Konkretny robol, czyli test Nissan NP300 Navara 2.3 dCi 190KM 4x4 Automat

Znana i bardzo popularna, a w zasadzie popularny Navara (bowiem na oficjalnej stronie Nissana zamiast NOWA Navara jest napis NOWY Navara, czyli to jednak on) na zdjęciu powyżej to najnowsza generacja od Nissana. Pierwszego pickupa Nissan wypuścił z fabryki ponad 80 lat temu, w 1935 roku, a testowy egzemplarz to już 12 generacja tego typu pojazdów w tej marce. Dokładnie jest to model NP300 Navara. Dlaczego NP300? Każdy nie europejczyk spyta dlaczego Navara? Pickup od Nissana na wszystkich kontynentach poza Europą nosi właśnie nazwę NP300
Producenci wprowadzając nową generację nie chcieli rezygnować z mocnego i znanego słowa Navara. Postanowili więc połączyć obie nazwy. Na tylnej burcie i tak bardziej w oczy rzuca się słowo Navara, a NP300 tylko delikatnie ją rzecz ujmując dopełnia. Jeżeli ktoś nie jest znawcą marki to dla niego NP300 bardziej kojarzyć będzie się z silnikiem czy wersją wyposażenia.
NP300 Navara jest niewątpliwie innym pickupem niż pozostałe. Lata doświadczeń Nissana w produkcji samochodów użytkowych zostały połączone z równie bogatym bagażem nie tylko doświadczeń, ale także sukcesów młodego ,,gatunku" crossoverów jak Qashqai, który jest niewątpliwym hitem w tym segmencie już od wielu lat. Nissan stworzył samochód użytkowy, którym jeździ się jak autem osobowym. Jeśli chodzi o to dlaczego jest taki wygodny ten pickup to mają na to najbardziej wpływ dwie sprawy. Pierwsza to zawieszenie. Na tylnym moście nie znajdziemy piór tylko zawieszenie pięciodrążkowe ze sprężynami śrubowymi. Po drugie, wygoda tkwi w fotelach oraz kanapie. Z jednej strony miła w dotyku skórzana tapicerka, a z drugiej nie ma efektu latania na zakrętach tj. skóra nie jest śliska jak to czasem bywa w niektórych autach. Jedynie czego jeszcze brakuje z auta osobowego temu robolowi to więcej ciszy. Silnik generalnie dość dobrze pracuje w połączeniu z automatyczną skrzynią, ale prawie dwie tony masy robią swoje. Rozumiem, że jest to pickup, ale do super komfortu niewiele mu brakuje.
Kwestia gustu, czyli wygląd. Pickup to wiadomo, ma być duży, ma mieć wielką pakę i sporo ważyć. Nissanowi jednak do tego wszystkiego udało się dorzucić szczyptę elegancji, estetyki i efekt końcowy dla oczu jest więcej niż zadowalający.
Nawet ta tylna burta z tym mini spojlerem ma w sobie jakiś charakter. Na tejże klapie nie zabrakło także kamery cofania, która znajduje się obok klamki, a niżej w zderzaku są także czujniki parkowania co by tym bydlakiem lepiej i łatwiej można zaparkować. 
W aucie jest system 4 kamer czyli widok 360 stopni, są one poza tylną burtą w lusterkach i jedna przy znaczku na przednim grillu. Mamy dobrą widoczność w każdą stronę tak by bez trudu zająć miejsce nawet na ciasnym osiedlowym parkingu. Jakość obrazu jest wystarczająca do tego aby nikomu i sobie nie zarysować fury.
Jeśli chodzi o przód to nie jest on za specjalnie opływowy, ale nie jest także ścięty siekierą w pewnym miejscu. Dość ładnie są nakreślony wszystkie kreski. Spora ilość chromu wokół girlla oraz przy halogenach sprawia, że auto może się podobać. Do pełni idealnego wyglądu przydałoby się wg mnie jeszcze jakieś ciekawe orurowanie oraz lampy dalekosiężne na dachu - wiem wiem, te moje wymagania. Jeżeli ma służyć do ciężkiej pracy to z pewnością tak będzie, a dodatkowo jazda da taką frajdę, że z ust pracownika lub szefa nie wylecą słowa ,,znowu nim mam jechać?!". Jeżeli po pracy będzie trzeba zabrać rodzinę na wymarzone wakacje to z pewnością NP300 Navara okaże się dobrym towarzyszem nawet dłuższych podróży.
Nissana NP300 Navara standardowo napędza jedna, tylna oś. Jeżeli zechcemy zapuścić się w lekki teren wspomoże nas w tym tryb 4H (4WD High), który na sztywno dołączy nam przednie koła. Ostatni, trzeci tryb jazdy to 4WD Low przeznaczony do jazdy w ciężkim terenie, czyli jazda na całego po piachu, śniegu czy głębokim błocie. Kolejny przydatny gadżet to asystent zjazdu ze wzniesienia, który dostępny jest w standardowym wyposażeniu.
Paka czy też skrzynia załadunkowa w Navarze posiada 153,7cm długości x 156cm szerokości na 47,4cm wysokości. Oczywiście trzeba wziąć poprawkę na to, że wnęka między kołami jest nieco mniejsza oraz wymiary na dole z wymiarami na górze mogą się nieco różnić. Ważne, że można na auto załadować nieco ponad tonę, a przyczepa, którą zechcielibyśmy ciągnąć za sobą może mieć do 3,5t masy.
Pod wielką i ciężką maską w testowym egzemplarzu znalazł się silnik diesla o pojemności 2.3, który jest kompromisem między osiągami a spalaniem. W Navarze mamy do wyboru dwa silniki. Pierwsza opcja to silnik z jedną turbiną który posiada 160KM. Drugi wariant to dwie turbiny i wówczas wynik wzrasta do 190KM. Auto ze zdjęć posiadało mocniejszą odmianę. Moment obrotowy to 450Nm. Ten ponad dwutonowy potwór nie jest demonem prędkości. Sprint do setki zajmuje dokładnie 10.8sekundy. Żwawa, dynamiczna jazda sprawiła, że średnio auto zadowalało się 7.5-8L/100km więc sami przyznacie, że wynik jak najbardziej akceptowalny zwłaszcza, że pojemność baku to aż 80 litrów. 
Skrzynia biegów dość dobrze się spisywała. Nie było mowy o tym, że zaśpi na światłach czy nie poradzi sobie podczas wyprzedzania zestawu ciągnik siodłowy plus naczepa. Zawieszenie dość dobrze wybiera wszelakie nierówności i nie mam tu absolutnie żadnych zastrzeżeń.
Z tyłu siedzi się dość wysoko, a miejsca na tej kanapie przeznaczone są nawet dla trzech, nawet dla wysokich osób. Moje duże i ciężkie 185cm wzrostu zmieściło się tam bez najmniejszego problemu za sprawą wyżłobieniu w dachu, gdzie bez trudu pomieszczą się największe głowy.
Wspomniane wyżłobienie z nieco bliższej perspektywy.
Niewysoki tunel środkowy oraz nawiewy dla pasażerów to tylko kolejne plusy podróży tym Nissanem. W aucie jest spory silnik, ale z tego co zdążyłem zauważyć w te chłodne zimowe dni to kabina pickupa dość szybko się nagrzewa.
Kokpit dość atrakcyjny jak na tego typu auto. Można by nawet stwierdzić, że kapie od bajerów. Dobry sprzęt grający, nawigacja, sytem kamer 360stopni, czujniki parkowania, 
nie jedno a trzy wyjścia 12V. To które widzicie jest w podszybiu. Drugie znajduje się tuż przy skrzyni biegów, a trzecie w podłokietniku. Do tego wszystkiego podgrzewane oraz wentylowane fotele i podwójna klimatyzacja.
Schowek pasażera nieco mały, ale jakieś instrukcje, książki czy inne komiksy zmieszczą się na pewno.
