Jazda do upadłego - szkoda mi czasu, czyli zabójczy pośpiech w rolach głównych!

Koncentracja to bardzo ważny element jazdy. Gdy jesteśmy zmęczeni, bardzo zmęczeni to nasz stan psychofizyczny poddawany jest katuszom w postaci ,,jeszcze trochę, dam radę, dojadę!". Nigdy dalsza jazda za wszelką cenę nie ma sensu! Musimy wiedzieć, kiedy odpuścić. Najtrudniejsze kilometry to te ostatnie na naszej trasie w których myślami jesteśmy już w upragnionym łóżku nierzadko z wymarzoną kobietą obok.

Niestety ciągły, niepotrzebny pośpiech sprawia, że nierzadko nasz organizm najzwyczajniej w świecie w końcu nie wytrzymuje czyt. zasypiamy, słabniemy za kierownicą powodując mniej lub bardziej tragiczne w skutkach spotkania bliskiego stopnia z zupełnie nieznajomym.. autem lub innym przedmiotem, który zazwyczaj się nie rusza czyt. przydrożne stare i wredne drzewo, które bez uprzedzenia mając myśli samobójcze wskakuje wprost przed maski nadjeżdżających, zmęczonych lub sennych kierowców. 

Statystycznie najwięcej wypadków jest u kresu podróży, a jeszcze więcej najbliżej własnego miejsca zamieszkania. Kierowców gubi pewność w postaci ,,oj tam jeszcze tylko 10km - dam radę" - okazuje się, że jednak nie zawsze.

Nie zamierzam tutaj rozwijać swojego wpisu w stronę krótkiej przejażdżki, bo to bez sensu. Jeżeli jesteśmy w domu, bardzo zmęczeni, a do przejechania jest kilka, kilkanaście kilometrów to po prostu odpuśćmy trasę zostając w czterech kątach.

Problem zmęczenia w trasie pojawia się zazwyczaj wtedy, kiedy wreszcie wybiła ostatnia minuta w pracy przed upragnionym urlopem, a my myślami jesteśmy już w na ekspresówce w drodze nad morze z całą ekipą wewnątrz naszego samochodu. Zazwyczaj te najdłuższe nasze trasy to przeważnie wakacyjne wojaże, rzadziej służbowe sprawy - przynajmniej dla większości kierowców. Jeżeli jedziemy za dnia to ryzyko zmęczenia, zasłabnięcia czy zaśnięcia za kierownicą jest mniejsze niż w nocy, ale powoli i od początku.

Sprawy techniczne. Pierwsza podstawowa sprawa przed długą trasą to obowiązkowy przegląd naszego auta, zwłaszcza jeżeli nie wybieramy się nowym egzemplarzem prosto z salonu, a takim który już kilka wiosen zaliczył. Jeżeli nasz wóz jest sprawny technicznie tj. hamulce łapią na raz, olej najlepiej syntetyczny jest jeszcze do spożycia przez silnik, w zbiorniku na płyn do spryskiwaczy jest... płyn do spryskiwaczy, a w kołach jest odpowiednie ciśnienie to warto pomyśleć jeszcze o kilku ważnych sprawach, mianowicie odpowiednim ekwipunku w postaci kamizelki odblaskowej dzięki której w razie przeklinania obok samochodu jakiego to mamy znowu pecha z kapciem w kole będziemy lepiej widoczni dla pozostałych uczestników ruchu drogowego czyt. każdy będzie myślał, że ten zielony daleko odblask to pewnie policjant i odruchowo na w razie ,,wu" zwolni i zachowa szczególną ostrożność. Poza niezbędnymi i obowiązkowymi przedmiotami jak trójkąt i gaśnica przyda nam się także nieobowiązkowa wg przepisów apteczka, koło zapasowe czy choćby zestaw naprawczy. Jeżeli jesteście jak ja nocnymi markami czyt. trasa zaplanowana jest na noc to warto zabrać latarkę czy choćby zainstalować w telefonie aplikację latarki, która może okazać się niezwykle pomocna pośrodku jakiegoś pustkowia czy innej nieoświetlonej drogi. 

Picie i jedzenie. Warto zabrać ze sobą prowiant na drogę. Jeżeli jedziemy w ciągu dnia to na pewno przyda się spora ilość wody, bo nigdy nie wiadomo ile to się stoi w tych wakacyjnych korkach powyżej trzydziestu stopni Celsjusza w cieniu. Nocą nie zapomnijcie o kawie lub innym niezdrowym ale w przypadku dużego zmęczenia pysznym i potrzebnym energetyku. Jeżeli zapomnicie odpowiedniego prowiantu z domu to nic straconego - nie musicie się wracać, zwłaszcza jeżeli jesteście przesądni. Wystarczy kupić to nasze co nieco po drodze w jakimś spożywczaku czy na innej stacji paliw - zawsze to będzie pretekst do tego by się zatrzymać, dotlenić i wyprostować kręgosłup oraz zrobić choćby dwa przysiady. Dobra, jeszcze ze trzy razy podnieść obie ręce w górę robiąc falę przy dystrybutorze czy innym miejscu.

Wypocznij przynajmniej dzień wcześniej. Najlepiej połóż się wcześniej niż zazwyczaj spać - wiem wiem - ciężko tak mówić, gdy przeważnie to dzień wcześniej pakujemy nasze walizki - jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę. Postarać się więc co możesz ogarnąć wcześniej, a jeżeli jest możliwość to zrób tak aby kierowca dobrze wypoczął, a jego pasażerowie pakowali walizki. Jeżeli będziesz niewypoczęty to w trasie lepiej myśl logicznie i zastanów się czy odcinka kilkuset kilometrowego nie podzielić na przynajmniej dwie części zaliczając pit stopa gdzieś po środku lub nawet bliżej celu.

Jeżeli jedziesz z ekipą lub choćby jedną osobą poza tobą i nie jest ona wymyśloną przez Ciebie postacią to staraj się utrzymywać rozmowę o pogodzie w ciemną noc, popsiocz trochę na głupie przepisy i wysokie mandaty i ponarzekaj na wszystkie polskie drogi, które przecież (wszystkie) są w kiepskim stanie i dlatego jest tyle wypadków na drodze, bo przecież jadąc 100km/h w zabudowanym i napotykając koleinę to właśnie ona zazwyczaj jest sprawcą wypadku pod szkołą podstawową czy innym licznym i obleganym żłobkiem dla najmłodszego pokolenia. Jeżeli jesteś osobą, która nie lubi rozmawiać i psuć powietrza mówiąc by mówić czyt. rozmawiać o głupotach to w miarę możliwości postaraj się, aby twój pasażer czuwał podczas podróży czy czasem te zapałki w oczach nie nagięły się już tak, że oczy Ci się zaraz zamkną czyt. zaśniesz czyt. trzeba włożyć wykałaczki w celu uzyskania lepszego efektu wybudzania. W najlepszej sytuacji są te osoby, których pasażer również jakimś cudem zdobył prawko i po prostu najzwyczajniej w świecie mogą się wymieniać podczas jazdy co jakiś czas.

Trening czyni mistrza! Ciężko jest wam pewnie w to uwierzyć, ale o 2 czy 3 w nocy po przejechaniu kilku set kilometrów nic tak dobrze nie robi, nie wpływa na przywrócenie rześkości naszemu organizmowi jak kilka rundek na parkingu wokół naszego samochodu nie mówiąc już o przysiadach  czy innych wymachach naszymi kończynami o których pamiętacie już, bo wspominałem o tym kilkanaście linijek w tym artykule wyżej.

Jeżeli lubisz ciepełko to możesz mieć problem z utrzymaniem otwartych oczu. Ciepłe powietrze zwłaszcza w nocy powoduje to iż jesteśmy bardziej senni. Lepiej więc nie nadużywać stopni w nieodpowiednią stronę. Dobrze jest również poza schłodzeniem auta za pomocą nawiewu także otworzyć okna na chwilę by przewietrzyć senną kabinę.

Nowoczesnym wynalazkom mówimy nie! Tempomat, asystent toru jazdy, informacja o zmęczeniu kierowcy, trzymanie auta na pasie ruchu i inne cuda to oczywiście rzeczy poprawiające bezpieczeństwo na drodze. Niestety te nowoczesne funkcje potrafią też być czasem zdradliwe. Jeżeli oddamy się całkowicie elektronice np. poprzez ustawienie maksymalnej dozwolonej prędkości na danej autostradzie czy innej ekspresówce, których to w naszym kraju pełno to może to po kilkudziesięciu kilometrach zwłaszcza w nocy spowodować znużenie kierowcy.

Zadbaj o odpowiedni nastrój, czyli muzyka dla moich uszu. Ważne, aby muzyka była taka jaką lubisz. Okej, jeżeli lubisz dobry chillout lub inne powolne kawałki to może zapodaj jakiegoś mocniejszego mniej monotonnego bita, który zamiast usypiać postawi cię na nogi tj otworzy szeroko oczy.

Jeźdź ostro? Nie! - jeźdź przede wszystkim zgodnie z przepisami. Nie wiem dlaczego niektórzy czasem próbują mi wmówić, że gdy przysypiają za kółkiem to nagle włącza im się agresywny styl jazdy, jadą mniej pewniej, szybciej i dzięki temu adrenalina uderza im na tyle do głowy, że nie potrafią zasnąć. Kwestia czasu, kiedy adrenalina przestanie działać i zamiast uderzyć w drzewo, które niespodziewanie zazwyczaj wylatuje przed maskę z prędkością 50km/h to przywalą w nie razem z adrenaliną czyt. pewnie co najmniej ok. 100km/h.

Odpowiednia pozycja za kierownicą. Gleba i tapczan? To pierwsze tak a drugie na pewno nie! Tak naprawdę im niżej naszej fotel jest opuszczony tym lepiej. Wiem, że wtedy trudno o zimny łokieć, ale siedząc nisko lepiej czuć auto to po pierwsze, a po drugie, najważniejsze w razie dachowania czy innej spadającej gałęzi na nasze auto - nasza łepetyna jest niżej, dalej od dachu więc mała wgniotka na nim nam nie zaszkodzi. Odnośnie pozycji na tapczana tj. z oparciem odchylonym do tyłu - pomijając fakt, że w razie wypadku łamiecie się jak zaniedbane paznokcie rysujące po szkolnej tablicy to najzwyczajniej w świecie zasypiacie  - zresztą jak zaśniecie na dobre to w tej samej pozycji zabiera was karawan z miejsca wypadku.

Nie ma reguły! Wszystko na drodze jest zawsze jest zależne od danej sytuacji na drodze jak i również od danego kierowcy. Napisałem kilka porad, jednak nie dla wszystkich mogą one okazać się przydatne, pomocne. Osobiście uwielbiam jeździć nocą i planując wakacyjną podróż zazwyczaj wybieram tą porę doby na pokonanie długiej trasy. Jest wtedy mniejszy ruch albo praktycznie wcale go nie ma. Pisałem o muzyce - ja zawsze jednak jeżdżę przy wyłączonym grajku. Pisałem o rozmowie z pasażerami - moi przeważnie śpią, a mi to kompletnie nie przeszkadza. Znam swój organizm na tyle, że wiem kiedy muszę odpuścić. Jeżeli tylko mogę robię przerwy, włączam nieco chłodniejszy nawiew, a na skrzyżowaniach opuszczam na chwilę szyby. Czasem zapodaję kofeinę lub taurynę lub jedno po drugim, ale jedno wiem na pewno. Gdybym tylko czuł, że nie dojadę, że te 40km jeszcze do celu to za dużo to lepiej i bezpieczniej zjechać na pierwszy lepszy parking, przespać się kilka godzin i ruszyć dalej w dalszą trasę. Nigdy, ale to nigdy nie bądźcie chojrakami udającymi, że potraficie, że podołacie bo Henio z wioski obok zrobił tą trasę w 10 godzin to dlaczego wam by się miało nie udać. Kiedyś pewność i pośpiech może okazać się waszą zgubą. Lepiej późno niż wcale, więc myśl przed! Lepiej 30minut i więcej później niż kilkanaście, kilkadziesiąt lat za wcześniej - pomyśl o tym jak o tym co zrobisz, zrobiłbyś z emeryturą, której w razie nierozsądnej jazdy... nie weźmiesz.




AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Cześć Albin!

    Poruszasz bardzo ciekawe tematy i chętnie zaglądam na Twojego bloga. Niestety jedna rzecz mi bardzo przeszkadza: nadużywasz zdecydowanie sformułowania "czyt." przez co trudno się czyta Twoje teksty. Piszę ten komentarz akurat pod tym artykułem, bo tym razem wzbiłeś się na wyżyny i użyłeś "czyt." nawet dwukrotnie w jednym zdaniu.

    Pozdrawiam
    Karol

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie trochę się zagalopowałem. Kiedyś już ktoś mi napisał to samo o słowie ,,generalnie". Mimo wszystko dzięki i będę się pilnował;)

      Usuń
  2. Ja raz tak miałem, że musiałem wstać o 6 i usiąść za kółkiem po prawie nieprzespanej pracy. To nie był dobry pomysł, bo zjechał w pewnym momencie na pobocze dość niebezpiecznie, nic się nie stało, ale wiemy, jak nietrudno o niesczęście :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety przy takich dłuższych wycieczkach pojawia się jeszcze jeden problem - presja otoczenia - zwykle rodziny, która dostaje wyjazdowej gorączki.

    Piekielna awantura teściowej(co z ciebie za chłop!) gdy odłożyłem podróż o kilka godzin(złe samopoczucie + trudna trasa) wcale nie pomaga. I weź tłumacz że chcesz cało dowieźć towarzystwo i o gadaj sobie o bezpieczeństwie, gdy "mamusi" przez ciebie sklep zamkną(a to że jutro będzie też czynny to już nie ważne...)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zamieściłeś tu wiele cennych informacji dla osób które wybierają się w dłuższą trasę. Ja w takich sytuacjach staram się dobrze wypocząć dzień wcześniej (o ile to możliwe), a podczas jazdy wspomagam się energetykami. Wiem że nie są zdrowe ale raz na jakiś czas nie zaszkodzą ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty