Kierowco, nie denerwuj się, jadę zgodnie z przepisami - przepraszam!

Na  zielonym płynnie ruszam, na czerwonym się zatrzymuje, bo nie wiem co to długie pomarańczowe czy wczesne czerwone. Nie parkuję na chodniku, jeśli nie wolno. Miejsce dla niepełnosprawnych jeśli nie mam odpowiednich uprawnień zostawiam dla niepełnosprawnych. Tuż obok szkoły jadę maksymalnie maksymalne dozwolone skromne pięćdziesiąt albo i mniej. Na autostradzie jadę max 140 pomimo, iż mam super auto, a droga jest długa i szeroka, a w nogach wieloletnie doświadczenie. Jeżdżę tylko prawym pasem, bo lewy jest od wyprzedzania. Jeżdżę zgodnie z przepisami, zgodnie z sumieniem oraz tzw. ,,kodeksem drogowym" tj. Ustawą Prawo O Ruchu Drogowym za co najmocniej chamstwo przepraszam

Czy kultura to wstyd? Nastały takie czasy, że chcąc być kulturalnym trzeba za to przepraszać. Tabliczka na busie świadczy o tym, że poziom kultury na drodze w Polsce jest tak nisko, że zahacza o niejeden, nawet niewysoki próg zwalniający.

Road rage - tłumacząc z angielskiego na polski to nic innego jak agresja drogowa. Wbrew pozorom nie jest to nic nowego. Określenie powstało jakieś 30lat temu. Wtedy to już na drogach w USA zaczęło robić się tłoczno, a kierowcy nie umiejąc powstrzymać swych emocji zaczęli zamieniać jezdnię w pole bitwy.

Aktualnie jest tłoczno nie tylko na drogach w USA, ale na całym świecie. Odkąd tylko kamerki samochodowe, rejestratory jazdy, czarne skrzynki czy jak zwał tak zwał są popularne odtąd w sieci na liście popularność królują nagrania chamów z beemek, jazdy na cwaniaka, kozaków z audi, dziadków z tiko i Pań z wielgachnych suvów co to skręt mają kiepski i nijak się nie da na jednym miejscu nowoczesnym autem zaparkować, chyba, że tym dla niepełnosprawnych tuż przy wejściu do wielkiego sklepu. Wyobraźmy sobie też ile osób jeszcze nie ma kamerek, a ile osób ma nagrania, ale nie ,,chwali się" nimi w sieci.

Okazuje się, że chamstwo rozchodzi się jak świeże, dobre i tanie bułeczki od Pani Grażynki z piekarni za rogiem. Chamstwo jest tak powszechne, że czasem u osób postronnych jedyną rzecz jaką możemy zaobserwować to ta nie wielka reakcja. Nie chodzi mi o zwrócenie uwagi w stylu ,,Pan miał rację, Pan nie miał, uspokójcie, nie róbcie piaskownicy, bo przecież nic się nie stało". Ta często jedyna reakcja sprowadza się do wyjęcia telefonu i nagrywania nim głównej akcji tj. kłótni dwóch kierowców przeważnie z ukrycia (nagrywanie oczywiście odbywa się smyrfonem w pozycji pionowej przez co widzimy niebo i trawę, zamiast tego co faktycznie trzeba pokazać czyli obraz poziomy, a nie pionowy).

Odpowiedzcie sobie teraz na jedno pytanie: Kiedy byłaś, byłeś świadkiem, ofiarą lub sprawcą agresji drogowej? Rok? Kwartał? Miesiąc? Tydzień? Dzień? No właśnie! Wielu kierowców myśli i odpowiada teraz tak samo jak Ty. Chamstwo na drodze jest już tak często spotykane, że za rok, dwa będzie uznane za coś normalnego. Obejrzałem kilka lat temu na Youtubie jak ktoś ostro pokłócił się, pobił na drodze z powodu takiego lub innego stylu jazdy drugiego człeka. Aktualnie chyba raz na tydzień, a raz na miesiąc to na pewno jest jakiś nowy hit internetu w kategorii motoryzacja i wcale nie jest to test super samochodu.

Kim są agresywni kierowcy? Do jednego worka wszystkich nie można oczywiście wrzucać. Podobno jak Cię widzą tak Cię piszą, więc jeżeli za kółkiem jesteś niekulturalny i niewychowany cham to poza autem najprawdopodobniej również żyjesz takim stylem. Przeważnie sprawcami są osoby młode, bardzo nerwowe, sfrustrowane, częściej oczywiście Panowie niż Panie.

Źródłem tego chamstwa jest najzwyklejsza w świecie frustracja. Kiedy kierowca czuje, że nie może osiągnąć celu w danej chwili bo np. zrobił się korek i musi zatrzymać się i czekać aż ,,to" ruszy dalej. Przybycie do celu oddala się w czasie co sprawia, że niecierpliwi kierowcy ,,wychodzą" z siebie. Wszelkie klaksony, wyzwiska, sprowadzanie do parteru to tylko jeden z nielicznych wyników jakie otrzymujemy po zagotowaniu delikwenta w aucie.

Jak sobie radzić z agresją na drodze? Im szybciej i im dalej od potencjalnego agresora tym lepiej. Pamiętajmy, że emocje rodzą emocje, więc jeżeli ,,zlejemy" delikwenta, a ten zobaczy, że jego gesty i mimika nie zrobiły na nas wrażenia to pojedzie sobie najzwyczajniej w świecie dalej z głupim wyrazem twarzy i wielkim zaskoczeniem, że na jezdni brak jest zainteresowania tym co robi debil. W zamian za to zaoszczędzimy niepotrzebnego słowotoku no i oczywiście nasze nerwy nie będą poszarpane. Wrócimy do domku i nie będziemy musieli się rozweselać trunkiem z powodu ponurego dnia, a wypijemy najlepiej za swoje zdrowie.

Zamiast narzekać jak typowy Polak, weź się ogarnij i zacznij dawać dobry przykład! Przestań w towarzystwie pieprzyć, chwalić się jakiego to chama na ulicy ostatnio spotkałeś. Powiedz lepiej co dobrego zrobiłeś? Przepuściłeś kogoś w korku? Szyja Ci zesztywniała? Zaparkowałeś na dwóch miejscach? Nie widziałeś linii? Jazda na suwak? Cwaniaków nie lubisz?

Zwłaszcza rodzice - pamiętajcie, że młode pokolenie Was obserwuje i naśladuje!




Pamiętajcie też o tym, że sama jazda zgodna z przepisami nie wystarczy. Można być chamem za kółkiem, wkurzać wszystkich dookoła i podnosić nerwy na czerwone pole bardziej niż jedynka w dieslu przy 50km/h? Można! W dodatku taka jazda może być zgodna z przepisami. Pisałem już o tym tutaj.

AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Przydatny wpis. Pozdrawiam z Albar :)

    OdpowiedzUsuń
  2. problem zdecydowanie starszy :) kreskówka z lat 50-tych https://www.youtube.com/watch?v=mZAZ_xu0DCg

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma za co przepraszać. Cała prawda. Respektowanie przepisów to większe bezpieczeństwo nas wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem chamstwo drogowe w naszym kraju trzeba plewić już w zarodku, czyli podczas egzaminu..

    tania odzież motocyklowa

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mądry i rzeczowy tekst. Popieram zdanie, że agresja na drodze na prawdę nie jest wskazana. Gdy tylko z sobie znanego powodu ktoś przelewa swoją frustrację na nas najprościej jest po prostu go zignorować.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz