Test Renault Talisman 1.6 150KM EDC 4Control, czyli Król Stylistyki

Po blisko dwóch dekadach Renault wycofało Lagunę z oferty w której to była od 1993 roku. Negatywną sławę Laguna zdobywała dzięki swojej drugiej generacji tj. od 2001 roku. III generacja, która była pozbawiona wad poprzedniczki ze względu na złą opinię II generacji nie sprzedawała się dobrze. Dziś klienci, którzy szukają dobrego auta w rozsądnych pieniądzach na rynku wtórnym z pewnością docenią III generację Laguny.  Od 2015 roku w segmencie D zrobiło się nie małe zamieszanie - pojawił się Talisman, który bez wątpienia jest jednym z ładniejszych jak nie najładniejszym autem w swoim segmencie.

Wygląd to kwestia gustu, ale sami zobaczcie - Talisman wydaje się być perfekcyjny, doskonały z każdej strony. Mnie osobiście bardzo się podoba.
Przód to duży grill z charakterystycznym już sporym logotypem marki pośrodku. To co na pewno rzuca się w oczy to duże i nietypowe, w pełni diodowe reflektory Pure Vision. Wydaje się jakby nieco płakały tworząc niemałą spadającą łezkę. Powodów do płaczu jednak nie ma, bo one nie tylko pięknie wyglądają ale równie dobrze świecą.
Tyłek to niemal złączone ze sobą tylne lampy, które w połączeniu z resztą krągłości na klapie tworząc jedną spójną całość.
Patrząc na Talismana z boku dostrzegamy, że to naprawdę spore auto. W testówce były piękne 19" felgi w stylu coś ala wiatrak, które więcej niż znacznie przykuwały spojrzenia na ulicy. Tylne szyby przyciemnione, spora ilość chromu tu i ówdzie, która w połączeniu z czarnym kolorem nadawała charakteru prawdziwej limuzyny.
Talisman ma 484,9cm długości x 186,8cm szerokości x 146,3cm wysokości - spore auto co przekłada się na miejsce w środku. Podsumowując wygląd stwierdzę krótko - Renault Talisman to król stylistyki.
W aucie nie zabrakło czujników oraz kamery cofania, aby ułatwić parkowanie tym sporym samochodem. Dodatkowo niebieskie linie wyznaczają aktualny tor jazdy auta, aby jeszcze bardziej ułatwić temat parkowania. 

Kamera cofania ma wiele możliwości personalizacji. 
Czy piękny wygląd zewnętrzny to wszystko co ma nam Talisman do zaoferowania?
Prezentowana testówka nie jest liftbackiem jak to było w przypadku Laguny a pełnowartościowym sedanem. 
Bagażnik, a w zasadzie kufer ma 608 litrów pojemności. W dodatku zawiasy zamontowane są w taki sposób by ich obecność nie przeszkadzała nam w pakowaniu zakupów i innych ciekawostek. 
Sprawdziłem - sporo tam się zmieści, zwłaszcza jeżeli jeździmy tam, gdzie jest dużo i tanio, a chcemy przywieźć wiele. Przestrzeń załadunkowa powiększa się do 1022 litrów gdy tylko złożymy oparcie tylnej kanapy co trwa dosłownie chwile. 
Po złożeniu podłoga nie jest płaska, ale i tak pojemność robi wrażenie. Co ciekawe do bagażnika można się także dostać od środka - z pewnością czasem tak się zdarza, że chcemy czy też musimy zajrzeć do bagażnika, ale nie specjalnie lubimy eksponować jego zawartość na środku ulicy w centrum miasta. 
Bagażnik można otworzyć za pomocą trzech ,,patentów". Pierwszy to normalny, czyli za pomocą guzika umieszczonego na tylnej klapie.

Drugi sposób to przycisk na jakże ciekawym i designerskim pilocie. Trzecia opcja przydaje się zwłaszcza, gdy wychodzimy choćby ze spożywczaka z wypchanymi po uszy torbami, a akurat pada deszcz więc niespecjalnie chcielibyśmy kłaść reklamówki ekologiczne na ziemi by nie zamoczyć potem bagażnika i całej jego zawartości - rozwiązanie polega na machnięciu, przesunięciu nogi pod tylnym zderzakiem, a gdy tylko odpowiedni czujnik wyczuje co i jak to klapa unosi się sama do góry.
Bardzo duży plus za to, że koło zapasowe znalazło swoje miejsce pod podłogą bagażnika. Zawsze to lepsza i wygodniejsza opcja od schylania się pod podwozie w mokry deszczowy dzień, gdy jesteśmy ubrani w garnitur by zmienić brudne i szybciej niszczejące, uzależnione od warunków atmosferycznych koło zapasowe. W bagażniku nie zabrakło także udogodnienia w postaci źródła światła, więc nawet w nocy znajdziemy w tym dużym kufrze co tylko chcemy bez problemu.
Wnętrze. Już po otwarciu tylnych drzwi dostrzegamy, że materiały użyte do wykończenia wnętrza pochodzą z kategorii ,,wysoka jakość". Wnętrze pozbawione jest różnych niedociągnięć w stylu kiepskie spasowanie. Tylna kanapa dość duża, miła w dotyku i w miarę wygodna. Mam 185cm wzrostu i nieco szurałem włosami o dach - oczywiście kwestia przyzwyczajenia, ale niemniej jednak miejsca na tyle są przeznaczone raczej dla osób do ok. 180cm - takie nie powinny mieć żadnych powodów do narzekań. Pomimo i tak moich sporych rozmiarów przy kolanach znalazło się miejsce na dwa palce, a przedni fotel był odsunięty maksymalnie do dechy ponieważ akurat tak miałem ustawiony system by po każdym zgaszeniu samochodu fotel odsuwał się maksymalnie do tyłu aby ułatwić wsiadanie i wysiadanie z samochodu - oczywiście kwestia wyłączenia tego udogodnienia to tylko kilka chwil grzebania w opcjach.
Nawiewy dla pasażerów z tyłu - udogodnienie, które moim zdaniem bardzo wpływa na komfort podróżowania zwłaszcza w upalne letnie dni. Nie zabrakło także aż dwóch wyjść USB do ładowania swoich smyrfonów i nie tylko. Obok ulokowane zostało jeszcze wyjście 12V. Jeżeli z tył będzie podróżować jedna lub dwie osoby to z oparcia tylnej kanapy możemy wysunąć wygodny podłokietnik z dwoma cupholderami. W podłokietniku znalazło się również miejsce na małą skrytkę - generalnie po całym aucie sporo jest porozmieszczanych różnych schowków dzięki którym szybko uporamy się ze swoim bałaganem czyt. schowamy swój zabawki tak aby ich nie było widać.
Z przodu jak to już bywa nie gorzej, a lepiej niż z tyłu. Kierowca i jego pasażer ma ustawiany fotel elektrycznie. Oba fotele podgrzewane oraz chłodzone, a nawet wyposażone w masaże. Jeśli chodzi o wersję wyposażenia to nie była ona najwyższa, ale lista dodatków i tak była obfita. Na pokładzie znalazło się sporo udogodnień, które ułatwiają i umilają podróż osobom znajdującym się wewnątrz Talismana. Wracając do tematu - fotele dość mocno wyprofilowane, więc trzymanie boczne czyt. bezstresowe pokonywanie zakrętów występuje jak najbardziej. Talismanem zrobiłem ok. 1000kilometrów i nawet po dłuższej trasie nie odczuwałem żadnego bólu kręgosłupa ani też innych dolegliwości występujących w niewygodnych samochodach.
Jeśli chodzi o kokpit to trochę taki bajerancki w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie jest może rodem ze statku kosmicznego, ale taki raczej bardziej nico stonowany. Wszystko do siebie pasuje. Materiały tu gdzie trzeba uginają się wręcz wyginają czyt. są na tyle elastyczne, że raczej po przejechaniu nawet wielu tysięcy kilometrów nie powinny krzyczeć i piszczeć do kierowcy. W budowie kokpitu występuje pewien minimalizm. 
Generalnie wszystko co najważniejsze znajduje się w ekranie - to swego rodzaju baza, która steruje całym ,,statkiem". Wiele funkcji dostępnych jest wyłącznie poprzez może nie tyle spory wyświetlacz co po prostu tablet, ale nie tylko. Niektóre, te najważniejsze jak temperatura, podgrzewanie i chłodzenie foteli dostępne są za pomocą pokręteł lub przycisków. 
Jeżeli nie chcemy dotykać ekranu to możemy go obsługiwać także za pomocą dżojstiku znajdującego się tuż za skrzynią biegów. 

Przy skrzyni biegów także znajdziemy schowki, cupholdery oraz w tunelu środkowym  - ukryte miejsce z przeznaczeniem na puszki czy butelki do którego możemy dostać się tylko poprzez schowek w podłokietniku.
Cały system działał ogólnie bez zarzutu. To co mi się również spodobało to szeroka możliwość personalizacji wielu ustawień. 
Możemy wybierać pomiędzy kilkoma trybami pracy silnika za którą również idzie zmiana odgłosów wydobywających się spod maski. Do wyboru jest trub SPORT, COMFORT, NEUTRAL, ECO czy spersonalizowany Perso - wymyślony przez nas.
Nawet takie pierdoły jak podświetlenie - do wyboru kilka kolorów, które także mogą się zmieniać w zależności od wybranego stylu pracy silnika.
Silniki w Talismanach mogą mięc między 110 a 200 koni mechanicznych. Najsłabszy diesel 1.5 ma moc 110KM. Diesel 1.6 to albo 130 albo 160 koni. W testowym egzemplarzu pod maską znalazł się słabszy silnik benzynowy czyli jednostka 1.6 150KM. Mocniejsza benzyna 1.6 wyposażona jest w 200KM. Do setki auto przyspiesza w 9,6 sekundy - wynik przyzwoity. Średnie spalanie w trybie ECO to coś ok. 6,5L/100km lub bez patrzenia na licznik, przy normalnej, żwawej jeździe z wyłączonym trybem ECO to 7.5L/100km. Silnik to jednostka 16 zaworowa która ma 220Nm. 
Na pokładzie do mojej dyspozycji znalazła się także rewelacyjne automatyczna skrzynia EDC - 7biegowa, dwustopniowa. Nie brakowało jej elastyczności i szybkości w działaniu, a w dodatku cicha praca sprawiała, że nie ma się zbytnio do czego przyczepić. To co mnie bardzo zasmuciło to pojemność baku - zaledwie 47 litrów - niewiele. Teoretycznie limuzyna w długie trasy, spalanie średnie, a bak malutki. Z drugiej strony przecież stacji paliw jest dziś od groma... no chyba, że na S8 z Łodzi do Wrocławia, gdzie nie ma żadnej. W testowym egzemplarzu był układ 4Control, który zabiera 5 litrów z pojemności baku. W przypadku Talismana bez 4Control - bak ma pojemność 52litrów. 
Co to jest układ 4Control? Żadna tam jakaś nowość - układ 4 skrętnych kół, który był już w Preludzie czy 3000gt lub Lagunie III generacji. Dzięki 4Control tylne koła do prędkośći 80km/h skręcają do ok. 3.5stopnia w przeciwnym kierunku niż te na przodzie. Powyżej 80km/h tylne koła pracują zgodnie ze stopniem skrętu przednich. Stwierdzam iż to świetne rozwiązanie dające poczucie bezpieczeństwa w zakrętach do którego jednak trzeba i można się szybko przyzwyczaić. Trzeba początkowo uważać przy manewrowaniu zwłaszcza na parkingach, gdzie tyłek zachodzi bardziej niż w innych autach chyba, że myślimy teraz o przegubowym Ikarusie, gdzie takie rozwiązanie również znalazło swoje zastosowanie.
Przyczepiam się ponieważ jest:
- mała pojemność baku - niby stacji jest pełno, ale auto tak wygodne w trasie mogłoby mieć ciut większą pojemność zbiornika paliwa
- tylna kanapa dla osób do 180cm wzrostu - 185cm jeszcze jakoś wytrzymałem, ale 190 miałby powody do narzekań - z drugiej strony ten segment raczej taki jest
- mała gama silników - niby jest i 110 i 200, ale przydałoby się jeszcze coś takiego ekstra, gdzie potrzebne by były do pełni szczęścia jeszcze łopatki przy kierownicy
Pochwalić mogę za:
- stylistykę - wygląd to 10/10 - projektantom z pewnością należy się premia
- dobrze wykończone wnętrze - wysoka jakość i spasowania materiałów
- 4Control - auto dzięki czterem skrętnym kołom w zakrętach jest niczym przyklejone do jezdni
- rozbudowany komputer R-Link2 dający wiele możliwości spersonalizowania
- oszczędny i w miarę dynamiczny silnik
- duży bagażnik
- 5 gwiazdek w EURO NCAP
Podsumowując cały test stwierdzam, że Renault Talisman to dość udane auto zarówno pod względem stylistycznym jak i technicznym za rozsądne pieniądze. Cena dobrze wyposażonego już egzemplarza testowego oscylowała w okolicach 125tys. zł. Za taką kwotę otrzymujemy auto, które dość dobrze spisuje się zarówno w mieście (wszelkie systemu ułatwiające parkowanie) jak i przede wszystkim na trasie, zwłaszcza w trybie Comfort, gdzie tym autem się po prostu płynie. Felgi to spore 19" a zawieszenie w połączeniu z wygodnymi fotelami daje tak wygodny zestaw, że do środka nie przedostaje się to co niepożądane czyt. stuki, zgrzyty i inne puki. Nawet najdłuższa podróż to dla kierowcy w tym aucie żadne wyzwanie - to coś normalnego, czysta przyjemność.



Dotrwaliście już do tego momentu, więc zapraszam na film (właśnie go montuje - skończę za kilka dni), a poniżej galeria mniej lub bardziej udanych lub nieudanych moich amatorskich fotek z Talismanem w rolach głównych. 
Na niektórych zdjęciach to coś starego w tle to ruiny huty Józefów w Samsonowie nieopodal Kielc.



































AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Piękna linia :x i wnętrze super! Idealne byłoby dla mnie jako kobiety :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo eleganckie auto, duży atut to pojemny bagażnik, fajny nowoczesny kokpit. Zasługuje na tytuł Króla Stylistyki ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty