Uwaga na dzicz ...

Zbliża się weekend a my planujemy miejsce na odpoczynek. Niektórzy z nas obierają sobie za cel teren pod miastem, zalew, las czy inne miejsce z dala od miejskiego hałasu. Ale nie o celu podróży będzie ten post a o tym jak dotrzeć do tego celu.... oby jak najbezpieczniej.


Gdy już wyjeżdżamy z terenów zabudowanych nierzadko jedziemy obok, lub nieraz przez las. W miejscach takich (nie mam na myśli sytuacji jak na zdjęciu powyżej ale takiej jak na zdjęciu poniżej) należy zwrócić uwagę na to że w każdej chwili przed nasze auto może wyskoczyć jakaś dzika zwierzyna np. lis, sarna, dzik, łoś która po zderzeniu z naszym autem może nam wyrządzić poważną krzywdę. Bardziej to na uwadze należy mieć nocą, gdyż zwierzęta słysząc auto, widząc światła płoszą się i z reguły wracają stamtąd skąd przywędrowały a więc mogą bezmyślnie przebiegać drogę i uciekając do swego legowiska sądząc że my zmierzamy w ich kierunku aby im zaszkodzić. Jak wiemy nie wszędzie są znaki ostrzegające nas przed dziką zwierzyną.

A co jeśli doszło już do niechcianego zderzenie ze zwierzyną ? Wtedy najlepiej jest to zgłosić odpowiednim służbom gdyż według ustawy o ochronie zwierząt mamy obowiązek zawiadomić jedną ze służb w celu np. udzielenia pomocy lub usunięcia martwego zwierzęcia z drogi. Najprościej jest zadzwonić po prostu na policję lub po straż miejską gdy zdarzenie ma miejsce w mieście. Odpowiednie służby mają obowiązek zająć się takim zwierzęciem. Pamiętajmy że dotykanie rannego zwierzęcia jest niebezpieczne, nigdy nie mamy pewności czy przypadkiem nie jest agresywnie nastawione, albo co gorsza wśród dzikich zwierząt zwłaszcza ma wściekliznę która może niekorzystnie wpłynąć na nasze zdrowie. Zwierząt również nie należy zabierać do własnego auta, bo z tego tytułu możemy zostać oskarżeni, np. o kłusownictwo.

Ciekawostki. Odszkodowanie za wypadek, kolizję z udziałem zwierzyny jest uzyskać bardzo ciężko. Zaraz po wezwaniu odpowiednich służb mundurowych, sporządzeniu notatek, oświadczeń świadków musimy sprawdzić czy w miejscu gdzie doszło do tej nieprzyjemnej sytuacji nie ma terenów łowieckich (sprawdzić można w zarządzie województwa czy też nadleśnictwie). Jeżeli takie tereny są, wtedy od zarządcy tych terenów musimy dowiedzieć się czy zarządca terenów łowieckich wysłał zarządcy drogi informację o możliwości występowania w tym miejscu zwierzyny na drodze. Zarządca drogi jest odpowiedzialny za ustawienie odpowiednich znaków ostrzegawczych. Tyle w teorii. W praktyce zarządcy terenów łowieckich odsyłają nas od razu do zarządców dróg, a oni z kolei twierdzą że dopełnili wszystkich swoich obowiązków, np. droga nie znajdowała się na "trasie" zwierząt więc nie musieli wstawiać znaków ostrzegawczych. Sprawa ostatecznie rozgrywa się z tytułu powództwa cywilnego w sądzie gdzie dowiadujemy się kto jest winny. Prościej sprawa wygląda gdy akurat w tym czasie była nagonka na polowanie z kółka łowieckiego. Każdy myśliwy ma swoje OC na podstawie którego możemy zgłosić sprawę odpowiedniemu ubezpieczycielowi. Najłatwiej jest jeżeli mamy wykupione autocasco wówczas bez problemu nasz ubezpieczyciel wypłaca nam należne odszkodowanie.




AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

Popularne posty