Koneser komfortu i przestrzeni, czyli test Hyundai Grand Santa Fe 2.2 CRDI 200KM 4x4

Santa Fe w wersji Grand to nic innego jak napompowany zwykły Santa Fe (test klik tutaj). Czy warto dopłacić minimum 92 600zł na starcie za większą odmianę Hultaja?
W porównaniu do zwykłego Santa Fe wersja Grand ma wiele podobieństw w wyglądzie nie tylko zewnętrznym. Przedni pas to element charakterystyczny dla wszystkich nowych modeli marki Hyundai. Największą różnicę możemy dostrzec na tyle. Ostatnia boczna szyba w wersji Grand jest po prostu większa. Tylna klapa to też wbrew pozorom element po którym najłatwiej rozróżnić wersję największych przedstawicieli koreańskiej marki. Wystarczy zapamiętać wzór tylnych lamp.

Przejdę teraz do wymiarów ponieważ poza ceną dobrze jest je znać. Hultaj ze zdjęć to po prostu duży bydlak - 490,5cm długości x 188,5cm szerokości x 168,5cm wysokości, czyli 20,5cm dłuższy, 0,5cm szerszy i 0,5cm wyższy od wersji bez oznaczenia Grand na tylnej klapie. Spore wymiary przekładają się na ilość wolnej przestrzeni w kabinie i jak widać największa różnica to ta z długości - wystarczy. Ta różnica w długości sprawia, że wewnątrz Grand Santa Fe pasażer czuje się bardzo dobrze na każdym fotelu. Akurat w moim testowym egzemplarzu był układ 6-miejscowy, czyli trzy rzędy po dwa fotele. Oczywiście opcja 7 osobowa także jest dostępna. Jeżeli z góry zakładamy, że szóstka pasażerów to maksimum jakie będzie podróżować tym autem to lepiej wybrać taką też wersję. Będzie dużo wygodniej przejść do ostatniego rzędu foteli.
Nawet tak duża osoba jak ja, 185cm wzrostu w dodatku przy kości, nie miała problemu aby zająć miejsce na końcu i to bez składania czy jakiegokolwiek ruszania pozostałych foteli. Owszem, miejsca w tym trzecim rzędzie pod dostatkiem jeżeli mówimy o trasie składającej się z kilkunastu kilometrów. Góra kilkadziesiąt km bez problemu bym tam wytrzymał. Później byłoby ciężko, a problemem byłby jedynie brak miejsca nad głową. Przy kolanach i na boki o ciasnocie mowy być nie może. Gdybym jednak był tak z 10 czy 15cm niższy wówczas nawet te najdłuższe trasy nie stanowiłyby problemu. 
Ten ostatni rząd posiada także szereg licznych udogodnień jak osobne sterowanie zakresem temperatury czy siły nawiewu. Ponadto źródło światła, wyjście 12V, uchwyty na kubki czy niewielkie schowki w których mieszczą się bez problemu większe smartfony. 
Przy założeniu, że na pokładzie znajduje się komplet sześciu pasażerów pojemność bagażnika nie będzie za specjalnie duża. Owszem, w podłodze jest jakaś tam półka ale i tak nie ratuje do końca sytuacji i trzeba się mocno zastanowić co ze sobą zabrać a co zostawić w domu. 
Problem się rozwiązuje gdy będziemy podróżować w czwórkę. Do dyspozycji mamy wtedy 634 litry lub maksymalnie 1842 jeżeli będziemy rezygnować z kolejnych osób w kabinie. Po złożeniu dwóch ostatnich rzędów foteli otrzymujemy płaską podłogę, która z pewnością ułatwi przewóz ciężkich i wielkich gabarytów.
W bagażniku nie zabrakło także ,,domowego gniazdka" oraz kolejnego wyjścia 12V. 
Duży plus dla Hyundai`a za to, że pomimo tak dużej przestrzeni wewnątrz udało się jeszcze wygospodarować miejsce na koło zapasowe. Może i znajduje się ono pod podwoziem, ale brawa za to, że jest pełnowymiarowe i dostępne w standardzie.
Drugi rząd to już pełen wypas. Miejsca full, oba fotele podgrzewane, przesuwane do przodu i do tyłu, a w dodatku mają podłokietniki i bardzo duży zakres regulacji oparcia. Najdłuższe trasy możemy łykać niemalże na leżąco. W oparciach przednich foteli występują takie delikatne wyżłobienia i dzięki temu przy kolanach jest jeszcze spory zapas wolnych centymetrów. Na pokładzie nie zabrakło także dużego, otwieranego i panoramicznego okna dachowego. Zawsze ten bajer zabiera kilka cm nad głowami, ale w Grand Santa Fe jest to bez znaczenia ponieważ miejsca jest tak dużo, że nie zwracamy na to uwagi.
Z przodu jeszcze większy wypas niż z tyłu. Przednie fotele w elektryce, podgrzewane i wentylowane. Najważniejsze, że skóra nie jest śliska, oparcia delikatnie wyprofilowane więc zakręty łykamy bezstresowo. Siedzi się dość wysoko jak to w SUVie więc widoczność znakomita.