Jeśli chodzi o plastiki to wszędzie kamienie czyt. twarde i nawet pod moimi ciężkimi i grubymi paluchami nic nigdzie się nie uginało poza podłokietnikami na drzwiach. Testowe auto miało przebieg ponad 34 tys. kilometrów, a mimo to nie słychać było, żeby coś piszczało i nie widać było, aby coś gdzieś odstawało. Kierownica jak w każdym nowym Nissanie. Łatwo i szybko można się przyzwyczaić do tych wszystkich guzików i w trasie bywają naprawdę użyteczne.
Tuż za kierownicą analogowe zegary z komputerem pokładowym pośrodku. Tonacja raczej biała choć nie przeszkadza to kierowcy zarówno w ciągu dnia jak i nocy, a to przecież najważniejsze.
Przednie fotele nie są oczywiście kubełkowe, ale delikatnie wyprofilowane. To jednak w zupełności wystarcza, aby mówić o trzymaniu bocznym i bezproblemowym łykaniu zakrętów.
Spore rozmiary, czyli 533cm długości x 208,5cm szerokości x 184cm wysokości przydają się na budowie i w trasie. Za to prześwit 223 mm więcej niż bardzo sprawdza się w terenie. Kąt natarcia wynosi 30,4 stopnia kąt zejścia 25,6 stopnia, a kąt rampowy to 22,2 stopnia. Tyle matematyki i czas na podsumowanie.
Nissan NP300 Navara to więcej niż tylko sensowny robol. Auto gotowe do ciężkiej pracy, a chwilę po niej w ramach relaksu można się zapuścić choćby w najcięższy teren by się odstresować. Taki najtańszy antystres z pojedynczą wydłużoną kabiną startuje za 118tys złotych. Wersja z podwójną kabiną to wydatek minimu 125 500, a jeżeli marzymy o niej mocniejszym dieslem pod maską i automatyczną skrzynią biegów to trzeba odłożyć przynajmniej 153 880zł. Duży plus na pewno za to, że już standardzie mamy bogate wyposażenie, które i tak możemy jeszcze doposażyć. Na szalę plus kładę także właściwości terenowe i świetne zawieszenie. Kolejny ważny wyznacznik to 5-letnia gwarancja lub 160 000km.
Jeżeli miałbym się na siłę do czegoś przyczepić to jest to z pewnością ten przycisk. Nie wiem dlaczego, ale po prostu mi się nie podoba w nim to, że jest taki jakby przezroczysty zamiast np. podświetlany czarny lub chromowany. Kwestia gustu. Kolejny niewielki minusik to wyciszenie kabiny. Może przesadzam, że się tak czepiam, bo takie duże auto czasem musi pohałasować, ale gdybym miał dążyć do doskonałości to wystarczy je odrobinkę mocniej wygłuszyć. Można by dorzucić jeszcze wąski zakres regulacji kierownicy, ale ten typ czyli pickupy zazwyczaj tak mają.
Jeżeli szukacie auta do firmy, prawdziwego woła roboczego, który po pełnym jednym etacie będzie gotowy na kolejny to z pewnością powinniście się zainteresować Nissanem NP300 Navara.




































AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. No jest moc, ale osobiście wybrałbym coś bardizej klasycznego na offroad.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny samochód. Marzy mi się jego kupno, ale jeszcze trochę to potrwa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Potężna maszyna, która w kolejnej już odsłonie dalej ma coś do pokazania. Podoba mi się to, że w kolejnych wersjach cały czas dokładają coś nowego, jakieś detale, ale nie zatracają charakteru modelu i jego dynamiki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Navara daje radę, ale IMO L200 lepiej spisuje się, jak załadować ją do pełna pasażerami (jak siedziałem w Navarze z tyłu, to po dwóch godzinach męczyło mi nogi ze względu na przesadnie krótkie siedzisko). Z drugiej strony L200 ma mniejszą pakę. Wizualnie Navara lepiej podchodzi, ale z praktycznego punktu widzenia, pewnie ładowałbym się w L200. Jeszcze zostaje Toyota ze swoim Hiluxem, ale to zupełnie inne siano już jest.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty