Nie wychowuj pirata drogowego ...

Bezpieczna i kulturalna jazda to zdecydowanie niszowy temat do rozmów przy kawie. Większość polskich kierowców ma wbudowane w psychikę oprogramowanie, które podpowiada im, że dobry kierowca to taki, który prowadzi szybko. Tymczasem dobry kierowca to ten, który przestrzega przepisy drogowe, bo tylko to czyni go przewidywalnym dla innych uczestników ruchu.
Wypracowanie mody na bezpieczną i kulturalną jazdę (główny cel i misja bloga) oraz przede wszystkim na to by nie rywalizować na drodze to jak sami dobrze zdajecie sobie sprawę ciężki temat. Jazda zgodna z przepisami, rozsądna i wolna od rywalizacji wymaga niezwykle silnej i dojrzałej psychiki, której wielu kierowcom brakuje. Brakuje bo nikt ich tego nie nauczył, nie uczy oraz zapewne nigdy nie nauczy. Przyczyny problemu zatem możemy szukać w młodym wieku dzisiejszych kierowców. Rodzice jako kierowcy często nie dają swoim dzieciom należytych wzorców, stąd też te dzieci, gdy w przyszłości zostaną kierowcami, najzwyczajniej w świecie również będą łamać przepisy ruchu drogowego. Dobrze każdy wie, że nikt tak dobrze nie naśladuje i nie wzoruje się na dorosłych jak nasze własne pociechy. Wiele rodziców denerwuje się podczas jazdy. Kłóci się ze sobą w aucie w którym są przecież ich własne dzieci, a to właśnie dzieci najbardziej odbierają, przeżywają to co się wokół nich dzieje. Takie kłótnie na pewno nie zostaną bez śladu na psychice dzieci, a również na pewno odbiją się w większym lub mniejszym stopniu na ich późniejszym kierowaniu pojazdami. Dzieci przeważnie wolą jeździć z tatą, gdyż jeździ szybciej i bardziej agresywnie co młodemu pokoleniu się bardzo podoba, a zadając im pytanie jak będą jeździć w przyszłości na pewno odpowiedzą, że szybko w sportowym autku. Nie bez powodu ktoś wymyślił powiedzenie "jakie dzieci tacy rodzice", "jaki ojciec taki syn" itd itp. Postarajmy się więc dawać naszemu młodszemu pokoleniu dobry przykład, godzien naśladowania, abyśmy w przyszłości z ich powodu nie musieli odczuwać zagrożenia na drodze.



AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. dobre auto poznasz na prostej
    dobrego kierowce - na zakrecie

    pozdrawiam =))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie. Dobry samochód to taki, który sprawuje się dobrze w zakrętach. A dobry kierowca potrafi takim samochodem wejść w zakręt odpowiednio szybko. Nawet najlepsi kierowcy mogą nie być w stanie opanować samochodu (szczególnie przednionapędowego) w zakręcie.

      Usuń
    2. a wyobraz sobie ze na drodze tuz za zakretem ktos sie wlacza do ruchu lub jest cokolwiek wolnego a z przeciwnego kierunku tez ktos jedzie. chcesz miec szanse daj szanse innym bo nawet naped na cztery nic nie da (poza kolejnym wypadkiem) SZEROKIEJ DROGI Adam

      Usuń
    3. Jeszcze nigdy nie przeczytałem tak genialnego komentarza, nie tylko w temacie motoryzacji. DO tych co się spinają, nie chodzi o to, żeby zapierdzielać nie wiadomo ile, ale o to, żeby nie hamować nagle ze 140 do 30 bo się boi pan w passacie zakrętu

      Usuń
  2. "Proste są dla szybkich samochodów, zakręty – dla szybkich kierowców" - Colin McRae.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A drogi publiczne - dla kierowców rozsądnych

      Usuń
  3. Zakrety nalezy brac bez uzywania hamulcow i jedyne co sie robi to zdejmuje troche stope z pedalu gazu. Majac np zakret w prawo chwile przednim idzie sie do prawego pobocza nastepnie do osi jezdni (jeszcze przed zakretem) i scina sie zakret maxymalnie w prawo pozwalajac sie wyniesc poza nim ponownie do osi jezdni. Stosujac taki manewr prawie nie wytraca sie predkosci(Formula I).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jużci - hahaha! Zwiększenie promienia skrętu w ramach własnego pasa ruchu - ok, to tak, ale zwalnianie na zakręcie - bzdura totalna. Przed zakrętem musisz zwolnić tak, by go bezpiecznie pokonać. Lepiej nawet zwolnić trochę bardziej zwolnić, by móc delikatnie zwiększać prędkość w obrębie zakrętu, jeśli jedziesz samochodem z podsterownością - ważne by zwiększanie prędkości było naprawdę delikatne.

      Usuń
    2. Cyba coś ci się pomyliło chciałeś napisać, że zakręty pokonujemy z bardzo znacznym udziałem hamulców. Oczywiście przed zakrętem nie na(nim). Gdy już skończymy skręt(nie zakręt) dodajemy gazu

      Usuń
  4. @Anonimowi:
    Colin McRae - kierowca rajdowy, Formuła I - komentarza nie trzeba. Takie podejście "jak najszybciej" jest dobre na torach rajdowych, nie na publicznej drodze. To są miejsca, w których nie ma możliwości, że ktoś przed Tobą za zakrętem będzie jechał wolniej, będzie wyjeżdżał z bocznej drogi albo wyprzedzał z naprzeciwka błędnie przekonany, że ma jeszcze miejsce. Oczywiście - "ścinanie zakrętów" (w ramach swojego pasa ruchu!) ma sens, jest to manewr dzięki któremu zwiększamy promień skrętu, przez co zmniejszamy siłę odśrodkową i w praktyce - jedziemy bezpieczniej, bo zmniejszamy ryzyko utraty przyczepności. Problem w tym, że do takiego ścinania zakrętu trzeba mieć trochę doświadczenia i wyczucia, bo zbyt ostre ścinanie kończy się wyjechaniem na czołówkę komuś z naprzeciwka, a zbyt delikatne - dojechaniem do krawędzi jezdni/pasa i koniecznością zmniejszenia promienia skrętu podczas tego manewru, co powoduje jeszcze większe niebezpieczeństwo niż początkowa jazda środkiem pasa. Tak więc dla kogoś, kto nie ma dużo wyczucia w samochodzie albo jak jedziemy drogą, której nie znamy (i długość zakrętu może nas zdziwić) - lepiej przed zakrętem po prostu trochę zwolnić ;).

    Pozdrawiam,
    Adam

    OdpowiedzUsuń
  5. "...dobry kierowca to ten, który przestrzega przepisy drogowe, bo tylko to czyni go przewidywalnym dla innych uczestników ruchu." BRAWO ! Złota myśl godna Macierewicza. A może geniusiu byś napisał najpierw,że to idiotycznie postawione znaki powodują,że kierowcy jeżdzą w/g własnego uznania. Ja na przykład wyposażyłem swój samochód w zakłócacz fotoradarów. Mam już po prostu dość rozglądania się i hamowania przed każdym słupem. Mam p.jazdy od 89' i zaprawdę powiadam Ci,że w Polsce nie zwracam uwagi na żadne ograniczenia V. Jadę tak,ąby jechać bezpiecznie. Gdy podobnie prowadzę poza granicami RP, to okazuje się,że czasami przekraczam dopuszczalną V o max 20Km/h. I jeszcze jedno- w Niemczech za wolną jazdę lewym pasem walą takie mandaty,że w RP można by kupić "auto".U nas taka zawalidroga jeszcze Ci palec pokąże . Nic tylko wysiąść i w łeb dać !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uporczywa jazda lewym pasem jest karana mandatem i z tym się zgadzam. O niepotrzebnych znakach i o tym że lewy tylko do wyprzedzania służy było już w artykułach na blogu:)

      Usuń
    2. "Jadę tak,ąby jechać bezpiecznie." jeżeli ktoś przekracza o te 20kmh to można powiedzieć że jedzie bezpiecznie... ale jeżeli ktoś pruje 120 przez wieś ... bo nic nie ma.... to się czasem może zdziwić jak mu wyleci zza płota kot, pies lub co gorsza dziecko... wtedy taki PEWNY kierowca zazwyczaj spier.. z miejsca wypadku tłumacząc się że uciekł bo się zestresował...... a przecież był taki pewny...

      Usuń
    3. Masz prawko od 89. minuty (twój zapis 89' o tym świadczy)? A jakiego filmu?

      Usuń
    4. "jeżeli ktoś przekracza o te 20kmh to można powiedzieć że jedzie bezpiecznie..."

      Nie, nie można.
      Droga hamowania z 70 km/h jest DWUKROTNIE dłuższa od drogi hamowania z 50 km/h! (energia kinetyczna, którą trzeba wytracić hamując, rośnie z kwadratem prędkości). W przypadku braku widoczności za zakrętem czy wzniesieniem przekroczenie o 20 km/h w razie sytuacji awaryjnej oznacza różnicę między bezpiecznym wyhamowaniem a wypadkiem nie do uniknięcia.

      Usuń
  6. Pamiętajmy, że epoka samochodów Warszawa M20 dawno minęła i to auto jako jedyne kochało powolną jazdę, gdyż było powolne. Nowoczesny, szybki samochód, będzie ekonomiczny, ekologiczny, jak pojedzie na najwyższym biegu, jaki ma a dla BMW musiałaby to być naprawdę duża szybkość, rzędu 120 km/h. Przepisowa jazda na obszarze zabudowanym to nie jest - jak to mówią policjanci i rząd-"zdjęcie nogi z gazu", ale -niestety-obniżenie biegów i to o kilka, a im niższy bieg, tym wyższe spalanie i większe zużycie paliwa. Gdyby powolna jazda powodowała spadek zużycia paliwa, to jeździlibyśmy wolniej a prawda jest taka, że ci, którzy nie przestrzegają w miastach ograniczeń szybkości i jadą setką, znacznie mniej emitują spalin, niż jadąc przepisową 50-ką. To pieszy powinien odpowiadać za własne bezpieczeństwo!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A prawa fizyki się zmieniły? A może przeszkody na zakrętach stały się nagle przezroczyste i widać, co jet za zakrętem, żeby móc w porę wyhamować?
      Opowieści takiej treści jak w powyższym komentarzu może są dobre na rajdzie, gdzie organizator gwarantuje pustą drogę a pilot mówi, jak wygląda konfiguracja drogi za zakrętem. Na publicznej drodze taka mentalność to jest wręcz wstęp do wypadku

      Usuń

Prześlij komentarz