Dla jeszcze większej wygody na ciasnych osiedlowych parkingach zamontowano system kamer 360stopni. Obraz jest więcej niż zadowalającej jakości niezależnie od pory dnia czy nocy. Kamerę mamy w przednim oraz tylnym zderzaku i dodatkowo po jednej w lusterkach zewnętrznych.
W tylnym zderzaku są także czujniki, które przydają się by nas ostrzec przed tym czego na kamerach nie zobaczymy. Mianowicie kiedy cofamy z miejsca parkingowego i jesteśmy otoczeni z dwóch stron wysokimi autami tak, że nie widać żadnych zbliżających się pojazdów to z pomocą przychodzą nam właśnie te czujniki o których mowa poprzednim zdaniu. Wystarczy się delikatnie wychylić by czujnik wykrył zbliżającą się przeszkodę czyt. szybko nadjeżdżający pojazd. Przydatne zwłaszcza wtedy kiedy jedziemy, wycofujemy sami oraz w pobliżu brak osoby która by nam mogła pomóc wykonać ten manewr. Oczywiście pojazd przeważnie się nie zatrzyma bo tak to już jest z tą kulturą w naszym kraju. To co najłatwiejsze w teorii czyli zatrzymanie się jest  jednocześnie najtrudniejsze w codziennym życiu, praktyce.
Powyżej deska rozdzielcza ze zwykłego Santa Fe, a poniżej wersja Grand Santa Fe czyli znajdź różnicę.



Kokpit bez fajerwerków. Może inaczej. Jest tutaj sporo elektroniki dostępnej na zawołanie, która reaguje natychmiast i ani razu mi się nie zawiesiła ale nie o to chodzi. Za ponad 90 tys. zł więcej na starcie w porównaniu do zwykłego Santa Fe ten kokpit wygląda jakoś tak trochę ubogo. Z drugiej strony na to patrząc - jest tak samo dobrze. Nie mam żadnych zastrzeżeń jeżeli chodzi o spasowanie jak i jakość materiałów użytych do wykończenia wnętrza.
Kierownica sporych rozmiarów, ale bez dwóch zdań pasuje idealnie do tego samochodu. Dobrze leży w dłoniach i dość szybko ogarniamy przyciski znajdujące się na niej. Ergonomia jak w każdym nowym modelu Hyundai - wysoki poziom.
Tuż przy automatycznej skrzyni biegów znajdziemy uchwyty na napoje, skrytkę na drobne, popielniczkę i podłokietnik ze sporym schowkiem. Przed skrzynią w głębi wyjście 12V oraz USB, które nocą jest podświetlone na niebiesko.
Pod maską znajdziemy spore serce auta jakim jest silnik diesla o pojemności 2.2CRDI mający 200KM. Do wyboru mamy tylko i wyłącznie jeden silnik więc albo decydujemy się na Grand Santa Fe z jednostką diesla albo musimy poszukać innego auta. Średnie spalanie oscyluje w granicach 10L/100km przy czym zawsze poniżej. Jeździłem rozsądnie, umiarkowanie bez szaleństw w jedną czy drugą stronę. Pojemność baku 71 litrów pozwoli więc uzyskiwać znośne zasięgi. 
Kiedy przez dłuższą chwilę mocno ,,przydziadkowałem" na trasie i jechałem w okolicach 70km/h to spalanie wyszło 5.5L/100km ale zdajecie sobie sprawę jaka to była jazda - hard eco ultra mega driving. Auto jest dostępne tylko i wyłącznie z napędem na obie osie. 440Nm i 4 cylindry dają znać o sobie kiedy ostro dociśniemy w podłogę. Automatyczna skrzynia która lubiła czasem nieco przytrzymać auto na wyższych obrotach radzi sobie bardzo dobrze z tym prawie dwutonowym potworem. Setkę zobaczymy w niecałe 10 sekund. Dokładnie 9,9 a więc jak na toporne, ciężkie i duże auto jest to bardzo przyzwoity wynik. 

Pochwalam za:
- przestrzeń dla pasażerów
- design zewnętrzny
- system audio
- bogate wyposażenie
- ekonomiczny a zarazem dynamiczny silnik


Czepiam się ponieważ:

- jest wysoka cena startowa, ale długa lista wyposażenia dość mocno ją rekompensuje
- design wnętrza - jest okej, ale w porównaniu do zwykłego Santa Fe w kabinie spodziewałbym się większych fajerwerków - kwestia gustu.
Podsumowanie. Bardzo duże, bardzo wygodne i niestety bardzo drogie auto. Wysoka cena idzie jednak w parze z jakością wykonania. Najtańszy Grand Santa Fe startuje za 221 200zł. Z jednej strony sporo, ale z drugiej strony mamy jeden, duży silnik diesla, 200KM, napęd 4x4 i dobrą automatyczną skrzynię biegów. Dynamiczny i oszczędny kompromis. 

Za wielką wodą Hyundai Grand Santa Fe to bardzo popularny model. Niestety na rynku europejskim już niekoniecznie. Cena Grand Santa Fe w USA to prawie 100tys złotych taniej na korzyść zakupu w Ameryce. Oczywiście nie jest to wymysł Hyndai`ja a wynik wielu czynników o których pisałem już w tym poście.

Wróćmy jednak do Polski. Grand Santa Fe to auto nastawione na łykanie tras zwłaszcza tych najdłuższych. Komfortowe zawieszenie i wygodne fotele dbają o nasze plomby, nawet te najświeższe. 18cm prześwit pozwoli zjechać z utwardzonej drogi czy wjechać na najwyższy krawężnik.

Hyundai Grand Santa Fe w swoim przedziale cenowym ma wielu rywali ale jest też dla nich mocnym konkurentem.





































AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Auto prezentuje się bardzo fajnie i zdaje się być pojemne. Dobra recenzja i dokładnie zdjęcia. Twoja recenzja zdecydowanie na plus.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra recenzja, ale HDR w zdjęciach męczy i zaburza kolorystykę. Rekomenduję ograniczenie tego efektu.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz