Kałabanga, czyli test Alfa Romeo Giulietta Veloce 1.75 Turbo Tjet 16v 240KM TCT

Zrzucam zdjęcia Giulietty ze smartfona na komputer i na tytułowym foto dostrzegam napis ,,Kałabanga" na ścianie budynku. Napis to oczywiście wersja spolszczona, bowiem oryginalnie to Cowabunga. Jest to słowo, które służy do wyrażania radości, satysfakcji, zdumienia czy zaskoczenia. Określenie dość mocno spopularyzowane w kreskówce Wojownicze Żółwie Ninja, które były emitowane między 1987 a 1996 rokiem. Kałabanga zdecydowanie pasuje do Giulietty. Wystarczy dodać jeszcze piękna oraz szybka i mamy trzy słowa opisujące to bardzo udane auto.
Alfa Romeo Giulietta zadebiutowała w 2010 roku zastępując model 147. Giulietta liczy już kilka wiosen, ale wciąż może się podobać. Nie powinien nikogo też dziwić fakt iż Giulietta to model w gamie marki, który najchętniej jest wybierany przez klientów. Niedawno tenże model przeszedł delikatny facelifting. Z przodu mamy charakterystyczny dla Alfy odwrócony trójkątny grill. Na przednim zderzaku pojawiła się czerwona kreska podkreślająca sportowy charakter tego hatchbacka. Grafitowy lakier, napis Veloce na przednim błotniku i dostrzegane choćby przez przednią szybę zagłówki zdradzają, że nie jest to zamulacz drogowy.
Gdy tylko popatrzymy na tył to od razu rzucają nam się w oczy dwie, powiększone końcówki układu wydechowego. Tu także pociągnięto zderzak delikatną czerwoną kreską. Całość dość ładnie narysowana, a delikatny spoiler to taka wisienka na torcie.
Bardzo do gustu przypadły mi także osiemnastki o dość ciekawym wzornictwie. Optycznie dość mocno obniżają auto, a czerwone zaciski kojarzą się niewątpliwie ze sportową maszyną. 
Jeśli chodzi o hamulce to potrafią zatrzymać ten pocisk dosłownie w miejscu. Na zaciskach oprócz napisu Alfa Romeo jest niewielkie logo firmy, która je dostarcza, czyli Brembo.

350 litrów pojemności - tyle może pomieścić kufer ukryty pod tylną klapą. Aby się do niego dostać musimy wcisnąć przycisk umiejscowiony na pilocie lub wcisnąć znaczek Alfy na klapie bagażnika. W podwójnej podłodze znalazło się miejsce na wydzielone skrytki, a jeszcze niżej przestrzeń na koło zapasowe. Do bagażnika można dostać się także od środka tj. poprzez otwór za podłokietnikiem na tylnej kanapie. 
Pasażerowie na tylnej kanapie nie powinni nażekać jeżeli będą posiadać do 180cm wzrostu.
O ile nad głową miejsca nie brakuje o tyle przy kolanach miałem (mam 185cm wzrostu) nieco ciasno. Sytuację ratuje wygodna tapicerka i duży podłokietnik ze skrytką w środku oraz dwoma uchwytami na napoje. Wymiary. Giulietta posiada 435,1cm długości x 179,8cm szerokości x 146,5cm wysokości - niby niewielkie auto, ale i tak przy tunelu środkowym projektanci znaleźli miejsce przydatny gadżet w letnie i ciepłe lub lodowate, zimowe dni, czyli nawiewy.
W Alfa Romeo Giulietta niektórym może przeszkadzać mocowanie ISOFIX. Jest bowiem trudno dostępne. Owszem, fajnie schowane za suwakiem i jeżeli ktoś zakłada fotelik na długo długo to nie ma się czego czepiać. Gorzej, jeżeli dość często lawirujemy fotelikiem z auta do auta to wówczas trzeba będzie się trochę namęczyć.
Kokpit Giulietty jest dość nowoczesny. Znajdziemy tu wiele przełączników, pokręteł. Jest co wciskać i co smyrać. Ergonomia jednak nie budzi żadnych zastrzeżeń. Po dwóch dniach jesteśmy ekspertami od zarządzania tym centrum dowodzenia. Wszystkie elementy do siebie świetnie spasowane choć żaden nie uginał się pod palcami. Czuć jednak w dotyku, że to twarde, ale nie najtańsze plastiki. Dominujący kolor to czerń, odcienie szarości, gdzieniegdzie prześwity chromowanych dodatków aż w końcu szwy zrobione za pomocą czerwonej nitki.
Nagłośnienie od firmy Bose gra rewelacyjnie nawet na najtrudniejszych czyt. hardkorowo basowo bitowych ustawieniach. Nawigacja czy reszta opcji, którą dość łatwo skonfigurować pod siebie to kolejne nie wkurzające gadżety. Wszystko działa dobrze bez żadnych nieprzyjemnych zawiasów.
Jedyne miejsce na pozostawienie naszego smartfona to skrytka w podszybiu lub jeżeli dysponujemy mniejszym wynalazkiem to okolice skrzyni biegów.
Na przednich fotelach miejsca pod dostatkiem nawet dla tak dużej osoby jak ja. Fotele skórzane z elementami alcantary oraz mocnym trzymaniem bocznym. Znalezienie tej wymarzonej dla siebie pozycji nie stanowi żadnego wyzwania. 
Dopełnieniem sportowego stylu są zintegrowane zagłówki z chromowanymi wstawkami.
Wyższą temperaturę, duży dopływ adrenaliny mamy zapewniony dzięki osiągom auta, ale w razie wu jakbyśmy jeszcze nie wyruszyli na tor czy długą trasę to podgrzejemy cztery litery za pomocą przycisku.
Otwierasz drzwi, zajmujesz miejsce kierowcy, łapiesz za wieniec i od razu czujesz, że siedzi się nisko choć nie przesadnie glebowo. Kierownica choć sporych rozmiarów to nieco spłaszczona u dołu, a wieniec ma kształt przewróconej litery ,,De". Mimo wszystko dość pewnie się ją trzyma, a o to niewątpliwie w tym wszystkim chodzi.
Zegary analogowe, duże i czytelne. Przyzwyczajony jestem, że prędkościomierz mam z prawej a obrotomierz z lewej. W Alfie jest jednak odwrotnie, ale gdy zaczynamy bawić się łopatkami to uświadamiamy sobie, że ma to sens:) Zwróćcie uwagę na to w jaki sposób komputer pokazuje spalanie. W km/l czyli na pierwszy rzut oka wygląda to mega eco, ale jak już sobie przeliczymy to wracamy do normalności.
Pod maską kałabanga! Silnik w moim testowym egzemplarzu to benzyniak, a dokładnie określany jako benzina o pojemności 1.75l mająca 240KM i 340Nm. Jest to dokładnie ten sam silnik, który jest montowany w Alfie Romeo 4C. Sprint do setki zajmuje zaledwie 6 sekund co jak na auto z przednim napędem jest więcej niż tylko świetnym wynikiem. Średnio auto zadowalało się w okolicach 9.5L/100km co uważam, że jest więcej niż dobrym wynikiem. Pojemność baku to 60 litrów, a więc śmiało możemy pokonywać dalekie dystanse.
Na pokładzie znalazła się automatyczna, dwusprzęgłowa, sześciobiegowa skrzynia biegów, która spisywała się rewelacyjnie. Giulietta jak każda nowa Alfa opuszczająca salon wyposażona jest w system DNA. System ten oferuje kilka ustawień dynamiki pojazdu, czyli Dynamic, Natural oraz All Weather. Każdy z tych trybów ma inny moment obrotowy silnika, inaczej auto hamuje, inaczej skrzynia zmienia biegi, inaczej pedał przyspieszenia reaguje na naszą nogę. Różnica jest także w systemie ESC oraz systemie kontroli trakcji ASR. Tryb Dynamic to szybsza reakcja całego układu hamulcowego, usztywnione zawieszenie i bardziej precyzyjny układ kierowniczy. Inaczej stwierdzając to po prostu tryb przeznaczony do szaleńczej, sportowej jazdy. Tryb Natural to spokojne czyt. komfortowe zawieszenie i delikatna praca całego silnika choć jeżeli byśmy chcieli nagle przyspieszyć to wystarczy depnąć w podłogę. Tryb All Weather przeznaczony jest do jazdy w trudnych warunkach atmosferycznych jak śnieg czy śliska nawierzchnia.
Nie wiem, może przesadzam, ale to chyba najładniejszy kluczyk powiedzmy dotykowy do auta jaki miałem w dłoniach. Bezdotykowy to inna bajka, ale jeżeli chodzi o to co musimy wyjąć z kieszeni i przekręcić w stacyjce by uruchomić silnik to ten bezapelacyjnie wygrywa.
Alfa Romeo Giulietta Veloce to pierwsze auto w którym system audio został sprawdzony na zasadzie czy istnieje i czy da radę z mocniejszą nutą. Przez cały czas radio, mp3 i inne gadające cuda były w pozycji off. Jedyną muzyką jaką słuchałem to bardzo miły dla ucha ryk silnika. Większość czasu przejeździłem w trybie Dynamic słuchając najpiękniejszych symfonii jakie może usłyszeć motomaniak. Najpiękniejsze basy to te, które było słychać podczas zmiany biegów. Łopatki w tym aucie mają sens i nie są od parady - dają sporo frajdy. Z jednej strony auto ma nieco sztywne zawieszenie, ale nie tak maksymalnie więc na osiedlowej dziurawej drodze obłożonej wysokimi progami zwalniającymi nie złamiemy kręgosłupa. Zakręty łykamy bezstresowo, a auto jest niczym przyspawane do nawierzchni. Spod świateł nie jesteśmy w stanie zamulać i z niecierpliwością oczekujemy na zielone. Świetny silnik, nacisk większy na osiągi niż spalanie, ale o to w tym szybkim hatchbacku chodzi. Jeżeli miałbym się na siłę do czegoś przyczepić to hmm może brak kamery cofania na pokładzie? Auto sporo kosztuje, ale jeżeli miałoby coś z niego zostać zabrane kosztem obrazu to niech zostanie tak jak jest. Wszak jeżeli ktoś będzie potrafił zapanować nad ta dużą mocą pod nogą to z pewnością poradzi sobie bez systemu, który za niego zrobi kopertę czy choćby kamery cofania gdy będzie parkował tyłem. Kolejny mały minusik to mocowanie ISOFIX o którym już wspomniałem. Niektórzy pewnie woleliby także system bezkluczykowy, ale bez przesady, nie w tym aucie. Ileż frajdy daje przekręcanie kluczyka w tym aucie by po chwili usłyszeć to brzmienie. Jeżeli chcemy mieć takiego ,,grajka" to musimy posiadać minimum 123000zł (113000zł w promocji). Jeżeli interesuje nas tylko wygląd, albo po prostu chcemy mieć Giuliettę choćby najsłabszą w najuboższym wyposażeniu to najtańszą z salonu wyjedziemy za 75800zł (71300zł w promocji). Ciekawostką jest to, że Giulietta w najgorszym przypadku, nawet ta najtańsza ma nie więcej niż 10sekund do setki.
Jeżeli ktoś patrzy nie tylko na osiągi i jego wóz ma być nie tylko szybki, dobrze się prowadzić, ale także ma mieć w sobie to coś co odwraca głowy nawet, gdy ten jest zaparkowany to powinien zainteresować się piękną Giuliettą.


















AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

3 komentarze:

  1. świetne foty? czym robione?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak większość zdjęć i filmów na blogu - Note4 :)

      Usuń
  2. Porządny test, fajnie to opisujesz, chce się czytać! Sam szczerze zastanawiam się nad kupnem Alfy, mam już kilka modeli na oku, ale ta jest bardzo okazała, przypadłą mi do gustu. Dzięki za wpis.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...