Stara dobra dusza w nowym opakowaniu, czyli test Mitsubishi ASX FLIII 1.6 117KM Cool Edition

ASX, RVR lub Outlander Sport. W zależności od kraju auto ze zdjęć występuje na całej kuli pod trzema różnymi nazwami. Nie jest to nowy model bowiem ASX swoją premierę miał w 2010 roku czyli dobrych ładnych kilka lat temu.

Od tego czasu model doczekał się aż trzech facelifitingów. Pierwszy w 2013, potem 2015 i ten ostatni czyli 2016 (test ASX lifting 2015 znajdziecie tutaj). Najmniej zmiany dotknęły wnętrze oraz praktycznie wcale nie dotknęły tylnego zderzaka. 
Najwięcej modyfikacji przeszedł przedni pas. Teraz przedni zderzak w ASX nawiązuje do pozostałych modeli w gamie, a najbardziej przypomina wyglądem Outlandera. Maska w pewnym momencie się kończy tak jakby ten przód ktoś mocno odciął. Daje nam to efekt toporności auta i sprawia, że wóz wydaje się większy niż jest w rzeczywistości.
Kolejne optyczne powiększenie to specyficzna konfiguracja Cool Edition. Mamy tutaj optyczne powiększenie dołu auta bo jak wiadomo biały pogrubia, a czarny wyszczupla. Wyszczuplona dla oczu została górna część pojazdu, czyli dach i tylne słupki. Nie jest to lakier a folia, ale tak czy siak efekt końcowy jest ten sam. Wygląd kwestia gustu, a takie udziwnienie wyszło Mitsubishi moim zdaniem na plus. Jedyne do czego można by się na siłę przyczepić to duże opony i małe felgi. Na zdjęciu jest okej ale w rzeczywistości grube czarne gumy odejmują 1 punkt z wyglądu. Z drugiej strony na to patrząc i podsumowując - dodają plus kilka punktów do komfortu zwłaszcza na tych ukochanych naszych niekoniecznie pięknych, szerokich i równych drogach. Mimo wszystko nowy ASX Cool Edition wygląda młodzieżowo.
Wymiary. Auto posiada 435,5cm długości x 181cm szerokości x 164cm wysokości. Wbrew pozorom miejsca w środku nie brakuje zarówno dla pasażerów jak i ich tobołów. Z pewnością nie tylko w miejskiej dżungli ale także na bezdrożach przydaje się 19cm prześwit. Testówka posiadała napęd przedni. W momencie gdy skonfigurujemy ASX w salonie tak by miał 4x4 to finalnie egzemplarz po wyjechaniu z dealera traci, spada o 1cm. 18cm prześwit to też sporo.
Bagażnik posiada tak samo jak przed liftingiem 419 litrów pojemności. Skoro klapa jest identyczna i cały tyłek do starszych egzemplarzy ASX`ów to innego jak podobnego czyt. identycznego wyniku się nie spodziewałem. Podłoga jest podwójna i obfita w kilka wydzielonych skrytek.
Po złożeniu oparcia tylnej kanapy przestrzeń wzrasta i podłoga jest w dalszym ciągu płaska. Kanapa jest dzielona więc w razie czego możemy mieć długą płaską podłogę i jedno czy dwa miejsca w drugim rzędzie.
W porównaniu do poprzedniej generacji ta tylna kanapa delikatnie wyprofilowana więc na zakrętach pasażerowie powinni siedzieć cały czas w tym samym miejscu. To czego zabrakło to źródło światła, które średnio bywa przydatne. Zamiast światła wolałbym widzieć jakieś dodatkowe nawiewy na bocznych słupkach lub przy kolanach pasażera siedzącego na środku.
Pasażer po środku jak zwykle w tym segmencie i nie tylko musi powalczyć o miejsce na nogi choć tragedii nie ma. Na pocieszenie dostaje wyjście USB - jeden z nielicznych gadżetów w tym aucie pomimo tego, że jest to produkcja z dalekiego wschodu, kraju kwitnącej wiśni, kapiącej elektroniką Japonii.
Z przodu powodów do narzekań nie znajdzie zarówno kierowca jak i pasażer zajmujący równie wygodny fotel obok. Oparcia średnio wyprofilowane, ale w stopniu wystarczającym do tego aby było dość dobre trzymanie boczne zwłaszcza w zakrętach. Do ASX bardzo łatwo się wsiada i wysiada, a po znalezieniu optymalnej dla nas pozycji zdajemy sobie sprawę, że brak kamery cofania nie doskwiera aż za nadto. Owszem to użyteczny gadżet, ale w ASX nie jest niezbędny. Dobra widoczność w każdą stronę i duże lusterka bardzo ułatwiają parkowanie na ciasnym osiedlowym parkingu.
Kokpit - elegancki bez bajerów i udziwnień. Jeżeli uwielbiacie przeróżne nowoczesne gadżety i inną elektronikę to musicie jej szukać w innym aucie. Na pokładzie ASX jest tylko i wyłącznie to co niezbędne. Cała deska rozdzielcza jest prosta w obsłudze. Nie znajdziemy tutaj czegoś co się wiesza - wszystko co jest chodzi jak trzeba. Jedynie do czego mógłbym się delikatnie przyczepić to system audio, który gra średnio. Jeżeli słuchacie radia to jest okej, ale jeżeli zapuścicie mocniejsze bity to musicie zainwestować w ASX`a z większą stacją multimedialną.
Silnik. Pod maską w testowym egzemplarzu znalazł się silnik benzynowy o pojemności 1.6 mający 117KM i 154Nm. ASX nie jest demonem prędkości. Do upragnionej setki trzeba odliczyć 11.5s. Pod ręką do dyspozycji miałem manualną pięciobiegową skrzynię biegów. Bardzo brakuje ,,szóstki", zwłaszcza powyżej 120km/h. Już nie chodzi o to, że auto paliłoby mniej, ale po to że dzięki szóstce byłoby nieco ciszej w kabinie. Nie jest źle, ale gdybym coś miał zmienić, dodać to z pewnością byłby to szósty bieg. W następnej kolejności dorzuciłbym więcej koni pod maskę. Pozytywną cechą tej jednostki  jest spalanie - 7.5-8L/100km co przy topornej bryle auta jest więcej niż tylko przyzwoitym wynikiem. Kolejny plus to pojemność zbiornika paliwa - 63 litry. Sporo, a nie w każdym takim ,,małym" samochodzie zmieścimy tyle paliwa. Duży zbiornik przyczynia się do sporego zasięgu nawet  w jednostce benzynowej.


Przyczepiam się ponieważ:
- brak szóstego biegu
- jest głośno powyżej 120km/h
- średni system audio

Pochwalam za:
- duże lusterka
- zawieszenie dobrze wybierające nierówności
- ekonomiczny silnik
- przestrzeń dla kierowcy i pasażerów
- wygląd Cool Edition

Posumowanie i wrażenia z jazdy. Każde auto ma swoje plusy jak i minusy. W ASX wynik końcowy to duży plus. Z jednej strony można by się czepiać niewielu KM pod maską i braku szóstego biegu ale z drugiej strony jest to niezawodna jednostka i połączenie. Dostałem sporo maili z pytaniami odnośnie ASX`a i odbyłem kilka rozmów na żywo z właścicielami tego modelu. Wszyscy zgodnie przyczepiali się najbardziej do dynamiki i braku szóstego biegu. W końcu na koniec rozmowy zawsze pytałem o przebiegi i te były różne od kilkunastu to kilkuset tysięcy. Ostatnie pytanie brzmiało ,,jak z awaryjnością?". Odpowiedzi były zawsze podobne w stylu ,,Panie, nic się nie psuje a wymieniam to co zawsze trzeba, czyli klocki, oleje, paliwo.". Wychodzi na to, że ten Japończyk jest faktycznie niezawodny, a to z pewnością jeden z głównych czynników jego popularności.

Najtańszy ASX to wydatek 69 900zł (w promocjach od 67990zł). Egzemplarz rodem ze zdjęć to 84 990zł. Z jednej strony ciekawie skonfigurowany choć bez udziwnień i elektronicznych gadżetów. Z drugiej strony nie ma co się psuć. Gdyby ktoś narzekał na mało koni to zawsze można pokusić się o wersję Ralliart 4WD w automacie z mocnym dieslem 2.2 150KM. Niestety taki mocarz to już wydatek 139900zł, a to sporo. Jeżeli jednak ktoś nie lubi zbytnio elektroniki i od auta oczekuje jedynie albo aż tego, że w wygodnych warunkach ma go przewieźć z punktu A do punktu B, a mechanika ma znać tylko z przeglądów to ASX jest autem, którym warto się zainteresować. 














AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

4 komentarze:

  1. Rzetelny, dobry artykuł z dużą ilością zdjęć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielka szkoda, że wraz z liftingiem nie wprowadzono fajnej uturbionej jednostki napędowej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wóz ale nie na nasze drogi i na pewno nie do miasta :]

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam tego outlandera kilka lat i wymienialem tylko klocki itp. A ze zamienniki delphi sa niedrogie to wcale nie odczulem tego wydatku. Grunt to umiec szukac i porownywac ceny bo to co proponuje mechanik ma sie jemu oplacac nie kierowcy

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...