,,Pizneła i odeszła" - relacja świadka zdarzenia, czyli buractwo marketowe

Podjeżdżam ostatnio pod większy osiedlowy sklep. Był niewielki koreczek jak to już przed weekendem zazwyczaj bywa.

Nagle Pani wychodzi ze sklepu, wyjmuje średnio wypchaną torbę z zakupami i zamiast kulturalnie odstawić wózek na swoje miejsce to brzydko pisząc po prostu pizneła wózkiem w resztę wózków z daleka i odeszła mając w dupie co się z wózkiem dalej stanie. 

Pechowy piątek nie trzynastego. Wózek się odbił, sunął po parkingu i przy paprał w prawie nowe 760 w longu. Właściciel czy też kierowca tej zajebistej i drogiej fury miał szczęście, że akurat wychodząc ze sklepu widział całą akcję. 

Zawołał Panią na miłą, kulturalną ku memu zdziwieniu i spokojną konwersację. Mina niekulturalnej baby z nowego Tiguana bezcenna. 

Pamiętam jak wchodziły hipermarkety na rynek i panował porządek na ich parkingach, bo chcąc odzyskać drobne trzeba było przypiąć wózek na swoje miejsce. Później sklepy z tego zrezygnowały zatrudniając odprowadzaczy i rozleniwiając klientów jeszcze bardziej. Z powodu wielu poobijanych samochodów na szczęście markety szybko zmądrzały i wracają do systemu drobnych. 

1metr, 1krok za daleko! Czasem gdy idę zabrać wózek, żeby kupić tanio i przywieźć do domu wiele podchodząc do miejsca przeznaczonego dla wózków zastanawiam się czy aby na pewno to Ci sami ludzie wyglądający na homo sapiens za sklepu których spotkałem odstawili wózki czy co jakiś czas podjeżdża spocony kierowca jelcza i kipruje pod marketem nie poprzyczepiane do siebie wózki by stworzyć wrażenie, że pod tym sklepem ich nie brakuje. Nie rozumiem osób, które odstawiają wózek obok innych wózków tak jakby im ten jeden metr, jeden krok więcej krzywdę fizyczną wyrządzał, a przecież ruch to zdrowie. Toż to nawet każda stacja telewizyjna i radiowa, a nawet internetowa w porannym programie codziennie powtarza i potwierdza.

Nie tylko w taki sposób objawia się buractwo marketowe.

Możliwie przy prawej krawędzi, czyli o tamowaniu alejki słów kilka. O ile wszyscy dobrze wiemy w Polsce obowiązuje ruch prawostronny, a więc trzeba się w miarę możliwości trzymać prawej krawędzi jezdni. Warto tą zasadę stosować także idąc chodnikiem, jadąc wózkiem z dzieckiem czy finalnie jadąc wózkiem sklepowym. Nie rzadko byliście świadkiem sytuacji w której na środku alejki w samopas został zaparkowany wózek sklepowy, bo Pani czy Pan mając w dupie pozostałych klientów patrzy na niby promocję czerstwego czy też nie chleba. Nie rzadko dojeżdżamy do takiego delikwenta i nagle ,,ooo przepraszam" - wtedy pół biedy. Gorzej sytuacja wygląda jak taka święta krowa ma za nic że chcemy jechać dalej - wtedy zostaje przepraszam chce przejechać, ewentualnie najskuteczniej jebnąć delikatnie w wózek by dźwięk zresetował zawieszoną osobę by ta finalnie przestała tamować ruch. Dziwne, bo chwilę wcześniej taka osoba właśnie pewnie pałowała sztukę na zielonym spod świateł, zaparkowała dobrze, ale w sklepie wózkiem nie potrafi jeździć - czyżby brak kierownicy, a może lekcji u instruktora zabrakło?

Czy taśma przy kasie może się skończyć? Odpowiedź brzmi nie! Ona może się wytrzeć, zabrudzić, skrzywić, urwać, napęd może się popsuć, ale na pewno się nie skończy i nie zabraknie jej dla nikogo - serio! Stojąc w korku przy kasie nie popychajcie osoby wózkiem i nie celujcie w nią jakby wam ojca siekierą zabiła. 

Będąc swego czasu w Szkocji, dokładnie okolice Glasgow spodobała mi się w tamtejszych sklepach kultura ludzi. Panie, nawet te starsze i nie koniecznie, z dużymi cyckami i wypchanymi torbami nie stoją tuż za Tobą czyt. nie czujesz ich oddechu na plecach czy szyi. Metr, dwa odstępu od osoby przy kasie by ta bez pośpiechu, stresu itd. mogła zapłacić za to co znalazła na półkach. Następnie osoba odchodzi to kolejnej zapala się w umyśle zielone i podchodzi do kasy - 1 krok a czyni cuda. Pomarzyliśmy - teraz wróćmy do Polski.

Jazda, stanie defensywne. Ileż to razy chcieliście przejść do kolejnego rzędu, zazwyczaj ostatniego z alkoholem i nic więcej was nie interesowało w tymże sklepie, więc bez sensu chodzić zgodnie z ruchem wskazówek zegara po sklepie jak wy już wiecie, gdzie wasz cel. Niestety najkrótsza droga przeważnie wiedzie w pobliżu kas. W godzinach szczytu przy kasach jest tłoczno - zazwyczaj nie da się przejść, bo wózek przy wózku jest tak blisko ustawiony, że nawet telemagazyn się pomiędzy nimi nie zmieści, a co dopiero wy. A wszystko w obawie, żeby ktoś się na cwaniaka jak w jeździe na suwak nie wpieprzył. 
Zresztą - niektórzy nigdy nie zrozumieją, że nawet jak jest zielone to nie zawsze warto i można jechać dalej.
Porządek musi być! Zawsze jest tak, że pojedyncze osobniki starają podążać za stadem i małpować wszystko co się da. Idąc w myśl tej teorii odkładajmy wózek zawsze na swoje miejsce niezależnie od tego czy jest w środku kasa czy też jej tam nie ma. Unikniemy w ten sposób niechciany rys, obić, otarć i innych niepotrzebnych, wkurzających każdego nie tylko motomaniaka szkód. Tak wiem, blog motoryzacyjny, ale jazda wózkiem po sklepie to też jazda. O parkowaniu na dwóch miejscach jednym samochodem czy zajmowaniu miejsca dla niepełnosprawnych już było na blogu. Szerokości!


AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. art. opisuje typowego Janusza z biedry. dobre!

    OdpowiedzUsuń
  2. zator przy kasach i siedzenie na zadku - na drodze na zderzaku - jakie to kuźwa polskie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezła akcja z tą kobietą. Może się nauczyła w końcu... choć żal mi jej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Koleś z bmw na spokojnie przyjął wózek na auto hmm nie do uwierzenia :) ja gdybym widział jak wózek leci na moje stare a6 - nie wytrzymałbym psychicznie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. "człowiek ze wsi wyjdzie ale wieś z człowieka nigdy" ten cytat idealnie pasuje do niektórych osób.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niektórzy ludzie po prostu nie umieją się zachować. W sklepach widać to najlepiej. Nieodstawienie wózka, ale też pogarda z jaką często odnoszą się do sprzedawców. Ręce opadają.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałem wczoraj identyczną sytuację, facet wyszedł z Biedronki popychając wózek z daleka w miejsce gdzie powinien stać, wózek potoczył się prosto na mój zderzak. Całe szczęście 17 letnie e46 i wzięło uderzenie na klatę bez żadnyh otarć. Facetowi trzeba oddać że kulturę miał, wrócił i spytał się czy nic nie uszkodzone, pewnie następnym razem normalnie zaparkuje wózek.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz