Rycerz w Sobkowie, czyli test Volvo V40 Cross Country T3 Ocean Race

Kompakt klasy premium, którym eksplorowałem Zamek Rycerski w Sobkowie. Już na wstępie chciałbym podziękować Panu Andrzejowi (pozdrawiam przy okazji:)) za piękną scenerię. Więcej informacji o zamku znajdziecie klikając tutaj. Jeżeli chcecie zobaczyć więcej zdjęć, trochę tekstu, a może nawet jakiś zwiastun i fotkę księżniczki to standardowo wasza myszka powinna już być na ,,czytaj  dalej...".

Cross Country to wersja taka troszkę ,,uterenowiona" w stosunku do zwykłej V40stki.  To taki Crossover, któremu zostało podniesione zawieszenie w stosunku do standardowej V40 o 40mm i wynosi 173mm.
Biały kolor, felgi ciemne siedemnastki i plastikowe atrapy osłon sprawiają, że V40 Cross Country wygląda naprawdę świetnie. Na fotkach wydaje się być niewielkim autkiem, ale w rzeczywistości sprawia wrażenie jakiegoś masywnego potwora.

Autko bardziej z przeznaczeniem do miasta niż na cotygodniowe wakacje z kilkoma walizkami. 4370mm długości x 1857mm szerokości x 1458mm wysokości i jak na małe zwinne, co się wszędzie zmieści to wystarczy.
Jak już jestem przy tych walizkach to tak jak już wcześniej wspomniałem, że za dużo to my tam do środka nie zmieścimy -  zaledwie 324 litry pojemności bagażnika- no ale ten typ tak ma.
Szkoda, że wersja 4x4 dostępna jest tylko w mocniejszych silnikach T4 oraz T5.
Silnik. Zaledwie o pojemności 1.5 w benzynie, 4 cylindrowy, który generuje aż 152KM i 250Nm. Brzmi żwawo, a auto do setki rozpędza w 8,5 sekundy. Gdy do tego wszystkiego dodamy spalanie średnio ok 9L/100km to otrzymujemy przyzwoity kompromis. Testowe autko posiadało ośmiostopniową automatyczną skrzynię biegów Geartronic. Co ciekawe, gdy będziemy chcieli kupić V40 Cross Country w manualu to liczba koni pozostaje na tym samym poziomie jednak pojemność silnika będzie wynosić już 2.0.
Zegary, deska rozdzielcza - to mi się podoba. Wszystko ładnie umiejscowione, sporo guzików czyt. ładnie wyglądających bajerów dostępnych na wyciągnięcie kciuka, łokcia czy ręki. Ciekawe zegary, które ciągle przypominają o tym jacy to eko jesteśmy. Coś takiego prowokuje do ecodrivingu, wolniejszej i płynniejszej jazdy czyt. bezpieczniej na drodze. 
Jeśli chodzi o to bezpieczeństwo to Volvo przecież z tego słynie. Nie mogło być inaczej w tym przypadku jak 5 gwiazdek w Euro NCAP.
Z przodu miejsca sporo, nie ma co się czepiać - fotele wygodne, w zakrętach sobie radzą więc jest ok. Gorzej sytuacja wygląda z tyłu, zwłaszcza jeżeli byśmy chcieli w komplecie przejechać jakąś dłuższą trasę, ale przecież to crossover, czyli taki mieszczuch co ma się nie bać krawężników i wszędzie się zmieścić.
Moja aktualna tapeta na komputerze - jest, gdzie ikony ustawić - duża stajnia. Pewnie mi się znudzi za jakiś czas czyt. szacuje miesiąc, ale jestem zdziwiony, że przyszedł mi pomysł na takie zdjęcie - mnie, takiemu amatorowi co to wszystkie zdjęcia na automacie robi:)

Zawieszenie - nieco sztywne, a przecież to crossover. Mnie to jednak nie przeszkadzało, a nawet podoba się, że w wyższym aucie mam coś ze sportowej fury. Skrzynia działa na tyle dobrze, że w połączeniu z tymi fotelami nie czuć tych 8,5 sekundy. Dla jednych to będzie padaka, że ich nie wyszarpie i wytrzepie, a dla innych to zaleta, że bez jakiejś męczarni szybciorem widzimy stówkę.
System prawie bez kluczykowy - aby odpalić auto należy najpierw kluczyk wyjąć z kieszeni, a potem wepchnąć go tam, gdzie jego miejsce. Każdy kij ma dwa końce - z jednej strony ileż trudu nam może przysporzyć wyjęcie tego wstrętnego kluczyka. Z drugiej strony jednak, gdy będziemy w pobliżu auta, a jakieś bardzo niegrzeczne dziecko będzie chciało posprawdzać czy wszystkie guziczki działają to autko się nie odpali. Zapewne nie zrozumie komunikatu na desce rozdzielczej mówiącego o konieczności zaistnienia kluczyka w tej luce pod guzikiem start stop engine. Zapewne dziecko tak mocno będzie tłuc paluchem w ten guzik, że w końcu zwrócimy na to uwagę i je pozapinamy wszystkimi możliwymi pasami w aucie, a tak na serio to znowu bezpieczeństwo wzięło górę - i dobrze:)
Miodzio. Z tyłu spoko, mamy dwa kominy, ale gdybym miał wybierać najładniejszą stronę auta to bez wątpienia byłaby to strona z plastrem miodu.
Ładny ten zamek w tym Sobkowie. Mieszkam kilkadziesiąt km od tego miejsca, a za całego swojego żywota byłem tam raz - właśnie tym Volvo. Muszę chyba więcej testówek brać, bo jak ktoś mnie zacznie wypytywać o atrakcje regionu świętokrzyskiego to będzie słabo.

Wrażenia z jazdy. Generalnie albo coś przypada do gustu albo nie. Mnie V40 Cross Country przypadła do gustu i to bardzo. Ok, jak zawsze można przyczepić się do ceny i narzekać, że wszystko drogie i w ogóle, ale to standard. Jeśli chodzi zaś o kasę, to książę musi być dość zamożny bo na taką V40stkę  będzie potrzebował co najmniej 107200zł lub nawet wyjściowo 158100zł jeżeli lubi większą adrenalinę. Tak naprawdę do pełni szczęścia brakowało chyba kamery cofania - tylna szyba niewielka, a gdy leci film na ekranie nadawany na żywo to zawsze jeszcze bezpieczniej.







































AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

2 komentarze:

  1. Fajne fotki:) odnośnie Volvo to wolałbym chyba zwykłe V40 w czarnym kolorze, z czarnymi felgami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się podoba ten cross country. Zastanawiam się między tym Volvo a Leonem Fr i nie mogę się zdecydować. Niby Volvo to marka premium ale Leon jest równie ładny i dobrze zrobiony.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...