DS 3, czyli test niewielkiego autka, które może dużo

W tym niewielkim pudełeczku na zdjęciu powyżej jest wszystko co najlepsze z Citroena, a tak naprawdę to DS, czyli zupełnie osobna marka. By dowiedzieć się jak to było i gdzie to było wystarczy kliknąć ,,czytaj dalej" i poświęcić kilka minut swojego życia.
Pomimo niewielkich rozmiarów autka pokonałem nim naprawdę sporą trasę, która przebiegała wzdłuż i wszerz województwa świętokrzyskiego.
Jak w każdej cytrynie obowiązkowo są szewrony, ale tutaj bardziej od szewronów na przedniej masce wyróżnia się złote logo marki DS. Generalnie logo DS jest srebrne, ale testowany egzemplarz to edycja limitowana, która powstała z okazji sześćdziesięciolecia istnienia kultowego modelu DS, który powstał właśnie w latach sześćdziesiątych, dokładnie 1955roku.



Limitowana edycja jest pod nazwą ,,1955" i z tej okazji na całym aucie jest kilka napisów, które nie pozwalają myśleć inaczej.
Nawet kierownicy nie oszczędzili i ten znaczek również tam przylepili - ale to dobrze, bo zdecydowanie ładniejszy niż te całe szewrony:)
Środek błyszczący, lśniący, ponieważ sporo elementów w czarnym połysku. Generalnie bardzo fajnie i nowocześnie. Masa guziczków i innych multimedialnych pierdółek.
Bardzo dobrej jakości kamera cofania, wyświetlany obraz jak w Cactusie - bez żadnych zastrzeżeń. Na zdjęciu powyżej widać, że nie jest to obraz ze słonecznego i pięknego dnia, ale z jego końca, a mimo to widać wszystko bardzo wyraźnie.
Zegary bardzo czytelne, klasyczne, mają w sobie nutkę sportowości, a prędkościomierz nie wiem dlaczego, ale przypomina mi zegarek jakiejś luksusowej marki.
Niestety znalazło się miejsce, jedno jedyne, gdzie połysk po prostu nie pasuje. Nad wyświetlaczem mogło zabraknąć połysku, ale niestety w fabryce mieli małą nadwyżkę.
Tak na poważnie to przez to, że ten niewielki element jest odblaskowy czyt. z połysku to pierwsza linijka wyświetlacza się nad nim odbija. Początkowo jak wpatrywałem się w to wnętrze to mnie to strasznie irytowało, ale po kilku dniach człowiek się przyzwyczaił i irytowało już trochę mniej.
Generalnie DS trójka to całkiem zgrabne autko. Pomimo swoich niewielkich rozmiarów rzuca się ostro w oczy.
Wymiary - 3948mm długości x 1715mm szerokości x 1483mm wysokości - w tych parametrach największą jego konkurencją jest Mini, Alfa Mito oraz Audi A1.


Silnik. Pod malutką maską drzemie niewielki silnik benzynowy o pojemności 1.2 generujący moc 110KM. 205nM w połączeniu z 5-biegową skrzynią pozwalają odfrunąć do stówy w 9,6 sekundy pozostawiając za sobą 5,5-6L po każdych przejechanych stu kilometrach. Wiecznie wszystkim mało, ale jak wyjmiemy jeszcze ze skarbonki 4000zł więcej to otrzymamy benzyniaka 1.6, który będzie miał aż 165 koni, a setkę zamiecie pod dywan w 7,5 sekundy (skrzynia będzie wówczas 6-cio biegowa z v-maxem 218km/h zamiast tak jak mój testowy 190km/h).
Z tyłu miejsca jako tako. W dwójkę damy radę, natomiast trzecią osobę musimy nieco zgnieść, ale jakby co to auto pięcioosobowe.
Największym minusem dla pasażerów tylnych foteli jest brak otwieranych, ba choćby uchylanych szyb. Buda nie jest jakoś duża, ale mimo wszystko zawsze ktoś mógłby chcieć łepetynę przewietrzyć. Mamy za to płetwę ala rekina, a dzięki niej autko nie tylko wygląda okazale, ale ma lepszą strefę zgniotu czyt. jest bezpieczniejsze.
Z przodu nie powinniśmy, a nawet nie możemy narzekać, zwłaszcza, gdy prowadzimy to małe cudeńko.
Miejsca brzydko pisząc od cholery, a piszę to jako osoba dość sporych gabarytów. Pozycja za kierownicą świetna. Małe auto, więc manewrowanie nim między innymi samochodami to sama przyjemność.
Nawet na zakrętach nie będziemy się wstydzić - fotele dobrze wyprofilowane i spisują się super. Nie siedzi się w nich ani za nisko, ani też za wysoko. Zawieszenie natomiast jest mega twarde jak w prawdziwej rajdówce. Dzięki tej nijakiej czyt. wyśrodkowanej pozycji zawieszenie nie przenosi do nas zbytnio dziur z zewnątrz.
Przednie jak przednie, ale te tylne lampy 3d to po prostu bajka z kosmosu. Strasznie mi się podobały. Mam nadzieję, że kierowcy, którzy jechali za mną nie wpatrywali się w ten tunel zbyt długo:)
Jeżeli chodzi o stylistykę to auto jest naprawdę zacne. Tył, przód i bok skrojone są elegancko, a gdy do tego wszystkiego dodamy siedemnastki to otrzymujemy +123,5 do wyglądu zewnętrzengo.
Bagażnik w DS Trójeczce jest jednym z większych, jak nie największy wśród takich małych bzyczków. Posiada 285 litrów i to ,,aż". Konkurencyjne Mini posiada zaledwie 160, czyli 125 litrów mniej. Coś tam więc z tej galerii wywieziemy.
Podsumowanie. Autkiem podróżowało mi się bardzo wygodnie, śmiało mogę stwierdzić, że jest to udane wozidełko. Małe autko kosztuje jednak całkiem sporo - 90 tysięcy złotych. Może i sporo, ale biorąc pod uwagę konkurencję to nie jest wcale źle, jest dobrze, a nawet lepiej lub bardzo dobrze. Pozytywne wrażenia z jazdy łącznie ze sportowym dreszczykiem emocji uwikłanym w wysoką adrenalinę gwarantowane. Do miasta i w mniejszą ilość osób w dłuższą trasę jak najbardziej bez problemu.

Jesteście już prawie na samym dole strony, więc oczywiście niżej już tylko film oraz galeria, duża galeria fotek z małym autkiem, DS Trójeczką:)






































AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Miałem okazję przez kilka dni pojeździć Ds3 z motorkiem 1,6. I były to bardzo miło przejeżdżone dni. A najfajniejsze, że jak się depnie gaz na biegu jałowym to autko delikatnie podskakuje mrucząc przy tym przyjemnie.
    Jednak stosunek frajda/cena lepiej wypada w fieście ST.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty