pan pojęcia. Zadaniem kucharza jest zrobienie dobrej pizzy." - dokładnie tak.

      "Zadaniem kierowcy jest jej szybkie dostarczenie. " - szybkie ale bezpieczne. Tak jak kucharz nie może iść na skróty robiąc gorszą pizzę, tak kierowca nie może jechać nie zważając na przepisy.

      Sprzątaczka też może szybko posprzątać? Czy dokładnie a dobrze? Czy może machać ścierką mokrą, brudną i pełną kurzu gdy ktoś jest obok? Czy musi się dostosować i robić to z głową, wolniej i bezpieczniej dla wszystkich dookoła?

      Usuń
    5. "Problem dotyczy szerokich ulic, gdzie widać doskonale i jezdnię i pobocze i chodnik i jeszcze więcej a mimo to ktoś postawił ograniczenie do 60 "bo tak". "
      - tu się zgadzam, ale to już walka bardziej z absurdami niż z przepisami. Na takiej drodze może być np. 80, ba nawet 70 już załatwia sprawę.

      Akurat w Kielcach, gdzie najwięcej jeżdżę, wszędzie gdzie są dwa pasy w jedną stronę, nie ma przejścia czy innych niebezpiecznych miejsc jest 70 lub 80... są miejsca gdzie jest 80 a niżej nawet dopiska, że gdy jest mokra nawierzchnia to 60 i jest git.

      Absurdów wszystkich szybko nie skasujemy, ale zawsze można próbować, zgłaszać źle postawione znaki i powinno być lepiej - czy zmiany będą szybko czy wolne to się okaże...

      Usuń
    6. możesz podać linka do artykułu na blogu o tym gdzie i jak zgłaszać te znaki? Bo GDDKiA jest głucha na moje powiadomienia.

      70 czy nawet 80km/h to jest naprawdę żółwie tempo na nowej, szerokiej dwupasmowej jezdni bez pasów i sygnalizacji świetlnej, gdy jedziesz sprawnym samochodem a nie dwudziestoletnią meganką w spadku po dziadku. Nasze autostrady wyglądają gorzej niż niektóre drogi w mieście a jednak dopuszczalna prędkość jest znacząco wyższa i nikt z tego powodu nie robi afery.

      Nie róbmy z kierowców idiotów. W większości kierowcy sami doskonale wiedzą ile na danej drodze można jechać. Stąd dzisiaj mamy takie kwiatki, że ograniczenie do 60 a wszyscy i tak jadą 80-90 bo to bezpieczna prędkość. Z drugiej strony jeżeli są tragiczne warunki na drodze. Lód, śnieg a piaskarki zaspały to mimo dopuszczalnej 80 kierowcy jadą np. 40 bo taka jest bezpieczna prędkość na tę chwilę.
      Zresztą wszyscy tutaj zauważacie, że to nie prędkość jest problemem tylko to "coś" co może nagle pojawić się na drodze. Ograniczenie prędkości może zwiększyć szansę kretyna, który wchodzi na jezdnię bez upewnienia się, że jest bezpiecznie. Podobnie jego szanse można zwiększyć odbierając uprawnienia do kierowania co trzeciej osobie (wzrost przeżywalności o 33%!!!). Jeszcze kilka ciekawych i równie absurdalnych pomysłów można by wykombinować.Tylko po co?
      Edukujmy społeczeństwo. Tłumaczmy dzieciom, że kategorycznie pod żadnym pozorem zza autobusu się nie wychodzi. Nie dawajmy pieszym czy rowerzystom niepotrzebnego pierwszeństwa. Dopiero gdy ludzie zrozumieją, że ich bezpieczeństwo zależy od nich samych, a nie od kierowcy, motorniczego czy producenta noży, to wtedy może coś się zmieni na lepsze.
      Czy kolejnym postulatem będzie zmniejszenie wartości napięcia w gniazdku, bo bezpieczeństwo jest priorytetem na nie działający telewizor?

      Usuń
    7. http://www.strefakulturalnejjazdy.pl/2013/06/zgos-niepotrzebny-znak.html

      i konkretniej http://www.gddkia.gov.pl/pl/1902/Formularz-Oznakowania-Drog :)

      Usuń
    8. taaa

      "kierowcy sami doskonale wiedzą ile na danej drodze można jechać" "Nie dawajmy pieszym czy rowerzystom niepotrzebnego pierwszeństwa"

      na szczęście z roku na rok jest takich specjalistów coraz mniej :) Wierzę, że w ciągu kilkunastu lat liczba ofiar spowodowanych przez was wypadków spadnie do cywilizowanej średniej...

      Usuń
    9. A ja zgadzam się wyjątkowo z Panem Anonimowym, choć chyba jest tutaj ich wielu :) Zgadza się, droga to nie tor wyścigowy, ale powinno się po niej jeździć tak szybko jak tylko się da, o ile jest to bezpieczne. Gdyby nie, to należałoby wprowadzić ograniczenie na całą Polskę 20 km/h i już. Po co szybciej. Tak się na pewno nikomu wiele nie stanie. Trzeba udostępnić kierowcom takie drogi żeby mogli po nich jechać szybko i bezpiecznie. A nie zamiast poprawiać stan drogi to obniżać ograniczenie. To jest uwstecznianie się.
      W pełni też się zgodzę z tym, że to kierowca wie lepiej ile można jechać niż minister, który rozkazał ograniczenie a nawet nie widział drogi. Owszem, znajdą się debile którzy jeździliby w takiej sytuacji ile fabryka dała i to bez znaczenia jakie panują warunki, ale to debile. Im się nic nie wytłumaczy. Weźmy takiego co parkuje na dwóch miejscach parkingowych. Nie wiem jakie procesy zachodzą w głowie takiego kierowcy, ale to mu raczej nie przejdzie. Bo debil to debil, a przepisy mu głowy nie naprawią.
      Dawanie pieszym niepotrzebnego pierwszeństwa też głupotą i ja również jestem takim specjalistą, który się pod tym podpisuje :) Nie wiem kiedy ludzie zrozumieją, że najbezpieczniej jest wtedy, gdy dbamy sami o siebie, a nie ktoś dba o nas. Już o tym wspominałem tutaj chyba kilka razy. Chyba lepiej jest się rozejrzeć w lewo, w prawo i jeszcze raz w lewo niż kazać się zatrzymać samochodowi z tych nawet 50 km/h.

      Usuń
    10. Dominik masz rację. Trzeba znaleźć kompromis. Najlepiej zaczać od podstaw, więcej szkoleń z myślenia niż z przepisów!

      Usuń
    11. To już chyba nie raz pojawiały się propozycje żeby przed przystąpieniem do egzaminu na prawko robić test na inteligencję :)
      Trzeba wyjść od tego. Jeśli jest droga z ograniczeniem 60 km/h, a wszyscy jeżdżą tam 90 km/h i zdarza się wypadek raz na jakiś dłuższy czas (to jest normalne, wypadki zawsze będą), to nie znaczy, że ci ludzie jeżdżą za szybko, tylko że ograniczenie jest za małe.

      Usuń
  4. Z tymi kierowcami zawodowymi to widzę sprawę nieco inaczej.
    Otóż sam pracuję używając samochodu i wcale nie chodzi o to, że kierowca zawodowy ma prawo jeździć szybciej. Przejeżdżając 80-100tyś km rocznie jest po prostu na prawdę sporo okazji do popełnienia mniejszych i większych błędów. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest 10x więcej takich okazji niż przejeżdżając 8-10tyś km. ;) Czy wspomniany specjalista od pizzy nigdy nie przypali ciasta? Albo nie zapomni o serze? Pewnie w ciągu roku mu się to zdarzy kilkukrotnie, jednak uprawnień do obsługi pieca nie straci. Oczywiście, prowadzenie pojazdów to bardzo odpowiedzialne zajęcie i trzeba podchodzić do tego rozsądnie, jednak błędy zdarzają się każdemu i nie jestem przekonany, że tak utrudniająca życie sankcja za tylko 1 wykroczenie jest dobrym rozwiązaniem. Przekroczenie prędkości to nie to samo co jazda pod wpływem, może ono wynikać z chwili nieuwagi, a wypicie piwa wymaga choćby pójścia do lodówki - znacznie więcej czasu na analizę.

    Pomyślmy o tym z tej strony - uważam, że to ważny aspekt.

    OdpowiedzUsuń
  5. Policja ma teraz swoje żniwa ;) musza podreperować swój budżet ;) Fakt, że teraz można zauważyć spowolnienie ruchu, tylko pytanie na jak długo. Jak ma to rzeczywiście zwiększyć bezpieczeństwo to oby jak najdłużej :) ale nie jestem pewna czy nasze myślenie typu ”JA mogę” na długo powstrzyma kierowców na wodzy.
    Oto Twoja szkoła jazdy

    OdpowiedzUsuń
  6. Idea jak najbardziej dobra. Popieram to w pełni, bo na wichura kierowcy szaleją, że aż czasem strach iść chodnikiem a co dopiero poboczem... Porażka. Może to ich czegoś w końcu nauczy, kiedy przez 3 miesiące będą mieli okazję pojeździć komunikacją miejską.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmm... Według mnie te kary są zbyt restrykcyjne...
    Przecież dla niektórych ludzi 3 miesiące bez prawa jazdy to tragedia...
    Jeśli chodzi o wysokość mandatów, to również są one wygórowane. Przeciętnym śmiertelnikom nie będzie łatwo...
    Ale w sumie... Może będzie bezpieczniej na drodze??

    P.S.
    Fajne foto

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli zrobi się trochę bezpieczniej, to wszystko jest okej.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz