Damska torebka na kołach, czyli test Renault Twingo Bizuu 0.9 TCe 90KM

Najbardziej kobiece auto jakim mi przyszło jeździć, czyli co powstało z połączenia mody i motoryzacji. 

Niektóre auta bardziej, innej mniej pasują do kobiet, a to ze względu na ich bryłę czy choćby kolor. Oczywiście nikogo nie dziwi  w tych czasach fakt, że skromna i niepozorna kobieta może jeździć dużym suvem, terenówką czy czymś co ma grubo ponad 200 konii mechanicznych pod maską. Istnieją jednak auta, a zwłaszcza wersje wyposażeniowe skierowane, dedykowane także płci pięknej. Pakiet Bizuu (tak kobiety - to ta sama marka odzieżowa:)) w Renault Twingo bez wątpienia wpisuje się w gusta większości kobiet.
Twingo to niewielkie auto z charakterem posiada następujące wymiary: 359,5cm długości x 164,7cm szerokości x 155,7cm wysokości. W parze z małymi rozmiarami idzie rewelacyjna zwrotność. Przednie koła mogą być skręcone o 45 stopni, więc manewrowanie tym autem po zatłoczonym mieście i nie ciasnym parkingu to czysta przyjemność. Zresztą co ja będę pisał o zwrotności - wystarczy, obejrzeć krótki film na temat znajdujący się poniżej.

Promień zawracania wynosi zaledwie 8.6m! 
Z pomocą na parkingu przychodzą także obecne czujniki parkowania, a nawet kamera cofania, której obraz jest świetnej jakości. Wszystko jest czytelne zarówno za dnia przy pięknej pogodzie, ale także nocą na słabo oświetlonym parkingu. Ponadto niebieskie linie wyświetlane w na monitorze pokazują aktualny tor jazdy - noż łatwiej się już chyba nie da:)
Patrząc na kokpit nie zobaczymy tu czegoś rodem ze statku kosmicznego, ale myślę, że kobietom raczej chodzi o coś innego. Na brak nudy nie można tutaj narzekać - pełno kolorów, dużo smaczków i innych gadżetów. Plastiki nie należą do miękkich czy bardzo miękkich - są po prostu twarde czyt. bardzo twarde. Ich spasowanie nie budzi jednak najmniejszych zastrzeżeń. Mieszek kierownicy i schowek pasażera w tych samych barwach wyglądają bardzo smacznie czyt. spójnie. 
W dodatku ten schowek to nie jest taki zwykły schowek jakby się mogło wydawać.
Toż to damska torebka. Ciekawe rozwiązanie - mieć auto z miejscem przeznaczonym specjalnie pod damską torebkę:)
Małe, ale także zadziorne. Twingo posiada na sobie kilka sportowych akcentów.
15" felgi w takim niewielkim samochodzie robią duże wrażenie. Z tyłu mamy hamulce bębnowe. Z przodu do dyspozycji kierowcy znajdziemy hamulce tarczowe. Jeśli chodzi o takie rozwiązanie w tak małym aucie to nie mam żadnych zastrzeżeń. Hamulce wyczułem dopiero po kilkudziesięciu kilometrach. Początkowo każdorazowo, gdy nieco mocniej uderzyłem nogą w środkowy pedał to twarz leciała na przednią szybę. Na szczęście szybko temat ogarnąłem i śmiało mogę stwierdzić - Twingo zatrzymuje się niemal w miejscu. 
Silnik. Zmyłka:) Z przodu go nie ma. Pod przednią maską, którą można jedynie zsunąć i to w dodatku niestety tylko tyle ile widzicie na zdjęciu jest wzmocniona strefa zgniotu plus kilka podstawowych rzeczy typu miejsce na wlanie płynu do spryskiwaczy, które nie jest dobrym rozwiązaniem. Miejsca tam jest niewiele, otwór jest bardzo nisko położony i bez lejka, zwłaszcza w wietrzny dzień ciężko będzie nam nalać płynu do spryskiwaczy bez żadnej straty.
Silnik znajduje się z tyłu, a w zasadzie w bagażniku pod matą wygłuszającą. Wystarczy odkręcić sześć śrub by się do niego dobrać.
Po krótkiej chwili już go widać. Nie jest to wygodniejsze niż zwykłe podniesienie przedniej maski, ale okej - można by to przeżyć, bo codziennie się tam nie zagląda. Plus jest taki, że ten dźwięk wydobywający się z silnika podczas jazdy jest bardzo przyjemny. Problem z takim, a nie innym umiejscowieniem silnika pojawia się wtedy, gdy będziemy chcieli przewieźć zakupy zwłaszcza te szybko psujące się jak mleko, szynka i inne sery. Chodzi o to, że w bagażniku robi się ciepło, więc będziemy musieli pomyśleć jak poukładać zakupy, aby wytrzymały dłuższą trasę, zwłaszcza w ciepłe, upalne letnie dni.
Pod maską Twingo widocznego na zdjęciach znajduje się silnik benzynowy o pojemności 0.9 generujący moc 90KM i 135Nm - w zupełności wystarczy, aby nawet poczuć dreszczyk emocji za kółkiem. Sprint do setki zajmuje mu dokładnie 10.8sekundy. Rozkład masy to 50/50 więc bardzo dobrze czujemy auto, nawet przy większych prędkościach. Twingo w zakrętach radzi sobie dobrze. Do 130km/h nawet przy silnym wietrze nic się nie dzieje. Powyżej może już trochę za bardzo czuć wiatr, zwłaszcza, gdy jest mocny, ale nie oszukujmy się - nie ma w Polsce za wiele miejsc, gdzie można legalnie jeździć z prędkością powyżej 130km/h, a po drugie to nie jest rajdówka tylko małe, sprytne miejskie auto. Do dyspozycji na pokładzie jest manualna, pięciobiegowa skrzynia, która pracuje bardzo dobrze - biegi wchodzą praktycznie same, bez żadnych zgrzytów czy innych szarpnięć. Twingo ma napęd na tył, ale w gratisie mamy ESP, którego raz, że nie da się wyłączyć, a dwa to jest bardzo czułe. O lataniu bokiem można zapomnieć - tym autem jeździ się dokładnie tak samo jak takim z napędem na przednią oś. Przecież wspominałem już, że to nie rajdowóz, a mieszczuch. Średnie spalanie - trzeba liczyć jakieś 6.5L/100km. Na trasie można zejść nawet do 4.3L/100km albo i jeszcze mniej, gdy się bardzo postaramy. Sami przyznacie, że mieszczuch nie jest paliwoholikiem.
Kobieta na zakupach, ale wiedzieć musi przecież ile może kupić, zwłaszcza jak pojechała tam, gdzie jest dużo i tanio, a chce przywieźć wiele. Bagażnik w Twingo ma 219 litrów pojemności lub 980 po złożeniu oparcia tylnej kanapy. Po takim ,,powiększeniu" bagażnika otrzymujemy płaską podłogę, która ułatwi przewóz większych przedmiotów.
Teraz czas na kolejne udogodnienie - składany do przodu fotel pasażera obok kierowcy. Dzięki takiemu rozwiązaniu możemy przewieźć naprawdę długie przedmioty. Renault jak widać to nie tylko Francja elegancja - to ergonomia i praktyczność na wysokim poziomie.
Uchwyt do zamykania bagażnika znajduje się na środku klapy - niby nic, ale dobrze, że jest na środku - zawsze to tym sposobem oszczędzamy siłowniki, a chcąc nie chcąc klapą trzaskamy częściej niż raz w roku. O ile w bagażniku nie zabrakło źródła światła to zabrakło miejsca na koło zapasowe czy jakieś choćby dojazdowe.
Chyba jak mnie pamięć nie myli to pierwsze moje auto bez choćby dojazdówki i pierwsze testowe, którym złapałem kapcia o 22 w nocy, w Kielcach, 50metrów od jedynej wulkanizacji 24h w mieście. Fajnie? Szkoda tylko, że akurat była zamknięta, bo Pan był na weselu i akurat ten jeden jedyny dzień czy tam dobę w roku miał nieczynne - po 365 dniach mu się należy, a ja miałem po prostu pecha. Chyba jednak wolałbym mieć mniej miejsca na zakupy, ale za to mieć choćby dojazdówkę pod ręką. Tak czy siak, w salonie kupiłbym zapas i woził cały czas ze sobą. Zawsze myślałem, że takie rzeczy tylko w filmach i przecież mi się to nie przydarzy, a tu takie rozczarowanie. W dodatku kapeć taki, że dwa palce bez problemu wchodziły i załatać się ni cholerę tego nie dało - uprzedzając - pytałem następnego dnia w kilku warsztatach wulkanizacyjnych. Poratowałem się na szczęście zimówką ze Scenica - na szczęście też pasowała, a ja byłem tylko 20km od domu:) Zresztą nieważne - koniec tej historii. Wróćmy do auta.
Z tyłu. Miejsca dla dwóch, nawet większych osób. Oczywiście dłuższe trasy będą męczące, ale to nie jest rodzinne auto, choć fotelik jak to w Renault bardzo łatwo i szybko udało mi się zapiąć co uwierzcie nie jest błahostką we wszystkich samochodach. Twingo tak a propo jest 4 osobowe. Z tyłu po środku znajduje się tunel - jest dość wysoki, ale jest on także sporym schowkiem z cupholderem.
Podoba mi się wykończenie tylnych drzwi. Auto należy do kategorii ,,tanie samochody", ale znalazł się pomysł, aby tanie auto nie było nudne. Klamka, podłokietnik, uchwyt na drobiazgi czy inne picie oraz gumka przytrzymująca wyższe przedmiotu - takich udogodnień w tym aucie nie brak. Szkoda tylko, że te tylne szyby nie są odsuwane tylko uchylane - jeżeli do czegoś z tyłu trzeba się przyczepić to właśnie do tego no ale liczy się cena.
Z przodu. Miejsca pod dostatkiem - kierowca jak i jego pasażer nie będzie narzekał nawet na tych dłuższych trasach. Zrobiłem Twingo kilkaset kilometrów i nie odczułem żadnego bólu kręgosłupa czy innych atrakcji towarzyszącym niewygodnym samochodom. W aucie nie brakuje gadżetów i innych multimedialnych rozwiązań, a wszystko działa tak jak powinno czyli bez żadnych zwiech czy inny przycięć. Kierowca na brak komfortu nie będzie narzekał.
Podsumowując. Twingo to dość ciekawe i udane auto. Stylistycznie, zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz jak dla kobiety - podejrzewam rewelacja. Dobry silnik, żwawy, a zarazem oszczędny. Śmiesznie się czułem podróżując nim przez te kilka dni. Na światłach zazwyczaj jeżeli ktoś miał inną opcję to się za mną nie ustawiał - dopiero później na zielonym okazywało się, że było warto. Twingo w salonach startuje od 35900zł. Wersja Bizuu to wydatek przynajmniej 45300zł. Testowy egzemplarz jak to przeważnie bywa posiadał jeszcze kilka bajerów ułatwiających i umilających życie za kółkiem i ostatecznie zamykał się w prawie 50000zł - trochę sporo jak za tak niewielkie auto. Z drugiej strony - unikalność musi kosztować. Myślę, że Twingo Bizuu jest dla tych kobiet, które lubią być w centrum zainteresowania. Zabrakło mi w nim obrotomierza, ale na co on komu - wystarczą podpowiedzi na ekranie, które sugerują kiedy mamy zmienić bieg, aby było najekokorzystniej. Auto prowadzi się pewnie, a zawieszenie ładnie wytłumia wszelkie nierówności.
Jeżeli już jesteśmy przy modzie to czas na coś mojego, czyli ,,Nie CHAMuj na drodze!" z pastelowym Twingo w tle :) Niżej standardowo znajdziecie jeszcze kilka amatorskich fotek oraz film jako uzupełnienie całego testu.













AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Tajemnicza Agatka :)2 maja 2016 23:19

    Zakochałam Się w tym Twingo Bizuu!

    OdpowiedzUsuń
  2. O co rozwaliłeś aż tak koło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś gamoń najprawdopodobniej rzucił kostką brukową w sygnalizator. Kawałek kostki z ostrym zakończeniem leżał na środku ciemnej drogi. Pech chciał, że musiałem akurat na niego najechać a to rozcięło koło ;/

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty